Sztuczna inteligencja pomaga odtwarzać kod gier wideo w czytelnej formie, ku entuzjazmowi i irytacji graczy.
AI znacznie ułatwiło życie osobom pragnącym odczytać kod gier wideo w celu ich „własnego” odtworzenia od podstaw.
Sztuczna inteligencja „tworząca” gry wideo (albo modyfikacje do nich) to jeden z bardziej kontrowersyjnych aspektów tej technologii. Zwłaszcza gdy już pojawiają się doniesienia o niezbyt szlachetnych przypadkach wykorzystania „agentów” SI, a wszystko wskazuje na to, że tacy „deweloperzy” czynią spore postępy.
Jak zauważył internauta Pirate Nation, obecnie jest wiele projektów dekompilacji gier, czyli – w największym skrócie – mających na celu przełożenie nieczytelnego kodu gry na taki, który można odczytać i modyfikować. Nie jest on w tym sam, bo i inni internetowi twórcy zwrócili uwagę na wykorzystanie „rekompilacji” jako alternatywy dla emulatorów gier retro albo jako wsparcie dla emulacji gier z PS5.
Youtuber Modern Vintage Gamer zauważył przy tym, jak szybko postępuje rozwój tych projektów. Jeszcze w lipcu ten sam twórca publikował materiał, w którym mówił o imponującym osiągnięciu, jakim było samo uruchomienie komercyjnych produkcji AAA (tj. wejście na ich ekran główny) i przewidywał, że może za 3 lata faktycznie będzie można zagrać w takie emulowane tytuły. Tymczasem teraz, nawet nie kwartał później, są już doniesienia o faktycznym odpaleniu tytułu i rozpoczęciu zabawy, niekoniecznie płynnie.
W sieci da się też znaleźć doniesienia o konkretnych projektach, takich jak dekompilacja Call of Duty: Modern Warfare 2, który osiągnął już w pełni grywalny status. Potrzeba było do tego tylko 17 „agentów” AI pracujących równorzędnie „w niesamowitym tempie”. A sądząc po filmiku z wpisu Pirate Nation, takich inicjatyw bliskich ukończenia lub już finalizowanych, jest ogrom, wliczając w to Super Smash Bros. Melee, Silent Hill 2 oaz Halo 3.
Podobnie jak w przypadku poprzednich informacji o poczynaniach AI „twórców”, tak i tym razem nie brakuje zarówno komentarzy pełnych entuzjazmu, jak i osób pomstujących na kolejny przykład „kradzieży” dokonanej przez sztuczną inteligencję. Część graczy postrzega to jako jedno „dobre” wykorzystanie SI: jako sposobu na „wyrwanie” gier z rąk „korporacji” (a w każdym razie na to, by im dopiec). Inni internauci wskazują, iż to tylko kolejne ułatwienie dla twórców „slopów” kopiujących inne produkcje, wliczając w to właśnie „korporacje” goniące za trendami. Do tego pojawiają się uwagi, że takie projekty mijają się z celem, bo ich autorzy nie rozumieją sami, co dokładnie zrobiła AI.
Tak czy inaczej, wydawcy gier na pewno nie będą zachwyceni takimi inicjatywami.
Więcej:OpenAI dało agentom AI urocze twarze. Łatwiej zaufać czemuś, co wygląda jak maskotka

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).