Aspyr Media dało fanom Władcy Pierścieni powody do optymizmu. Po powrocie Wojny na Północy studio zapowiedziało kolejne klasyczne gry ze Śródziemia.
Gdy czytałem Wasze komentarze pod wczorajszą wiadomością o niespodziewanej premierze odświeżonej wersji Władcy Pierścieni: Wojny na Północy, zauważyłem, że część z Was chętnie zobaczyłaby podobny powrót innych starszych produkcji osadzonych w Śródziemiu. Wygląda na to, że nie są to wcale bezpodstawne marzenia.
W komunikacie prasowym dotyczącym premiery Władcy Pierścieni: Wojny na Północy – edycji klasycznej studio Aspyr Media zdradziło bowiem, że zamierza sięgnąć także po inne gry korzystające z uniwersum stworzonego przez J.R.R. Tolkiena.
Fani mogą liczyć na jeszcze więcej klasycznych tytułów z tej uwielbianej serii, które firma Aspyr wyda w przyszłości! – ogłoszono.
To dość jednoznaczna zapowiedź, choć na razie Aspyr Media nie zdradziło, po jakie konkretnie produkcje zamierza sięgnąć ani kiedy możemy spodziewać się kolejnych powrotów. Pole do działania jest jednak naprawdę szerokie, ponieważ na przestrzeni lat powstało sporo cenionych gier wykorzystujących licencję Władcy Pierścieni.
Wśród potencjalnych kandydatów można wymienić chociażby:
Oczywiście powyższa lista jest wyłącznie spekulacją i na tym etapie nie wiadomo, czy którakolwiek z wymienionych produkcji rzeczywiście znajduje się w planach deweloperów. Warto przy tym zaznaczyć, że potencjalny powrót wymienionych gier może być znacznie bardziej skomplikowany, niż sugerowałaby sama zapowiedź Aspyr Media. Poszczególne tytuły powstawały w różnych studiach i były wydawane przez różne firmy, a na przestrzeni lat prawa do marki przechodziły z rąk do rąk rozmaitych deweloperów. Oznacza to, że kwestie licencyjne mogą skutecznie utrudnić ponowne wydanie części produkcji.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.