Jedno, z pozoru niewinne pytanie zadane na Reddicie wystarczyło, by tysiące graczy cofnęły się myślami do początków grania online. Wspomnienia sprzed 20 lat uruchomiły falę nostalgii, pokazując, jak bardzo zmienił się sposób, w jaki dziś gramy przez sieć.
Zapewne wielu z Was – zwłaszcza graczy starszej daty – ma takie chwile, gdy z łezką w oku wspomina czasy, w których gry sprawiały więcej radości niż rozgoryczenia i zawodu. Czasy, gdy w sieci nawiązywało się wielkie przyjaźnie z innymi graczami albo dostawało solidną szkołę życia od surowej, bezkompromisowej społeczności. Właśnie taka fala nostalgicznych wspomnień przetoczyła się ostatnio przez Reddita – wszystko za sprawą jednego, pozornie niewinnego pytania.
Użytkownik o nicku Silly_Commercial8092 zapytał społeczność, jak naprawdę wyglądało granie online w latach 2000–2013. Efekt? Ponad 1600 komentarzy i długie, emocjonalne dyskusje o „magicznej” epoce WoW-a, CS-a czy CoD-a.
Jedną z najczęściej dyskutowanych kwestii był model wydawniczy. Wspominane lata to czas, gdy gry trafiały na rynek jako skończone produkty. Mikrotransakcje, przepustki sezonowe czy sklepy w grze były rzadkością, a nacisk kładziono na samo doświadczenie, nie długofalową monetyzację.
Gracze podkreślają, że twórcy mieli więcej swobody, a nawet wysokobudżetowe produkcje potrafiły być osobiste i odważne.
Szczerze mówiąc: gry były wtedy przede wszystkim pasją, a dopiero w drugiej kolejności biznesem. Nawet gry AAA miały duszę – wspomina jeden z komentujących.
Wielu użytkowników z sentymentem wspomina czasy dedykowanych serwerów i klasycznych przeglądarek serwerów. Zamiast anonimowego matchmakingu istniały konkretne miejsca, do których regularnie się wracało – te same mapy, ci sami gracze, te same konflikty i sojusze.
To właśnie tam rodziły się małe społeczności, które dla części graczy były równie ważne jak sama rozgrywka. Dziś, jak zauważają, każda sesja to spotkanie z przypadkowymi osobami, z którymi nie buduje się żadnej więzi.
Serwery dedykowane sprzyjały tworzeniu się wielu mikrospołeczności w ramach gier. Połowa zabawy polegała na dołączaniu do tego samego serwera z stałymi graczami, z którymi lubiło się grać – czytamy w jednym z komentarzy.
Miałem sporą grupę znajomych, których znałem tylko z Internetu i z którymi grałem w Halo prawie codziennie. Ci ludzie nadal są na mojej liście znajomych, ale już nigdy nie gramy razem. Każdy gra w inne gry. Mam wiele dobrych wspomnień z tamtych czasów. Obecnie nawet nie próbuję nawiązywać znajomości z graczami online, głównie dlatego, że jestem dwa razy starszy od wszystkich – wtóruje kolejny użytkownik.
Szczególnie dużo emocji wzbudziły wspomnienia z pierwszych lat World of Warcraft. Brak rozbudowanych wiki, filmowych poradników i przecieków sprawiał, że gracze faktycznie odkrywali świat na własną rękę.
Owszem, strategia optymalizacji postaci istniała, ale nie dominowała. Zamiast kopiować najlepsze buildy, gracze eksperymentowali, popełniali błędy i uczyli się od siebie nawzajem – często bezpośrednio w czacie gry. Dla wielu to właśnie ten element niepewności był esencją przygody.
Myślę, że ogromną rolę odegrał fakt, że nie było miliona zasobów online, gdzie można było znaleźć informacje o każdym zadaniu i dokładnym rozwoju postaci. Po prostu odkrywało się rzeczy tak, jak powinny być odkrywane – wyjaśnia z nostalgią gracz.
Komunikacja w grach była wtedy bardziej bezpośrednia – i znacznie brutalniejsza. Publiczne czaty głosowe i tekstowe przypominały Dziki Zachód: pełne emocji, ale też toksyczności, na którą nie było skutecznych narzędzi moderatorskich.
Nie wszyscy wspominają to z sentymentem. Część graczy – szczególnie kobiet – zwraca uwagę, że była to epoka niemal całkowitego braku moderacji i przyzwolenia na obraźliwe zachowania. To ważne przypomnienie, że „dawniej” nie zawsze znaczyło „lepiej”.
Oprócz dużych produkcji gracze masowo wspominają też flashowe gry oraz scenę moderską. Strony takie jak Newgrounds czy Armor Games były codziennym przystankiem po szkole, a mody do Half-Life’a czy Warcrafta III potrafiły całkowicie zmienić oblicze gier.
Stary, gry flash nie są wystarczająco doceniane. [...] Tęsknię za starymi dobrymi czasami, kiedy nie miało się żadnych obowiązków i grało się w ulubione gry z przyjaciółmi – przywołuje w komentarzu kolejny użytkownik.
Wśród setek wypowiedzi pojawił się także komentarz, który wyjątkowo dobrze oddaje ogólny nastrój całej dyskusji. Jeden z użytkowników napisał krótko: „Nie mieliśmy pojęcia, jak dobrze nam się wtedy wiodło”. Autor nie rozwijał swojej myśli – mimo to jego słowa spotkały się licznymi reakcjami innych użytkowników.
Czy to tylko nostalgia i różowe okulary? Być może. Ale jedno jest pewne: dla wielu graczy zabawa online na początku lat 2000. było doświadczeniem niepowtarzalnym. Magicznym. I takim, które trudno dziś odtworzyć – nawet przy znacznie szybszym Internecie i ładniejszej grafice.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
GRYOnline
Gracze
Steam
1

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.