No Rest for the Wicked nie podąża śladem Baldur's Gate 3. Twórcy przypominają, że po wyjściu ze Steam Early Acess nowe RPG znacznie podrożeje.
Szef Moon Studios nie jest fanem wczesnego dostępu za pełną cenę, nawet gdy chodzi o jedno z największych RPG wszech czasów.
Swen Vincke i Thomas Mahler przyjęli wspólny front w obronie Early Accessu. Jednakże nie oznacza to, że obaj twórcy zgadzają się we wszystkim w tym temacie.
Mahler pojawił się w serwisie X z kolejnym wpisem poświęconym No Rest of the Wicked, które radzi sobie doskonale po darmowym weekendzie i dzięki obecnej dużej promocji. Do 5 lutego za „nowoczesne RPG” twórców Oriego zapłacimy jedynie 95,40 zł zamiast standardowych 159 zł.
Najwyraźniej deweloper został zasypany pytaniami na temat ceny gry i uznał za stosowne wyjaśnić tę kwestię w osobnym wpisie. Mahler podkreślił, że obecna oferta to „jednorazowa promocja” z okazji premiery aktualizacji No Rest for the Wicked Together, a do tego przypomniał, iż po debiucie wersji 1.0 cena tytułu będzie wyższa. Mowa o wzroście z 40 dolarów (159 zł) do 60 dol. (czyli około 200-210 zł).
Szef Moon Studios zapewnił, że te działania nie mają na celu de facto wymuszenie zakupu przed wyjściem z EA poprzez niesławne FOMO. Deweloperom zależało na ułatwieniu graczom wspólnej zabawy, zwłaszcza w miniony weekend – stąd darmowy weekend.
Zgadujemy, że w ten sposób studio chciało trafić do jak największej liczby graczy, z których część mogła być niekoniecznie pozytywnie nastawiona do gry po tym, jak wyglądało NRftW w pierwszych miesiącach po premierze. I faktycznie, nawet z pominięciem darmowego weekendu gra pobiła teraz własny rekord użytkowników jednocześnie w grze.
Mahler wspomniał przy tym, że nie jest fanem rozwiązania przyjętego przez twórców Baldur’s Gate 3 – oferowania wczesnego dostępu za pełną cenę. Jego zdaniem osoby, które postanawiają wcześnie wesprzeć twój projekt, powinny liczyć na „więcej miłości” od twórców.
Nie chcę tu robić marketingu FOMO, ale tak: kiedy osiągniemy wersję 1.0, No Rest for the Wicked podrożeje do 60 dolarów, ponieważ jest to tytuł premium. Zapowiadaliśmy to już dawno temu i powtarzaliśmy to kilkakrotnie.
Powód, dla którego gra zadebiutowała w cenie 40 dolarów, był prosty: gracze z wczesnym dostępem powinni otrzymać zniżkę. BG3 trafiło do wczesnego dostępu w pełnej cenie i osobiście nigdy nie przepadałem za tym podejściem. Jeśli wspierasz grę wcześniej, powinieneś liczyć na dodatkowe wsparcie.
Mówię to teraz tylko po to, żeby później nikt się nie zdziwił ani nie zdenerwował. Jeśli wahaliście się, czy kupić Wicked, obecna wyprzedaż to naprawdę dobry moment, żeby się skusić.
Trzeba przyznać, że kiedy Larian Studios ujawniło cenę 60 dolarów za Early Access Baldur’s Gate 3, część graczy była nieprzyjemnie zaskoczona. Część z nich oczekiwała właśnie 40 dolarów za wczesny dostęp z jedną mapą. Deweloper argumentował wtedy, że nie chce wywierać presji na graczach, by kupili BG3 przed opuszczeniem Steam Early Acccess.
Niektórzy internauci nie dali się przekonać zapewnieniom Mahlera co do intencji twórców odnośnie do przyszłej ceny i obecnej jednorazowej promocji. Jednakże wiele osób wskazuje, że to właśnie takie podejście jest standardem dla wczesnego dostępu, dokładnie z tego powodu, który podał szef Moon Studios.
Większość gier trafiających do EA oferuje jedynie szczątkową zawartość i jest mniej lub bardziej niedopracowana, a więc deweloperzy zaczynają od niższej ceny, by zachęcić nabywców do dania szansy danemu tytułowi mimo tych niedoróbek. To daje też większe szanse na powstanie dużej bazy graczy, a przecież głównym celem Early Accessu jest sprawdzenie takiej wczesnej wersji przez jak najwięcej osób, by znaleźć problemy u samych fundamentów projektu.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Masz czas do 15 lutego. Nioh 3 nagrodzi unikalnym przedmiotem tylko tych, którzy podołają wyzwaniu
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).