Nowy gadżet z WoW-a podzielił społeczność graczy. Dla jednych to fajna pamiątka z początków MMO Blizzarda, a inni zastanawiają się nad sensem jego istnienia.
Pamiętacie jeszcze czasy, gdy grom wideo nieodłącznie towarzyszyły płyty CD? Dziś jednak coraz mniejsza liczba graczy w ogóle ma w swoim sprzęcie CD-ROM, choć z pewnością są wśród nas prawdziwi kolekcjonerzy, którzy nie wyobrażają sobie giereczkowa bez fizycznych nośników. To głównie dla nich ostatnie poczynania Sony są jak celowo wymierzony policzek, choć po prawdzie w dłuższej perspektywie cierpimy na tym wszyscy.
Co jednak ciekawe, ruch ten, wraz z towarzyszącą mu reakcją graczy, przypadkowo stworzył doskonałe tło dla wydania najnowszego gadżetu kolekcjonerskiego Blizzarda prosto z WoW-a. Część graczy zastanawia się jednak nad sensem jego istnienia.
Wspomniany gadżet nosi nazwę World of Warcraft Limited Edition CD-ROM Replica i jest… dokładnie tym, na co wskazuje jego nazwa. To metalowa replika pierwszej płyty instalacyjnej WoW-a z 2004 roku, zamknięta w kolekcjonerskim pudełku zaprojektowanym z myślą o otwartej ekspozycji.
Sam krążek ma średnicę 114 mm i został ozdobiony z obu stron grafikami oraz napisami znanymi z oryginalnego wydania gry. Całość wykończono w stylu postarzanego metalu, dzięki czemu replika przypomina bardziej leciwą pamiątkę niż zwykły nośnik danych. Blizzard przygotował jedynie 5000 numerowanych egzemplarzy, a każdy z nich wyceniono na około 160 złotych (45 dolarów).
Ograniczony nakład i towarzyszący “płycie” bagaż nostalgii sprawiły, że wszystkie egzemplarze wyprzedały się błyskawicznie. Przedsprzedaż ruszyła tuż po oficjalnej prezentacji repliki w czerwcu, a dziś pierwsze paczki trafiają już do swoich właścicieli. To z kolei wywołało nową falę dyskusji na Reddicie, gdzie gracze dzielą się zdjęciami i pierwszymi wrażeniami.
Wśród opinii fanów nie brakuje przekonania, że replika jest po prostu fajnym dodatkiem do kolekcji i dobrze prezentuje się na półce. Inni natomiast sugerują, że za wydaniem tego typu gadżetu stoi przede wszystkim chęć spieniężenia nostalgii wieloletnich fanów WoW-a. Trudno zresztą całkowicie odrzucić ten argument – za prawie 160 złotych Blizzard sprzedaje gadżet, który z praktycznego punktu widzenia nie ma żadnego zastosowania.
To ma być łatwy sposób na zarabianie pieniędzy poprzez wykorzystanie nostalgii, bieżących wydarzeń i FOMO. Nie ma w tym nic funkcjonalnego.
Z drugiej jednak strony przedmioty kolekcjonerskie niekoniecznie muszą mieć jakąś wartość użytkową – na tym chyba polega cała magia i sens zbierania takich gadżetów.
Jasne, chcielibyśmy, żeby więcej przedmiotów sprzedawanych w duchu konkretnych gier miało stosunek jakości do ceny takiej kolekcjonerki Mouse: P.I. For Hire, ale w przypadku repliki płyty WoW-a ludzie płacą za możliwość postawienia kawałka historii na swojej półce. I choć trudno uznać ją za dobrą okazję, to na świecie znalazło się aż 5 tysięcy fanów, którzy doceniają taką pamiątkę z początków blizzardowego MMO.
GRYOnline
Gracze

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.