Igor Sarzyński ponownie puszcza oczko w stronę fanów, ujawniając inspirację kryjącą się za jedną z najbardziej wzruszających scen Phantom Liberty.
Niektórzy deweloperzy wręcz uwielbiają ingerować w społeczność graczy, inicjując między fanami nowe dyskusje czy podsuwając im pod nos teorie – i jedną z takich osób jest Igor Szarzyński. Dyrektor kreatywny z CD Projekt RED (sprawujący także pieczę nad kontynuacją Cyberpunka) chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami na BlueSky’u, włączając w to czytanie narzekań graczy oraz „kontrowersyjne” opinie na temat najlepszych zakończeń.
Tym razem Igor postanowił cofnąć się na moment do czasów Phantom Liberty, a dokładniej: do inspiracji stojącej za jedną z najbardziej wzruszających scen. Spodziewaliście się, że będzie nią dramat z końcówki lat 90.?
Sam wpis Szarzyńskiego jest raczej minimalistyczny i ogranicza się do dwóch screenshotów, które dla osób spoza grona kinomanów mogą wydawać się niepowiązane – wystarczy jednak, że będziecie kojarzyć film Buntownik z wyboru. Dramat obyczajowy z 1997 roku przedstawia losy chłopaka imieniem Will (w tej roli Matt Damon), który nie jest w stanie wykorzystać swojego potencjału i zamiast tego angażuje się w bójki. W wyjściu na prostą ma pomóc mu psychoterapeuta grany przez Robina Williamsa.

Wraz z upływem filmu okazuje się, że zachowanie Willa wynika z traumy na skutek przemocy domowej, która przełożyła się na uwewnętrzniony wstyd i nienawiść do siebie. To właśnie w scenie powyżej postać Williamsa wypowiada co rusz słowa: „To nie jest twoja wina” – i jak widać, to właśnie one posłużyły za inspirację podczas sceny z Somi w jej kryjówce.
Internauci obeznani z tym filmem zdecydowanie widzą podane im na tacy powiązanie. Autor wątku na Reddicie wypowiada się na ten temat nieco szerzej, zauważając że po zapoznaniu się z przeszłością Somi, V może zaoferować jej pełną akceptację – nieukraszoną osądem i obwinianiem.
V można porównać w tym momencie do roli Robina Williamsa, kiedy zapewnia Songbird nie osąd, nie winę, ale po prostu akceptację i obietnicę ruszenia do przodu razem. To jedna z najpiękniejszych i najbardziej emocjonalnych chwil w całej grze, a dodatkowy kontekst sprawia, że uderza jeszcze mocniej.
Komentujący zgadzają się z taką interpretacją, zwracając uwagę na fakt, że postać Songbird od początku otaczana jest tragizmem, także w kontekście swojego pseudonimu. Wielu ma przy tym nadzieję na lepsze zrozumienie bohaterki – zwłaszcza że niektórzy gracze w dalszym ciągu widzą netrunnerkę jako manipulatorkę.
Nie cierpię faktu, że żeby dowiedzieć się o niej więcej musimy wybrać złą ścieżkę. To tak jak w zakończeniu Diabła, gdzie dowiadujemy się, że Yorinobu był bohaterem niszczącym Arasakę od środka. Choć zgaduję, że bez tych informacji ludzie niechętnie dokonywaliby takich wyborów.
Może teraz niektórzy zrozumieją, że Songbird ma być rozumiana jako kompleksowa i straumatyzowana osoba, a nie chłodna manipulatorka?
Irytuje mnie, że ludzie pozbawiają Songbird jakiejkolwiek głębi i traktują ją, jak zło absolutne. Tak, macie prawo jej nie lubić, ale przynajmniej zrozumcie tę postać.
Biorąc pod uwagę fakt, iż Igor Szarzyński jest także dyrektorem kreatywnym do Cyberpunka 2, kto wie czy sequel nie będzie skrywał kolejnych filmowych nawiązań? O tym przekonamy się, kiedy gra ujrzy światło dzienne.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.