Recenzja The Blood of DawnwalkerInteraktywna mapa Gothic RemakePoradnik do DawnwalkeraWszystko o Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Internet Explorer umiera ale nie może umrzeć. Niebieskie „e" ma odejść w 2029 roku, albo i później

Dla pokolenia, które zaczynało z internetem w latach dziewięćdziesiątych, ta ikonka po prostu była internetem. Oficjalnie pogrzebano ją w 2022 roku. Nieoficjalnie jej silnik do dziś „mieli” strony w bankach i urzędach, a Microsoft właśnie przypomniał, że pozwoli mu pracować co najmniej do końca 2029 roku. Co dokładnie znaczy „co najmniej”, nie wie nikt - a w bankomatach IE ma żyć jeszcze dłużej.

futurebeat.pl
Internet Explorer umiera ale nie może umrzeć. Niebieskie „e" ma odejść w 2029 roku, albo i później, źródło grafiki: Microsoft.
Internet Explorer umiera ale nie może umrzeć. Niebieskie „e" ma odejść w 2029 roku, albo i później Źródło: Microsoft.

Microsoft ostrzegł firmy, że kończy się czas trybu IE, czyli ostatniego żywego fragmentu Internet Explorera, ukrytego dziś wewnątrz przeglądarki Edge. Termin nie jest nowy, ustalono go już w 2021 roku, ale firma uznała, że pora go odświeżyć. Wsparcie ma potrwać co najmniej do końca 2029 roku, ale firmy mają zacząć przenosić stare aplikacje już teraz, bo, jak napisano w komunikacie, „projekty modernizacji mogą zająć lata". Przeglądarka, która przez dekadę była synonimem sieci, ma więc wyznaczoną datę. Tyle że jest to data, przed którą na pewno nie umrze, a nie taka, po której na pewno zniknie.

Niebieskie „e" znaczyło „internet"

Zanim ktokolwiek wiedział, co to przeglądarka, było niebieskie „e" na pulpicie. Klikało się je i wchodziło „do internetu", bo tak się wtedy mówiło. Przez to okienko pobieraliśmy dema z serwisów growych, na modemie, po dwadzieścia minut na sto megabajtów, modląc się, żeby nikt w domu nie podniósł słuchawki. Przez to okienko odpalaliśmy pierwsze flashówki, strony z poradnikami, fanowskie witryny z kodami do gier i te wszystkie serwisy z napisem „najlepiej oglądać w Internet Explorerze przy rozdzielczości 1024×768".

Internet Explorer zadebiutował w sierpniu 1995 roku w płatnym pakiecie Microsoft Plus! do Windows 95. Projekt zainicjował Thomas Reardon, a zespół liczył na początku około sześciu osób. Nikt wtedy nie przewidywał, że to będzie jeden z najważniejszych programów w historii komputerów osobistych.

Od 95 procent rynku do internetowego żartu

Bo IE naprawdę wygrał wszystko. Microsoft dołączał go do Windowsa za darmo i to wystarczyło: z około 10 procent rynku w 1996 roku przeglądarka doszła w latach 2002-2003 do mniej więcej 95 procent. Netscape Navigator, który jeszcze chwilę wcześniej rządził siecią, przestał istnieć. Microsoft zapłacił za to głośnymi procesami antymonopolowymi, ale wojnę przeglądarek wygrał na całej linii.

I dokładnie wtedy przestał się starać. Przez lata IE stał w miejscu, a gdy pojawiły się Firefox i Chrome, okazało się, że król jest nagi: wolny, dziurawy i wyświetlający strony po swojemu, ku rozpaczy wszystkich, którzy je robili. Udział spadł poniżej 50 procent we wrześniu 2010 roku, w maju 2012 wyprzedził go Chrome, a w 2022 roku, gdy Microsoft wyłączał przeglądarkę, według StatCountera zostało jej poniżej jednego procenta rynku. Dziś w zestawieniach trudno go w ogóle znaleźć. Po drodze IE zdążył się zamienić w mem: przeglądarkę, której używa się wyłącznie po to, żeby pobrać inną przeglądarkę.

Ostatnią wersją był Internet Explorer 11 z października 2013 roku. 15 czerwca 2022 roku skończyło się jego wsparcie, a niedługo potem kliknięcie starej ikonki przestało cokolwiek dawać, bo otwierał się po prostu Edge.

To co dokładnie umiera teraz i kiedy

Okazuje się jednak, że IE nigdy do końca nie odszedł. W Edge siedzi do dziś wspomniany tryb IE, czyli funkcja, która potrafi wyświetlić starą stronę dokładnie tak, jak robił to Internet Explorer. Nie zrobiono tego dla sentymentu, tylko dlatego, że w bankach, urzędach i firmach wciąż działają programy napisane dwadzieścia lat temu pod tę jedną przeglądarkę, których nikt nigdy nie przepisał.

Większość serwisów napisała, że koniec wypada z końcem 2029 roku. I tu przyda się drobna, ale istotna poprawka. Microsoft deklaruje wsparcie „co najmniej do 2029 roku", czyli to raczej minimum niż data ostateczna, a przed faktycznym wyłączeniem obiecuje uprzedzić z rocznym wyprzedzeniem. Jest za to haczyk w drugą stronę: tryb IE przestaje być wspierany razem z systemem, na którym działa. Kto siedzi dziś na Windowsie 10 bez płatnego rozszerzonego wsparcia, ten swój termin ma już za sobą, bo podstawowe wsparcie tego systemu skończyło się w październiku 2025 roku.

Ale jest tutaj pewien wyjątek. W jednej edycji systemu (Windows 10 IoT Enterprise LTSC 2021, używanej w bankomatach, kasach i sprzęcie medycznym) pełny Internet Explorer 11 jako program ma wsparcie aż do 13 stycznia 2032 roku. Gdy tryb IE w Edge zniknie, prawdziwy IE nadal będzie pracował w bankomacie za rogiem.

Nic nie umiera tak wolno jak stare oprogramowanie

Zwykłego człowieka to wszystko nie dotyczy. Nikt z nas nie odpala dziś IE dobrowolnie. Ale jest w tym coś rozbrajającego: przeglądarka zniknęła z pasków zadań cztery lata temu, a mimo to jej silnik wciąż pracuje w wielu firmach i instytucjach na świecie. Schowany w innym programie, pod inną nazwą, żeby nikt się nie zorientował.

Za kilka lat zniknie i to. Zostaną wspomnienia: pasek pobierania pełzający przez ekran, wyskakujące okienka, trzy paski narzędzi doinstalowane niechcący razem z jakimś odtwarzaczem i ten jeden serwis growy, który otwierał się poprawnie wyłącznie tutaj. Nikt nie będzie tęsknił. Ale każdy, kto pamięta, na moment się uśmiechnie.

Przemysław Bartula

Autor: Przemysław Bartula

W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.

Pułapki wczesnego dostępu i zamkniętych testów. Współtwórca CS-a mówi o swoich błędach po opuszczeniu Valve

Następny
Pułapki wczesnego dostępu i zamkniętych testów. Współtwórca CS-a mówi o swoich błędach po opuszczeniu Valve

PlayStation chwali się padem z Lisą, a gracze pytają „kto to jest?” i zamiast zachwytów piszą o fizycznych płytach

Poprzedni
PlayStation chwali się padem z Lisą, a gracze pytają „kto to jest?” i zamiast zachwytów piszą o fizycznych płytach

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl