Były pracownik Rockstar Games zasugerował, że długi czas oczekiwania na GTA 6 może być spowodowany gruntowną przebudową technologii.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a wiele na to wskazuje), 19 listopada – po ponad 13 latach od premiery poprzedniej odsłony – na rynku zadebiutuje Grand Theft Auto VI. Dla fanów serii tak długa przerwa to prawdziwa tortura, ale niewykluczone, że studio Rockstar Games miało ku temu bardzo konkretny powód.
Głos w tej sprawie zabrał Rob Carr, były inżynier dźwięku „gwiazd rocka”, pracujący przy takich grach, jak Grand Theft Auto V czy L.A. Noire. W rozmowie z kanałem Kiwi Talkz podkreślił on, że choć nie zna szczegółów dotyczących GTA 6, jedno wydaje mu się niemal pewne – studio mogło zdecydować się na gruntowną przebudowę swojej technologii.
Nie wiem nic na ten temat, poza tym, że prawdopodobnie – biorąc pod uwagę czas, jaki zajęło im dotarcie do tego etapu – przebudowali cały silnik RAGE. To jedyna rzecz, którą mogę powiedzieć z prawdziwą pewnością – wyjaśnił deweloper.
W ramach przypomnienia: silnik RAGE (Rockstar Advanced Game Engine) od lat stanowi podstawę największych produkcji firmy, w tym serii GTA czy Red Dead Redemption. Co ciekawe, jego pierwsze zastosowanie miało miejsce w 2006 roku w grze Table Tennis.
Carr podkreślił, że „byłby zdziwiony”, gdyby studio tego nie zrobiło, ponieważ od premiery „piątki” minęło już kilka generacji sprzętowych. Gra debiutowała bowiem jeszcze na konsolach Xbox 360 i PlayStation 3. Od tego czasu architektura technologiczna w branży znacząco się zmieniła, co mogło wymusić gruntowną przebudowę fundamentów.
W kontekście technologicznego skoku warto przypomnieć także o wcześniejszych przeciekach sugerujących, że GTA 6 może zaoferować zaawansowany system realistycznego niszczenia szkła.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.