V nie miał wielu przyjaciół, lecz Viktor Vector z pewnością był jednym z nich. A wiecie, co jest gorsze od śmierci protagonisty? Ta pustka, z którą pozostawił swoich najbliższych.
Choć od premiery Cyberpunka 2077 mija w tym roku 6 lat, tytuł CD Projektu wciąż pojawia się na ustach graczy. Czasami bezpośrednim powodem rozmowy o RPG-u jest kolejny ustanowiony rekord, innym razem - wywiad z aktorami głosowymi, którzy zmieniają perspektywę postrzegania konkretnych postaci. Czasem jednak gracze wcale nie potrzebują takiego zapalnika, by pozbyć się ciążących im emocji i podzielić z innymi swoimi przemyśleniami.
Uwaga, dalsza część artykułu zawiera SPOILERY z gry!
Tak właśnie było w przypadku, w którym jeden z użytkowników Reddita postanowił przedstawić innym graczom swój punkt widzenia na postać Viktora Vectora, najbardziej cenionego i ludzkiego ripperdoka w Night City. magicsenpaiiii, bo tak brzmi jego nick, jest autorem dość długiego wpisu na temat byłego boksera, który niejako dokłada swoją cegiełkę do sposobu rozumienia i rozróżniania zakończeń na te „dobre” oraz „złe”.
I choć raczej nikomu nie trzeba mówić, że zakończenia „The Devil” oraz „The Tower” do najbardziej optymistycznych nie należą, to warto pochylić się nad tym, które wprowadza do gry dodatek Phantom Liberty. Bo o ile w „The Devil” V decyduje się przenieść swoją świadomość do cyfrowej rzeczywistości kosztem uśmiercenia cielesnej powłoki, co samo w sobie budzi szereg egzystencjalnych pytań, tak „The Tower” nie jest już takie jednoznaczne. W końcu V żyje a problem z SIlverhandem jest rozwiązany, ale to właśnie między innymi postać Vectora nadaje mu tak pesymistyczny charakter.
Dla mnie był jak ojciec, którego V nigdy nie miał, był w takim samym wieku, jak Silverhand, był mistrzem boksu w swojej najlepszej formie. [...] Za każdym razem, gdy nazywał V „dzieciakiem”, wiesz, że te słowa pochodzą z dobrego źródła. Złość Vika po powrocie z Embers pokazuje, jak bardzo V był dla niego ważny.
I trudno się zresztą dziwić, że właśnie postać Viktora wybrzmiewa w przytaczanej wypowiedzi tak mocno. Autor posta dodatkowo podkreśla, że w tym dystopijnym świecie, w którym każdy widzi tylko czubek własnego nosa, prawdziwie ważnymi postaciami są właśnie te najbardziej ludzkie, które dostrzegają w człowieku istotę ludzką, a nie tylko kolejny projekt i sposobność do zarobienia większej ilości pieniędzy.
Bo choć to zakończenie mieni się jako jedyne pozwalające V przeżyć i pozostać w Night City, czyli całkowicie rozwiązać główny problem protagonisty, to jednak pozostawia gracza z czymś znacznie trudniejszym.
To zniknięcie gdzieś w tłumie i porzucenie ludzi, dla których jest się ważnym, w dużo gorszej sytuacji, niż byli początkowo. I to chyba właśnie tutaj przebiega ta cienka granica między „dobrym” a „złym” zakończeniem, którą autor starał się przedstawić. Nie do końca ważne jest to, czy bohater przeżyje, lecz w jakim stanie zostawi swoich najbliższych. Takich, jak Viktor.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.