Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 11 sierpnia 2021, 13:41

Blizzard stracił niemal połowę graczy przez ostatnie cztery lata

Najnowsze dane są druzgocące dla Blizzard Entertainment. Z ostatniego raportu wynika, że liczba aktywnych użytkowników gier studia zmniejszyła się niemal o połowę.

W SKRÓCIE:
  1. Jak wynika z najnowszego raportu Blizzard Entertainment, gry studia w przeciągu czterech lat straciły połowę graczy.
  2. Wśród powodów wymieniane są m.in. afera z pozwem przeciwko Activision Blizzard, brak reakcji na prośby społeczności, a także rosnąca konkurencja.

Czy to początek końca Blizzard Entertainment? Jak pokazują ostatnie statystki, liczba fanów gier studia systematycznie spada. A ostatnie wydarzenia, które mają miejsce wokół firmy wskazują, że problemy mogą się nasilić.

Dane Activision Blizzard z drugiego kwartału tego roku pokazują, że liczba aktywnych graczy w produkcjach studia spadła do 26 milionów. I chociaż w dalszym ciągu większość wydawców może tylko pozazdrościć takich liczb, to odpływ graczy jest widoczny. Jeszcze w 2017 roku aktywnych użytkowników gier studia (World of Warcraft, Overwatch, Hearthstone czy Diablo III) było łącznie 46 mln, czyli niemal dwa razy więcej.

By lepiej zobrazować ten spadek, można posłużyć się grafiką udostępnioną na forum Reddit, która pokazuje ów trend. Powstała ona na bazie z kwartalnych raportów finansowych Activision Blizzard:

Spory udział w spadku liczby graczy z pewnością należy przypisać World of Warcraft (od lat był to największy tytuł w portfolio studia). Ostatni wzrost liczby użytkowników w produkcjach Blizzarda miał miejsce na przełomie 2016 i 2017 roku. Wtedy MMORPG „Zamieci” otrzymało dobrze oceniany dodatek Legion. Wydane dwa lata później Battle for Azeroth nie odniosło już takiego sukcesu, ale zsumowany wynik wszystkich gier, porównując rok do roku, utrzymywał się na stałym poziomie. Zeszłoroczne Shadowlands, mimo odniesionego sukcesu finansowego, nie zdołało powstrzymać graczy przed porzuceniem gry, nawet pomimo lockdownu obowiązującego przez znaczną część 2020 roku, który zmusił wiele osób do pozostania w domu.

A na tym kłopoty Blizzard Entertainment się nie kończą. W przeciągu kilku tygodni firma doznała wielkich strat wizerunkowych w związku z aferą z dyskryminacją i molestowaniem seksualnym w tle. Gracze nie pozostali obojętni na te doniesienia, przy okazji dokładając od siebie zarzuty o brak feedbacku na prośby graczy. To poskutkowało odejściem od gry wielu topowych youtuberów i streamerów kojarzonych do tej pory z WoW-em.

Jakby tego było mało, konkurencja nie zasypia gruszek w popiele i rośnie w siłę. Byli gracze World of Warcraft mają alternatywę w postaci takich tytułów, jak Final Fantasy XIV Online oraz New World, które podbierają Blizzardowi rozczarowanych ostatnimi wydarzeniami graczy. Pamiętajmy jednak, że pomimo tego, że dużo świadczy na niekorzyść blizzardowego MMORPG, nie można zakładać, że spadek jest winą wyłącznie WoW-a.

Wróćmy więc do pierwszego pytania, które pada w tym tekście - „czy to początek końca Blizzard Entertainment?” Na rozstrzygnięcie tej kwestii jest jeszcze za wcześnie, ale niedawne sygnały to najprawdopodobniej ostatni dzwonek dla Zamieci. Nadzieją dla studia na odwrócenie trendu może być wydanie Overwatcha 2, kontynuacji popularnej sieciowej strzelanki studia. W dalszym ciągu nie znamy jednak daty premiery gry, co również nie jest dobrym prognostykiem.

Michał Ciężadlik

Michał Ciężadlik

Do GRYOnline.pl dołączył w grudniu 2020 roku i od tamtej pory jest lojalny Newsroomowi, chociaż współpracował również z Friendly Fire, gdzie zajmował się TikTokiem. Półprofesjonalny muzyk, którego zainteresowanie rozpoczęło się już w dzieciństwie. Studiuje dziennikarstwo i swoje pierwsze kroki stawiał w radiu, lecz nie zagrzał tam długo miejsca. W grach obecnie preferuje multiplayer; w CS:GO spędził łącznie ponad 1100 godzin, w League of Legends prawdopodobnie drugie tyle, chociaż dobrą grą singlową również nie pogardzi.

więcej