Rockstar Games wprowadził tygodniowe bonusy do nagród z napadów GTA Online. Jednakże gracze mają jeden mały problem z ta aktualizacją.
Grand Theft Auto Online chyba za bardzo postawiło na realizm, żartują gracze po sprawdzeniu nowego napadu i aktualizacji w hicie studia Rockstar Games, mimo że wprowadzone zmiany można też uznać za lekarstwo na „grind".
Nie tylko branża gier wideo przeżywa ciężkie czasy, ale tym bardziej nikt nie chce, by przypominano mu o tym w trakcie rozgrywki. Tymczasem tak właśnie poczuli się gracze GTAO po uaktualnieniu, które dodało m.in. artystyczny napad, pierwszą tego typu aktywność od blisko 6 lat. Niestety, najwyraźniej przez ten czas inflacja mocno urosła, bo wizyta w Kortz Center zdaje się być mocno nieopłacalna.
Nagrodą za pierwsze ukończenie napadu są całe… 2 miliony wirtualnych dolarów. Nie jest to bardzo mała kwota, ale też nie jakaś wielka fortuna dla osób, które zjadły zęby na GTA Online.
Co jednak czyni z tej nagrody „jedno wielkie nic”, to wydatki wymagane do ukończenia napadu. Sama rezydencja kosztuje 10 mln dol. w grze, a do tego dochodzi przygotowanie pracowni artystycznej i obowiązkowe 100 tys. za każdą próbę „odwiedzenia” Kortz Center.
No dobrze, ale przecież po tym wszystkim można powtarzać tę misję, prawda? Owszem – tyle że po pierwszym udanym napadzie kolejny nagrodzi nas czterokrotnie mniejszą kwotą: 500 tys. wirtualnych dolarów. Czyli 400 tys. po odjęciu kosztów przygotowania.
Jest to tym bardziej irytujące, że powtarzania poprzednich napadów przekładało się na o wiele lepsze lupy przy znacznie łatwiejszych przygotowaniach. Jak podkreśla jeden z graczy, udana „wycieczka” na Cayo Perico owocowała zarobienie 1,3-1,5 mln dolców. Przynajmniej do niedawna.
Rockstar Games zmniejszył nagrody za w zasadzie wszystkie stare napady, włącznie z Cayo Perico (poza Doomsday, który został naprawiony). Diamentowe Kasyno dotychczas mogło zaowocować łupami wartymi 3,3 mln dol. Teraz ten górny limit obniżono do 2,3 mln.
Na osłodę twórcy wprowadzili tygodniowe bonusy, które zapewnią znacznie większe nagrody za ukończenie każdego napadu w danym tygodniu, ale tylko za pierwszym razem. Najwyraźniej, jak zgadują gracze, Rockstar chce zachęcić ich do wykonywania różnorodnych misji zamiast grindowania tylko jednej lub dwóch z nich. Jednakże oznacza to, że takie „farmienie” zadań stało się o wiele mniej opłacalne.
Choć tu i ówdzie da się znaleźć osoby wskazujące dobre strony tych zmian (a przynajmniej stojącą za nim intencję), większość graczy jest mocno zirytowana decyzją Rockstara. Jeden z fanów GTAO stwierdził wręcz, że gra chyba za bardzo zbliżyła się do prawdziwego świata, i bynajmniej nie jest odosobniony w tej opinii:
Ceny idą w górę, płace lecą w dół. Myślałem, że gra pozwoli nam na moment oderwać się od świata.
Internauta najpewniej nawiązuje zarówno do wysokiego kosztu przygotowania się do napadu na Kortz Center, jak i rosnących cen superat i rezydencji w Grand Theft Auto Online. Część graczy nie widzi też powodu, by tak osłabiać „grindowanie” dla osób, którym nie przeszkadza takie „farmienie” mamony, i uważa, że posunięcie Rockstara jedynie zniechęci wszystkich do częstszego brania udziału w napadach. Nie mówiąc o tym, że takie modyfikacje w 13-letniej grze nie mogły zostać dobrze przyjęte przez weteranów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).