Ujawnienie „Franka” mocno zdziwiło graczy, ale okazuje się, że to kluczowy element God of War: Laufey i przygody z martwymi bogami niczym „miliarderami na wyspie”.
Boskie zaświaty w God of War: Laufey będą „spokojne” niczym wyspa pełna uwięzionych miliarderów, a jednym z kluczowych elementów gry będzie nietuzinkowa (i galaretowata) postać.
Prezentacja nowego GoW-a nie była całkowitym zaskoczeniem (pomijając początkowe pozorne rozczarowanie sugestią remastera), ale fanów serii niewątpliwie zdziwił kierunek, w którym poszli twórcy z Sony Santa Monica Studio. Zamiast jednej głównej mitologii jak dotychczas główna bohaterka trafia do zaświatów dla bóstw, którym daleko jest do raju czy innego Elizjum.
Jak to ujął reżyser serii Cory Barlog, praktycznie każdy bóg z dowolnej mitologii ma „mały” problem z nadużywaniem swojej boskiej mocy, a gdy zbierze się ich wszystkich razem, jak w Everywhen w GoW: Laufey… cóż, raczej nie ma co liczyć na ich przyjaźń i współpracę:
Oni wszyscy są dupkami. Praktycznie każdy bóg istniejący w dowolnej mitologii ma tę okropną relację ze swoją mocą i jak jej nadużywa. Kiedy umieścisz ich wszystkich razem – niczym miliarderów na wyspie – każdy myśli, że będzie wiódł szczęśliwy żywot. Nie, oni wszyscy będą ze sobą walczyć, będą w tym dziwnym stanie konfliktu, bo zamknięto ich w więzieniu.
Cory Barlog w wywiadzie dla serwisu IGN wspomniał też co nieco o dwóch głównych adwersarzach pokazanych w trakcie State of Play – egipskiej i mocno niezrównoważonej bogini Sekhmet oraz mongolskim bogu wojny Begtse – i tytułowej bohaterce, która będzie kimś więcej, niż tylko żeńską wersją Kratosa.
Jest jeszcze co najmniej jeden element, który nieco zerwał z tradycjami serii. W God of War nieobce są, tak to nazwijmy, niestandardowe projekty legendarnych postaci i potworów, ale nawet te bardziej humorystyczne były mocno niepokojące w taki czy inny sposób.
Tego samego na pozór nie można powiedzieć o gadającej galaretowej kostce Phranque (przemawiającej głosem Jacka Quaida, znanego m.in. z Chłopców). Tak, w zestawie dostajemy też miecz ze wstążką (gadającą, a jakże), ale wyraźnie widać, że to ten pierwszy towarzysz przyciągnął uwagę graczy, którzy szybko podzielili się na rozbawionych wielbicieli „Franka” i nieco zdezorientowanych oraz mocno zniechęconych (choć chyba nielicznych) krytyków.
Co ciekawe, Phranque był w planach twórców od samego początku produkcji i według Barloga ma być wręcz „jedną z najważniejszych składowych” nowego God of War i czymś znacznie więcej niż zabawnych dodatkiem:
[Phranque – przyp. red.] był obecny w kolejnych wersjach tego projektu od samego początku. Postać Phranque'a przewijała się w każdym jego aspekcie. Dla mnie to jeden z najważniejszych elementów. Jeśli odrzucić wszystkie fantazyjne elementy, projekt i dodatki, pozostaje bardzo prosta kostka, ale to właśnie w niej kryje się niesamowity konflikt, a także szczerość i autentyczna osobowość.
Wygląda więc na to, że Phranque będzie miał ważną rolę do odegrania fabule GoW: Laufey. Na razie gracze zastanawiają się, z jakiej mitologii wzięli go twórcy (poczynając od Sześcianu Metatrona, przez Nowe Jeruzalem z Biblii, po Saturna i czarny sześcian), i spekulują na temat zarówno jego, jak i wspomnianego miecza z wstążką (oraz gościnnego występu Kratosa). I mają nadzieję, że te postacie nie będą równie chętne do pomocy przy zagadkach, co Atreus.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).