Sony dosyć niefortunnie wybrało moment na promowanie „cieszenia się muzyką tak, jak powinna być słuchana”.
Muzyczny oddział Sony podjął ciekawą decyzję marketingową w kontekście kontrowersji dotyczącej płyt na PlayStation.
Wkrótce minie miesiąc od ogłoszenia Sony Interactive Entertainment dotyczącego rezygnacji z gier na fizycznych nośnikach do początku 2028 roku. Mimo to decyzja spółki pozostaje na ustach całej branży, a gracze głośno dają do zrozumienia, co myślą o porzuceniu płyt, nieważne, jak bardzo są one „niszowe” na obecnym rynku gier wideo. Fani (byli fani?) PlayStation korzystają z każdej okazji, by wyrazić swoje niezadowolenie.
Jednakże niedawno Sony dało tym krytykom pretekst tak dobry, że wydaje się on niemal celowym strzałem w stopę. A właściwie bratobójczym ciosem w plecy.
Oficjalne konto Sony Electronics w serwisie X opublikowało wpis promujący gramofon LX3 – jako sposób na „cieszenie się muzyką tak, jak ją do tego stworzono”. W domyśle: na fizycznej płycie gramofonowej:
Odkryj na nowo ciepło, bogactwo szczegółów i rytuał słuchania płyt winylowych dzięki gramofonowi LX3. Opuść igłę, naciśnij przycisk odtwarzania i ciesz się muzyką tak, jak powinna być słuchana. Czas na ulepszenie
W każdej innej sytuacji nikt nie zwróciłby uwagi na ten wpis. Ot, producent promuje swój nowy sprzęt, uderzając w (nomen omen) nuty nostalgii. Tyle że reklamowanie w ten sposób wyjątkowo niszowych fizycznych nośników muzyki wydało się graczom wyjątkowo niefortunne w kontekście zapowiedzi „uśmiercenia” płyt z grami.
Nie sądzę, żebym kiedykolwiek widział coś tak oderwanego od rzeczywistości w kontekście tego, co obecnie dzieje się na rynku płyt!
Niech ktoś to powie gościom od PlayStation. Najwyraźniej fizyczne media są warte wspierania, nawet jeśli to skromna nisza. Gry PS-a są czymś znacznie większym od winyli. Mimo to z jakiegoś powodu oni uważają, że muszą zabić kulturę gier dla zysków. Hańba!
Widzicie, jak płyty winylowe znów stały się modne i sprzedają się jak świeże bułeczki, a wy idziecie i likwidujecie fizyczny format gier wideo. Hipokryci!
Czyli fizyczne media znów są fajne… o ile nie są to płyty z grami?
W teorii można wskazać, że Sony raczej nie ma koordynatora do spraw fizycznych nośników, a rynek winyli wykazuje tendencję wzrostową, w przeciwieństwie do „pudełek” (via Games Radar). Niemniej trudno się dziwić reakcji graczy. Przecież muzyka jest obecnie co najmniej równie „cyfrowa”, co gry wideo, z usługami jak Spotify czy Apple Music (czy nawet YouTube) skupiającymi lwią część rynku. Niemniej płyty (nie tylko winylowe) mają swoich fanów, choćby i nielicznych, którzy wciąż preferują „fizyczność” takich nośników, mimo że próżno szukać wspierających odtwarzaczy w, powiedzmy, samochodach. Wypisz, wymaluj – sytuacja niemal identyczna z tą panującą na rynku gier.
Nastroje graczy dobrze widać także w kontekście polubień. Oficjalny muzyczny wpis Sony zebrał ponad tysiąc „serduszek”, podczas gdy popularniejsze odpowiedzi i „podania dalej” mają od 2 do ponad 10 tys. polubień. Nie mówmy nawet o chmarze nieco mnie popularnych, ale wciąż masowo popartych komentarzy, których autorzy reagują na gramofonową reklamę Sony z niedowierzaniem i irytacją na „bezczelność” spółki.
A przecież nastroje graczy i tak pogorszyły się przez ostatni miesiąc. Czy nawet w tym tygodniu, po awarii PlayStation Network, która nastroiła internautów jeszcze bardziej „optymistycznie” do planowanej przez Sony cyfrowej rewolucji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).