Mark Darrah widzi korzyści ze zmiany podejścia w studiu BioWare, które obecnie ma w 100% skupiać się na Mass Effect 5.
Weteran BioWare jest już przekonany, że twórcy kultowych RPG to teraz studio jednego projektu.
Już dawno za nami są czasy, gdy BioWare było w ścisłej czołówce twórców RPG. Dragon Age: Straż Zasłony raczej nie było kompletną katastrofą, ale też nie tytułem godnym dziedzictwa studia. Do tego poprzednim projektem Kanadyjczyków było Anthem, które niedawno oficjalnie zakończyło żywot wraz z zamknięciem serwerów, a i wcześniejsze Mass Effect: Andromeda wypadło poniżej oczekiwań fanów.
Trudno się więc dziwić, że gracze martwią się o przyszłość niegdyś wielkiego studia (w więcej niż jednym znaczeniu). Zwłaszcza w kontekście sprzedaży firmy Electronic Arts, a i bez tego pojawiają się pogłoski, jakoby następny projekt BioWare mógł być ostatnim. I jedynym, nad którym obecnie pracuje zespół.
Mark Darrah wspominał rok temu, że Mass Effect 5 to najpewniej jedyny większy projekt, nad którym pracuje jego były zespół. Ostatnie informacje od dewelopera zdawały się potwierdzać słowa dawnego producenta, który teraz stwierdził z większą pewnością w rozmowie z dziennikarzem Destinem Legarie, że BioWare obecnie skupia się całkowicie na ME 5.
BioWare stało się w praktyce studiem realizującym jeden projekt, co wiąże się z pewnymi problemami, ale są to problemy inne niż te, z którymi borykało się prawdopodobnie do 2022 roku. Chodzi o kilka projektów walczących o uwagę i zasoby, które niejako przepychają się i popychają, wywołując niepożądane skutki. Nie jest to studio, jakim [BioWare – przyp. red.] jest obecnie. O ile mi wiadomo, 100% tego, nad czym obecnie pracują, to Mass Effect. Prawdopodobnie tak jest najlepiej.
Darrah nie sprecyzował, skąd ma te informacje, ale zapewne wciąż utrzymuje kontakty z osobami nadal zatrudnionymi w BioWare. Aczkolwiek liczba tychże znacznie się zmniejszyła – jak na ironię tuż po poprzedniej wypowiedzi Darraha w tej sprawie.
Rok temu twórca wspomniał bowiem, że choć ME 5 to oczko w głowie BioWare, to projekt nie jest przecież na tyle zaawansowany, by zapewnić zajęcie 200-300 deweloperom. Ledwie 10 dni później Jason Schreier z agencji Bloomberg doniósł, że jakoby po „restrukturyzacji” (rzekomo tymczasowej) studio miało zatrudniać mniej niż 100 twórców. Zupełnie jakby EA zgadzało się ze zdaniem Darraha… tyle że doszło do „ciekawych” wniosków.
Pomijając cynizm, zmiana podejścia BioWare (które przez ostatnie 30 lat praktycznie zawsze grzebało przy kilku projektach) i EA w ogóle może wynikać z większych trendów w branży gier. Po wybuchu popularności gier w czasach COVID-u i masowym wykupywaniu studiów oraz marek wydawcy zderzyli się z rzeczywistością, czego efektem były wielkie zwolnienia i kasacje projektów. Electronic Arts nie było tu wyjątkiem, co widać po samym 2025 roku.
Swoje na pewno zrobiła też kondycja BioWare. Jak już wspomniałem, ostatnie lata – a właściwie dekada – nie były szczególnie udane dla studia. Wymowny jest fakt, że ostatnim wielkim sukcesem firmy była Dragon Age: Inkwizycja, wydana w 2014 roku. A przecież nawet ten tytuł spotkał się z krytyką części graczy po debiucie, choć nie taką, jak trzy kolejne projekty BioWare.
W tym kontekście postawienie na jedną grę/markę ma sens… choć, jak ujął to Darrah, rodzi też własne problemy. Z pewnością nie poprawia to nastroju graczom, z których część już teraz obawia się, że BioWare stanie się kolejną ofiarą Electronic Arts, jeśli Mass Effect 5 nie okaże się powrotem studia do formy (i nie zachwyci EA sprzedażą).
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).