
Data wydania: 3 września 2026
Polska gra RPG TPP z otwartym światem w klimacie dark fantasy, osadzona w XIV-wiecznych Karpatach. The Blood of Dawnwalker jest dziełem studia Rebel Wolves, założonego przez Konrada Tomaszkiewicza, który pracował w CD Projekt RED m.in. jako reżyser Wiedźmina 3.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
The Blood of Dawnwalker jest grą RPG od polskiego studia Rebel Wolves. Zespół ten jest współfinansowany przez chiński koncern NetEase, natomiast wydaniem jego debiutanckiego dzieła zajęło się Bandai Namco Entertainment.
Rebel Wolves to studio założone na początku 2022 roku m.in. przez Konrada Tomaszkiewicza – byłego pracownika CD Projektu RED, który pełnił funkcję reżysera Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu, a także szefa produkcji i reżysera dźwięku Cyberpunka 2077.
Oprócz Tomaszkiewicza, wśród deweloperów pracujących nad The Blood of Dawnwalker prym wiodą weterani z CDPR tacy jak Bartłomiej Gaweł (reżyser artystyczny Wiedźmina 3), Daniel Sadowski (reżyser projektu pierwszego Wiedźmina), Jakub Szamałek (współscenarzysta Cyberpunka 2077) oraz Mateusz Tomaszkiewicz (reżyser misji pobocznych w Cyberpunku 2077 i główny projektant questów w Wiedźminie 3).
The Blood of Dawnalker przenosi nas do alternatywnej, fantastycznej wersji Europy z połowy XIV wieku, a dokładnie – do fikcyjnej Kotliny Sangorskiej mieszczącej się w Karpatach. Po tym jak przetoczyła się przez nią epidemia czarnej śmierci, wkroczyło do niej nowe zagrożenie – wampiry (tu zwane wrakirami) dowodzone przez krwiopijcę imieniem Brencis, które obaliły feudałów i przejęły władzę.
Głównym bohaterem gry jest Coen z Laslei, młody mężczyzna przemieniony w tytułowego Wędrowca Świtu. Jako istota żyjąca niejako w zawieszeniu pomiędzy królestwami dnia i nocy protagonista nie jest ani w człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa, ani stuprocentowym wampirem. Coen ma 30 dni i nocy na uratowanie swojej rodziny z niewoli wampirów, a to, czy próbując tego dokonać, poświęci swą ludzką naturę na rzecz przeklętych mocy i głodu krwi, zależy od naszych poczynań.
W założeniach opisywany tytuł stanowi pierwszą część większej sagi.
W The Blood of Dawnwalker akcję oglądamy z perspektywy trzeciej osoby (TPP). Rozgrywka łączy eksplorację otwartego świata, zręcznościową walkę w zwarciu, interaktywne dialogi oraz wykonywanie zadań fabularnych i pobocznych aktywności w mocno nieliniowej strukturze.
Produkcja oddaje nam do dyspozycji otwarty świat, który ma umiarkowaną powierzchnię, porównywalną z krainą Toussaint z dodatku Wiedźmin 3: Krew i wino. Poza połaciami europejskiej dziczy jest tu jedno duże miasto (Svartrau) i kilka wiosek. Kraina nadrabia to faktem, że zachodzące w niej wydarzenia są mniej sztywno oskryptowane, a akcje gracza (lub ich brak) mają na nie istotny wpływ.
Przemierzając Sangorę, poznajemy jej mieszkańców, wykonujemy zadania, a także toczymy walki z przeciwnikami – od wrogo nastawionych ludzi, przez wampiry, skończywszy na upiorach. Na osobną wzmiankę zasługuje fakt, że autorzy zrezygnowali z wyraźnego podziału na misje główne i poboczne – teoretycznie każda aktywność może okazać się kluczowa dla rozwoju fabuły. Twórcy określili wręcz swoje dzieło mianem „narracyjnego sandboksa”, zapewniając, że gracz może zabić większość NPC-ów.
Czas w grze płynie, gdy bohater wykonuje określone, istotne czynności – zatem eksploracja sama w sobie niekoniecznie przybliża go do 30-dniowego terminu uratowania rodziny. Tym niemniej twórcy regularnie zmuszają nas do podejmowania decyzji, które rzutują na przebieg opowieści i jej zakończenie, a także kształtują świat. Limit czasu sprawia, że niemożliwe jest wykonanie wszystkich questów przy jednym podejściu (chyba że zawalimy główny cel).
W grze zaimplementowano również cykl dobowy, który bezpośrednio wpływa na możliwości eksploracji i styl walki protagonisty oraz moce, jakimi dysponuje. Podczas gdy za dnia Coen korzysta z miecza i czarnej magii, jedynie pod osłoną nocy może robić użytek ze swoich najpotężniejszych wampirycznych zdolności – nie tylko bojowych, ale też takich jak chodzenie po ścianach czy przemiana w chyżego wilka.
Zdolności nabywamy i ulepszamy w miarę postępów, a zwłaszcza zdobywania podręczników odblokowujących talenty i gromadzenia punktów doświadczenia. Co istotne, rozwijanie postaci również popycha czas do przodu.
Materiały z The Blood of Dawnwalker wielu graczom nasunęły skojarzenia z Wiedźminem 3. Czy słuszne?
Wiedźmin 3: Dziki Gon | The Blood of Dawnwalker | |
Realia | „średniowieczny” świat fantasy stylizowany po europejsku | średniowieczne Karpaty z elementami fantasy |
Główna postać | podstarzały zmutowany zabójca potworów | młody wieśniak przemieniony w wampira (nie do końca) |
Struktura rozgrywki | w dużej mierze liniowa fabuła z rozgałęzieniami i wyborami moralnymi | „narracyjny sandbox” z jednym głównym celem, do którego wiedzie wiele dróg |
Otwarty świat | wielka mapa główna i garść dodatkowych obszarów | zagęszczona mapa średniej wielkości |
System walki | władanie mieczem z dodatkiem kuszy i prostych zaklęć | walka mieczem lub ostrymi pazurami z pomocą nadprzyrodzonych mocy |
Eksploracja | na piechotę i konno | na piechotę i z pomocą wampirzych mocy (np. przemiana w wilka, wspinaczka na ściany) |
Najbogatszym wydaniem The Blood of Dawnwalker jest fizyczna edycja kolekcjonerska, w której skład poza grą i specjalnym pudełkiem wchodzą:
Powyższe trzy dodatki są też dołączone do cyfrowej Edycji Krwawego Księżyca (ang. Eclipse Edition). Ponadto zamówienia przedpremierowe zostały wzbogacone o zestaw Zbroi Sangorskiego Podróżnika – a właściwie o możliwość noszenia tych przedmiotów od początku gry, bo na dalszym etapie przygody mogą je zdobyć wszyscy gracze.
Kiedy premiera The Blood of Dawnwalker? | 3 września 2026 roku. |
Na jakie platformy wychodzi gra? | PC, PlayStation 5 i Xbox Series X/S. |
Czy The Blood of Dawnwalker jest po polsku? | Ma polskie napisy i dialogi. |
Kto jest deweloperem? | Polskie studio Rebel Wolves założone przez byłych pracowników CDP RED. |
Kto wydaje The Blood of Dawnwalker? | Bandai Namco. |
Na jakim silniku działa gra? | Unreal Engine 5. |
Kto skomponował muzykę? | Głównymi kompozytorami są Nikola Kołodziejczyk, Piotr Musiał i Mikołaj Stroiński. |
Autor opisu gry:
Hubert Śledziewski
Ostatnia aktualizacja opisu: 31 sierpnia 2026


2GRY
Cykl gier RPG, za którym stoi studio Rebel Wolves. Mowa o polskim zespole deweloperskim, złożonym z branżowych weteranów, którzy wcześniej pracowali między innymi nad projektem Wiedźmin 3: Dziki Gon.
Recenzja GRYOnline
The Blood of Dawnwalker to mroczny RPG, który w najlepszych momentach narracyjnie dorównuje Wiedźminowi 3. Gra zachwyca wyśmienitym prologiem, swojskim, przyziemnym klimatem, dojrzałymi wyborami w odcieniach szarości oraz wyrazistymi postaciami. Niestety, po świetnym wstępie poziom spada za sprawą powtarzalnych, „ubisoftowych” aktywności w otwartym świecie, przez które trzeba się przekopać, by odkryć fabularne skarby. To ambitny i udany, choć nierówny tytuł – obowiązkowa pozycja dla fanów klimatycznych gier, którzy wybaczą jej bolączki typowe dla debiutanckiego tytułu.
Opinie17 września 2026
Opinie1 września 2026
Opinie7 lipca 2026
Opinie28 kwietnia 2026
Dawnwalker poradnik to mapa, najlepsze porady na start, do walki, eksploracji, zadań. Opisujemy wszystkie misje, limit czasu, bronie, pancerze, znajdźki, zdolności, zagadki, poziomy trudności, wymagania sprzętowe, długość gry.
Poradnik do gry Aktualizacja: 3 września 2026
gry 22 września 2026 16:40
gry 21 września 2026 20:20
gry 18 września 2026 20:18
gry 17 września 2026 20:51
gry 16 września 2026 21:03
gry 9 września 2026 13:50
gry 10 września 2026 22:22
gry 8 września 2026 19:31
gry 7 września 2026 19:34
gry 7 września 2026 07:38
Popularne pliki do pobrania do gry The Blood of Dawnwalker.
trainer The Blood of Dawnwalker - Trainer v1.0.x+ Plus 36 - 5 września 2026
mod The Blood of Dawnwalker - Better Story Timer v.1.6 - 13 września 2026
mod The Blood of Dawnwalker - Perks Have No Time Cost v.1.4 - 6 września 2026
trainer The Blood of Dawnwalker - Trainer v1.0.x+ Plus 36 (4092026 Update) - 6 września 2026
trainer The Blood of Dawnwalker - Trainer v1.0.x+ Plus 37 - 17 września 2026
Wymagania sprzętowe gry The Blood of Dawnwalker:
PC / Windows
Minimalne wymagania sprzętowe:
(30 fps, 1080p) Intel Core i5-11400F / AMD Ryzen 7 2700X, 16 GB RAM, karta graficzna 6 GB GeForce GTX 1060 / 8 GB Radeon RX 580, 60 GB SSD, Windows 10.
Rekomendowane wymagania sprzętowe:
(60 fps, 1440p) Intel Core i7-11700K / AMD Ryzen 7 5700X, 16 GB RAM, karta graficzna 8 GB GeForce RTX 4060 / 16 GB Radeon RX 7600 XT, 60 GB SSD, Windows 10.
Ultra wymagania sprzętowe:
(60 fps, 4K) Intel Core i5-13600K / AMD Ryzen 9 7950X, 16 GB RAM, karta graficzna 32 GB GeForce RTX 5090, 60 GB SSD, Windows 10.
Średnie Oceny:
Średnia z 21 ocen gry wystawionych przez Recenzentów i Redaktorów GRYOnline.pl, Ekspertów i wybranych Graczy.
Średnia z 148 ocen gry wystawionych przez użytkowników i graczy z GRYOnline.pl.
"Bardzo pozytywne"
Średnia z 25384 ocen gry wystawionych przez użytkowników STEAM.
Oceny Recenzentów i Ekspertów
Krzysztof Mysiak
Recenzent GRYOnline.pl
2026.08.31
Reżyser Wiedźmina 3 opuszcza CD Projekt i zakłada nowe studio, by stworzyć własną dużą grę RPG. Co mogło z tego wyjść? The Blood of Dawnwalker da Wam bodaj wszystko, za co pokochaliście Dziki Gon… ale niektóre cnoty skrywa zbyt głęboko.
Legalizex
Ekspert
2026.09.15
Świetna gra. Takie połączenie Wiedźmina i Kingdom Come. Naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem jaką dobrą grę udało się im zrobić i mocno się wciągnąłem.Na minus na pewno silnik UE5, chociaż gra działa i tak lepiej niż większość gier na tym syfie.Graficznie bardzo ładnie, chociaż ja osobiście zainstalowałem moda, który usuwa filtry w postaci film grain i sharpeningu z obrazu. Wtedy gra się zrobiła piękna. Po kilku tweakach i modach działała zadowalająco w 4K.System walki naprawdę spoko, ataki kierunkowe jak w Kingdom Come, ale dużo bardziej casualowo zrobione. Porównując do takiego Wiedźmina 3 to tu jest dużo lepszy system walki, dzięki tym kierunkom i różnym skillom walka była całkiem angażująca a nie polegała tylko na klikaniu LPM i Quen.Świat gry bardzo klimatyczny, trochę znajomo słowiański, trochę rumuński. Niesamowicie pasowały te Karpaty do settingu z wampirami.Mapa jest wypełniona kilkoma powtarzalnymi rzeczami do odchaczenia, ale nie jest to na taką przesadzoną skalę jak np. w nowych Assassin's Creed.Fabuła bardzo ciekawa, świetne questy często oferujące różne podejścia, naprawdę wiele questów można zrobić na różne sposoby. Na pewno wrócę do tej gry za rok czy dwa jak wyjdą wszystkie update i może jakieś DLC i przejdę jeszcze raz, bo grało się naprawdę świetnie, wsiąkłem na dobre półtora tygodnia.
Messerschmitt
Ekspert
2026.09.13
Właśnie ukończyłem Dawnwalkera. Zajęło mi to 48h wg save'a, ale aż 70 wg licznika Steam (momentami ginąłem baaardzo dużo :)). Grałem na najwyższym poziomie trudności, wbiłem 41lvl i ukończyłem wszystkie questy jakie byłem w stanie znaleźć (a odwiedziłem każdy pytajnik na mapie). Pozostały mi 3 dni do końca. Muszę przyznać, że bawiłem się rewelacyjnie. Tytuł jest daleki od perfekcji, ale nic mnie tak nie wciągnęło od czasu KCD2. Niektóre momenty, jak zadania Vicho, klasztor św. Tyny, wątek Xante, Mihaia czy epilog, były świetnie napisane, klimatyczne i po prostu fantastyczne. Polski dubbing, choć nierówny, sprawiał że gra miała taki specyficzny, nieco goticzkowo-weidźmiński, swojski sznyt. I choć Coen męczył momentami okrutnie, to pod koniec już był naprawdę OK.System walki okazał się dla mnie bardzo udany, choć nieco drewniany. Szczególnie irytowały przeszkody, na których blokowała się postać i niemożność skakanie w trakcie potyczek. Jednak po przyzwyczajeniu się do tych niedogodności, walczyło mi się fenomenalnie. Duży wpływ na radość z bitek miał najwyższy poziom trudności, który jest świetnie wyważony, Przeciwnicy mocno biją, ale też szybciej padaja. Brak wskaźników kierunku ataku i ciągła bliskość śmierci mega angażują. Początek był bardzo wymagający, ale po nauczeniu się walki, przekroczeniu 30 lvl i zdobyciu dobry umiejek oraz sprzętu, Coen był totalnym miażdżycielem :)Historia, dialogi i klimat, to bardzo mocne strony tego tytułu. Choć zdarzały się słabe momenty, a sam początek był wręcz obciachowy, to całość wciągnęła mnie niezmiernie. Gra jest niezwykle mroczna, a muzyka i grafika bardzo fajnie podkreślają charakter świata. Upływ czasu, to bardzo ciekawy, świeży element. Mocno wpływa na rytm gry, powoduje naprawdę interesujące momenty, zmusza do zastanowienia, ale ostatecznie nie ma aż tak dużego wpływu jak początkowo się wydaje. Liczę na więcej w kontynuacji.Jeśli chodzi o błędy, to napotkałem ledwie garstkę. Głównie drobne glicze wizualne. Widoczne są za to problemy z momentami kiepskimi animacjami. Wydajność również jest przeciętna. Grałem na ultra z dlss q w 3440x1440 oraz z dlss b w 4k. Na rtx4080 i i5-13600K można było zaobserwować sporo mikro spadków. Głównie w stolicy regionu. Mam też wrażenie, że ostatni patch nieco pogorszył działanie gry. Po zablokowaniu klatkarzu do 40, przy grze na padzie, było całkiem komfortowo, ale bez szału. Zwłaszcza, że graficzka, choć klimatyczne, to nie uzasadnia tak wysokich wymagań sprzętowych.Całościowo, jako że żaden ze mnie recenzent, daje 9- na zachętę. Musiałem przymykać czasem oko na problemy i ignorować obecność trybu detektywa żeby lepiej się bawić, ale faktem pozostaje, że dawno nie czerpałem takiej przyjemności z grania. Jako miłośnik tego typu gier, szczerze polecam!
xKoweKx [stalker.pl]
Ekspert
2026.09.13
Wbiłem 100% po ~80h. Sporo niedoróbek i wkurzających rzeczy, ale finalnie bawiłem się dobrze. Nie jest to żadne arcydzieło, tylko po prostu dobra gra, która wymaga sporu poprawek. Pierwszy run: zabijałem prawie każdego z pewnymi wyjątkami. Inwestowałem w wampiryzm i starałem wyczyścić się mapę ze wszystkiego, co zajęło mi 50h na trzecim poziomie trudności wliczając w to odblokowaniem czterech zakończen (w tym jednego przez przypadek). Drugi run: byłem dobrym Coenem inwestującym w czarnoksięstwo i fechtunek grając na najwyższym poziomie trudności, co zajęło mi 30h, ale spokojnie mogłem to zoptymalizować o jakieś 10h... niepotrzebne na siłę levelowałem, bo na początku poziom trudności dawał mi w kość, a później gra znowu stała się zbyt łatwa. Tutaj zobaczyłem łącznie trzy zakończenia. Plusy/minusy wg priorytetu. + niektóre questy poboczne jak i główne, dowolność działania i różnica w podejściu nocą i za dnia. Możemy zabić każdego, a fabuła i tak pozwoli na jej ukończenie - i nawet robiąc to solo mamy ~3 drogi. Wg mnie najlepiej wypada całkiem klimatyczny quest jednego z bojarów - można go zabić na kilka sposobów, a nawet dojść do pewnej współpracy, która pozwoli ominąć kilka nużących walk w końcowym etapie gry. Jako zła postać mogłem też . A Volka, którego w pierwszym podejściu . Jest tego więcej, ale nie chce mi się tego opisywać. + jak wszystko działa - przyjemny system walki.+ ładna grafika, swoiski klimat przez nią wykreowany i chyba pierwszy tytuł na UE5, który nie ma wszechobecnego bulgotania tekstur, a obraz jest ostry jak żyleta! Niektóre modele są słabej jakości, ale całośc oceniam naprawdę pozytywnie. + choć mam wrażenie, że przed pierwszymi hotfixami funkcja ta była zabugowana i dopiero po wczytaniu save'a nagle wszystkie kwestie mówione zaczęły być odtwarzane jedna po drugiej przez pare postaci. Na początku myślałem, że to losowe kwestie dopasowane do wydarzeń, ale są też takie, które wprost odnoszą się do konkretnych questów. + polski dubbing i rola Mikołajczaka, który pokazał, że umie grać po tym, co odwalił w G1R+ muzyczka podczas walki z koboltami- system czasu to zwykła wydmuszka. Przy pierwszym podejściu zrobiłem prawie wszystko, co możliwe - podkreślam co możliwe ponieważ zabiłem parę postaci, a Słowika nawet na oczy nie widziałem - i zostało mi parę dni na uratowanie rodziny. Zdecydowanie niewykorzystany potencjał tego systemu. Mam wrażenie, że RW ugięło się pod zbędną krytyką i złagodzili "kary" czasowe. - tragiczna kamera, namierzanie przeciwników i cały system walki z exploitami. To takie połączenie KCD i akcyjniaka jak Batman Arkham tylko, że obecna kamera po prostu nie daje rady z wieloma przeciwnikami. Większy FOV, a nawet lekka kamera z góry by się przydała. Na początku jest też dosyć trudno, a potem wszystko staje się banalne głównie przez to, że wszelkie zdolności odnawiają się z automatu - później przeciwników zaklikiwałem bez jakichkolwiek kontraataków, bo mamy nieśmiertelność podczas wykonywania zdolności. Zauważyłem też, że jak przeciwnik robi na nas "szarżę" i pojawia się czerwona czaszka, to gdy szybko odwrócimy kamerę to ZAPRZESTAJĘ ataku. Oprócz tego w momencie walki gra zamyka nas na "mini-arenie" z niewidzialnymi ścianami. Przeciwnicy potrafią z 5m przyciągnąć sie w ułamek sekundy do Coeana i w zasadzie to samo coen może zrobić w momencie użycia zdolność - po prostu odpalają się niewidzialne szyny, słabo to wygląda. - skalowanie wrogów, ekwipunku i całej reszty czyli jak nie umiesz zrobić RPG-a, gdzie czujesz rzeczywisty przyrost umiejętności twojej postaci, to klonujesz przeciwników po całej mapie i podbijasz im statystyki wraz z twoim levelem. Słabe to, bo nawet wracając do starych lokacji na wyższym levelu, stare mobki są mocniejsze. Nienawidzę tego. Za drugim razem nie popełniłem też tego błędu i quest z mieczem Michaia zdobyłem pod koniec gry, bo jest lepszy niż jakbym go zdobyłem 20 leveli wcześniej! A ulepszanie EQ jest cholernie drogie. - zbugowany interfejs, kiepsko zrealizowany z beznadziejnym sortowaniem i chaosem. Przy podłączonym padzie na PC musiałem mieć podłączony drugi monitor i myszkę przesuwać na drugi ekran, bo inaczej non-stop w losowych momentach interfejs przeskakiwał i się przełączał na myszkę... nie wiem jak ktoś to dopuścił do wydania. W ekwipunku przydałaby się też informacja o działających efektach, bardziej czytelnym menu skrótów (dwa różne przedmioty wyglądają tak samo). Co do mapy - przydałaby się możliwość dawania znaczników, bo często trafiałem na wybudzenie duszy nocą i nie pamiętałem już gdzie to było, a za każde wybudzenia za dnia otrzymujemy bonus do statów. - raczej kiepska wydajność jak na to, co gra oferuje graficznie i pod względem AI, bo żadnej symulacji świata tutaj nie ma- za drugim razem - i mam wrażenie, że twórcy tak chcieli byśmy grali - miałem więcej bugów i błędów skryptów misji, niż jak celowo próbowałem zepsuć grę zabijając, co się da.- QTE w cutscenkach, serio?
zvr
Ekspert
2026.09.08
Ogólnie spoko, ale liczyłem na dużo więcej. Swojski klimat na plus. Historia wciągająca. System walki całkiem spoko, ale gra ma wiele wad i niedociągnięć. Grafika jak na poprzedniej generacji, a i tak do gier pokroju The Last of Us 2 czy RDR 2 nie ma startu. Historie poboczne w większości średnie. Słabe aktywności w stylu naprawiania kapliczek (znajdź przedmiot, odnieś na miejsce i gotowe), wspinania się po wieżach, czyszczenia obozów wroga czy walk z bestiami. NPC co drugi wygląda tak samo. Dialogi drewno straszne. Dubbing spoko, że jest, ale daleko mu do ideału. Rozmowy jakieś takie sztywne, dziwne intonacje, jakby aktorzy nie wiedzieli w jakich sytuacjach znajdują sie odgrywane postacie. No po prostu widać, że zabrakło budżetu i czasu. Zakupu nie żałuję, ale zdecydowanie nie jest to poziom trzeciego Wiedźmina
kacyk71
Gracz
2026.09.22
Gra skończona.Grałem z modem ktory pozwala zaoszczedzic sporo czasu wiec odkryłem wszystkie pytajniki i zostało niewiele do wyczyszczenia,bo pod koniec juz mi sie odechcialo a zostalo mi jescze 8 dni na oklo 10 miejsc do zrobienia.Po słabym początku gra sie rozkręca i jest dobrze,walka robi robotę a bardzo mi sie spodobała walka na pięści,az szkoda ze nie ma jakiegos turnieju.Niestety w całej grze tylko trzy zadania bardzo mi przypasowały to labirynt Barakira,siedziba Xante i zamek Brencisa po tych zadaniach stwierdziłem ze gra mogła by byc korytarzowa jak np ekspedycja 33 i nic by nie stracila a wrecz moze zyskala na dopracowaniu,a tak jest duzy swiat ale slabo zagospodarowany wizualnie jak i zapchaj-aktywnosciami.Zadania poboczne ale powiazane mocno z fabuła czyli z towarszyszami sa dobrze napisane choc wykonanie słabe,wiedzminskie zmysly + gadanie sam do siebie badajac co chwila jakies murale i inne badziewie-flaki z olejem jednym slowem.Oczywiscie wszystkich zadan pewnie nie zrobilem z tych poboczno fabularnych ale pewnie za jakis czas wroce do tytulu jak naprawia co moga.Super ze widac nasze decyzje po jakims czasie i to juz od poczatku gry oraz to ze gra jest mocno osadzona na kontynuacje w dlaszych odslonach.W kazdym razie pochlonalem Bakira,oszczedzilem Xante i zabilem Brencisa.Zwiedzilem praktycznie cala doline i ani razu nie przystanalem by podziwiac widoki jak w Wiesku ,KCD2 czy Gothic remake,no nie ma na czym oka zawiesic,pod tym wzgledem jest poprawnie i tylko tyle.Gre oceniam jak calosc wysoko bo mniejwiecej od 1/4 gry gralo mi sie bardzo dobrze choc czasem mialem ochote odpoczac bo potrafila zmeczyc to koniec koncow nie zmuszalem sie by przejsc a przechodzilem bo ciekawilo mnie jak sie beda rozwijac poszczegolne historie.Grafika nie powala i nie jest zla,jest nijaka.Za to muzycznie klapa,w niektorych miejscach az sie prosilo o Kaja Rozenrantza i jego kompozycje budujace atmosfere a nie rzępolenie na sksypeckach.Nadal podtrzymuje opinie ze to drewno,bida z nedza ale niesamowicie grywalne a o to chodzi by sie dobrze bawic.W kazdym razie porządne podwaliny pod kolejne częsci byle sie nie spioeszyli i dopracowali bardziej.Jescze co do czasu,uwazam to za zbedna rzecz bo grajac nawet z modami to jednak staralem sie oszczedzac i tak mam zadanie np ze Slowikiem w ktore sie wkrecilem i zeby kontynuowac to musze przyjsc w nocy do niego a mam poczatek dnia no to szkoda czas przewijac wiec ide robic cos innego co strasznie wybija z rytmu.Kolejna rzecz to jakies "nierownosci czasowe" znajduje manuskrypt ktory ma dwa X do klikniecia ,Cohen mowi ze nie zna jezyka i nic nie rozumie i cyk dwa segmenty poszly poczym szlajam sie z Lycra po jakis podziemiach,walcze,badam murale i cyk tylko trzy segmenty zabrane.I jescze co do pytajnikow to warto robic bo mozna znalesc lepsze przedmioty niz te ktore ma sie obecnie oraz sporo pkt zdobyc do rozdania jedynie to moglo by byc tego znacznie mniej tak by raczej te aktywności nie były rutyna a nagroda za eksploracje.Z ciekawostek to zrobilem zadanie ktore przywraca caly dzien do puli czasu a z tego co widze na STEAM to niecale 10% graczy je odbokowało.Gra pod wieloma wzgledami do piet nie dorasta Wieskowi 3 ale to ich pierwsza gra i oby to byl dobry start pod serie bo potencjal w ekipie jest jak i w calej historii ktorej poznalem ulamek.Gre kupilem za 200pln ale uwazam ze na premiere uczciwa cena to byla by 150pln jak na indyka AA.Gra ma u mnie 8/10 za wysoką grywalnosc mimo wielu ,wielu niedociagniec.A na koniec gry jeszcze mi takie kwiatki zaczely sie pojawiac jak na zdjeciu🤣
Dżanik
Gracz
2026.09.20
Fabularnie jest świetnie: opowieść jest bardzo dojrzała, porusza tematykę rodziny, wyborów życiowych, odpowiedzialności i traum pod płaszczem opowieści o wampirach. Mocno polski vibe: nawet zakończenie, które wydawałoby się szczęśliwe, jest dołujące. Questy fabularne są świetnie napisane, zapadają w pamięć. Nie ma ich przesadnie dużo, a w połączeniu z typowymi RPGowymi zadaniami i tak zajmują ponad 50 godzin - dla mnie optymalnie, żeby nie znudzić się tytułem a i nie czuć, że tracę wiele nieodkrytych jeszcze rzeczy.Rozgrywka jest przyjemna. Gra nic nie narzuca. Możesz wykonywać ciosy i parowania jednym przyciśnięciem guzika (styl Assasin’s Creed), albo doszlifować trudniejszy kierunkowy system (styl Kingdom Come Deliverance) dający bonusy w walce. Możesz ukończyć fabułę w praktycznie dowolnym momencie (oczywiście im wcześniej tym trudniej ze względu na statystyki bohatera). Możesz grać głównie w dzień lub w nocy jeśli chcesz, kosztem jednostek czasu.Sam system upływu czasu nie jest specjalnie utrudniający: spostrzeżesz to w trakcie gry, gdzie wraz z czyszczeniem mapy ciągle będzie go wystarczająco. Tutaj poszedłbym krok dalej i zmniejszył ilość czasu z 30 na np. magiczne 21 dni: wtedy wybory co ukończyć, jak rozwinąć postać były by jeszcze ważniejsze i drugie przejście gry z innymi wyborami miałoby większy sens. Obecnie nie uważam, że drugie przejście mocno zmieniłby w moim przypadku rozgrywkę, ponieważ udało mi się mocno ulepszyć zarówno czarnoksiężnika jak i wampira, a do finału przystąpiłem z 37 poziomem (4 dni do końca czasu).Graficznie jest OK, natomiast moim zdaniem gorzej niż tegoroczny Gothic Remake: również podobny klimat świata, ten sam silnik Unreal 5. Grałem na PS5 PRO w trybie Performance: tutaj w porównaniu do innych trybów dużo obiektów świata jest usuniętych, ale jak dla mnie granie w grę akcji poniżej 60 fpsów nie ma sensu. Gothic lepiej dawał radę wydajnościowo. Pojedyńcze glitche czy crashe - dobry prognostyk dla Wiedźmina 4, który również będzie na tym samym silniku.POLECAM zarówno fanom Wiedźmina, ale przede wszystkim szukającym dobrej opowieści.
Keb
Gracz
2026.09.19
Pomimo, że bawiłem się nieźle to jestem dość zawiedziony. Gra jest ok, ale liczyłem na dużo więcej. Porównania do Wiedźmina gdzieniegdzie trafione, ale Dawnwalker W3 nie dorasta nawet do pięt. Tytuł jest strasznie niedopracowany i na pewno nie warty pełnych 70$. Dobrze by mu zrobiło jeszcze z rok czy dwa w produkcji.Obserwacje:- Dość ciekawy świat, ale po prologu coraz słabiej przedstawiony w grze.- Mechanika czasu niepotrzebna.- Z immersji wybija powtarzalność zadań, Ubisoftowych aktywności i mała różnorodność wrogów.- Ciekawa walka, ale jeśli denerwowała cię kamera w Soulsach to tutaj zostało to wyniesione na całkiem nowy poziom. Połączone z totalnie skopanym lockowaniem na wrogach, walka czasami to absolutne wtf.- Kompletnie niepotrzebne QTE.- Osoba która wymyśliła jump scare'y przewijające się co chwilę w dziwnych momentach jak nauka umiejętności, powinna tylekrotnie zostać spoliczkowana.- Stan techniczny gry na PC jest tragiczny. Bez frame gen życzę powodzenia.
Sezarinho
Gracz
2026.09.14
Grę ukończyłem na najwyższym poziomie bez znaczników ruchu przeciwnika ( znacznika użyłem raz w misji która prowadzi do Bakira bez znacznika w zasadzie było to niewykonywalne ).Początek to był istny koszmar bo nie dość że nowy system walki z którym wcześniej się nie mierzyłem, mam na myśli ataki i blokowanie połączone z AWDS plus myszka to przeciwnicy potrafili być bardzo irytujący zwłaszcza wilki, niedźwiedzie i inne stwory które wyprowadzały bardzo szybko ataki z różnych kierunków które było ciężko przewidzieć bo są randomowe ( jak na przykład dwa razy atak z góry czy z dołu i nie żyjesz ).Na początkowym etapie czułem się jakbym grał w jakąś grę souls like.
CyxVonTrix
Gracz
2026.09.14
Ode mnie 7/10, ale jakbym ocenial na Steamie to bym dal łapke w gore, czyli warto zagrac. Punkty odjalem za stosunek ceny do jakosci, feeling "Wiedzmina z Temu", mala roznorodnosc przeciwnikow, aktywnosci, miejscowek oraz inne niedorobki.Najbardziej mnie boli walka, ktora ma potencjal, ale jej obecne wykonanie zawodzi, a jest jej duzo i to przeszkadza. Zwlaszcza kamera do poprawy.Interfejs, UI, inventory- tez moglyby byc lepsze, czemu akurat to musieli co do joty skopiowac z Wieska, skoro ssalo i tam?Mam nadzieje ze w przyszlych odslonach pokażą, ze stac ich na cos naprawde fajnego.
Blagra
Gracz
2026.09.14
Po prawie 40 godzinach skończyłem Dawnwalkera. Zacznę od systemu walki, który bardzo mi podpasował. Walka kierunkowa jest miodna i mocno stawia na parowanie, którego jestem wielkim fanem od czasów Sekiro. Pomimo kilku dużych wad, takich jak mała różnorodność przeciwników czy namierzanie, które bardziej irytuje, niż pomaga, walka pozwala naprawdę mocno się wczuć. Jest to bardzo odświeżające po Black Flag Resynced, w którym duża liczba przeciwników była bardziej utrapieniem niż okazją do efektownego tańca. Co do fabuły, to nie licząc współczesniackich wstawek (Brencis pierdzielący, że jego lochy do upuszczania krwi bledną przy tym co robi papież XD) których na szczęście nie jest za dużo, wypada ona naprawdę dobrze. Szczególnie doceniam to, że historia nie opiera się na ciągłej ekspozycji, twórcy wolą budować ją przez tajemnice i sugerowanie pewnych rzeczy. Podoba mi się też pomysł na Coena, który nie jest żadną kopią Geralta. Nie przypominam sobie, żeby Geralt przejawiał takie cechy jak przerażenie, niepewność czy nieśmiałość, ogólnie zachowań przystających dla młodego dorosłego. Coen czasami zachowuje się jednak dość cwelowato, bo kto to widział, żeby średniowieczny wieśniak mówił do Żyda rabbi? XD Ważna informacja: można Coenem wyrażać chrześcijański światopogląd, a trochę w związku z tym stwierdzam, że Vicho jest najlepszy. Zakończenie jest satysfakcjonujące, ale stratą czasu jest sprawdzanie innych dróg do finału, bo wszystkie prowadzą do tego samego punktu, który na pewno będzie kontynuowany w kolejnej części. A jeśli mowa o najbardziej reklamowanej mechanice czasu, to z początku wywiera ona presję, by dawkować sobie aktywności poboczne, rozwój postaci i planować wykonywanie zadań. Jednak po upływie mniej więcej połowy czasu uświadamiałem sobie, że ta presja jest tak naprawdę iluzoryczna. Co prawda przed upływem 30 dni nie da się wyczyścić całej mapy i wymaksować Coena, ale czasu jest aż nadto, żeby wykonać wszystkie zadania, zrobić z Coena maszynę do zabijania i odhaczyć dużą część aktywności. Szkoda, bo ta mechanika jest zmarnowanym potencjałem. Mogłaby się przejawiać chociażby w tym, że wybierając ścieżkę zadań Lacry, nie starczyłoby nam czasu na wykonanie zadań Słowika. Jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby same zadania miały ograniczenia czasowe, a wydarzenia w świecie zachodziły niezależnie od działań gracza. Obecnie sytuacja wygląda tak, że jeśli przeczekamy wszystkie 30 dni w kaplicy, to, nie licząc koronacji, świat będzie wyglądał tak samo jak pierwszego dnia.Grałem na średnich ustawieniach graficznych. Mógłbym grać na wyższych, ale wolałem mieć bardziej stabilne 60 FPS niż mniej stabilne. Oprawa na średnich ustawieniach mi się podobała, choć miałem zastrzeżenia do włosów i zarostu postaci. Zanim dotarłem do miasta, nie narzekałem na optymalizację, ale kiedy już tam dotarłem, muszę stwierdzić, że gra nie jest zbyt dobrze zoptymalizowana. Zwłaszcza że po aktualizacjach czasami dochodziło w losowych miejscach do spadków wydajności, na które pomagało ponowne uruchomienie gry.W temacie rzeczy klimatycznych, muzyczka jest spoko. Niektóre kawałki są naprawdę fajne, zwłaszcza utwór z napisów końcowych, ale ogólnie czuć w nich wiedźmiński sznyt. Uważam to trochę za wadę, bo po trzykrotnym ograniu Wiedźmina 3 jestem już trochę uczulony na taki soundtrack. Niestety, gra prezentuje wizję szaroburego, błotnego średniowiecza. Po byłych twórcach Wieśka 3, który przecież nie bał się kolorów, spodziewałem się czegoś więcej, ale muszę pochwalić oddanie górskiego, karpackiego klimatu. Dużą wadą jest też to, że dialogi są pozbawione archaizacji i stylizacji (no chyba że chodzi o potwory), bohaterowie posługują się współczesną polszczyzną. Irytująca była na przykład Lacra, od której, pomimo rzucania agnostycyzmami, a nawet ateizmami, wiele razy słyszałem wykrzyknienia typu „Dzięki Bogu”.Ktoś mądry powiedział, że dany tytuł jest na tyle dobry, na ile jesteśmy mu w stanie wybaczyć, a ja jestem w stanie Dawnwalkerowi wiele wybaczyć, bo pomimo wszystko bardzo mi się spodobał, więc wlatuje 8.
Dosq
Gracz
2026.09.13
Ukończyłem dzisiaj w 42h. Czas bardzo podobny jaki spędziłem w Gothic Remake. Bawiłem się bardzo dobrze i patrząc na to, że to ich pierwsza gra w takim składzie personalnym oraz że to wstęp do sagi to wyszło im to bardzo dobrze. Niech Dawnwalker będzie dla Wilków tym czym pierwszy Wiedźmin był dla CDP Red. Porobię sobie jeszcze inne zakończenia aby zobaczyć co tam się zmienia. Do gry na pewno jeszcze wrócę, być może na innej platformie. Fabularnie było spoko. Coen konsekwentnie trzymał się celu, a biegnący czas nam o tym przypominał. Nie była to inwazyjna mechanika bo można zrobić bardzo dużo w ciągu tych 30 dni i nocy. Zostają totalne pierdoły w stylu Ubisoftu do robienia typu, obozy, kręgi, ogniki, kapliczki itp. Zadania poboczne również mega fajne. Absolutnie topowe są z Anca. Klasztor, a później ta świątynia to genialne lokacje z niesamowitym klimatem. W ogóle postać Anki jest kapitalnie napisana i zdubbingowana. A propo dubbingu to jest strasznie nierówny. Często słychać, że aktorzy nie mieli pojęcia do jakiej sceny jest dana wypowiedź bo w spokojnej rozmowie, Coen nagle zaczyna krzyczeć, aby w następnej już wrócić do normalnego tonu. Średnio to wyszło. Na duże uznanie też zasługuje dubbing Lacry. W ogóle cały pomysł z Arbitrami jest kapitalny i nie mogę się doczekać aby poznać więcej tej organizacji w następnej części. Ciekawe gdzie trafimy. System walki bardzo mi się spodobał. Jedyny jego minus to praca kamery jak jest więcej wrogów i mało miejsca. Po za tym kapitalnie mi się walczyło. Kierunkowe bloki i ataki bardzo fajnie się uzupełniały, a w ramach rozwoju postaci ten system dostawał dodatkowego kopa w postaci krytyków i dynamiki walki bo po perfekcyjnym bloku prędkość ataków mocno wzrastała. Jak na początku obskakiwałem mocny wpierdziel tak pod koniec ciężko było przeciwnikom mnie trafić. Do tego dość fajne finiszery oraz całkiem sporo użytecznych umiejek z różnych drzewek. Jako, że miałem moda na zablokowanie upływu czasu podczas rozwoju postaci to mogłem sobie maksować wszystko i testować różne skille. Największy plus to dla mnie, że gra toczy się w świecie rzeczywistym co daje niesamowite możliwości bawienia się historią i lokacjami z prawdziwego świata. Coś na wzór Assassin's Creed. Ilości notek, gdzie postacie odnoszą się do Krakowa, Francji, Włoch jest spora. Do tego mnóstwo postaci również wspomina o nich w dialogach. Jako, że grę robią Polacy to możemy nawet zahaczyć o wielkie wydarzenia w Polskiej historii. Mocno czekam i kibicuje aby rozwój franczyzy poszedł w fajnym kierunku.
pixtron
Gracz
2026.09.12
mocno rozczarowująca gierka: płytkie dialogi, fabuła i postacie, fatalne UI, hawkeye, sterowanie, optymalizacja i masa recyklingu. klimat jest świetny, ale dla mnie to 5/10 — asasyn w wampirzym skinie z mechaniką czasu, która niewiele zmienia. bronienie jej jak arcydzieła i dawanie 10/10 przy cenie 300 zł to dla mnie fanatyzm. dadgamerzy kupiliby jeszcze Blood of Wolfwalker DLC za 1000 zł xD
NieKonwencjonalnie
Gracz
2026.09.11
Grę ukończyłem w 47 godzin i mam bardzo mieszane uczucia. Nie jest to zła produkcja - ma klimat, posiada kilka naprawdę dobrych pomysłów i momenty, które potrafią wciągnąć. Problem w tym, że im dalej w las, tym bardziej widać, jak wiele z tych pomysłów zostało wykorzystanych tylko częściowo.Największym problemem jest konstrukcja fabuły. Same główne wątki poszczególnych postaci potrafią być ciekawe, ale zamiast płynnie prowadzić historię, gra często każe najpierw wykonać kilka powtarzalnych aktywności. Szczególnie widać to przy wątkach bojarów i bojaressy. Znacznie lepiej byłoby wpleść te wątki bezpośrednio w główną historię - przykładowo dać trzy wątki fabularne do wykonania w dowolnej kolejności. Gracz nadal miałby swobodę, ale fabuła cały czas posuwałaby się do przodu. Po prologu gra momentami zaczyna przypominać symulator odhaczania aktywności. Początkowo część z nich rozwija lore gry, jednak z czasem coraz częściej wykonujemy te same zadania. W drugiej połowie gry miałem już wrażenie, że przede wszystkim czyszczę kolejne znaczniki z mapy. Największym rozczarowaniem jest system czasu. W teorii powinien budować presję i wpływać na nasze decyzje, w praktyce żadnej presji nie czułem. Mogłem spokojnie zwiedzać świat, eksplorować i wykonywać zadania poboczne, mimo że historia sugerowała konieczność szybkiego działania. Pod koniec miałem wykonane wszystkie najważniejsze zadania, a ostatnią misję wykonałem 6 dni przed końcem. Na mapie pozostały mi głównie zapychacze i nie miałem już ochoty szukać na siłę kolejnych aktywności. Podobnie wypada system infamii. Większość jego konsekwencji praktycznie nie odczuwałem. Dodatkowe patrole omijałem, brak lub mniejsza ilość mieszkańców w ciągu nocy mnie nie obchodziła, wyższe ceny w sklepach nie miały znaczenia, a łowców albo nie spotykałem albo nie rozpoznawałem wśród podstawowych żołnierzy. Ostatnie nakazy stały się wręcz irytujące - zamknięte bramy miasta zmuszały mnie do czekania do nocy jak chciałem się do niego dostać, a wrogo nastawieni wszyscy żołnierze zmuszały mnie do niepotrzebnych walk, wydłużających rozgrywkę. Zamiast czuć, że świat reaguje na moje działania, czułem sztuczną przeszkodę, mającą na celu wydłużenie gry.Walka potrafi być satysfakcjonująca, ale tylko przez pierwsze kilka godzin w których się z nią zapoznajemy. Lock i kamera potrafią mocno frustrować. Przełączanie celu jest problematyczne, szczególnie podczas walk ze zjawami. Gdy zjawa się teleportuje i zaczyna wysysać życie lock potrafi zostać na innym przeciwniku, przez co trudno szybko ponownie ją namierzyć. Kilka razy zdarzyło mi się też, że cios nie trafiał mimo wyraźnej animacji.W drugiej połowie gry (bądź jak kto woli na południu mapy) dochodzą przeciwnicy-gąbki. Kilku żołnierzy naraz potrafi zamienić walkę w długą i monotonną przepychankę. Z kolei granie wampirem z czasem staje się zbyt łatwe, przez regenerację życia. Nie podoba mi się również koło wyboru umiejętności. Spowolnienie czasu i szukanie odpowiedniej zdolności wybija z rytmu walki. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby przypisanie umiejętności do konkretnych przycisków. Rozwój postaci jest dość płytki. Brakuje większej ilości buildów i różnorodnego arsenału. Do dyspozycji mamy głównie miecze, nie stworzymy np. łucznika, a liczba rodzai przeciwników również nie zachwyca. Ulepszanie broni i pancerza jest mocno uproszczone, a ekwipunek chaotyczny. Grafika również nie zachwyca. Jak na 2026 rok produkcja wygląda przeciętnie pod względem tekstur, oświetlenia, cieniowania i animacji. Do tego dochodzi słaba optymalizacja - na moim sprzecie (RTX4070Ti) przy wysokich ustawieniach w trybie Balanced gra nie potrafiła utrzymać stabilnych 60 FPSów, a w mieście zdarzały się spadki do nawet 30 klatek. Na plus zaliczam możliwość wyboru z kilku zakończeń i epilog, który w porównaniu do prologu był ciekawszy (tutaj chodzi mi głównie o zadania i aktywności które wykonujemy). W epilogu już znamy postacie i czuć również ciężar czynów głównego bohatera. Podoba mi się również niejednoznaczność moralna - zabicie Brencisa nie rozwiązuje wszystkich problemów, a wręcz generuje kolejne - być może poważniejsze.Ostatecznie jest to dla mnie gra z większym potencjałem niż jakością wykonania. Jest klimatyczna, ma ciekawe pomysły i kilka naprawdę świetnych momentów, ale zbyt wiele systemów nie działa tak jak powinno. Nie jest to zła gra i przez 47 godzin momentami potrafiła mnie bawić, ale przy pełnej cenie nie mogę jej polecić.
freqxu
Gracz
2026.09.10
O Boże, ale się wymęczyłem.Grę ukończyłem.Daję jej naciągnięte 6.0/10. Z uwagi, że to pierwsza gra studia, że mimo wszystko ma parę plusów. Ale fakt tego, że wydawca zawołał za ten półprodukt 300zł jest idealnym wyznacznikiem tego kto tu jest tak naprawdę wampirem.W skrócie płacimy 300zł za:- niezoptymalizowaną grę, mającą bolączki na 4070 Ti w 1440p na średnio-wysokich z DLSS na zbalansowanym. I tak, wiem, że zaraz znajdą się obrońcy, którzy powiedzą, że na 3050 im działa dobrze - ale uwaga, to świadczy o tym, że gra NIE JEST dobrze zoptymalizowana.- świetny prolog, naprawdę świetny, to właśnie on tworzy tę presję czasu, która zaraz mija, bo zostajemy rzuceni w otwarty świat. I wiecie co? Wydaje mi się, że to bezczelny zabieg twórców. Steam pozwala na zwrot do dwóch-maksymalnie trzech godzin gry. A dopiero po tym czasie zostajemy rzuceni w Ubisoftowy świat podbijania obozów czy innych naprawdę nudnych aktywności.- okropnie nudne dialogi, w większości okropnie nudne zadania poboczne. Po 10 dniu zacząłem skipować wszystkie dialogi, nawet nie chciało mi się ich w pewnym momencie czytać. Naprawdę nigdy się tak nie wynudziłem, przy jakiejkolwiek grze.- fajną walkę, ale sprowadzaną do prostego minimum, powtarzalną i niezbyt unikatową - z początku myślałem, że to takie fajne połączenie Ekspedycji (pod względem bloków i uników, a także skilli) i Sekiro, które głównie bazowało na parowaniu. Szybko się sam wyswobodziłem z własnej głupoty. Ten system walki jest po prostu okej. Nic ponadto.- katastroficzne zarządzanie ekwipunkiem, systemem rozwoju postaci i czasem - z początku sam myślałem o modzie, żeby móc zrobić większość rzeczy, ale uznałem, że ok, dam szansę temu, co twórcy chcieli zmienić. Nie twierdzę, że pomysł jest zły - jest świetny. Ale został zrealizowany tragicznie. Większość zadań można ukończyć za pierwszym razem, w dodatku inne wyboru niekoniecznie zmieniają odbiór gry. Nasza postać nie reaguje na cokolwiek. UI pozostaje tak samo archaiczne jak Wiedźmin 3 sprzed ponad 10 lat, a i tak - w nim można było się łatwiej odnaleźć. Drzewko umiejętności jest straszne w moim odczuciu. 15min zajęło mi to, żeby ustalić co faktycznie pozostaje warte nauczenia się.- banalna fabuła jest największą bolączką. Przez prolog i kilka pierwszych godzin gry wyłączyłem nawet napisy w grze i starałem się oddać immersji. Szybko zniknęła, kiedy walczyłem po raz 50-ty z tym samym wilkiem, słyszałem po n-ty ten sam tekst od NPC, kiedy kowal, którego ratowałem, okazywał się być jednocześnie tym samym kupcem, który zlecił mi jakieś 10 minut wcześniej odnalezienie córki, a następnie kupiec (tak, ten sam) żalił się, że całe życie spędził jako wędrowny kupiec.- festiwal bugów, latających tekstur, znikających postaci, blokujących się questów, fatalnej walki pod względem technicznym, fatalnego movementu, pustego świata, niedziałających skilli itd, itd.Szczerze? Jak dla mnie ta gra nie jest warta więcej niż 100zł. Uważam, że Ci, którzy ocenianie jej na więcej niż 8 (bo rozumiem, że komuś się setting może spodobać albo nie oczekuje zbyt wiele od takiej produkcji, tudzież ocenia ją przez pryzmat pierwszego przedsięwzięcia developerów) to jest skrajność. Skrajność, która zakrawa o niekompetencję w kontekście oceniania gier. Spotkałem się z wieloma opiniami, że Dawnwalker jest lepszy od Ekspedycji. No i spoko, rozumiem, że E33 nie musiała się spodobać wszystkim - w końcu nic nie musi. Ale ona przynajmniej działała od początku do końca. Miała momenty, które można było zapamiętać, muzykę, postacie.Dawnwalker jest nijaki. Bardzo nijaki. Ale przeszedłem go do końca. Gra może sprawiać frajdę momentami. Ale zdecydowanie, nie za 300zł. Moja opinia jest krótka i niezbyt treściwa, ale odnoszę się do niej w kontekście tego ile miałbym za nią zapłacić. Zaraz zabiorę się za ogranie dema Onimushy - przynajmniej jest demo, które mogę sprawdzić i zdecydować czy kupić teraz czy za rok, dwa jak mi się przypomni.
wogsel
Gracz
2026.09.07
Wielkie rozczarowanie...Już dawno żadna gra mnie tak nie irytowała i męczyła jak ta. Przyjemniej grało mi się nawet w Veiguarda, bo tam przynajmniej było ciekawe lore i całkiem znośna walka. Tutaj zaś 70% gry to nudna walka z bardzo agresywnym skalowaniem przeciwników.Walka nie jest trudna, ale nudna jak cholera, bo przeciwnicy są gąbkami na pociski. Trzeba trafić wroga z 10 razy, zanim zginie, a niemal za każdym razem walczymy z kilkoma przeciwnikami naraz. Walki jest zdecydowanie za dużo, a różnorodność wrogów jest niewielka. Umiejętności jest raptem kilka i nieszczególnie zmieniają one przebieg starć. Co jakiś czas możemy użyć skilla, który zabierze wrogowi trochę życia, a potem czekamy, aż się naładuje. Kamera podczas walki to dramat — co chwila przeskakuje z przeciwnika na przeciwnika. Gdy ogłuszymy wroga, często nie możemy go dalej atakować, bo kamera automatycznie przełącza się na innego.Grając wampirem, już po kilku godzinach byłem praktycznie nieśmiertelny, bo zdrowie regeneruje się samo, a dodatkowo odzyskujemy je podczas ataków. Można więc walczyć niemal na oślep, klikając tylko LPM.System upływu czasu zupełnie nie ma tutaj racji bytu. Bez większego problemu można zrobić cały interesujący content, a i tak zostanie nam sporo dni zapasu. Większość aktywności na mapie to nudne fedexy rodem z gier Ubisoftu, polegające głównie na niszczeniu obozów wroga. Część z nich trzeba wykonać, żeby popchnąć główny wątek, ale sporą część można spokojnie olać.Regrywalność również jest praktycznie żadna. Możemy zrobić zapis przed finałową misją i zobaczyć za jednym podejściem wszystkie „zakończenia”, a właściwie różne drogi do celu. Zobaczyłem dwa i reszty nie chciało mi się już sprawdzać, bo z tego, co widziałem, niewiele się między sobą różnią.Ogólnie świat jest duży, ale pusty. Brakuje ciekawych i charakterystycznych miejsc, które na dłużej przykuwałyby wzrok albo zapadały w pamięć.Główny bohater jest cholernie irytujący — wiecznie jojczący, strachliwy i pierdołowaty. Często jego komentarze nijak mają się do naszych wcześniejszych działań. Możemy wcześniej wymordować setki ludzi i zobaczyć różne makabryczne sceny, a potem podczas jakiegoś questa bohater widzi dwa trupy i zachowuje się, jakby pierwszy raz w życiu spotkał się ze śmiercią. Mam wrażenie, że przez całą grę nie zachodzi w nim żadna większa zmiana. Jak był pierdołą na początku, tak samo jest nim na końcu.Level scaling to kolejny dramat. Możemy zdobyć legendarny miecz albo zbroję, ale wystarczy kilka leveli i przedmiot nadaje się do śmieci. Niby można ulepszać ekwipunek, ale kosztuje to chore pieniądze, więc kompletnie się nie opłaca. Zresztą loot wypada dosłownie co chwilę. Nie ma żadnej satysfakcji ze znalezienia nowego przedmiotu, bo za chwilę i tak znajdziemy kolejny, lepszy i przeskalowany do naszego poziomu. System rodem z Assassin’s Creed Odyssey.Do tego niby mamy otwartą mapę, ale jest ona podzielona na obszary o różnym poziomie trudności. Żeby dostać się do części miejsc, i tak musimy najpierw podlevelować, czyli w praktyce grać w kolejności zaplanowanej przez twórców.Lore również wypada dość biednie. O ciekawych elementach świata (Uriaszach, magii czy starożytnych) dowiadujemy się bardzo niewiele. Wampirzy Lordowie mieli potencjał na ciekawe historie, ale zamiast rozwijać ich wątki, dostajemy nudne fedexy typu „zniszcz beczki krwi” czy „zniszcz destylarnie”, które musimy wykonać, zanim w ogóle będziemy mogli się z nimi zmierzyć. O samych Lordach podczas tych zadań praktycznie niczego się nie dowiadujemy. Dostajemy raptem kilka linijek dialogu przed walką oraz po niej. I tyle.W grze są właściwie trzy naprawdę ciekawe postacie: Anca, Lacra i Volk. Choć ich wątki również nie zawsze są idealne, bo dialogi bywają przydługie i mało dynamiczne. Bardzo ciekawi mnie też, gdzie są te „trudne wybory”, o których pisano w recenzji na GOL-u, które rzekomo wymagają dłuższego przetrawienia. Ja nie natrafiłem na żaden wybór, który byłby dla mnie szczególnie trudny moralnie.Główna oś fabularna nie porywa, mocna sztampa, a najsłabszym jej elementem jest motyw ratowania rodziny, z którą rozmawiamy w prologu raptem chwilę i z którą w żaden sposób nie zdążyłem się zżyć. Nie odnosiłem wrażenia, żeby między Coenem a resztą rodziny istniała jakaś większa więź.Ciężko wczuć się w Coena, kiedy gra niespecjalnie daje nam powód, żeby zależało nam na jego rodzinie.Do tego podczas walki towarzysze w kółko powtarzają te same dwie kwestie, których po chwili ma się serdecznie dość. Nagminnie wykorzystywana jest też mechanika oglądania różnych obiektów, która zazwyczaj niczego nie wnosi. A same misje główne maja dość powtarzalną strukturę i polegają głównie na przedzieraniu się prze chordy potworów w towarzystwie wybranego NPCa + jakiś mało istotny wybór na koniec. Podsumowując: duży zawód. Całość zajęła mi 26 godzin i mocno mnie wymęczyła. Do Wiedźmina 3 nie ma podjazdu i na pewno do tej gry już nie wrócę.
gureivudiga
Gracz
2026.09.06
Wiedzmin 3 to jedna z moich ulubionych gier więcj wiadomo że sprawdziłem ten produkt. Historia fajna, bohaterowi żywi, dialogi okej, tak jak wszyscy mówią podobno w wielu aspektach do Wieśka. Co do optymalizacji, fakt czasami mam dropy, ale przy FG 1440p 70-80 klatek grając na lapku RTX 40708GB i9 13900H 32GB RAM, ustawienia wysokie. Wygląda ładnie. Kilka kwestii do poprawy.Idzie znaleźć za 220zł
Orzech
Ekspert
2026.09.22
SULIK
Ekspert
2026.09.07
kangxi
Gracz
2026.09.21
JeicamPL
Gracz
2026.09.16
Ocena STEAM
Bardzo pozytywne (25 384)
Główne zalety gry
Główne wady gry
Funkcje lub elementy, których brakuje w grze według użytkowników
Podsumowanie
Podsumowanie recenzji użytkowników wygenerowane przez AI,
Ocena OpenCritic
93% rekomendacji (152)
CGMagazine
Hayes Madsen
Rocket Chainsaw
David Latham
RPG Fan
Zek Lu
Nexus Hub
Andrew Logue
RPG Site
James Galizio