Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Android iOS

Mass Effect: Andromeda PC

Mass Effect 4

Czwarta odsłona popularnego cyklu gier RPG, nad którą pieczę sprawowało studio BioWare Montreal. Gracze wcielają się w rolę członka międzygalaktycznej ekspedycji, której celem jest zbadanie tytułowej Galaktyki Andromedy. Rozgrywka koncentruje się na eksploracji nowego świata, wchodzeniu w interakcję z zamieszkującymi go istotami, wykonywaniu rozmaitych zadań głównych i pobocznych oraz na walce z napotkanymi przeciwnikami.

RPG, TPP, science fiction, multiplayer, TPS, kooperacja, RPG akcji, Role-playing shooter.

Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340801Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340800Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340799Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340798Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340797Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340796Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340795Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340794Mass Effect: Andromeda - screen - 2017-03-20 - 340793

wersja językowa:
z polskimi napisami

Data premiery gry Mass Effect: Andromeda | PC

21marca2017

23marca2017

premiera PL

23marca2017

Origin

PC Windows
Okładka Mass Effect: Andromeda (PC)
Mass Effect: Andromeda

Cykl Mass Effect jest dziełem BioWare – kanadyjskiego zespołu deweloperskiego, któremu zawdzięczamy takie gry RPG jak Baldur's Gate, nieco mniej udane Neverwinter Nights, próbujące dorównać legendzie Wrót Baldura Dragon Age czy choćby Star Wars: Knights of the Old Republic. Mass Effect z kolei stanowiło swego rodzaju odpowiedź studia na filmową sagę Gwiezdnych wojen – gracze przemierzali Drogę Mleczną, decydując o losach wszystkich istot zamieszkujących galaktykę. Choć przyjęta przez twórców konwencja nie od razu przypadła do gustu miłośnikom gatunku (zarzuty dotyczyły przede wszystkim stawiającego na zręczność systemu walki), z czasem cykl zyskał status kultowego.

Mass Effect: Andromeda z kolei stanowi swego rodzaju „nowy początek” dla serii. Stworzenie gry zostało powierzone zespołowi BioWare Montreal – twórcom m.in. wieloosobowego wariantu rozgrywki i rozszerzeń do Mass Effect 3. Produkcja trafiła na wiele platform, jednak edycja opracowana z myślą o komputerach osobistych może pochwalić się najwyższą jakością grafiki i wsparciem dla rozdzielczości 4K. Pod względem zawartości nie odbiega w żaden sposób od wersji wydanych na PlayStation 4 i Xboksa One.

Fabuła

Siłę napędową fabuły Mass Effect: Andromeda stanowi tak zwana „Inicjatywa Andromeda”, rozpoczęta w 2176 roku, a więc na siedem lat przed wydarzeniami z pierwszej odsłony serii. Celem przedsięwzięcia, w które oprócz ludzi zaangażowały się pozostałe rasy zamieszkujące Drogę Mleczną, była budowa Ark – potężnych statków kosmicznych transportujących przedstawicieli poszczególnych gatunków do tytułowej galaktyki Andromedy. Zadaniem, jakie ciąży na ekspedycji, jest nie tylko zbadanie nowego, tajemniczego świata, lecz także podjęcie próby odnalezienia nowego domu oraz szybszego sposobu na podróżowanie pomiędzy galaktykami. Łączność między Arkami zapewnia tak zwany Nexus – gigantyczna centralna jednostka, funkcjonująca podobnie jak znana fanom serii Cytadela. Na pokładzie każdej z Ark znajdują się tak zwani Pionierzy – elita spośród oddanych sprawie żołnierzy. Ich zadaniem jest zbadanie planet zdatnych do zamieszkania oraz ewentualne nawiązanie pierwszego kontaktu z natywnymi rasami galaktyki Andromedy. W trakcie trwającej ponad sześćset lat podróży członkowie wyprawy przebywali w stanie hibernacji – nie mają zatem pojęcia o wydarzeniach, jakie rozegrały się w Drodze Mlecznej pod ich nieobecność (czyli o wojnie ze Żniwiarzami).

Główni bohaterowie Mass Effect: Andromeda to Sarah oraz Scott Ryder – dzieci Aleca Rydera, Pioniera Arki Hyperion, a przy tym legendarnego członka programu N7, który wsławił się uczestnictwem w podróży przez pierwszy odnaleziony przez ludzkość przekaźnik masy – urządzenie umożliwiające podróżowanie do najdalszych zakątków Drogi Mlecznej z prędkością nadświetlną. Wybór protagonisty dokonany przed rozpoczęciem właściwej zabawy rzutuje na niektóre przedstawione w grze wydarzenia, podobnie jak podejmowane przez nas decyzje – w trakcie rozmów z postaciami niezależnymi często przychodzi nam rozstrzygać o tym, jak wybrnąć z trudnych sytuacji. W przeciwieństwie do wcześniejszych części serii, w grze nie zaimplementowano odzwierciedlającego poczynania bohatera podziału na „idealistę” i „renegata”. Zamiast tego dylematy moralne nabrały odcieni szarości, a w rozmowach decydujemy się na wybranie jednego z tonów wypowiedzi.

Podobnie jak miało to miejsce w poprzednich odsłonach cyklu, fabuła gry, wzbogacana w trakcie zabawy o liczne zwroty akcji, prezentowana jest z odpowiednim rozmachem. Oprócz głównego wątku, gracz ma możliwość wzięcia udziału w rozmaitych wydarzeniach pobocznych – w ten sposób może nie tylko poznać losy rekrutowanych w toku rozgrywki członków drużyny i budować z nimi głębsze relacje, lecz także odkryć historię odwiedzanych planet, a także zapoznać się z nowymi rasami – na czele z wrogimi kettami oraz nieufnymi angarami.

Mechanika

Zgodnie z duchem serii, w Mass Effect: Andromeda akcja prezentowana jest w perspektywie trzecioosobowej (TPP). Rozgrywka wspiera się na kilku filarach, z których najważniejszym jest eksploracja nowej galaktyki. Poszukiwanie tak zwanych „Złotych Światów”, czyli miejsc nadających się do zasiedlenia, gracz uskutecznia na pokładzie statku kosmicznego Tempest, pełniącego podobną rolę co znana z oryginalnej trylogii Normandia. To właśnie tutaj protagonista wchodzi w interakcję z towarzyszami przygody, a także wyznacza cele kolejnych eskapad. Zwiedzanie planet odbywa się zarówno na piechotę, jak i za sterami specjalnego kołowego pojazdu, przystosowanego do funkcjonowania w najcięższych warunkach – ND1 Nomad jest odpowiednio szybki i zwrotny, a jego dodatkowy atut stanowią dopalacz i podatność na modyfikacje zwiększające możliwości maszyny.

Z kolei podróżowanie na piechotę uatrakcyjniają plecaki odrzutowe. Jetpacki pozwalają na krótkie szybowanie bądź wykonywanie szybkich, dalekich skoków, przez co przydają się również w trakcie walki z przeciwnikami. Starcia rozgrywane są w czasie rzeczywistym, a na dobór taktyki wpływ ma zarówno budowa terenu, jak i możliwość krycia się za osłonami. W potyczkach robimy użytek z broni dystansowej i z różnorodnych wariantów broni białej, a także z ikonicznej dla serii biotyki. W trakcie rozgrywki bohaterowie zdobywają punkty doświadczenia i awansują na kolejne poziomy, jednak w przeciwieństwie do przygód komandora Sheparda, tu zrezygnowano z systemu klasowego – gracz poszczególne zdolności postaci może łączyć i rozwijać w dowolny sposób, tworząc jednocześnie ulubione zestawy. Jeśli jednak dana postać jest prowadzona w kierunku specjalizacji w konkretnej dziedzinie, gra automatycznie odblokowuje konkretny profil, który zapewnia zdolnościom protagonisty różnorodne bonusy.

Oprócz zadań wątku głównego, w Mass Effect: Andromeda pojawiają się liczne aktywności poboczne. Na pierwszy plan wysuwają się tak zwane „misje lojalnościowe”, poświęcone konkretnym członkom drużyny. Choć nie są one powiązane z osią fabuły, pozwalają poznać przeszłość kompanów, a także zwiedzić niedostępne w inny sposób lokacje. Ponadto gracz może zająć się infiltracją ulokowanych na większości planet kompleksów należących do wroga, brać udział w starciach z gigantycznymi bossami (wymagającymi zarówno potężnego arsenału, jak i zespołu na odpowiednio wysokim poziomie doświadczenia), poszukiwaniem tak zwanych stref zrzutu, dających dostęp do opcji szybkiej podróży i możliwości przegrupowania oddziału oraz dobrania ekwipunku, a także skanowaniem i analizowaniem obcej technologii oraz napotykanej po drodze fauny i flory. Dzięki temu ostatniemu bohater poznaje informacje na temat struktury i sposobu funkcjonowania konkretnych obiektów, co w efekcie prowadzi do możliwości opracowania zaawansowanych technologii. Istotną rolę w grze odgrywa bowiem rzemiosło – po uprzednim wynalezieniu schematu oraz zebraniu wystarczającej ilości wymaganych surowców można nie tylko wytwarzać nowe przedmioty i elementy uzbrojenia, lecz także udoskonalać już posiadane.

Tryby gry

Oprócz rozbudowanego trybu fabularnego, w Mass Effect: Andromeda pojawia się stworzony z myślą o czteroosobowej kooperacji tryb multiplayer. Zabawa w tym wariancie rozgrywki koncentruje się na odpieraniu ataków kolejnych fal przeciwników, jednak w porównaniu z Mass Effect 3 nowe możliwości daje wykorzystanie plecaka odrzutowego – dzięki niemu mapy zyskały swoistą „wielopoziomowość”, a sama rozgrywka ma tutaj bardziej swobodny, wertykalny charakter. Bez wpływu na dynamikę starć nie pozostaje również udoskonalona sztuczna inteligencja oponentów, którzy dobierają taktykę adekwatną do sytuacji panującej na polu bitwy, a także przebudowany system używania umiejętności, z których każda ma odrębny pasek ładowania po użyciu.

Podobnie jak w poprzedniej odsłonie serii, zaimplementowano tutaj system mikrotransakcji – za realną gotówkę gracze mogą zakupić Punkty Andromedy, które umożliwiają zakup skrzynek z losowym zaopatrzeniem, uzbrojeniem lub nowymi postaciami. Warto nadmienić, że oprócz zdobywanych podczas zabawy punktów doświadczenia, odnoszącym sukcesy graczom przyznawane są specjalne punkty prestiżu, otrzymywane w zamian za konkretny styl rozgrywki. Po akumulacji odpowiedniej ich liczby otrzymujemy rozmaite premie, w postaci na przykład zwiększonego limitu zdrowia.

Kwestie techniczne

Mass Effect: Andromeda działa w oparciu o opracowaną przez studio DICE technologię Frostbite. Dzięki temu oprawa graficzna tej produkcji prezentuje wysoki poziom wykonania – zarówno otoczenie, jak i modele postaci są bogate w detale, a całości dopełniają zaawansowane efekty specjalne i cząsteczkowe. Zabawie towarzyszy skomponowana przez Johna Paesano muzyka – od „ambientowych” utworów podczas spokojnej eksploracji po dynamiczne, elektroniczne brzmienia w trakcie starć.

Zobacz pełny opis gry

Tryb gry: single / multiplayer   Tryb multiplayer:   Internet    

Ocena gry 7.95 / 10 na podstawie 1060 ocen czytelników.
Oczekiwania czytelników przed premierą gry: 9.3 / 10 na podstawie 4767 głosów czytelników.

Cena gry w dniu premiery: 189,90 PLN

Klasyfikacja PEGI Mass Effect: Andromeda

Wymagania wiekowe. Rating wiekowy nie uwzględnia poziomu trudności ani umiejętności niezbędnych do korzystania z danej gry. W grze jest używany wulgarny język. W grze pojawiają się nagość i/lub zachowania seksualne lub nawiązania do zachowań o charakterze seksualnym. Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania sprzętowe Mass Effect: Andromeda

Rekomendowane: Intel Core i7-4790 4.4 GHz/AMD FX-8350 4.0 GHz, 16 GB RAM, karta grafiki 3 GB GeForce GTX 1060/4 GB RX 480 lub lepsza, 55 GB HDD, Windows 7/8.1/10 64-bit
Minimalne: Intel Core i5 3570 3.4 GHz/AMD FX-6350 3.9 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce 660/Radeon 7850 lub lepsza, 55 GB HDD, Windows 7/8.1/10

Do tej gry rekomendujemy

ASUS ROG Strix GL702ZC Ryzen

Procesor: Procesor AMD® Ryzen™ 7 1700
Pamięć: 2 x SO-DIMM, do 32 GB SDRAM
Grafika: AMD AMD Radeon™ RX580 , z 4GB, VRAM
Wyświetlacz: 17.3" (16:9) z podświetleniem LED FHD (1920x1080) 60Hz 72% NTSC, przeciwodblaskowa z 178° szerokim kątem widzenia | 17.3" (16:9) z podświetleniem LED FHD (1920x1080) 120Hz 72% NTSC, przeciwodblaskowa z 178° szerokim kątem widzenia | z IPS Technology oraz Freesync
Magazyn danych: SSD - 128GB/256GB/512GB SATA3 M.2 SSD

Sprawdź ceny w:

* Uwaga! Specyfikacja może się różnić w zależności od modelu i sprzedawcy.

Graliśmy w Mass Effecta: Andromedę – nie tylko dla fanów Inkwizycji

Przed premierą 23 lutego 2017, 15:00

A propos opcji dialogowych – to największe „ale”, jakie mam do Andromedy. BioWare idzie tropem Mass Effecta 3 i ponownie ogranicza nasz wybór do dwóch różnych wypowiedzi w prawie każdej sytuacji (od święta są cztery). Fani odgrywania ról się tu raczej nie odnajdą, zwłaszcza że nadal musimy trochę zgadywać, co powie Ryder – skrót składający się z kilku słów i ikona tonu to za mało. Twórcy bronią się, że za to zachowanie bohatera opisują teraz cztery tony (wzorce osobowości) zamiast sztucznego podziału na idealistę i renegata... ale w praktyce wygląda to tak, jakbyśmy dostali paragona, który może być tylko troszkę mniej lub bardziej wyrozumiały. Mam nadzieję, że w pełnej wersji gry trafią się sytuacje z mocniej zróżnicowanymi kwestiami dialogowymi.

Komentarze Czytelników (1447)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
25.03.2017 13:59
25
odpowiedz
18 odpowiedzi
A.l.e.X
107
Alekde
4.5

Skończyłem Mass gniota bo tak można w sumie nazwać tę grę, przejście całości zajęło mi 98 godzin co jest wynikiem w sumie niezłym jak na grę komputerową (jest duża), questów jest ok. 200 ze wszystkim mniejszymi i większymi. Tekstów mówionych jest bardzo dużo zapewne z 30 godzin z tego czasu to pogadanki i „d…. maryniej” bo większość z tekstów jest bardzo mizernie przygotowana i napisana. Gra ma momenty ciekawe ale przeważnie jest rozciągnięta do granic możliwości nudą. Większość z tego co gra ma w sobie to zapychacze i zrobione są w sposób strasznie toporny. Misje w większości składają się na przynieś, zanieś, zajedź w dane miejsce, zrób skan, pogadanka, wróć. Misji gdzie szukamy czegoś ciekawego jest bardzo niewiele. Sama postacie są jak wyciosane z drewna poza Nakomor Drack większość ma teksty szkoły podstawowej. Oczywiście zdarzają się fajne momenty i fajne misje, ale to jest kropla w morzu. Np. kiedy szukamy wyrzuconą do slamsów osobę (niesłusznie) i odnajdujemy ją w domu kanibali (gdzie leży stos zwłok -> fajna misja) i znajdujemy ją żywą w klatce, to Cora mówi : o boże oni ich zjedli, a Drack odpowiada : mam nadzieję że najpierw ich zabili, Cora : @$@, a Drack : no co, no co ? Sucharowy dowcip ale nawet się pośmiałem. Podobnych tekstów w całej grze Drack ma kilka. Chodziłem z każdą postacią, zrobiłem wszystkie misje lojalnościowe i tylko Drack ma jakiś poziom. Jest kilka misji które są napisane jakby przez inne osoby bo ich poziom jest dużo wyższy (czemu nie wszystkie zostały tak przygotowane, no czemu ?). Fabuła i intryga nie jest zła, ale to jakieś 5 godzin, tak samo jak odsłuchanie dzienników ojca.
Jeśli chodzi o strzelanie, to jest bardzo dobrze przygotowane, ale co z tego jeśli rodzajów przeciwników mamy z 20 na krzyż i to międzygatunkowo. Większość z tego co ustrzelimy to „klony w ilości hurtowej”. Pod koniec większość gromad rozjeżdżałem łazikiem, bo mi się już nie chciało. Same przygotowanie planet pod zdatność to w sumie w koło to samo, kończąc przygotowanie monolitów.
Graficznie gra urywa głowę to fakt HDR 4K wszystkie detale i detaliki, można chodzić z opuszczoną szczęką (to w grze wyszło najlepiej). Animacje są tragiczne czasem same powodowały śmiech, bo reakcje postaci na nasze wypowiedzi czasem nie po ich myśli tworzą komizm animacyjny. Z czasem nie zwraca się na to uwagi, ale czasem człowiek po prostu się zaśmieje.
Planety każda inna, każda niesamowicie dopracowana, każda ze śmieciowym contentem.
Całą grę można było wypełnić treściami o zupełnie innym poziomie, wprowadzić ciekawe questy, stworzyć fajne postacie, ale niestety tutaj poświęcono czas na ilość śmieciowej zawartości, a ta jest ogromna. Człowiek z czasem się zastanawiał ile wysiłku trzeba aby zrobić w grze tyle mmo’wych questów które niby nam przybliżają obraz całości ale są oderwane od klimatu.
Na ok. 200 questów z 10 może z 15 to te właściwe które powinny się w tej grze znaleźć, niestety poza nimi wołanie o pomstę do nieba.
Sterowanie naszymi postaciami też nie jest takie tragiczne wybieramy im cel i często się słuchają i nawet chowają za zasłonami. Jazda łazikiem Nomadem też jest całkiem fajna, aczkolwiek jak spada z 100m, lub jedzie w pionie do góry na doplaczu jest także śmieszne. Na koniec większość mapy zamiast szukać drogi robiłem sobie skróty przez góry i pagórki, bo łazik przejedzie po wszystkim.
Szkoda że tak wyszło, bo gra jest olbrzymia, ma świetny crafting nawet do poziomu game + (ciekawe tylko kto będzie chciał grać w tą nudę po raz drugi ?? ) + 80 poziomów do zdobycia postacią.
Jako rpg jest to jedna z najnudniejszych gier w jakie grałem, gdzie wszystko jest powtarzalne do bólu, bardziej niż w Mafii 3, gdzie wystarczyło min. wysiłku aby zrobić z tej gry coś większego. Mamy Inkwizycje w kosmosie która jest gorsza na każdej płaszczyźnie. Nie wiem jak BioWare mógł zrobić gorszą grę i gorsze postacie ? To jest praktycznie niewykonalne.
Najlepsza grafika, najbardziej nuda gra w jaką grałem, najbardziej rozdmuchana pozycja, najbardziej napompowana niczym. Śmieciowa zawartość 95%.

Ocena za grafikę 10/10

Ocena całościowa gry pomijając oprawę A/V 4.5/10 – nie polecam !

18.05.2017 20:52
👎
7
odpowiedz
Paulpolska
42
Centurion
5.0

Po zagraniu już rozumiem oceny czytelników. Andromeda po prostu nie wciąga i czegoś tej grze brakuje. Nie wiem czy brak dubbingu wpłynęło na zainteresowanie fabułą u mnie ale dialogi są pogmatwane i mam wrażenie, że NPCs gadają o wszystkim i o niczym i zdecydowanie za dużo. Przed każdą misją ba nawet celami w jednej misji otrzymujemy tony dialogów przez co można się naprawdę pogubić. Mało intuicyjni interfejs bo grając 5-7 godzin nadal jest on dla mnie mało czytelny jest tego po prostu za dużo. Grałem w ME 3 i nie pamiętam takich bólów więc podejrzewam, że to tutaj coś zagrało nie tak. Questy cóż poza wypadem do tej bazy obcych gdzie w miarę fajnie się eksplorowało pozostałe zadania które do tej pory robiłem są no nieciekawe. W trakcie misji np. jeździmy po mapie klikając DOSŁOWNIE jakieś pulpity oddalone od siebie o parę minut drogi i tak w kółko to samo. Wiele zadań składało się z misji gdzie mieliśmy kilka razy wykonać dokładnie to samo ! Kłopoty z interfejsem na początku utrudniają nawet oznaczenie prawidłowo celów misji. Pojedynki z wrogimi oddziałami również są nieciekawe do tego momentu ponieważ ciągle wyglądają tak samo. ME 3 zaskakiwał na tle Andromedy tym, że czasem trafialiśmy na bossów czy bardziej wymagające potyczki. Tutaj tego nie ma cały czas akcja wyglądała tak samo. Brak animacji wysiadania z pojazdu to już całkiem nie rozumiem.

MINUSY:
- Monotonność w misjach,
- Mało intuicyjny interfejs,
- Tony długich dialogów z dennymi cutscenkami,
- Opcję dialogowe rodem z F4 (prawie) nie zawsze wiemy co powie bohater,
- Mało ciekawe walki,

PLUSY:
- Duże możliwości rozwoju postaci i uzbrojenia,

- ... i to tyle na tle poprzedniczki serio nie znalazłem tutaj więcej plusów a te ulepszenia i tak nie miały dla mnie większego znaczenia ale zawsze to jakiś plus.

OCENA 5/10
- po prostu średniak można pograć ale nie wciąga nie ma czegoś takiego jak przy Wieśku, że odpalam z ochotą na grę by poznać dalsze losy bohaterów. No way - gra odinstalowana bo ściągnąłem co innego i nie mam ochoty do tego wracać.

post wyedytowany przez Paulpolska 2017-05-18 20:53:22
23.08.2017 23:49
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Llordus
183
exile
5.5

Niestety, ale w Andromedzie prawie każdy element gry który dało się zepsuć, to zepsuto.

Jedyne do czego specjalnie się nie przyczepię, to oprawa wizualna. Chociaż i tutaj, pomimo patchy, twarze postaci i animacje biegu wołają wciąż o pomstę do nieba. Szczęśliwie jest parę modów na nexusie, które pozwalają chociaż częściowo poprawić to, co wykonali partacze z Bioware.

Walka - imho względem ME2 i ME3 zmiana jest na gorsze, pomimo faktu, iż teraz jest bardziej "dynamicznie". Regulacja poziomu trudności sprowadza się tylko do wydłużenia paska życia u przeciwników. Dokładnie ten sam aspekt kładł sens gry na trudnych poziomach w pierwszym ME (nawalanie 3 minuty do mobka, zamiaset 15 sekund nie jest atrakcyjne), i dokładnie idealnie ulepszono to w ME2, lekko później psując w ME3. Osłony, pancerze, tarcze, bariery - w ME2 i ME3 znaczna część przeciwników uzyskiwała takowe właśnie dzięki podniesieniu poziomu trudności. W efekcie w ME2 i ME3 było miejsce dla każdego członka drużyny i jego specyficznych umiejętności. Była motywacja ku temu, by dobierać różnych towarzyszy i dzięki temu też ich trochę poznawać. W ME:A w zasadzie nie ma znaczenia kogo weźmiemy do pomocy, i nie ma znaczenia czy w czasie walki ten dodatkowy NPC będzie żył czy też nie. Będzie tak samo bezużyteczny. Wynika to wprost z systemu rozwoju postaci, który pozwala stworzyć postać do wszystkiego (a więc i do niczego). W efekcie umiejętności towarzyszy nie mają najmniejszego znaczenia, liczy się to żeby główna postać opanowała najbardziej silne kombo eksplozji i już.

Interakcje z postaciami. Połowa z postaci, które do nas dołączają jest nawet nie tyle bezpłciowa w charakterze, co po prostu idiotycznie irytująca. Aż się tęskni za staroszkolnymi RPGami, w których takie postacie można było odstrzelić na miejscu lub wywalić z zespołu. W efekcie misje poboczne tych postaci to była katorga, bo o ile nawet fabularnie dawały radę (i to jest ta lepsza część gry), to te parę godzin w towarzystwie irytujących postaci po prostu męczy.
Dla mnie jedyną ciekawszą postacią był kroganin Drax - ale prawdę mówiąc to taka kalka Wrexa z poprzednich części.

Główne story. Można by to nawet kupić, ale cały gameplay i design misji z tym związanych to po prostu przykład jak gier się robić nie powinno. Na każej planecie od 1 do 3 słupów które trzeba włączyć. Dzięki temu mamy wejście do krypty. I w krypcie jedyny czynnik różnicujący to przełączniki które otwierają jakieś przejścia i kolumny po których przeskakuje się dalej. Znowuż - bardziej to nuży i irytuje zarazem, niż daje fun.
Na plus mogę dodać, że gdzieś pod koniec wątku głównego, w zasadzie w ostatniej misji, poczułem lekki dreszczyk emocji i zaangażowania jak w czasie gry w poprzednie części, ale było tego po prostu za mało i za późno, żeby znacząco mogło wpłynąć na moją finalną ocenę gry. Chociaż w sumie wpłynęło, bo bez tego dałbym pewnie z 1-2 oczka mniej.

Design map też idiotyczny. Dużo backtrackingu i fatalnie wypełnione przestrzenie, w których 90% czasu gry spędza się na jeżdżeniu pojazdem, żeby w wybranych miejscach coś zeskanować/zebrać. Gra by dużo zyskała, gdyby powierzchnię każdej z głównych planet po prostu zredukować o 70-80% i wywalić wszystkie durne zadania związane ze zbieractwem/skanowaniem.

Crafting jako taki też leży i kwiczy. Jedyny pozytywny aspekt (utrzymany na poziomie poprzednich części), to zróżnicowanie broni i ich zachowania podczas użycia.
Ale to, że kolejny poziom danej broni to jakieś +2% do obrażeń czy 1-2% innego efektu zabiją całą radość ze zdobywania i rozwoju ekwipunku. Cały ten system zazębia się jednak z wrzuconym elementem zbieractwa na każdym kroku. Imho byłoby o niebo lepiej, gdyby zachowano system znajdowania ulepszeń poziomu broni tak jak to było w poprzednich częściach. Efekt byłby może podobny, ale całość była by 20 razy mniej upierdliwa.
Dodając do tego fakt, że interfejs użytkownika jest najgorszym jaki widziałem w ostatnich latach (chyba nawet w Fallout 1 grało się wygodniej niż w ME:A), mamy kolejny spieprzony dokumentnie element gry.

Suma summarum, ograłem i skończyłem grę tylko dlatego że były wakacje, sezon ogórkowy w pełni, ekipa od Battlefield 1 rozjechała mi się na urlopy a miałem ochotę pograć w grę w której można postrzelać i która ładnie wygląda.
Tego czym przyciągnęły mnie poprzednie części serii, w ME:A prawie wcale nie ma.
Jako luźna strzelanka w kosmosie z elementami fabuły, da się w to pewnie pograć, o ile nie przeszkadza komuś wtórność i powtarzalność jakichś 80% wykonywanych zadań.

08.06.2017 07:40
10
odpowiedz
Imrahil8888
68
Generał

Jak się spojrzy na możliwe romanse dla męskiej postaci, to mamy tam na 8 możliwych opcji tylko jedną ludzką kobietę xD
Ale co się dziwić, jak przy grze pracowały takie osoby

08.04.2017 21:48
8
odpowiedz
4 odpowiedzi
domzz
55
Centurion

Czemu nikt wcześniej nie wspomniał, że w MEA
(pomijając obcych):

- 90%ludzi to Arabowie i Azjaci

- 7% ludzi to afro (amerykanie?)

- 3% (lub mniej) to biali

Ta gra jest rasistowska do kwadratu :(

30.05.2017 12:57
5
odpowiedz
1 odpowiedź
premium476120
9
Centurion
6.5

Naciągane 6.5. Scenarzyści bez wyobraźni .... świat w innej galaktyce na różnych planetach mniej zróżnicowany niż życie na Ziemi , infantylna nieciekawa fabuła

06.07.2017 21:28
odpowiedz
SpoconaZofia
10
Pretorianin

Patch 1.09 do tej martwej gry wyszedł:
Różne poprawki animacji twarzy i przerywników filmowych.
Poprawki stabilizujące grę.
[Online] Wprowadzenie platynowego poziomu trudności.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący znikanie niektórych tekstur włosów z głowy bohaterki podczas używania stanowiska rekonstrukcji twarzy.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący wyświetlanie ujemnej liczby PZA po osiągnięciu 20. poziomu Nexusa.
Wyeliminowaliśmy szereg błędów uniemożliwiających ukończenie pewnych zadań.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący możliwość śmierci Rydera podczas marszu pod eskortą na Ai, jeśli gracz stosował się do poleceń.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący możliwość romansowania jednocześnie z Jaalem i Corą.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący czasem brak aktywacji celu „Dotrzyj do źródła sygnału” w misji lojalnościowej Peebee.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący uwięzienie postaci na nawisie w krypcie na Elaaden i wyświetlanie w nieskończoność ekranu ładowania.
Wyeliminowaliśmy błąd z zapisywaniem i wczytywaniem podczas końcowej walki w misji lojalnościowej Peebee.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący nieusunięcie celu „Porozmawiaj z Sid” na Nexusie.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący znikanie znacznika celu na ostatnim etapie misji „Reformacja” na Voeld.
Wyeliminowaliśmy błąd umożliwiający wrogom zaatakowanie gracza w trakcie pierwszej rozmowy z Bainem Massanim na Eos.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący znikanie ostatniej platformy w misji lojalnościowej Dracka podczas zapisywania/wczytywania.
Wyeliminowaliśmy błąd uniemożliwiający wykonanie ostatniej misji fabularnej, jeśli Nomad był zepsuty w ramach misji „Bez paliwa”.
Dodaliśmy prośbę o zatwierdzenie zmiany wyglądu Rydera na Tempeście.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący zablokowanie gracza przez bohaterów niezależnych w kwaterze głównej oddziałów APEX na Nexusie.
Wyeliminowaliśmy błąd uniemożliwiający rozmontowanie karabinu X5 Duch.
Wyeliminowaliśmy błąd uniemożliwiający zamykanie menu pauzy klawiszem TAB lub przyciskiem Start/Options na kontrolerze.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący przypisanie punktów umiejętności członków drużyny w ramach automatycznego awansu do poziomów jeszcze nieodblokowanych w misji lojalnościowej.
Premia do obrażeń zadawanych w walce wręcz wynikająca z zastosowania kamuflażu taktycznego teraz będzie również uwzględniana w przypadku skoku z uderzeniem.
Wyeliminowaliśmy błąd powodujący wyświetlanie nieprawidłowych parametrów modów fuzyjnych.
[PC] Usprawniliśmy działanie funkcji HDR w systemie Windows 10 Creators Update.
[PC] Tryb foto umożliwia teraz regulację głębi ostrości w aplikacji Ansel.
[PC] Wyeliminowaliśmy błąd powodujący niewłaściwe podświetlanie klawiszy na klawiaturze Logitech po zmianie konfiguracji sterowania.

07.07.2017 21:14
odpowiedz
Wielki Gracz od 2000 roku
103
El Kwako

Obecnie czytam książkę Mass Effect Andromeda: Nexus Początek. Jest ona fajnym rozwinięciem problemów Nexusa, które był tylko wspomniane w grze. Do tego ciekawie rozwija wątki Tanna (jak ja bym chciał go zatłuc, nienawidzę dziada), Addison i Sloane, która jest główną bohaterką. Aż cieszę się, że to ją wybrałem, nie Reyesa (do którego jeśli zdarzyła się okazja nie zawahałem się strzelić). Podobno kombinują coś teraz z Dragon Agem. Mam nadzieję, że w końcu po tylu latach dadzą możliwość zabierania ze sobą całej drużyny, a jak nie, to chociaż niech ich będzie widać podczas finału (jedyny debilizm w finałowej misji ME 3 - jest z tobą tylko dwójka towarzyszy, kiedy powinni być wszyscy).

11.07.2017 17:55
👎
2
odpowiedz
1 odpowiedź
wielebnyazet
2
Junior
0.5

wszędzie pisze polskie napisy- włączam grę i .. nie ma polskich napisów,są jakieś częściowe , tak to ma wyglądać ? żałosne

20.07.2017 17:17
odpowiedz
wwad
46
Konsul

Heh ukończyłem chyba po 2 miechach przerwy :)
Dałem 7.5 ale po końcówce zrobionej już chyba na odwal się max 6.5 było by odpowiednie. Gra po prostu po 2 planetach już nie bawi tylko męczy się ją z sentymentu dla serii by ukończyć i tą część. Strasznie przewidywalne 0 emocji, 0 graficznego polotu czegokolwiek innego odmiennego od tego co widziałem wcześniej w całej grze i uczucie niech że się już to wreszcie skończy.

post wyedytowany przez wwad 2017-07-20 17:18:10
28.07.2017 16:42
2
odpowiedz
antoniio
33
Chorąży
6.0

Grę kupiłem za prawie 100zł, już jakiś czas po premierze mając nadzieje, że będzie połatana. Niby jest, ale nie do końca, dalej postacie się nienaturalnie poruszają, i czasem zdarzają się dziwne miny ale ogólnie jest ok. Czyli jak powinno być na premierę. Ale niestety teraz widać bardziej te błędy, których nie da się poprawić patchami, czyli nuuudaa, nudne misje, postacie, główna fabuła. Ukończyłem, a raczej wymęczyłem główny wątek i tyle. Jak do poprzednich gier z serii miło wracam, czy nawet do Inkwizycji wróciłem tak do tej nie mam zamiaru. Szkoda

post wyedytowany przez antoniio 2017-07-28 16:46:30
28.07.2017 21:53
odpowiedz
-Sk8ter-
88
Generał

Ukończyłem ledwie 1szą planetę/prolog i już mnie ta gra fabularnymi pierdółkami wkurza

spoiler start

Te ich hełmy z szybą na całą twarz mnie rozwaliły. Jak na początku komuś pękła szybka i ją zaklejał mówię sobie "oho, pewnie potem komuś się całkowicie rozbije i przez ten idiotyzm umrze"... i co? I ojciec się poświęcił za głupotę konstrukcyjną... eh.. gramy dalej...

spoiler stop

29.07.2017 13:30
odpowiedz
Flyby
160
Outsider

Nie jest źle.. ;)
Choć długo trwało zanim ogarnąłem rozwleczoną mechanikę gry.
Nie wiem dlaczego te wszystkie "warsztaty" usprawniające sprzęt i postać - w poprzednich odsłonach ME bardziej zwarte i czytelne w funkcjonowaniu - teraz zostały rozbite na co najmniej kilka miejsc i opatrzone morzem ikon.
Ktoś w poprzednim poście skarży się na twarze za szybkami hełmów?
Przecież grać może bez hełmów (za wyjątkiem prologu) a twarze nie są już "paskudne" ;)
Wracając do rozbicia i rozwleczenia znanych nam funkcji z poprzednich ME. Dotyczy to także fabuły.
Dlaczego zadania typu misji dodatkowych - nie wnoszące wiele lub nic, do fabuły, nagle zmieniają się w tasiemce kosmiczne?
Scenarzystom się nudziło? Męczył ich nałóg serialowy? Irytujące.
Od Eos i Yadin gra zaczęła mnie wciągać - na powierzchni tych planet sprawy kolonii, wrogów, stacji przesyłowych, obcych placówek, kopalni, niespodzianek, dzielonych misjami i wspartych Nomadem - to już było coś. Dodajmy poprawioną grafikę i już można grać Walczyć też ;)
Tak, pozostała charakterystyczna dla serii, "sztywność" postaci wraz z podstawową pracą kamery ;(
Trochę tu dodają animowane przerywniki filmowe jak o postacie chodzi. Trochę.. 18% gry za mną - na razie nie oceniam punktami.

post wyedytowany przez Flyby 2017-07-29 13:50:40
02.08.2017 17:56
1
odpowiedz
Drone334
39
Pretorianin
4.5

Ta gra to gniot, taki sam jak Dragon Age inkwizycja... Durne misje "zeskanuj 10 pierdół rozwalonych po całej mapie"
Questy poboczne w ogóle nie wciągają...
Zakończenie gry to jakaś żenada...
Masa błędów nawet z patchem 1.9..(Znikające postacie wtapiające się w tekstury"
szkoda pieniędzy na to coś...
Kilka questów było okej klimatycznie i w ogóle ale jak napisałem dosłownie kilka

06.08.2017 23:49
1
odpowiedz
Serge89
16
Legionista
6.0

Śmieszy mnie to, że twórcy próbowali się odciąć od błędów Inkwizycji... po czym wypuścili grę z tym samym szambem. Multum nudnych misji, latanie ze skanerem jak głupi, zero pomysłu. Do tego te spaprane animacje postaci (na ruch ust nie da się patrzeć). Naprawdę sądzili, że wystarczą ładne widoczki i "flirtowanie" z kim popadnie? Ta firma potrzebuje gruntownej przemiany.

14.08.2017 13:43
odpowiedz
1 odpowiedź
MarucinS
65
Pretorianin

Leży i leży ukończony prolog - miałem/mam kilka dni wolnego to pomyślałem że roszę dalej... Biegam po stacji, biegam aż tu nagle... BAM!

Internet aż wylewa się od tego samego błędu. Wspaniałą optymalizacja wzięła górę.

21.08.2017 21:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Punisher2_
9
Legionista
9.0

Dobry wieczór wszystkim.
Zacznę może od pytania: czy mogę tu wypowiedzieć swoje własne zdanie? Wiem, być może jest to głupie pytanie, ale widzę już od dawna (rzadko się wypowiadam na forum, choć jestem już kilkunastoletnim graczem z niezłym "stażem" i 34 latami na karku), że człowiek nie może swobodnie przedstawić subiektywnej opinii. Zwłaszcza, kiedy jest się w tzw. mniejszości. Od razu pojawia się fala hejtu. Nie uważacie, że to chore? No ale, myślę sobie czasem: "cóż poradzić, to TYLKO ludzie..."
Ale do rzeczy. Żeby nie było: jestem wielkim miłośnikiem RPG i FPS. Mass Effect Andromeda to gra RPG, czyli jeden z moich ulubionych gatunków. O co chodzi? No właśnie, żebym to ja sam wiedział... Opinie na temat tej gry śledzę od samego początku. Opinie NEGATYWNE, rzecz jasna, bo głównie takie się pojawiają. W końcu sam postanowiłem sprawdzić jaką w istocie jest ona produkcją. I wiecie, co? Moim zdaniem ŚWIETNĄ! Już hejtujecie? :-) Powiem tak: od momentu uruchomienia gierki, urzekła mnie ona całkowicie. "WTF!?" - zapytacie. "Nie grał w poprzednie części i pieprzy głupoty!" Otóż grałem. Tak, cała trylogia jest zajebista, potwierdzam. Ale MEA również jest na swój sposób rewelacyjna. Animacje twarzy? Po patchach znacznie lepiej to wygląda, choć i tak by mi to nie przeszkadzało. Nuda? Pokażcie mi grę, która jest jej całkowicie pozbawiona. Osobiście nie znam takiej, a ograłem już w swoim życiu niemałą ich liczbę. Że te same, powtarzające się zadania... Owszem, przyznaję, są tu takowe. Ale nic nie jest doskonałe, w dodatku ja przynajmniej tej niby monotonii tutaj nie czuję. Fabuła zaciekawia już na samym początku. Przynajmniej mnie. Człowiek naprawdę śledzi to wszystko z zapartym tchem, czyta nowe newsy pojawiające się w Leksykonie, po prostu tym żyje. Że skanowanie terenu? A np. w Wiedźminie 3 co było? Nie, żebym krytykował tę grę, gdyż według mnie jest ona rewelacyjna. Ale powiem szczerze, że po iluś tam godzinach spędzonych z Wieśkiem musiałem zrobić sobie przerwę, gdyż ciągłe poszukiwanie "czerwonych" śladów trochę mnie znużyło. Nie mówiąc już o znakach zapytania, których jest od cholery i jeszcze trochę. Wiem, wiem, nie muszę zwracać na nie uwagi... Ale jestem tzw. 100% graczem, tj. wyciskającym z danego tytułu wszystko, co tylko możliwe, stąd też nie bardzo mi one przypadły do gustu. W W1 i W2 nie było ani żadnego, a gierki były super. Można? Można.
Do czego zmierzam? Otóż KAŻDA GRA posiada w sobie coś, co nam się nie spodoba. Sztuką jest, moim skromnym zdaniem, dostrzec w danej produkcji coś wyjątkowego. Może to być np. fabuła, eksploracja terenu, system walki, dialogi, piękno przedstawionego świata itd. Dzisiejsze gry wcale nie są takie złe, jak się je maluje. Obserwuję za to już od dłuższego czasu, że graczom (i nie tylko Im, żeby była jasność) nic się już nie podoba. Ciągle czegoś Im brak. To złe, tamto niedobre. Zachowują się jak rozkapryszone bachory. Ludzie, zamiast narzekać, cieszcie się, że mamy nadal w co grać! Że możemy przeżywać przygody, cieszyć się tymi światami, których namacalnie nie uświadczymy i w których to dane nam będzie zostać bohaterem...
A na koniec powiem tak: jeśli ktoś z Was zastanawia się nad kupnem MEA, ale waha się z powodu niepochlebnych opinii większości graczy - kupcie, a uważam, że nie pożałujecie. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu z nowych nabywców gra ta przypadnie do gustu, ale można warto, abyś Ty czy Ty dał jej szansę? Przemyśl to...
Pozdrawiam wszystkich potrafiących spokojnie, rzeczowo i umiejętnie prowadzić dyskusję ;)

23.08.2017 20:25
odpowiedz
1 odpowiedź
Punisher2_
9
Legionista

No i znowu muszę się wypowiedzieć, ale bardzo się ciesze, że pojawił się interlokutor na poziomie ;)
Fakt, negatywna opinia na temat tej gry jest ogólnoświatowa. Wcale nie winię za nią tylko naszych rodaków :-)
Rumcykcyk, powiem Ci tak: kwestia gustu... Ja akurat nie jestem rozczarowany KONTYNUACJĄ Mass Effect, bo to kontynuacja nawet nie jest :-) Akcja rozpoczyna się około dziesięciu lat PRZED wydarzeniami z części pierwszej. Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset, ale nie zmienia to faktu, że mamy jakby do czynienia z prequelem :-)
I wiesz, co? Uważam, że twórcy bardzo fajnie to wszystko rozwiązali. Scott to nie Shepard, to typowy młokos bez doświadczenia (dobra, z genami ojca :-) ). I brak pompatyczności (przynajmniej na początku rozgrywki) jest jak najbardziej zrozumiały i pożądany zarazem. Wypowiadam te słowa konkretnie do tych osób, którzy z kolei zarzucają rzeczonej produkcji brak "czegoś wielkiego" :-)
Jeśli chodzi natomiast o Dragon Age'a, to grałem również we wszystkie części. Tutaj sytuacja jest podobna. Pomimo hejtu na drugą część, wszystkie z nich uważam za bardzo udane, każdą na swój sposób. Nic nie poradzę na to, że mam do gier BioWare taką słabość :-) Ale nie jest to słabość nieuzasadniona, bo pomimo faktu, że ich produkcje cechują się w ostatnich latach powtarzalnością zadań (vide: DAI), to nie wiem dlaczego, ale i tak zalicza się je miodnie :-) Jako porównanie podam tu może Śródziemie: Cień Mordoru. Ową produkcję zaliczyłem (jak to ja) w 100%, ale w połowie gry dopadła mnie taka nuda, że szok! A niby taka super gierka... Nie dla mnie, przynajmniej.
No, to by było na tyle. Zachęcam wszystkich do dalszej dyskusji. Konstruktywnej, rzecz jasna :-)
Pozdrawiam serdecznie!
P.S. MEA gierką super jest i basta ;)

23.08.2017 23:22
odpowiedz
Punisher2_
9
Legionista

Nie, mylisz się, kolego :-) Wszystko ZACZYNA SIĘ PRZED wydarzeniami z jedynki (nie wcielamy się wtedy w bohatera, gdyż jeszcze sobie smacznie śpi :-)), ale WŁAŚCIWA AKCJA gry ma miejsce dopiero po 600 latach, jeśli dobrze pamiętam, czyli po przybyciu arki do Nexusa :-) Wtedy można faktycznie rzec, że jesteśmy gdzieś między dwójką a trójką :-) Ale sam zaczątek wszystkiego, podkreślam raz jeszcze, ma miejsce PRZED częścią pierwszą :-) Zacytuję sam siebie: "Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset..." Czyli dla mnie jest to, jakby nie patrząc, prequel :-)
Pozdro!

23.08.2017 23:49
2
odpowiedz
1 odpowiedź
Llordus
183
exile
5.5

Niestety, ale w Andromedzie prawie każdy element gry który dało się zepsuć, to zepsuto.

Jedyne do czego specjalnie się nie przyczepię, to oprawa wizualna. Chociaż i tutaj, pomimo patchy, twarze postaci i animacje biegu wołają wciąż o pomstę do nieba. Szczęśliwie jest parę modów na nexusie, które pozwalają chociaż częściowo poprawić to, co wykonali partacze z Bioware.

Walka - imho względem ME2 i ME3 zmiana jest na gorsze, pomimo faktu, iż teraz jest bardziej "dynamicznie". Regulacja poziomu trudności sprowadza się tylko do wydłużenia paska życia u przeciwników. Dokładnie ten sam aspekt kładł sens gry na trudnych poziomach w pierwszym ME (nawalanie 3 minuty do mobka, zamiaset 15 sekund nie jest atrakcyjne), i dokładnie idealnie ulepszono to w ME2, lekko później psując w ME3. Osłony, pancerze, tarcze, bariery - w ME2 i ME3 znaczna część przeciwników uzyskiwała takowe właśnie dzięki podniesieniu poziomu trudności. W efekcie w ME2 i ME3 było miejsce dla każdego członka drużyny i jego specyficznych umiejętności. Była motywacja ku temu, by dobierać różnych towarzyszy i dzięki temu też ich trochę poznawać. W ME:A w zasadzie nie ma znaczenia kogo weźmiemy do pomocy, i nie ma znaczenia czy w czasie walki ten dodatkowy NPC będzie żył czy też nie. Będzie tak samo bezużyteczny. Wynika to wprost z systemu rozwoju postaci, który pozwala stworzyć postać do wszystkiego (a więc i do niczego). W efekcie umiejętności towarzyszy nie mają najmniejszego znaczenia, liczy się to żeby główna postać opanowała najbardziej silne kombo eksplozji i już.

Interakcje z postaciami. Połowa z postaci, które do nas dołączają jest nawet nie tyle bezpłciowa w charakterze, co po prostu idiotycznie irytująca. Aż się tęskni za staroszkolnymi RPGami, w których takie postacie można było odstrzelić na miejscu lub wywalić z zespołu. W efekcie misje poboczne tych postaci to była katorga, bo o ile nawet fabularnie dawały radę (i to jest ta lepsza część gry), to te parę godzin w towarzystwie irytujących postaci po prostu męczy.
Dla mnie jedyną ciekawszą postacią był kroganin Drax - ale prawdę mówiąc to taka kalka Wrexa z poprzednich części.

Główne story. Można by to nawet kupić, ale cały gameplay i design misji z tym związanych to po prostu przykład jak gier się robić nie powinno. Na każej planecie od 1 do 3 słupów które trzeba włączyć. Dzięki temu mamy wejście do krypty. I w krypcie jedyny czynnik różnicujący to przełączniki które otwierają jakieś przejścia i kolumny po których przeskakuje się dalej. Znowuż - bardziej to nuży i irytuje zarazem, niż daje fun.
Na plus mogę dodać, że gdzieś pod koniec wątku głównego, w zasadzie w ostatniej misji, poczułem lekki dreszczyk emocji i zaangażowania jak w czasie gry w poprzednie części, ale było tego po prostu za mało i za późno, żeby znacząco mogło wpłynąć na moją finalną ocenę gry. Chociaż w sumie wpłynęło, bo bez tego dałbym pewnie z 1-2 oczka mniej.

Design map też idiotyczny. Dużo backtrackingu i fatalnie wypełnione przestrzenie, w których 90% czasu gry spędza się na jeżdżeniu pojazdem, żeby w wybranych miejscach coś zeskanować/zebrać. Gra by dużo zyskała, gdyby powierzchnię każdej z głównych planet po prostu zredukować o 70-80% i wywalić wszystkie durne zadania związane ze zbieractwem/skanowaniem.

Crafting jako taki też leży i kwiczy. Jedyny pozytywny aspekt (utrzymany na poziomie poprzednich części), to zróżnicowanie broni i ich zachowania podczas użycia.
Ale to, że kolejny poziom danej broni to jakieś +2% do obrażeń czy 1-2% innego efektu zabiją całą radość ze zdobywania i rozwoju ekwipunku. Cały ten system zazębia się jednak z wrzuconym elementem zbieractwa na każdym kroku. Imho byłoby o niebo lepiej, gdyby zachowano system znajdowania ulepszeń poziomu broni tak jak to było w poprzednich częściach. Efekt byłby może podobny, ale całość była by 20 razy mniej upierdliwa.
Dodając do tego fakt, że interfejs użytkownika jest najgorszym jaki widziałem w ostatnich latach (chyba nawet w Fallout 1 grało się wygodniej niż w ME:A), mamy kolejny spieprzony dokumentnie element gry.

Suma summarum, ograłem i skończyłem grę tylko dlatego że były wakacje, sezon ogórkowy w pełni, ekipa od Battlefield 1 rozjechała mi się na urlopy a miałem ochotę pograć w grę w której można postrzelać i która ładnie wygląda.
Tego czym przyciągnęły mnie poprzednie części serii, w ME:A prawie wcale nie ma.
Jako luźna strzelanka w kosmosie z elementami fabuły, da się w to pewnie pograć, o ile nie przeszkadza komuś wtórność i powtarzalność jakichś 80% wykonywanych zadań.

26.08.2017 12:27
1
odpowiedz
Electric_Wizard
19
Pretorianin
3.0

Tu nic nie jest jak być powinno. Fabuła, postacie, animacje i... dialogi. Leżą. LEŻĄ. Drugi Fallout4. To jest jakiś regres z tymi grami RPG, to jakiś żart z dorosłego gracza. Nie wiem na co poszły pieniądze, czas i praca, nie wiem kto pracował przy tym tytule i chyba nie chce wiedzieć, wiem że ludzie odpowiedzialni za tego gniota nie powinni mieć więcej możliwosci tworzenia gier.

26.08.2017 12:34
odpowiedz
:. Lustro_Dushy .:
6
Shkyeletor

A Ja dam drugą szansę tej grze. Ostatnio nie przebrnąłem przez ekran tworzenia postaci.Teraz mam zamiar pograć.Ostatnio i tak nie ma w co pograć do czasu premiery Elex :)
@Electric. Z ciekawości trafiłem na kila Twoich postów pod różnymi grami. I zauważyłem ,że z Ciebie jest chyba troll naczelny ;) Nic Ci się nie podoba , a argumentujesz to strasznie żałośnie:) A już to co napisałeś w temacie gry Playeunknown,s Battleground o trybie TPP świadczy o tym,że w gry nie grasz.Piszesz tylko sobie dla samego pisania.W sumie można i tak ;)

22.09.2017 09:51
odpowiedz
1 odpowiedź
koka31
12
Legionista
8.5

Ludzie dajac tej grze 4 lub 5 sa zalosni to chyba gimbusy ktore maja nasrane do lba mamusia i tatus im kupili komputer a tetaz wielcy znawcy i krytykanci ,mam juz 32lata ogralem troche gier w swoim zyciu malo co ktora mnie juz wciaga,zaczynalem przygode od comodore c64 nie ktorzy z was to pewnie na obrazkach to tylko widzieli.Co do gry pobralem demo wciagnela mnie nie samowicie gralem na trudnym poziomie i tak zakupilem ja full:glowna fabula ok sama walka na koncu przeciagnieta nie potrzebnie.Po ukonczeniu glownego watku jest co robic mnustwo misji, kolonizacja planet,rozwijanie postaci,dla mnie genialne, bronie czuc tak jak powinno to wygladac w strzelance gdzie nie kiedy brakuje tego w tego typu grach a tu mamy rpg plus walka i brawo za to ze,kazda ze sie rozni moca odrzutem itd.Guesty??mozna przewijac jak komus nie pasuje ,ja robilem tak jezeli bylo o dupie marynie nawet nie kontynuowalem dialogu,na konsoli szfankuje bardzo wczotywanie obiektow podczas jazdy pojazdem ale idzie to przebolec wiadomo mocny pct odstaje juz bardzo od konsoli mimo tego moge podsumowac ta gre tak:
+klimat
+fabula
+ roznorodnosc misji
+swietna walka ,mechanika jej
+piekna grafika
A teraz minusy
N
-mimika postaci choc juz patch jest lepiej
-za duzo smieci do zbierania ktore sa bez uzyteczne
-wczytywanie tekstur podczas jazdy pojazdem(wersje konsolowe)
Daje grze mocne 8 warto zagrac na tle dzisiejszych gier

post wyedytowany przez koka31 2017-09-22 09:54:47
22.09.2017 12:56
2
odpowiedz
mackal83
99
Pretorianin
4.5

Jako wielki fan trylogii Mass Effect nie dałem rady z Andromedą.Po kilku godzinach grania i przeczytaniu multum recenzji i komentarzy stwierdzam iż ta gra jest monotonna , nudna , miałka i bez duszy.
Minusy :
-średnia i monotonna walka
-nudne i monotonne misje
-średnie,a momentami kiepskie i sztywne dialogi(a także system) oraz brak filmowości względem trylogii
-gra bardziej przypomina klon nudnego MMO niż prawdziwej gry fabularnej
-eksploracja terenów oraz jazda Nomadem jak za karę , nudna i nieciekawa
-mało ciekawe lokacje i strasznie puste
-nieciekawe postacie
-praktycznie brak klimatu względem trylogii
-optymilizacja
-nierówna graficznie
-po prostu gra nie wciąga , a wręcz odrzuca.
-pierdylion nudnych zapychaczy

plusy:

-miejscami dobra oprawa audio-wizualna
-system rozbudowy postaci

Jestem wielkim fanem gier od wielu lat i nie pamiętam kiedy ostatnio nie dałem rady ukończyć jakiegoś wielkiego tytułu(a tu nawet nie przeszedłem 20%).Na mass effect 4 czekałem bardzo długo i jest to dla mnie ogromny zawód.
Gdyby gra nie bazowała na tym uniwersum i na nazwie to z pewnością nawet bym nie rzucił okiem na tą grę bo to prostu zwykły średniak tyle ,że w kosmosie,co jest niestety rzadkością w świecie gier.
Czemu twórcy do diabła nie kontynuowali tego co było bardzo dobre w trylogii tylko zrobili jakiś bezpłciowy shooter z 3 osoby ? Nie mam pojęcia ...
Daję 4,5 jako przestrogę.Ogromny policzek w twarz dla fana Mass Effect.
Nie mam czasu na średniaki i słabe gry bazujące na czyjejś popularności.

26.09.2017 15:09
odpowiedz
boojan27
90
The Hound

Gram od niedawna i powiem tak... Pierwsze 2-3 godziny były masakryczne. Nudne, miałkie, wgl. nie mogłem się wkręcić. Potem jednak (po Eos) coś kliknęło i zaczęło mi się podobać. Póki co, po słabych początkach, gra mi się coraz fajniej i coraz bardziej się w Andromedę wciągam.

Co do kwestii technicznych, fakt, rzucają się w oczy pewne problemy. Głównie tyczą się postaci (chyba przede wszystkim ludzkich) i sławnej mimiki... Ale żaden błąd nie uniemożliwia mi gry, ani wybitnie w niej nie przeszkadza.

Zobaczymy, za wcześnie na wystawianie oceny, ale może nie będzie aż tak źle, jak się zanosiło... ;)

08.10.2017 12:02
👍
odpowiedz
Hauka
52
Centurion

Rozbraja mnie czasem ból pupy, graczy do smęcą że gra jest słaba bo nie ma szeparda albo bo jest nudna albo zbugowana. Kurde no fakt to że szeparda nie ma jest trochę słaby ale oczywiste, za to mamy kompletnie nową postać z fabułą która dopiero się rozwija. Przecież w Pierwszym mass effect szepard też nie był pierwowzorem wszystkich postacie gier RPG,dopiero z czasem się rozwiną i stał naprawdę wspaniałym bohaterem. Mówić że jest nudna bo nie nawala już tabunami wrogów jak w trójce, to też niedorzeczność. Przecież ta gra tak samo jak w jedynce (zresztą jak się dopraszali gracze kiedy studio bioware zbierało dane, na temat jak gra ma się prezentować) miła być powolna i skupiająca się na fabule a strzelanie miało być tylko dodatkiem. A jeśli chodzi o bugi to było to bardzo przewidywalne chłopaki (i panie) z bioware przecież zaprojektowali te grę na silniku Frosbite(jednego z najpotężniejszych obecnie silników graficznych) więc z góry czekało ich ogromne wyzwanie. Jak dla mnie gra jest 9/10

post wyedytowany przez Admina 2017-12-12 07:48:51
12.10.2017 19:42
👍
odpowiedz
2 odpowiedzi
TraXsoN
52
Pretorianin

hahah Pisałem po premierze że ta syf gra dostanie się do origin accesu bardzo szybko , wtedy zostałem skrytykowany a teraz pół roku po premierze ma trafić. Jednak ta gra to kanał i to widać po tym ruchu. Pozdro , teraz przejdę ten syf za 15zł na oryginałce. Pozdro dla wszystkich głupich którzy kupili ten szajs przed premierą za 200+zł. Macie za swoje naiwniacy

post wyedytowany przez TraXsoN 2017-10-12 19:43:23
21.10.2017 22:57
😡
1
odpowiedz
mysterious11
6
Legionista

Tak jest gdy Bioware nie tworzy swojej gry tylko zlamasy z Electronic Arts ktorzy przejeli Bioware! i zlecili wykonanie gry swojemu zespolowi grupy B. Tyle w tym temacie. Kolejna seria zabita i kolejna super firma poszla w zapomnienie.

23.10.2017 16:09
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
SztormBoy
6
Legionista

Wymienię plusy i minusy jak to mam w zwyczaju :
+ Krajobrazy, grafika, choć momentami poziom detali nie zachwycał
+ Było trochę wątków i zadań na wysokim poziomie
+ Satysfakcjonująca walka i jetpack
+ Motyw porzuconych i krypt + nawiązania do poprzednich części
+ Mimo oklepania i schematyczności była wciągająca
+ Towarzysze na statku Tempest i ich misje lojalnościowe (nie uważam jak wielu że dialogi są słabe choć rzeczywiście nie jest to wysoki poziom)

- Trochę zadań wydaje się być zrobionych na siłę, mogli sobie je odpuścić
- Powtarzalni bossowie i wrogowie oraz backtracking
- Zrealizowana bez pomysłu walka finałowa
- Nieczytelny ekwipunek + dużo śmieci w EQ które do niczego nie służą

Wystawiam 8,5/10

post wyedytowany przez SztormBoy 2017-10-23 16:10:00
03.11.2017 13:06
odpowiedz
Minos95
1
Junior

Nie będę się rozpisywał nad Mass Effectem, bo nie jestem eskpertem w temacie gier czy tej serii
Mogę tylko napisać, że bardzo lubiłem pierwszą trylogię, 2-3 razy ją przeszedłem.
I nadmienię na wstępie, nie przeszedłem tej gry, to takie, moje pare słów po nwm, 10 godzinach w grze. Po prostu się nie potrafiłem wkręcić w to.
Mogę tylko napisać, że parę rzeczy mnie denerwowało.
Np.
Te ładowanie lokacji ... Niby sprytne, niby ukryte w animacji fajnej ... ale irytowało mnie.
Fabuła trochę mi tak trąciła starą trylogią ... starożytna rasa, tajemnica itp, itd.
Pomijam fakt, że trochę nie umiałem się wkręcić w tą historię.
System walki ... trochę szkoda, że wzięli znowu schemat z poprzednich części i prawie nic nie zmienili.
No i na koniec ta oprawa ...
O muzyce się nie wypowiem, ale przyznaje, że nic mi nie zapadło szczególnie w pamięć.
Ale ta grafika ... ok, momentami gra pokazywała, że faktycznie jest z tego roku ...
ale z drugiej strony momentami czułem się jakbym w remaster starej trylogii.
Ogólnie, gra gameplayem stoi w mjsc, tym samym w którym stała również 1 część.
Wtedy ten system był dobry, dziś też jest, biorąc poprawkę na to, ile lat ma 1 część serii.
Ale dziś przydałoby się parę zmian w tym aspekcie, jeżeli mówimy o Andromedzie.
Jednak jak nadmieniłem, to tylko moje wrażenia po ok. 10 godzinach.
Może wrócę do tej części (kiedyś)
Ale na razie są inne tytuły, którym wolę poświęcić czas.

14.11.2017 17:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Fan11
4
Junior
1.5

Andromeda - owszem największy hejt był za twarze i mechanikę ruchu postaci (identyczna była w Wiedźmin 1 sprzed 10 lat) ale tak naprawdę to cała gra jest mocno zrypana. Przeciwnicy potrafią wejść do skały lub monolitu i do nas strzelać, a jak ja strzelam w miejsce skąd wylatują pociski przeciwników to moje odbijają się od ścian, Wiele zadań pobocznych żeby ukończyć musiałem zrestartować grę ponieważ czegoś brakowało, coś wyświetlało się źle lub gość którego miałem zabić zapadł się pod ziemię (dosłownie). Gra zasługuje na hejt ogólny ponieważ po trzech kwartałach od premiery są makabryczne bugi i nie chodzi wysypującą się grafikę ale błędy uniemożliwiające grę to powinno być wydane ale jako wersja Beta.
Same zadanie w grze też pozostawiają wiele do życzenia, zadania zwłaszcza poboczne są płytkie i w większości polegają na bieganiu tak i z powrotem, daleko im do oryginalnej trylogii czy do wiedźmina.
Romansowanie - naprawdę może romansować z każdym facetem, to wszyscy w mojej ekipie są homo, nie ma żadnego gościa hetero?
Tłumaczenie także pozostawia wiele do życzenia no i tłumaczenie dźwięków poczas stosunku, naprawdę trzeba było pisać
"Peebee": jęczy, ohhhh
Serio? Nikt się nad tym nie zastanowił choć trochę?

Bardzo ch...woa to mało powiedziane, olbrzymie rozczarowanie, masakra i dramat. Nie wiem jak można było tak kiepską grę wyprodukować, nawet nie tyle jestem zły, że ją kupiłem, tylko po rewelacyjnej trylogii moje oczekiwania były olbrzymie, a nastąpiło wielkie rozczarowanie. Brakuje mi samouczka walki, już 3 razy bohater zaciął się w jakimś miejscu np.: przy sprzęcie, że nie mógł się dalej ruszyć, grafiki nie oceniam bo to kwestia gustu, a i ja podchodzę do gry fabularnie ale tu jest niewiarygodnie zje...na dla mnie dno całkowite.

27.11.2017 21:46
2
odpowiedz
1 odpowiedź
CyberTron
72
Imperator Wersalka
5.5

Usiadłem i zmusiłem się, ZMUSIŁEM się żeby ukończyć ME Andromedę.

Jaki to jest zarżnięty potencjał...
Przecież Andromeda miała potencjał na bycie świetną grą na 30 godzin, ale nieeee... otwarty świat (taaaa), nowa galaktyka (taaa)... Gunwo!

Naliczyłem trzy ciekawe zadania poza wątkiem głównym! TRZY.
Dwóch ciekawych towarzyszy, DWÓCH.
No i milion ukrytych ekranów ładowania, MILION.

Macie pojęcie jakie możliwości dawała nowa galaktyka? Zupełnie inne formy życia pozbawione technologii podsuwanej przez żniwiarzy i co? Ano nic. Wszystkie (dwie) nowe rasy chodzą na dwóch nogach, obie mają malutkie promy, broń która działa tak samo i nawet wypadają z nich ulepszenia do borni z Drogi Mlecznej, nawet tłumacze ekspresowo rozpracowały zupełnie nowy język.

Jesteśmy Pionierem, kimś, kto ma eksplorować nieznane i co? Ano żeby było do kogo strzelać to nie ma nieznanego. Wszędzie są ludzie (źli), angarzy (źli), kettowie i wszędzie te same trzy zwierzęce formy życia, które różnią się od siebie jedynie kolorem. Nuda, nuda, nuda. Non stop ta głupia SI tłumaczy wszystko jak idiocie, a my chodzimy i skanujemy. Gameplay na miarę 2017 roku. Nowa galaktyka a autorzy poszli na takie skróty, że to aż niesmaczne. Oczywiście żeby było się o co bić mamy kolejną starożytną rasę o której technologię wszyscy się zabijają a która odeszła, bo tak i już.
O zadaniach pobocznych nie warto wspominać, bo one nie mają nawet "filmowych rozmów" tylko zwykłe, znane z Inkwizycji, pojedynki dwóch manekinów na gesty. Jedna postać wyciąga z tyłka powód dla którego Pionierka zamiast szukać domu dla ludzkości musi lecieć na inną planetę (4 ukryte ekrany ładowania- znaczy filmiki których nie można pomijać lub idiotycznie długo otwierające się drzwi), tam coś zabrać i wrócić (kolejne 4 ekrany ładowania). Tak wygląda 50% zadań w ME Andromeda. Inkwizycja po byku, niczego się nie nauczyli. Ba, ME Andromeda powiela błędy MMO od Bioware, KOTORa. Wszystko co na początku jest "reprezentatywne" a potem wuj z tym. Przykłady? Pierwsza krypta Porzuconych jest OGROMNA, kolejna nawet nie zbliżają rozmiarem czy różnorodnością do pierwszej. Pierwsza założona placówka to jest "łał", czuć, że to bieganie z punktu do punktu i wciskanie Y przy wszystkim było po coś... No ale kolejne placówki są zakładane tak po prostu, bez pompy. Tak samo zaginione Arki. Pierwsza uratowana arka (Asari) ma wielkie wejście na Nexusa, a kolejne? Tak jakby znaleźć niechcianych sąsiadów. Jeden teks gdzieś w eterze i wszystko. Olać.

Tutaj nie można nawet wejść na swój statek bez odrywania go od ziemi! A to rodzi mnóstwo zbędnych ekranów ładowania!

No ale ME zawsze załogą stał, prawda? No więc Jest Drack, Suvi i banda młokosowatych kretynów których ktoś posłał w najważniejszą misję w historii ludzkości (naoglądali się Obcego: Przymierza) <- dotyczy to też naszego Pioniera.
No więc ktoś wsadził młodych podlotków na nieuzbrojony statek z nieuzbrojonym pojazdem w ładowni (nie ma to jak przygotowanie na każdą ewentualność) i zlecił im poszukiwanie miejscówki dla 20000 kolonistów w trybie pilnym.

Ta gra nie trzyma się nawet własnego uniwersum. Tygiel w ME 3 miał być największą konstrukcją jaką stworzyły wszystkie rasy żyjące w Drodze mlecznej, a tu tak po prostu mówi nam się, że prywatna (!) inicjatywa zbudowała coś wielkości Cytadeli (!) i wysłała to do innej galaktyki (!). Nie ma to jak prywatne fundusze.
Kroganie to kurduple, Asari są przysadziste i brzydkie a to co zrobili z Quarianami to skandal.

To mogła być świetna gra, ale załamała się pod własnym ciężarem. Nowa galaktyka okazała się zwyczajnie niepotrzebna, wręcz przeszkadza. Planet do zwiedzania jest bardzo mało i są mało różnorodne. Piasek, świecące roślinki (ale to najmniejsza otwarta lokacja), lód, piasek i piasek. Wow. Kreatywność!
Andromeda nie ma nawet mojej osobistej wizytówki gier od Bioware, czyli MUZYKI. Nie potrafię zanucić żadnego kawałka ze ścieżki dźwiękowej, bo jej zwyczajnie nie ma. Nie było kasy na kompozytora? Przecież te popierdywania z głównego menu to kupa gówna przy ambientach z ME, Suicide Mission z ME 2 czy niesamowitego motywu głównego z ME 3, cholera, nawet podobnie nudna i powtarzalna Inkwizycja ma kawałek który pamiętam do teraz, taki był dobry.

Wiem, że chaotycznie, ale na gorąco tak już bywa.

post wyedytowany przez CyberTron 2017-11-27 21:54:30
27.11.2017 23:03
odpowiedz
AlderKan
11
Chorąży
6.5

Moje parę słów na temat Mass Effect Andromeda, może się spodoba ;)

https://www.youtube.com/watch?v=wFYQ_Tmlfvo

28.11.2017 17:30
odpowiedz
Crod4312
76
Weteran

Ahhh w końcu. Mam tą grę z Origin Access i jak się cieszę, że jej nie kupiłem. Skończyłem ją tylko dlatego, aby przekonać się jak można koncertowo spieprzyć praktycznie gotowe uniwersum. Jak można spieprzyć wykreowany świat przez 3 gry oraz masę książek. Ta gra w niczym nie przypomina Mass Effect'a, który zawsze stał znakomitymi postaciami, towarzyszami oraz dobrze poprowadzoną fabułą.

Zacznijmy od fabuły i głównego bohatera. Wróć, ta gra nie ma fabuły, a raczej ciężko to nazwać fabułą bo jest tak podziurawiona jak ser szwajcarski, a do tego dochodzi ten szczyl jako główny bohater. Główny bohater, który próbuje być fajnym "elo ziom" i zabawny, ale wychodzi żałośnie. Taaa i inicjatywa warta setki miliardów kredytów zależy od takiego kogoś... Nie ma to jak po pierwszych 2h gry uśmiercić bohatera, który idealnie by się nadawał na głównego bohatera. Mam oczywiście na myśli Alec'a. Co do tej dziurawej fabuły. Mieć taki materiał na grę z takim potencjałem i tak to koncertowo zjebać. Dolatujemy do nowej galaktyki, a tu co się okazuje? Że mamy dwie humanoidalne rasy, które praktycznie niczym się nie różnią od tych z Drogi Mlecznej, no rewelacja. Na większą łatwiznę iść nie można. Odnajdywaniu ark nie towarzyszy, żadna pompa (jedynie chyba u Salarian czułem, że robię coś ważnego) ot "fajnie, że ich znalazłeś, idź szukać następnej". Przemierzane światy też nie są jakoś super. Co z tego, że są piękne jak po drugiej planecie na której robimy to samo (monolit, aktywacja, krypta, aktywacja) chce się po prostu to wszystko rzucić. Robiłem nawet te planety, aby miały 100% zdatność bo myślałem, że będzie to coś ważnego. A tu się okazało, że dupa. Leć na Habbitat 7 i dowiedz się, że możesz tam założyć ludzką kolonię (i chyba ją tam nazwą na cześć pioniera). No dziękuje bardzo...

Jeśli chodzi o towarzyszy to nawet nie ma o czym mówić. Obudźcie mnie w nocy, a będę potrafił wymienić całą załogę z Normadnii, która służyła na niej na przestrzeni trzech części. Na Tempeście jedyna osoba, którą polubiłem to Drack i to chyba wszystko. Może jeszcze Vectra wyróżniała się na tle pozostałych. Ot co, do kolonizowania nowej galaktyki wysłano rozwydrzone bachorzyska, które nie wiedzą czego chcą. Absolutnie nie potrafiłem się z nikim zżyć. Brak tu takich wyrazistych postaci jak Tali czy Garrus. To już nawet nudny Jacob wypada rewelacyjnie na tle załogi Tempesta.
Największym plusem Andromedy jest grafika (oprócz twarzy, ale o tym zaraz) oraz system walki, który jest wprost rewelacyjny. Świetnie się w tej grze strzela, a bardzo naturalny i fajny rozwój postaci, gdzie nie jesteśmy przyspawani do jednej klasy fajnie uzupełnia strzelanie. Felling jest świetny, a do tego dodanie odrzutowego plecaka wyszło grze na + bo zyskała na dynamice.
Wracając do twarzy to są po prostu tragiczne. I o ile te główne postaci twarze mieli ok i widać, że od premiery się dużo poprawiło to poboczne czy kompletne randomy na Nexusie wyglądają jak w grze z 2004r. A nie czekaj nawet gorzej. To już lepiej jak by zrobili 3-4 dobrze dopracowane modele i stosowali je na przemian dodając zarost itd. bo to co jest obecnie to jak by wrzucili do generatora i to co im wyrzuci lądowało w grze.

Główny zły. Gość był tak słaby, że mi się śmiać chciało jak go widziałem cały czas tak naburmuszonego, a finałowa walka to jakiś nieśmieszny żart. Gdzie temu do Suicide Mission, gdzie jest to najlepsza misja końcowa jaką kiedykolwiek widziałem.

Ogólnie gra mnie tak mocno zawiodła, że po prostu płakać mi się chce jak widzę co oni zrobili z moją ukochaną serią. Mając tak dobry materiał na grę, tak ją spieprzyli, że ciężko się w to gra. Niestety ale moim zdaniem Andromedę rozpieprzył ten sandbox... Na cholerę to tu pakowali? Bo EA tak sobie wymyśliło? Bo to jest teraz modne? Przecież to nie pierwsza gra, gdzie sandbox nie pasuje, a oni tak usilnie próbują go wepchać. Tak samo skończył nowy Mirror's Edge. Identyczna sytuacja. Mass Effect to space-opera, gdzie fabuła i postacie grają pierwsze skrzypce, a oni musieli zrobić z tego pieprzoną Inkwizycję.
Aaa prawie zapomniałem. Była w tej grze w ogóle muzyka? Oprócz menu głównego nie pamiętam KOMPLETNIE nic! A i muzyka z menu nie urywała. Gdzie temu do muzyki z ME3 już nie wspominając menu theme z pierwszego Mass Effect'a.

Ocena i tak chyba za wysoka, ale niech jej będzie. Oczekiwania dałem na 9.5...Ocena końcowa to 5.5.

Tak tylko na koniec dodam, że w czasie przechodzenia Andromedy po raz któryś skończyłem trylogię. I grając w takiego ME2 czułem zażenowanie wracając do nowego ME. Kompletny regres prawie we wszystkim.

post wyedytowany przez Crod4312 2017-11-28 17:33:45
04.12.2017 13:53
odpowiedz
Rumcykcyk
40
Pan Kopiuj Wklej

Ta gra jest idealna pod mikrotranzakcje. Chętnie bym zapłacił żeby szybciej ukończyć bo eksploracja jest mega męcząca.

14.12.2017 15:11
😈
1
odpowiedz
Barko94
1
Junior
0.0

Ta gra to dno jakich mało, nawet niezbyt wybitny Fallout 4 to przy tym cudo. Ciekawy pomysł na fabułę z arkami, niezły system walki, jednak tu zalety się kończą. Grafika co prawda ładna, ale według mnie plastusiowa (uroki Frostbite), a optymalizacja leży i kwiczy. GTX 1050Ti niezależnie od ustawień grafiki nie może uzyskać stabilnych 60 klatek. Jak gra korzystająca silnika Frostbite, którego zaletą jest właśnie optymalizacja może tak słabo działać? Scenariusz pisał chyba jakiś nastolatek, bo poziom dialogów jest strasznie słaby. Rozmowy z NPC są na siłę rozciągane do granic możliwości, przez co nudne. Zmusiłem się pograć w tą grę i jedyne co poczułem to obrzydzenie. I nie, nie chodzi o to, że nie ma tu Sheparda, nawet nie chciałbym gry z tą samą postacią. Dużo się mówi o błedach animacji, wpadaniu pod tekstury itp., jednak nie jest to tym co niszczy tą grę. Najbardziej zawodzą słabe postacie, dialogi, historia opowiedziana bardzo płytko. Czyli wszystko co było miodne w trylogii zostało tutaj zbezczeszczone. Wiem, że pracował nad tym zupełnie inny zespół ludzi, bo weterani BioWare odeszli na developerską emeryturę, ale to co dostaliśmy to gniot, w porównaniu z trylogią. Daje ocenę 0 żeby nie zawyżać oceny tego crapa który śmie mieć w nazwie "Mass Effect" i dla przeciwwagi niezrozumiale wysokiej oceny redakcji (9/10???!!). Ciekaw jestem ile wam EA zapłaciła za takie wywyższanie, takiego CZEGOŚ. Przez takie recenzje i wysokie oceny ludzi o niskich wymaganiach, takie słabe gry będą wychodzić hurtowo. Bo po co się starać skoro można wypuścić byle co, a frajerzy i tak będą wydawać kasę i w dodatku piać z zachwytu.
Osobiście wolałbym być zmuszony obejrzeć cały sezon "Dlaczego, ja?" niż kiedykolwiek zagrać w to COŚ. Naprawdę, dużo więcej emocji i można się pośmiać. Kategorycznie odradzam każdemu fanowi trylogii, który szanuje swój czas.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze