Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Andro iOS
Mass Effect: Andromeda
Mass Effect: Andromeda
Mass Effect: Andromeda Game Box

Mass Effect: Andromeda

Gra RPG Electronic Arts Inc.

Data premiery gry: 21 marca 2017

Czwarta pełnoprawna odsłona bestsellerowej serii RPG-ów osadzonych w realiach science fiction. Za produkcję Mass Effect: Andromeda odpowiedzialne jest studio deweloperskie firmy BioWare w Montrealu, które pomagało przy tworzeniu dwóch wcześniejszych odsłon cyklu. Fabuła gry rozgrywa się wiele lat po wydarzeniach ukazanych w oryginalnej trylogii Mass Effect i nie jest bezpośrednio powiązana z historią o zmaganiach komandora Sheparda z rasą Żniwiarzy. Tym razem wcielamy się bowiem w zupełnie nowego bohatera (ponownie może to być mężczyzna lub kobieta), a akcja gry osadzona została głównie w tytułowej galaktyce Andromedy. Zgodnie ze sprawdzonym schematem, twórcy postawili przede wszystkim na widowiskową akcję, obserwowaną z perspektywy trzeciej osoby, oraz wybory moralne mające wpływ na bieg wydarzeń. W warstwie technicznej Mass Effect: Andromeda bazuje na możliwościach silnika Frostbite 3, zapewniającego wysokiej jakości oprawę wizualną, dostosowaną do możliwości pecetów oraz konsol ósmej generacji.

Więcej informacji o: Mass Effect: AndromedarpgkooperacjamultiplayerRole-playing shooterRPG akcjiscience fictionTPPTPS .

Mass Effect: Andromeda w 4K – piękny wszechświat i technologiczne niedociągnięcia
Mass Effect: Andromeda w 4K – piękny wszechświat i technologiczne niedociągnięcia

gramy dalej28 marca 2017

Światowa premiera 21 marca 2017. O oprawie gry Mass Effect: Andromeda ostatnimi czasy mówiło się głównie w kontekście animacji postaci. Ale dzieło BioWare pomimo licznych niedociągnięć nadal potrafi zachwycić – zarówno na mocnym PC, jak i na PlayStation 4 Pro czy Xboksie One.

Mass Effect: Andromeda - kompendium wiedzy / FAQ
Mass Effect: Andromeda - kompendium wiedzy / FAQ

kompendium21 marca 2017

W poniższym kompendium zebraliśmy wszystkie informacje dotyczące nadchodzącej czwartej odsłony serii Mass Effect pod tytułem Mass Effect: Andromeda. Będziemy je na bieżąco aktualizować zarówno do dnia premiery, jak i po.

Mass Effect: Andromeda - poradnik do gry
Mass Effect: Andromeda - poradnik do gry

poradnik do gry24 kwietnia 2017

Poradnik do gry Mass Effect: Andromeda to przede wszystkim dokładny opis przejścia zadań głównych i pobocznych, wraz z wszystkimi dostępnymi zakończeniami. W poradniku znajdziesz też szczegółowe mapy lokacji i porady dotyczące rozgrywki.

Recenzja gry Mass Effect: Andromeda – znajoma podróż w nieznane
Recenzja gry Mass Effect: Andromeda – znajoma podróż w nieznane

recenzja gry20 marca 2017

Światowa premiera 21 marca 2017. 5 lat przyszło nam czekać na kolejną odsłonę sagi Mass Effect. Tym razem bez Sheparda, bez znajomych towarzyszy i w zupełnie nowej galaktyce. Czy najnowsza gra BioWare spełnia oczekiwania fanów i zachęca nowe pokolenie do podróży kosmicznych?

Nie takie EA straszne? Były szef BioWare chwali sobie współpracę z
Nie takie EA straszne? Były szef BioWare chwali sobie współpracę z "Elektronikami"

wiadomość8 kwietnia 2018

W rozmowie z serwisem Kotaku były szef BioWare, Aaryn Flynn, stwierdził, że negatywny obraz firmy Electronic Arts jest w dużej mierze przesadzony, a sam wydawca daje swoim zespołom dużo swobody w podejmowaniu decyzji dotyczących ich projektów. Nie narzuca też nikomu używania silnika Frostbite na siłę.

Mass Effect: Andromeda – powrót quarian w... powieści
Mass Effect: Andromeda – powrót quarian w... powieści

wiadomość27 października 2017

Studio BioWare ujawniło szczegóły dotyczące powrotu quarian do Mass Effect: Andromeda. Niestety, nie nastąpi to w samej grze - losy jednej z najbardziej rozpoznawalnych ras uniwersum Mass Effect poznamy za pośrednictwem powieści.

15 tysięcy za skrzynki, czyli dlaczego EA idzie w sandboksy
15 tysięcy za skrzynki, czyli dlaczego EA idzie w sandboksy

wiadomość24 października 2017

Manveer Heir, były pracownik studia BioWare, podzielił się kilkoma szczegółami na temat podejścia do branży firmy Electronic Arts. Zdradził między innymi, dlaczego wielcy wydawcy tak bardzo są przywiązani do sandboksów, dlaczego gra Star Wars od Visceral Games mogła pójść pod topór i skąd bierze się tyle elementów multiplayerowych w ostatnich dziełach BioWare.

Trzy lata Wiedźmina 3 – jak Dziki Gon odmienił branżę gier
Trzy lata Wiedźmina 3 – jak Dziki Gon odmienił branżę gier

artykuł18 maja 2018

Trzy – tyle lat kończy Wiedźmin 3. Za dużo, żeby przepuścić taką okazję, ale za mało, żeby musieć Wam przypominać, za co pokochaliśmy tę grę. Dlatego zamiast wspominek o Dzikim Gonie proponujemy... wspominki o grach, które się na Dzikim Gonie wzorowały.

PC
XONE
PS4
WiiU

Komentarze Czytelników (1471)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.03.2017 13:59
24
odpowiedz
19 odpowiedzi
A.l.e.X
112
Alekde
4.5

Skończyłem Mass gniota bo tak można w sumie nazwać tę grę, przejście całości zajęło mi 98 godzin co jest wynikiem w sumie niezłym jak na grę komputerową (jest duża), questów jest ok. 200 ze wszystkim mniejszymi i większymi. Tekstów mówionych jest bardzo dużo zapewne z 30 godzin z tego czasu to pogadanki i „d…. maryniej” bo większość z tekstów jest bardzo mizernie przygotowana i napisana. Gra ma momenty ciekawe ale przeważnie jest rozciągnięta do granic możliwości nudą. Większość z tego co gra ma w sobie to zapychacze i zrobione są w sposób strasznie toporny. Misje w większości składają się na przynieś, zanieś, zajedź w dane miejsce, zrób skan, pogadanka, wróć. Misji gdzie szukamy czegoś ciekawego jest bardzo niewiele. Sama postacie są jak wyciosane z drewna poza Nakomor Drack większość ma teksty szkoły podstawowej. Oczywiście zdarzają się fajne momenty i fajne misje, ale to jest kropla w morzu. Np. kiedy szukamy wyrzuconą do slamsów osobę (niesłusznie) i odnajdujemy ją w domu kanibali (gdzie leży stos zwłok -> fajna misja) i znajdujemy ją żywą w klatce, to Cora mówi : o boże oni ich zjedli, a Drack odpowiada : mam nadzieję że najpierw ich zabili, Cora : @$@, a Drack : no co, no co ? Sucharowy dowcip ale nawet się pośmiałem. Podobnych tekstów w całej grze Drack ma kilka. Chodziłem z każdą postacią, zrobiłem wszystkie misje lojalnościowe i tylko Drack ma jakiś poziom. Jest kilka misji które są napisane jakby przez inne osoby bo ich poziom jest dużo wyższy (czemu nie wszystkie zostały tak przygotowane, no czemu ?). Fabuła i intryga nie jest zła, ale to jakieś 5 godzin, tak samo jak odsłuchanie dzienników ojca.
Jeśli chodzi o strzelanie, to jest bardzo dobrze przygotowane, ale co z tego jeśli rodzajów przeciwników mamy z 20 na krzyż i to międzygatunkowo. Większość z tego co ustrzelimy to „klony w ilości hurtowej”. Pod koniec większość gromad rozjeżdżałem łazikiem, bo mi się już nie chciało. Same przygotowanie planet pod zdatność to w sumie w koło to samo, kończąc przygotowanie monolitów.
Graficznie gra urywa głowę to fakt HDR 4K wszystkie detale i detaliki, można chodzić z opuszczoną szczęką (to w grze wyszło najlepiej). Animacje są tragiczne czasem same powodowały śmiech, bo reakcje postaci na nasze wypowiedzi czasem nie po ich myśli tworzą komizm animacyjny. Z czasem nie zwraca się na to uwagi, ale czasem człowiek po prostu się zaśmieje.
Planety każda inna, każda niesamowicie dopracowana, każda ze śmieciowym contentem.
Całą grę można było wypełnić treściami o zupełnie innym poziomie, wprowadzić ciekawe questy, stworzyć fajne postacie, ale niestety tutaj poświęcono czas na ilość śmieciowej zawartości, a ta jest ogromna. Człowiek z czasem się zastanawiał ile wysiłku trzeba aby zrobić w grze tyle mmo’wych questów które niby nam przybliżają obraz całości ale są oderwane od klimatu.
Na ok. 200 questów z 10 może z 15 to te właściwe które powinny się w tej grze znaleźć, niestety poza nimi wołanie o pomstę do nieba.
Sterowanie naszymi postaciami też nie jest takie tragiczne wybieramy im cel i często się słuchają i nawet chowają za zasłonami. Jazda łazikiem Nomadem też jest całkiem fajna, aczkolwiek jak spada z 100m, lub jedzie w pionie do góry na doplaczu jest także śmieszne. Na koniec większość mapy zamiast szukać drogi robiłem sobie skróty przez góry i pagórki, bo łazik przejedzie po wszystkim.
Szkoda że tak wyszło, bo gra jest olbrzymia, ma świetny crafting nawet do poziomu game + (ciekawe tylko kto będzie chciał grać w tą nudę po raz drugi ?? ) + 80 poziomów do zdobycia postacią.
Jako rpg jest to jedna z najnudniejszych gier w jakie grałem, gdzie wszystko jest powtarzalne do bólu, bardziej niż w Mafii 3, gdzie wystarczyło min. wysiłku aby zrobić z tej gry coś większego. Mamy Inkwizycje w kosmosie która jest gorsza na każdej płaszczyźnie. Nie wiem jak BioWare mógł zrobić gorszą grę i gorsze postacie ? To jest praktycznie niewykonalne.
Najlepsza grafika, najbardziej nuda gra w jaką grałem, najbardziej rozdmuchana pozycja, najbardziej napompowana niczym. Śmieciowa zawartość 95%.

Ocena za grafikę 10/10

Ocena całościowa gry pomijając oprawę A/V 4.5/10 – nie polecam !

18.05.2017 20:52
👎
6
odpowiedz
Paulpolska
46
Centurion
5.0

Po zagraniu już rozumiem oceny czytelników. Andromeda po prostu nie wciąga i czegoś tej grze brakuje. Nie wiem czy brak dubbingu wpłynęło na zainteresowanie fabułą u mnie ale dialogi są pogmatwane i mam wrażenie, że NPCs gadają o wszystkim i o niczym i zdecydowanie za dużo. Przed każdą misją ba nawet celami w jednej misji otrzymujemy tony dialogów przez co można się naprawdę pogubić. Mało intuicyjni interfejs bo grając 5-7 godzin nadal jest on dla mnie mało czytelny jest tego po prostu za dużo. Grałem w ME 3 i nie pamiętam takich bólów więc podejrzewam, że to tutaj coś zagrało nie tak. Questy cóż poza wypadem do tej bazy obcych gdzie w miarę fajnie się eksplorowało pozostałe zadania które do tej pory robiłem są no nieciekawe. W trakcie misji np. jeździmy po mapie klikając DOSŁOWNIE jakieś pulpity oddalone od siebie o parę minut drogi i tak w kółko to samo. Wiele zadań składało się z misji gdzie mieliśmy kilka razy wykonać dokładnie to samo ! Kłopoty z interfejsem na początku utrudniają nawet oznaczenie prawidłowo celów misji. Pojedynki z wrogimi oddziałami również są nieciekawe do tego momentu ponieważ ciągle wyglądają tak samo. ME 3 zaskakiwał na tle Andromedy tym, że czasem trafialiśmy na bossów czy bardziej wymagające potyczki. Tutaj tego nie ma cały czas akcja wyglądała tak samo. Brak animacji wysiadania z pojazdu to już całkiem nie rozumiem.

MINUSY:
- Monotonność w misjach,
- Mało intuicyjny interfejs,
- Tony długich dialogów z dennymi cutscenkami,
- Opcję dialogowe rodem z F4 (prawie) nie zawsze wiemy co powie bohater,
- Mało ciekawe walki,

PLUSY:
- Duże możliwości rozwoju postaci i uzbrojenia,

- ... i to tyle na tle poprzedniczki serio nie znalazłem tutaj więcej plusów a te ulepszenia i tak nie miały dla mnie większego znaczenia ale zawsze to jakiś plus.

OCENA 5/10
- po prostu średniak można pograć ale nie wciąga nie ma czegoś takiego jak przy Wieśku, że odpalam z ochotą na grę by poznać dalsze losy bohaterów. No way - gra odinstalowana bo ściągnąłem co innego i nie mam ochoty do tego wracać.

post wyedytowany przez Paulpolska 2017-05-18 20:53:22
23.08.2017 23:49
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Llordus
187
exile
5.5

Niestety, ale w Andromedzie prawie każdy element gry który dało się zepsuć, to zepsuto.

Jedyne do czego specjalnie się nie przyczepię, to oprawa wizualna. Chociaż i tutaj, pomimo patchy, twarze postaci i animacje biegu wołają wciąż o pomstę do nieba. Szczęśliwie jest parę modów na nexusie, które pozwalają chociaż częściowo poprawić to, co wykonali partacze z Bioware.

Walka - imho względem ME2 i ME3 zmiana jest na gorsze, pomimo faktu, iż teraz jest bardziej "dynamicznie". Regulacja poziomu trudności sprowadza się tylko do wydłużenia paska życia u przeciwników. Dokładnie ten sam aspekt kładł sens gry na trudnych poziomach w pierwszym ME (nawalanie 3 minuty do mobka, zamiaset 15 sekund nie jest atrakcyjne), i dokładnie idealnie ulepszono to w ME2, lekko później psując w ME3. Osłony, pancerze, tarcze, bariery - w ME2 i ME3 znaczna część przeciwników uzyskiwała takowe właśnie dzięki podniesieniu poziomu trudności. W efekcie w ME2 i ME3 było miejsce dla każdego członka drużyny i jego specyficznych umiejętności. Była motywacja ku temu, by dobierać różnych towarzyszy i dzięki temu też ich trochę poznawać. W ME:A w zasadzie nie ma znaczenia kogo weźmiemy do pomocy, i nie ma znaczenia czy w czasie walki ten dodatkowy NPC będzie żył czy też nie. Będzie tak samo bezużyteczny. Wynika to wprost z systemu rozwoju postaci, który pozwala stworzyć postać do wszystkiego (a więc i do niczego). W efekcie umiejętności towarzyszy nie mają najmniejszego znaczenia, liczy się to żeby główna postać opanowała najbardziej silne kombo eksplozji i już.

Interakcje z postaciami. Połowa z postaci, które do nas dołączają jest nawet nie tyle bezpłciowa w charakterze, co po prostu idiotycznie irytująca. Aż się tęskni za staroszkolnymi RPGami, w których takie postacie można było odstrzelić na miejscu lub wywalić z zespołu. W efekcie misje poboczne tych postaci to była katorga, bo o ile nawet fabularnie dawały radę (i to jest ta lepsza część gry), to te parę godzin w towarzystwie irytujących postaci po prostu męczy.
Dla mnie jedyną ciekawszą postacią był kroganin Drax - ale prawdę mówiąc to taka kalka Wrexa z poprzednich części.

Główne story. Można by to nawet kupić, ale cały gameplay i design misji z tym związanych to po prostu przykład jak gier się robić nie powinno. Na każej planecie od 1 do 3 słupów które trzeba włączyć. Dzięki temu mamy wejście do krypty. I w krypcie jedyny czynnik różnicujący to przełączniki które otwierają jakieś przejścia i kolumny po których przeskakuje się dalej. Znowuż - bardziej to nuży i irytuje zarazem, niż daje fun.
Na plus mogę dodać, że gdzieś pod koniec wątku głównego, w zasadzie w ostatniej misji, poczułem lekki dreszczyk emocji i zaangażowania jak w czasie gry w poprzednie części, ale było tego po prostu za mało i za późno, żeby znacząco mogło wpłynąć na moją finalną ocenę gry. Chociaż w sumie wpłynęło, bo bez tego dałbym pewnie z 1-2 oczka mniej.

Design map też idiotyczny. Dużo backtrackingu i fatalnie wypełnione przestrzenie, w których 90% czasu gry spędza się na jeżdżeniu pojazdem, żeby w wybranych miejscach coś zeskanować/zebrać. Gra by dużo zyskała, gdyby powierzchnię każdej z głównych planet po prostu zredukować o 70-80% i wywalić wszystkie durne zadania związane ze zbieractwem/skanowaniem.

Crafting jako taki też leży i kwiczy. Jedyny pozytywny aspekt (utrzymany na poziomie poprzednich części), to zróżnicowanie broni i ich zachowania podczas użycia.
Ale to, że kolejny poziom danej broni to jakieś +2% do obrażeń czy 1-2% innego efektu zabiją całą radość ze zdobywania i rozwoju ekwipunku. Cały ten system zazębia się jednak z wrzuconym elementem zbieractwa na każdym kroku. Imho byłoby o niebo lepiej, gdyby zachowano system znajdowania ulepszeń poziomu broni tak jak to było w poprzednich częściach. Efekt byłby może podobny, ale całość była by 20 razy mniej upierdliwa.
Dodając do tego fakt, że interfejs użytkownika jest najgorszym jaki widziałem w ostatnich latach (chyba nawet w Fallout 1 grało się wygodniej niż w ME:A), mamy kolejny spieprzony dokumentnie element gry.

Suma summarum, ograłem i skończyłem grę tylko dlatego że były wakacje, sezon ogórkowy w pełni, ekipa od Battlefield 1 rozjechała mi się na urlopy a miałem ochotę pograć w grę w której można postrzelać i która ładnie wygląda.
Tego czym przyciągnęły mnie poprzednie części serii, w ME:A prawie wcale nie ma.
Jako luźna strzelanka w kosmosie z elementami fabuły, da się w to pewnie pograć, o ile nie przeszkadza komuś wtórność i powtarzalność jakichś 80% wykonywanych zadań.

08.06.2017 07:40
11
odpowiedz
Imrahil8888
75
Generał

Jak się spojrzy na możliwe romanse dla męskiej postaci, to mamy tam na 8 możliwych opcji tylko jedną ludzką kobietę xD
Ale co się dziwić, jak przy grze pracowały takie osoby

08.04.2017 21:48
10
odpowiedz
4 odpowiedzi
domzz
58
Centurion

Czemu nikt wcześniej nie wspomniał, że w MEA
(pomijając obcych):

- 90%ludzi to Arabowie i Azjaci

- 7% ludzi to afro (amerykanie?)

- 3% (lub mniej) to biali

Ta gra jest rasistowska do kwadratu :(

27.11.2017 21:46
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
CyberTron
79
Imperator Wersalka
5.5

Usiadłem i zmusiłem się, ZMUSIŁEM się żeby ukończyć ME Andromedę.

Jaki to jest zarżnięty potencjał...
Przecież Andromeda miała potencjał na bycie świetną grą na 30 godzin, ale nieeee... otwarty świat (taaaa), nowa galaktyka (taaa)... Gunwo!

Naliczyłem trzy ciekawe zadania poza wątkiem głównym! TRZY.
Dwóch ciekawych towarzyszy, DWÓCH.
No i milion ukrytych ekranów ładowania, MILION.

Macie pojęcie jakie możliwości dawała nowa galaktyka? Zupełnie inne formy życia pozbawione technologii podsuwanej przez żniwiarzy i co? Ano nic. Wszystkie (dwie) nowe rasy chodzą na dwóch nogach, obie mają malutkie promy, broń która działa tak samo i nawet wypadają z nich ulepszenia do borni z Drogi Mlecznej, nawet tłumacze ekspresowo rozpracowały zupełnie nowy język.

Jesteśmy Pionierem, kimś, kto ma eksplorować nieznane i co? Ano żeby było do kogo strzelać to nie ma nieznanego. Wszędzie są ludzie (źli), angarzy (źli), kettowie i wszędzie te same trzy zwierzęce formy życia, które różnią się od siebie jedynie kolorem. Nuda, nuda, nuda. Non stop ta głupia SI tłumaczy wszystko jak idiocie, a my chodzimy i skanujemy. Gameplay na miarę 2017 roku. Nowa galaktyka a autorzy poszli na takie skróty, że to aż niesmaczne. Oczywiście żeby było się o co bić mamy kolejną starożytną rasę o której technologię wszyscy się zabijają a która odeszła, bo tak i już.
O zadaniach pobocznych nie warto wspominać, bo one nie mają nawet "filmowych rozmów" tylko zwykłe, znane z Inkwizycji, pojedynki dwóch manekinów na gesty. Jedna postać wyciąga z tyłka powód dla którego Pionierka zamiast szukać domu dla ludzkości musi lecieć na inną planetę (4 ukryte ekrany ładowania- znaczy filmiki których nie można pomijać lub idiotycznie długo otwierające się drzwi), tam coś zabrać i wrócić (kolejne 4 ekrany ładowania). Tak wygląda 50% zadań w ME Andromeda. Inkwizycja po byku, niczego się nie nauczyli. Ba, ME Andromeda powiela błędy MMO od Bioware, KOTORa. Wszystko co na początku jest "reprezentatywne" a potem wuj z tym. Przykłady? Pierwsza krypta Porzuconych jest OGROMNA, kolejna nawet nie zbliżają rozmiarem czy różnorodnością do pierwszej. Pierwsza założona placówka to jest "łał", czuć, że to bieganie z punktu do punktu i wciskanie Y przy wszystkim było po coś... No ale kolejne placówki są zakładane tak po prostu, bez pompy. Tak samo zaginione Arki. Pierwsza uratowana arka (Asari) ma wielkie wejście na Nexusa, a kolejne? Tak jakby znaleźć niechcianych sąsiadów. Jeden teks gdzieś w eterze i wszystko. Olać.

Tutaj nie można nawet wejść na swój statek bez odrywania go od ziemi! A to rodzi mnóstwo zbędnych ekranów ładowania!

No ale ME zawsze załogą stał, prawda? No więc Jest Drack, Suvi i banda młokosowatych kretynów których ktoś posłał w najważniejszą misję w historii ludzkości (naoglądali się Obcego: Przymierza) <- dotyczy to też naszego Pioniera.
No więc ktoś wsadził młodych podlotków na nieuzbrojony statek z nieuzbrojonym pojazdem w ładowni (nie ma to jak przygotowanie na każdą ewentualność) i zlecił im poszukiwanie miejscówki dla 20000 kolonistów w trybie pilnym.

Ta gra nie trzyma się nawet własnego uniwersum. Tygiel w ME 3 miał być największą konstrukcją jaką stworzyły wszystkie rasy żyjące w Drodze mlecznej, a tu tak po prostu mówi nam się, że prywatna (!) inicjatywa zbudowała coś wielkości Cytadeli (!) i wysłała to do innej galaktyki (!). Nie ma to jak prywatne fundusze.
Kroganie to kurduple, Asari są przysadziste i brzydkie a to co zrobili z Quarianami to skandal.

To mogła być świetna gra, ale załamała się pod własnym ciężarem. Nowa galaktyka okazała się zwyczajnie niepotrzebna, wręcz przeszkadza. Planet do zwiedzania jest bardzo mało i są mało różnorodne. Piasek, świecące roślinki (ale to najmniejsza otwarta lokacja), lód, piasek i piasek. Wow. Kreatywność!
Andromeda nie ma nawet mojej osobistej wizytówki gier od Bioware, czyli MUZYKI. Nie potrafię zanucić żadnego kawałka ze ścieżki dźwiękowej, bo jej zwyczajnie nie ma. Nie było kasy na kompozytora? Przecież te popierdywania z głównego menu to kupa gówna przy ambientach z ME, Suicide Mission z ME 2 czy niesamowitego motywu głównego z ME 3, cholera, nawet podobnie nudna i powtarzalna Inkwizycja ma kawałek który pamiętam do teraz, taki był dobry.

Wiem, że chaotycznie, ale na gorąco tak już bywa.

post wyedytowany przez CyberTron 2017-11-27 21:54:30
23.08.2017 20:25
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Punisher2_
9
Legionista

No i znowu muszę się wypowiedzieć, ale bardzo się ciesze, że pojawił się interlokutor na poziomie ;)
Fakt, negatywna opinia na temat tej gry jest ogólnoświatowa. Wcale nie winię za nią tylko naszych rodaków :-)
Rumcykcyk, powiem Ci tak: kwestia gustu... Ja akurat nie jestem rozczarowany KONTYNUACJĄ Mass Effect, bo to kontynuacja nawet nie jest :-) Akcja rozpoczyna się około dziesięciu lat PRZED wydarzeniami z części pierwszej. Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset, ale nie zmienia to faktu, że mamy jakby do czynienia z prequelem :-)
I wiesz, co? Uważam, że twórcy bardzo fajnie to wszystko rozwiązali. Scott to nie Shepard, to typowy młokos bez doświadczenia (dobra, z genami ojca :-) ). I brak pompatyczności (przynajmniej na początku rozgrywki) jest jak najbardziej zrozumiały i pożądany zarazem. Wypowiadam te słowa konkretnie do tych osób, którzy z kolei zarzucają rzeczonej produkcji brak "czegoś wielkiego" :-)
Jeśli chodzi natomiast o Dragon Age'a, to grałem również we wszystkie części. Tutaj sytuacja jest podobna. Pomimo hejtu na drugą część, wszystkie z nich uważam za bardzo udane, każdą na swój sposób. Nic nie poradzę na to, że mam do gier BioWare taką słabość :-) Ale nie jest to słabość nieuzasadniona, bo pomimo faktu, że ich produkcje cechują się w ostatnich latach powtarzalnością zadań (vide: DAI), to nie wiem dlaczego, ale i tak zalicza się je miodnie :-) Jako porównanie podam tu może Śródziemie: Cień Mordoru. Ową produkcję zaliczyłem (jak to ja) w 100%, ale w połowie gry dopadła mnie taka nuda, że szok! A niby taka super gierka... Nie dla mnie, przynajmniej.
No, to by było na tyle. Zachęcam wszystkich do dalszej dyskusji. Konstruktywnej, rzecz jasna :-)
Pozdrawiam serdecznie!
P.S. MEA gierką super jest i basta ;)

23.08.2017 23:22
odpowiedz
1 odpowiedź
Punisher2_
9
Legionista

Nie, mylisz się, kolego :-) Wszystko ZACZYNA SIĘ PRZED wydarzeniami z jedynki (nie wcielamy się wtedy w bohatera, gdyż jeszcze sobie smacznie śpi :-)), ale WŁAŚCIWA AKCJA gry ma miejsce dopiero po 600 latach, jeśli dobrze pamiętam, czyli po przybyciu arki do Nexusa :-) Wtedy można faktycznie rzec, że jesteśmy gdzieś między dwójką a trójką :-) Ale sam zaczątek wszystkiego, podkreślam raz jeszcze, ma miejsce PRZED częścią pierwszą :-) Zacytuję sam siebie: "Wiem, że sam lot na pokładzie arki trwa lat kilkaset..." Czyli dla mnie jest to, jakby nie patrząc, prequel :-)
Pozdro!

23.08.2017 23:49
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Llordus
187
exile
5.5

Niestety, ale w Andromedzie prawie każdy element gry który dało się zepsuć, to zepsuto.

Jedyne do czego specjalnie się nie przyczepię, to oprawa wizualna. Chociaż i tutaj, pomimo patchy, twarze postaci i animacje biegu wołają wciąż o pomstę do nieba. Szczęśliwie jest parę modów na nexusie, które pozwalają chociaż częściowo poprawić to, co wykonali partacze z Bioware.

Walka - imho względem ME2 i ME3 zmiana jest na gorsze, pomimo faktu, iż teraz jest bardziej "dynamicznie". Regulacja poziomu trudności sprowadza się tylko do wydłużenia paska życia u przeciwników. Dokładnie ten sam aspekt kładł sens gry na trudnych poziomach w pierwszym ME (nawalanie 3 minuty do mobka, zamiaset 15 sekund nie jest atrakcyjne), i dokładnie idealnie ulepszono to w ME2, lekko później psując w ME3. Osłony, pancerze, tarcze, bariery - w ME2 i ME3 znaczna część przeciwników uzyskiwała takowe właśnie dzięki podniesieniu poziomu trudności. W efekcie w ME2 i ME3 było miejsce dla każdego członka drużyny i jego specyficznych umiejętności. Była motywacja ku temu, by dobierać różnych towarzyszy i dzięki temu też ich trochę poznawać. W ME:A w zasadzie nie ma znaczenia kogo weźmiemy do pomocy, i nie ma znaczenia czy w czasie walki ten dodatkowy NPC będzie żył czy też nie. Będzie tak samo bezużyteczny. Wynika to wprost z systemu rozwoju postaci, który pozwala stworzyć postać do wszystkiego (a więc i do niczego). W efekcie umiejętności towarzyszy nie mają najmniejszego znaczenia, liczy się to żeby główna postać opanowała najbardziej silne kombo eksplozji i już.

Interakcje z postaciami. Połowa z postaci, które do nas dołączają jest nawet nie tyle bezpłciowa w charakterze, co po prostu idiotycznie irytująca. Aż się tęskni za staroszkolnymi RPGami, w których takie postacie można było odstrzelić na miejscu lub wywalić z zespołu. W efekcie misje poboczne tych postaci to była katorga, bo o ile nawet fabularnie dawały radę (i to jest ta lepsza część gry), to te parę godzin w towarzystwie irytujących postaci po prostu męczy.
Dla mnie jedyną ciekawszą postacią był kroganin Drax - ale prawdę mówiąc to taka kalka Wrexa z poprzednich części.

Główne story. Można by to nawet kupić, ale cały gameplay i design misji z tym związanych to po prostu przykład jak gier się robić nie powinno. Na każej planecie od 1 do 3 słupów które trzeba włączyć. Dzięki temu mamy wejście do krypty. I w krypcie jedyny czynnik różnicujący to przełączniki które otwierają jakieś przejścia i kolumny po których przeskakuje się dalej. Znowuż - bardziej to nuży i irytuje zarazem, niż daje fun.
Na plus mogę dodać, że gdzieś pod koniec wątku głównego, w zasadzie w ostatniej misji, poczułem lekki dreszczyk emocji i zaangażowania jak w czasie gry w poprzednie części, ale było tego po prostu za mało i za późno, żeby znacząco mogło wpłynąć na moją finalną ocenę gry. Chociaż w sumie wpłynęło, bo bez tego dałbym pewnie z 1-2 oczka mniej.

Design map też idiotyczny. Dużo backtrackingu i fatalnie wypełnione przestrzenie, w których 90% czasu gry spędza się na jeżdżeniu pojazdem, żeby w wybranych miejscach coś zeskanować/zebrać. Gra by dużo zyskała, gdyby powierzchnię każdej z głównych planet po prostu zredukować o 70-80% i wywalić wszystkie durne zadania związane ze zbieractwem/skanowaniem.

Crafting jako taki też leży i kwiczy. Jedyny pozytywny aspekt (utrzymany na poziomie poprzednich części), to zróżnicowanie broni i ich zachowania podczas użycia.
Ale to, że kolejny poziom danej broni to jakieś +2% do obrażeń czy 1-2% innego efektu zabiją całą radość ze zdobywania i rozwoju ekwipunku. Cały ten system zazębia się jednak z wrzuconym elementem zbieractwa na każdym kroku. Imho byłoby o niebo lepiej, gdyby zachowano system znajdowania ulepszeń poziomu broni tak jak to było w poprzednich częściach. Efekt byłby może podobny, ale całość była by 20 razy mniej upierdliwa.
Dodając do tego fakt, że interfejs użytkownika jest najgorszym jaki widziałem w ostatnich latach (chyba nawet w Fallout 1 grało się wygodniej niż w ME:A), mamy kolejny spieprzony dokumentnie element gry.

Suma summarum, ograłem i skończyłem grę tylko dlatego że były wakacje, sezon ogórkowy w pełni, ekipa od Battlefield 1 rozjechała mi się na urlopy a miałem ochotę pograć w grę w której można postrzelać i która ładnie wygląda.
Tego czym przyciągnęły mnie poprzednie części serii, w ME:A prawie wcale nie ma.
Jako luźna strzelanka w kosmosie z elementami fabuły, da się w to pewnie pograć, o ile nie przeszkadza komuś wtórność i powtarzalność jakichś 80% wykonywanych zadań.

26.08.2017 12:27
odpowiedz
1 odpowiedź
Electric_Wizard
26
Pretorianin
3.0

Tu nic nie jest jak być powinno. Fabuła, postacie, animacje i... dialogi. Leżą. LEŻĄ. Drugi Fallout4. To jest jakiś regres z tymi grami RPG, to jakiś żart z dorosłego gracza. Nie wiem na co poszły pieniądze, czas i praca, nie wiem kto pracował przy tym tytule i chyba nie chce wiedzieć, wiem że ludzie odpowiedzialni za tego gniota nie powinni mieć więcej możliwosci tworzenia gier.

26.08.2017 12:34
odpowiedz
zanonimizowany1232049
7
Konsul

A Ja dam drugą szansę tej grze. Ostatnio nie przebrnąłem przez ekran tworzenia postaci.Teraz mam zamiar pograć.Ostatnio i tak nie ma w co pograć do czasu premiery Elex :)
@Electric. Z ciekawości trafiłem na kila Twoich postów pod różnymi grami. I zauważyłem ,że z Ciebie jest chyba troll naczelny ;) Nic Ci się nie podoba , a argumentujesz to strasznie żałośnie:) A już to co napisałeś w temacie gry Playeunknown,s Battleground o trybie TPP świadczy o tym,że w gry nie grasz.Piszesz tylko sobie dla samego pisania.W sumie można i tak ;)

22.09.2017 09:51
odpowiedz
1 odpowiedź
koka31
19
Chorąży
8.5

Ludzie dajac tej grze 4 lub 5 sa zalosni to chyba gimbusy ktore maja nasrane do lba mamusia i tatus im kupili komputer a tetaz wielcy znawcy i krytykanci ,mam juz 32lata ogralem troche gier w swoim zyciu malo co ktora mnie juz wciaga,zaczynalem przygode od comodore c64 nie ktorzy z was to pewnie na obrazkach to tylko widzieli.Co do gry pobralem demo wciagnela mnie nie samowicie gralem na trudnym poziomie i tak zakupilem ja full:glowna fabula ok sama walka na koncu przeciagnieta nie potrzebnie.Po ukonczeniu glownego watku jest co robic mnustwo misji, kolonizacja planet,rozwijanie postaci,dla mnie genialne, bronie czuc tak jak powinno to wygladac w strzelance gdzie nie kiedy brakuje tego w tego typu grach a tu mamy rpg plus walka i brawo za to ze,kazda ze sie rozni moca odrzutem itd.Guesty??mozna przewijac jak komus nie pasuje ,ja robilem tak jezeli bylo o dupie marynie nawet nie kontynuowalem dialogu,na konsoli szfankuje bardzo wczotywanie obiektow podczas jazdy pojazdem ale idzie to przebolec wiadomo mocny pct odstaje juz bardzo od konsoli mimo tego moge podsumowac ta gre tak:
+klimat
+fabula
+ roznorodnosc misji
+swietna walka ,mechanika jej
+piekna grafika
A teraz minusy
N
-mimika postaci choc juz patch jest lepiej
-za duzo smieci do zbierania ktore sa bez uzyteczne
-wczytywanie tekstur podczas jazdy pojazdem(wersje konsolowe)
Daje grze mocne 8 warto zagrac na tle dzisiejszych gier

post wyedytowany przez koka31 2017-09-22 09:54:47
22.09.2017 12:56
1
odpowiedz
mackal83
105
Pretorianin
4.5

Jako wielki fan trylogii Mass Effect nie dałem rady z Andromedą.Po kilku godzinach grania i przeczytaniu multum recenzji i komentarzy stwierdzam iż ta gra jest monotonna , nudna , miałka i bez duszy.
Minusy :
-średnia i monotonna walka
-nudne i monotonne misje
-średnie,a momentami kiepskie i sztywne dialogi(a także system) oraz brak filmowości względem trylogii
-gra bardziej przypomina klon nudnego MMO niż prawdziwej gry fabularnej
-eksploracja terenów oraz jazda Nomadem jak za karę , nudna i nieciekawa
-mało ciekawe lokacje i strasznie puste
-nieciekawe postacie
-praktycznie brak klimatu względem trylogii
-optymilizacja
-nierówna graficznie
-po prostu gra nie wciąga , a wręcz odrzuca.
-pierdylion nudnych zapychaczy

plusy:

-miejscami dobra oprawa audio-wizualna
-system rozbudowy postaci

Jestem wielkim fanem gier od wielu lat i nie pamiętam kiedy ostatnio nie dałem rady ukończyć jakiegoś wielkiego tytułu(a tu nawet nie przeszedłem 20%).Na mass effect 4 czekałem bardzo długo i jest to dla mnie ogromny zawód.
Gdyby gra nie bazowała na tym uniwersum i na nazwie to z pewnością nawet bym nie rzucił okiem na tą grę bo to prostu zwykły średniak tyle ,że w kosmosie,co jest niestety rzadkością w świecie gier.
Czemu twórcy do diabła nie kontynuowali tego co było bardzo dobre w trylogii tylko zrobili jakiś bezpłciowy shooter z 3 osoby ? Nie mam pojęcia ...
Daję 4,5 jako przestrogę.Ogromny policzek w twarz dla fana Mass Effect.
Nie mam czasu na średniaki i słabe gry bazujące na czyjejś popularności.

26.09.2017 15:09
odpowiedz
boojan27
97
The Hound

Gram od niedawna i powiem tak... Pierwsze 2-3 godziny były masakryczne. Nudne, miałkie, wgl. nie mogłem się wkręcić. Potem jednak (po Eos) coś kliknęło i zaczęło mi się podobać. Póki co, po słabych początkach, gra mi się coraz fajniej i coraz bardziej się w Andromedę wciągam.

Co do kwestii technicznych, fakt, rzucają się w oczy pewne problemy. Głównie tyczą się postaci (chyba przede wszystkim ludzkich) i sławnej mimiki... Ale żaden błąd nie uniemożliwia mi gry, ani wybitnie w niej nie przeszkadza.

Zobaczymy, za wcześnie na wystawianie oceny, ale może nie będzie aż tak źle, jak się zanosiło... ;)

08.10.2017 12:02
👍
odpowiedz
1 odpowiedź
Hauka
57
Centurion

Rozbraja mnie czasem ból pupy, graczy do smęcą że gra jest słaba bo nie ma szeparda albo bo jest nudna albo zbugowana. Kurde no fakt to że szeparda nie ma jest trochę słaby ale oczywiste, za to mamy kompletnie nową postać z fabułą która dopiero się rozwija. Przecież w Pierwszym mass effect szepard też nie był pierwowzorem wszystkich postacie gier RPG,dopiero z czasem się rozwiną i stał naprawdę wspaniałym bohaterem. Mówić że jest nudna bo nie nawala już tabunami wrogów jak w trójce, to też niedorzeczność. Przecież ta gra tak samo jak w jedynce (zresztą jak się dopraszali gracze kiedy studio bioware zbierało dane, na temat jak gra ma się prezentować) miła być powolna i skupiająca się na fabule a strzelanie miało być tylko dodatkiem. A jeśli chodzi o bugi to było to bardzo przewidywalne chłopaki (i panie) z bioware przecież zaprojektowali te grę na silniku Frosbite(jednego z najpotężniejszych obecnie silników graficznych) więc z góry czekało ich ogromne wyzwanie. Jak dla mnie gra jest 9/10

post wyedytowany przez Admina 2017-12-12 07:48:51
12.10.2017 19:42
👍
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
TraXsoN
59
Pretorianin

hahah Pisałem po premierze że ta syf gra dostanie się do origin accesu bardzo szybko , wtedy zostałem skrytykowany a teraz pół roku po premierze ma trafić. Jednak ta gra to kanał i to widać po tym ruchu. Pozdro , teraz przejdę ten syf za 15zł na oryginałce. Pozdro dla wszystkich głupich którzy kupili ten szajs przed premierą za 200+zł. Macie za swoje naiwniacy

post wyedytowany przez TraXsoN 2017-10-12 19:43:23
21.10.2017 22:57
😡
1
odpowiedz
mysterious11
7
Legionista

Tak jest gdy Bioware nie tworzy swojej gry tylko zlamasy z Electronic Arts ktorzy przejeli Bioware! i zlecili wykonanie gry swojemu zespolowi grupy B. Tyle w tym temacie. Kolejna seria zabita i kolejna super firma poszla w zapomnienie.

23.10.2017 16:09
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
SztormBoy
12
Legionista

Wymienię plusy i minusy jak to mam w zwyczaju :
+ Krajobrazy, grafika, choć momentami poziom detali nie zachwycał
+ Było trochę wątków i zadań na wysokim poziomie
+ Satysfakcjonująca walka i jetpack
+ Motyw porzuconych i krypt + nawiązania do poprzednich części
+ Mimo oklepania i schematyczności była wciągająca
+ Towarzysze na statku Tempest i ich misje lojalnościowe (nie uważam jak wielu że dialogi są słabe choć rzeczywiście nie jest to wysoki poziom)

- Trochę zadań wydaje się być zrobionych na siłę, mogli sobie je odpuścić
- Powtarzalni bossowie i wrogowie oraz backtracking
- Zrealizowana bez pomysłu walka finałowa
- Nieczytelny ekwipunek + dużo śmieci w EQ które do niczego nie służą

Wystawiam 8,5/10

post wyedytowany przez SztormBoy 2017-10-23 16:10:00
03.11.2017 13:06
odpowiedz
Minos95
1
Junior

Nie będę się rozpisywał nad Mass Effectem, bo nie jestem eskpertem w temacie gier czy tej serii
Mogę tylko napisać, że bardzo lubiłem pierwszą trylogię, 2-3 razy ją przeszedłem.
I nadmienię na wstępie, nie przeszedłem tej gry, to takie, moje pare słów po nwm, 10 godzinach w grze. Po prostu się nie potrafiłem wkręcić w to.
Mogę tylko napisać, że parę rzeczy mnie denerwowało.
Np.
Te ładowanie lokacji ... Niby sprytne, niby ukryte w animacji fajnej ... ale irytowało mnie.
Fabuła trochę mi tak trąciła starą trylogią ... starożytna rasa, tajemnica itp, itd.
Pomijam fakt, że trochę nie umiałem się wkręcić w tą historię.
System walki ... trochę szkoda, że wzięli znowu schemat z poprzednich części i prawie nic nie zmienili.
No i na koniec ta oprawa ...
O muzyce się nie wypowiem, ale przyznaje, że nic mi nie zapadło szczególnie w pamięć.
Ale ta grafika ... ok, momentami gra pokazywała, że faktycznie jest z tego roku ...
ale z drugiej strony momentami czułem się jakbym w remaster starej trylogii.
Ogólnie, gra gameplayem stoi w mjsc, tym samym w którym stała również 1 część.
Wtedy ten system był dobry, dziś też jest, biorąc poprawkę na to, ile lat ma 1 część serii.
Ale dziś przydałoby się parę zmian w tym aspekcie, jeżeli mówimy o Andromedzie.
Jednak jak nadmieniłem, to tylko moje wrażenia po ok. 10 godzinach.
Może wrócę do tej części (kiedyś)
Ale na razie są inne tytuły, którym wolę poświęcić czas.

14.11.2017 17:52
odpowiedz
2 odpowiedzi
Fan11
4
Junior
1.5

Andromeda - owszem największy hejt był za twarze i mechanikę ruchu postaci (identyczna była w Wiedźmin 1 sprzed 10 lat) ale tak naprawdę to cała gra jest mocno zrypana. Przeciwnicy potrafią wejść do skały lub monolitu i do nas strzelać, a jak ja strzelam w miejsce skąd wylatują pociski przeciwników to moje odbijają się od ścian, Wiele zadań pobocznych żeby ukończyć musiałem zrestartować grę ponieważ czegoś brakowało, coś wyświetlało się źle lub gość którego miałem zabić zapadł się pod ziemię (dosłownie). Gra zasługuje na hejt ogólny ponieważ po trzech kwartałach od premiery są makabryczne bugi i nie chodzi wysypującą się grafikę ale błędy uniemożliwiające grę to powinno być wydane ale jako wersja Beta.
Same zadanie w grze też pozostawiają wiele do życzenia, zadania zwłaszcza poboczne są płytkie i w większości polegają na bieganiu tak i z powrotem, daleko im do oryginalnej trylogii czy do wiedźmina.
Romansowanie - naprawdę może romansować z każdym facetem, to wszyscy w mojej ekipie są homo, nie ma żadnego gościa hetero?
Tłumaczenie także pozostawia wiele do życzenia no i tłumaczenie dźwięków poczas stosunku, naprawdę trzeba było pisać
"Peebee": jęczy, ohhhh
Serio? Nikt się nad tym nie zastanowił choć trochę?

Bardzo ch...woa to mało powiedziane, olbrzymie rozczarowanie, masakra i dramat. Nie wiem jak można było tak kiepską grę wyprodukować, nawet nie tyle jestem zły, że ją kupiłem, tylko po rewelacyjnej trylogii moje oczekiwania były olbrzymie, a nastąpiło wielkie rozczarowanie. Brakuje mi samouczka walki, już 3 razy bohater zaciął się w jakimś miejscu np.: przy sprzęcie, że nie mógł się dalej ruszyć, grafiki nie oceniam bo to kwestia gustu, a i ja podchodzę do gry fabularnie ale tu jest niewiarygodnie zje...na dla mnie dno całkowite.

27.11.2017 21:46
5
odpowiedz
2 odpowiedzi
CyberTron
79
Imperator Wersalka
5.5

Usiadłem i zmusiłem się, ZMUSIŁEM się żeby ukończyć ME Andromedę.

Jaki to jest zarżnięty potencjał...
Przecież Andromeda miała potencjał na bycie świetną grą na 30 godzin, ale nieeee... otwarty świat (taaaa), nowa galaktyka (taaa)... Gunwo!

Naliczyłem trzy ciekawe zadania poza wątkiem głównym! TRZY.
Dwóch ciekawych towarzyszy, DWÓCH.
No i milion ukrytych ekranów ładowania, MILION.

Macie pojęcie jakie możliwości dawała nowa galaktyka? Zupełnie inne formy życia pozbawione technologii podsuwanej przez żniwiarzy i co? Ano nic. Wszystkie (dwie) nowe rasy chodzą na dwóch nogach, obie mają malutkie promy, broń która działa tak samo i nawet wypadają z nich ulepszenia do borni z Drogi Mlecznej, nawet tłumacze ekspresowo rozpracowały zupełnie nowy język.

Jesteśmy Pionierem, kimś, kto ma eksplorować nieznane i co? Ano żeby było do kogo strzelać to nie ma nieznanego. Wszędzie są ludzie (źli), angarzy (źli), kettowie i wszędzie te same trzy zwierzęce formy życia, które różnią się od siebie jedynie kolorem. Nuda, nuda, nuda. Non stop ta głupia SI tłumaczy wszystko jak idiocie, a my chodzimy i skanujemy. Gameplay na miarę 2017 roku. Nowa galaktyka a autorzy poszli na takie skróty, że to aż niesmaczne. Oczywiście żeby było się o co bić mamy kolejną starożytną rasę o której technologię wszyscy się zabijają a która odeszła, bo tak i już.
O zadaniach pobocznych nie warto wspominać, bo one nie mają nawet "filmowych rozmów" tylko zwykłe, znane z Inkwizycji, pojedynki dwóch manekinów na gesty. Jedna postać wyciąga z tyłka powód dla którego Pionierka zamiast szukać domu dla ludzkości musi lecieć na inną planetę (4 ukryte ekrany ładowania- znaczy filmiki których nie można pomijać lub idiotycznie długo otwierające się drzwi), tam coś zabrać i wrócić (kolejne 4 ekrany ładowania). Tak wygląda 50% zadań w ME Andromeda. Inkwizycja po byku, niczego się nie nauczyli. Ba, ME Andromeda powiela błędy MMO od Bioware, KOTORa. Wszystko co na początku jest "reprezentatywne" a potem wuj z tym. Przykłady? Pierwsza krypta Porzuconych jest OGROMNA, kolejna nawet nie zbliżają rozmiarem czy różnorodnością do pierwszej. Pierwsza założona placówka to jest "łał", czuć, że to bieganie z punktu do punktu i wciskanie Y przy wszystkim było po coś... No ale kolejne placówki są zakładane tak po prostu, bez pompy. Tak samo zaginione Arki. Pierwsza uratowana arka (Asari) ma wielkie wejście na Nexusa, a kolejne? Tak jakby znaleźć niechcianych sąsiadów. Jeden teks gdzieś w eterze i wszystko. Olać.

Tutaj nie można nawet wejść na swój statek bez odrywania go od ziemi! A to rodzi mnóstwo zbędnych ekranów ładowania!

No ale ME zawsze załogą stał, prawda? No więc Jest Drack, Suvi i banda młokosowatych kretynów których ktoś posłał w najważniejszą misję w historii ludzkości (naoglądali się Obcego: Przymierza) <- dotyczy to też naszego Pioniera.
No więc ktoś wsadził młodych podlotków na nieuzbrojony statek z nieuzbrojonym pojazdem w ładowni (nie ma to jak przygotowanie na każdą ewentualność) i zlecił im poszukiwanie miejscówki dla 20000 kolonistów w trybie pilnym.

Ta gra nie trzyma się nawet własnego uniwersum. Tygiel w ME 3 miał być największą konstrukcją jaką stworzyły wszystkie rasy żyjące w Drodze mlecznej, a tu tak po prostu mówi nam się, że prywatna (!) inicjatywa zbudowała coś wielkości Cytadeli (!) i wysłała to do innej galaktyki (!). Nie ma to jak prywatne fundusze.
Kroganie to kurduple, Asari są przysadziste i brzydkie a to co zrobili z Quarianami to skandal.

To mogła być świetna gra, ale załamała się pod własnym ciężarem. Nowa galaktyka okazała się zwyczajnie niepotrzebna, wręcz przeszkadza. Planet do zwiedzania jest bardzo mało i są mało różnorodne. Piasek, świecące roślinki (ale to najmniejsza otwarta lokacja), lód, piasek i piasek. Wow. Kreatywność!
Andromeda nie ma nawet mojej osobistej wizytówki gier od Bioware, czyli MUZYKI. Nie potrafię zanucić żadnego kawałka ze ścieżki dźwiękowej, bo jej zwyczajnie nie ma. Nie było kasy na kompozytora? Przecież te popierdywania z głównego menu to kupa gówna przy ambientach z ME, Suicide Mission z ME 2 czy niesamowitego motywu głównego z ME 3, cholera, nawet podobnie nudna i powtarzalna Inkwizycja ma kawałek który pamiętam do teraz, taki był dobry.

Wiem, że chaotycznie, ale na gorąco tak już bywa.

post wyedytowany przez CyberTron 2017-11-27 21:54:30
27.11.2017 23:03
odpowiedz
AlderKan
16
Chorąży
6.5

Moje parę słów na temat Mass Effect Andromeda, może się spodoba ;)

https://www.youtube.com/watch?v=wFYQ_Tmlfvo

28.11.2017 17:30
odpowiedz
Crod4312
82
Generał

Ahhh w końcu. Mam tą grę z Origin Access i jak się cieszę, że jej nie kupiłem. Skończyłem ją tylko dlatego, aby przekonać się jak można koncertowo spieprzyć praktycznie gotowe uniwersum. Jak można spieprzyć wykreowany świat przez 3 gry oraz masę książek. Ta gra w niczym nie przypomina Mass Effect'a, który zawsze stał znakomitymi postaciami, towarzyszami oraz dobrze poprowadzoną fabułą.

Zacznijmy od fabuły i głównego bohatera. Wróć, ta gra nie ma fabuły, a raczej ciężko to nazwać fabułą bo jest tak podziurawiona jak ser szwajcarski, a do tego dochodzi ten szczyl jako główny bohater. Główny bohater, który próbuje być fajnym "elo ziom" i zabawny, ale wychodzi żałośnie. Taaa i inicjatywa warta setki miliardów kredytów zależy od takiego kogoś... Nie ma to jak po pierwszych 2h gry uśmiercić bohatera, który idealnie by się nadawał na głównego bohatera. Mam oczywiście na myśli Alec'a. Co do tej dziurawej fabuły. Mieć taki materiał na grę z takim potencjałem i tak to koncertowo zjebać. Dolatujemy do nowej galaktyki, a tu co się okazuje? Że mamy dwie humanoidalne rasy, które praktycznie niczym się nie różnią od tych z Drogi Mlecznej, no rewelacja. Na większą łatwiznę iść nie można. Odnajdywaniu ark nie towarzyszy, żadna pompa (jedynie chyba u Salarian czułem, że robię coś ważnego) ot "fajnie, że ich znalazłeś, idź szukać następnej". Przemierzane światy też nie są jakoś super. Co z tego, że są piękne jak po drugiej planecie na której robimy to samo (monolit, aktywacja, krypta, aktywacja) chce się po prostu to wszystko rzucić. Robiłem nawet te planety, aby miały 100% zdatność bo myślałem, że będzie to coś ważnego. A tu się okazało, że dupa. Leć na Habbitat 7 i dowiedz się, że możesz tam założyć ludzką kolonię (i chyba ją tam nazwą na cześć pioniera). No dziękuje bardzo...

Jeśli chodzi o towarzyszy to nawet nie ma o czym mówić. Obudźcie mnie w nocy, a będę potrafił wymienić całą załogę z Normadnii, która służyła na niej na przestrzeni trzech części. Na Tempeście jedyna osoba, którą polubiłem to Drack i to chyba wszystko. Może jeszcze Vectra wyróżniała się na tle pozostałych. Ot co, do kolonizowania nowej galaktyki wysłano rozwydrzone bachorzyska, które nie wiedzą czego chcą. Absolutnie nie potrafiłem się z nikim zżyć. Brak tu takich wyrazistych postaci jak Tali czy Garrus. To już nawet nudny Jacob wypada rewelacyjnie na tle załogi Tempesta.
Największym plusem Andromedy jest grafika (oprócz twarzy, ale o tym zaraz) oraz system walki, który jest wprost rewelacyjny. Świetnie się w tej grze strzela, a bardzo naturalny i fajny rozwój postaci, gdzie nie jesteśmy przyspawani do jednej klasy fajnie uzupełnia strzelanie. Felling jest świetny, a do tego dodanie odrzutowego plecaka wyszło grze na + bo zyskała na dynamice.
Wracając do twarzy to są po prostu tragiczne. I o ile te główne postaci twarze mieli ok i widać, że od premiery się dużo poprawiło to poboczne czy kompletne randomy na Nexusie wyglądają jak w grze z 2004r. A nie czekaj nawet gorzej. To już lepiej jak by zrobili 3-4 dobrze dopracowane modele i stosowali je na przemian dodając zarost itd. bo to co jest obecnie to jak by wrzucili do generatora i to co im wyrzuci lądowało w grze.

Główny zły. Gość był tak słaby, że mi się śmiać chciało jak go widziałem cały czas tak naburmuszonego, a finałowa walka to jakiś nieśmieszny żart. Gdzie temu do Suicide Mission, gdzie jest to najlepsza misja końcowa jaką kiedykolwiek widziałem.

Ogólnie gra mnie tak mocno zawiodła, że po prostu płakać mi się chce jak widzę co oni zrobili z moją ukochaną serią. Mając tak dobry materiał na grę, tak ją spieprzyli, że ciężko się w to gra. Niestety ale moim zdaniem Andromedę rozpieprzył ten sandbox... Na cholerę to tu pakowali? Bo EA tak sobie wymyśliło? Bo to jest teraz modne? Przecież to nie pierwsza gra, gdzie sandbox nie pasuje, a oni tak usilnie próbują go wepchać. Tak samo skończył nowy Mirror's Edge. Identyczna sytuacja. Mass Effect to space-opera, gdzie fabuła i postacie grają pierwsze skrzypce, a oni musieli zrobić z tego pieprzoną Inkwizycję.
Aaa prawie zapomniałem. Była w tej grze w ogóle muzyka? Oprócz menu głównego nie pamiętam KOMPLETNIE nic! A i muzyka z menu nie urywała. Gdzie temu do muzyki z ME3 już nie wspominając menu theme z pierwszego Mass Effect'a.

Ocena i tak chyba za wysoka, ale niech jej będzie. Oczekiwania dałem na 9.5...Ocena końcowa to 5.5.

Tak tylko na koniec dodam, że w czasie przechodzenia Andromedy po raz któryś skończyłem trylogię. I grając w takiego ME2 czułem zażenowanie wracając do nowego ME. Kompletny regres prawie we wszystkim.

post wyedytowany przez Crod4312 2017-11-28 17:33:45
04.12.2017 13:53
odpowiedz
Rumcykcyk
46
Pan Kopiuj Wklej

Ta gra jest idealna pod mikrotranzakcje. Chętnie bym zapłacił żeby szybciej ukończyć bo eksploracja jest mega męcząca.

14.12.2017 15:11
😈
odpowiedz
1 odpowiedź
Barko94
2
Junior
0.0

Ta gra to dno jakich mało, nawet niezbyt wybitny Fallout 4 to przy tym cudo. Ciekawy pomysł na fabułę z arkami, niezły system walki, jednak tu zalety się kończą. Grafika co prawda ładna, ale według mnie plastusiowa (uroki Frostbite), a optymalizacja leży i kwiczy. GTX 1050Ti niezależnie od ustawień grafiki nie może uzyskać stabilnych 60 klatek. Jak gra korzystająca silnika Frostbite, którego zaletą jest właśnie optymalizacja może tak słabo działać? Scenariusz pisał chyba jakiś nastolatek, bo poziom dialogów jest strasznie słaby. Rozmowy z NPC są na siłę rozciągane do granic możliwości, przez co nudne. Zmusiłem się pograć w tą grę i jedyne co poczułem to obrzydzenie. I nie, nie chodzi o to, że nie ma tu Sheparda, nawet nie chciałbym gry z tą samą postacią. Dużo się mówi o błedach animacji, wpadaniu pod tekstury itp., jednak nie jest to tym co niszczy tą grę. Najbardziej zawodzą słabe postacie, dialogi, historia opowiedziana bardzo płytko. Czyli wszystko co było miodne w trylogii zostało tutaj zbezczeszczone. Wiem, że pracował nad tym zupełnie inny zespół ludzi, bo weterani BioWare odeszli na developerską emeryturę, ale to co dostaliśmy to gniot, w porównaniu z trylogią. Daje ocenę 0 żeby nie zawyżać oceny tego crapa który śmie mieć w nazwie "Mass Effect" i dla przeciwwagi niezrozumiale wysokiej oceny redakcji (9/10???!!). Ciekaw jestem ile wam EA zapłaciła za takie wywyższanie, takiego CZEGOŚ. Przez takie recenzje i wysokie oceny ludzi o niskich wymaganiach, takie słabe gry będą wychodzić hurtowo. Bo po co się starać skoro można wypuścić byle co, a frajerzy i tak będą wydawać kasę i w dodatku piać z zachwytu.
Osobiście wolałbym być zmuszony obejrzeć cały sezon "Dlaczego, ja?" niż kiedykolwiek zagrać w to COŚ. Naprawdę, dużo więcej emocji i można się pośmiać. Kategorycznie odradzam każdemu fanowi trylogii, który szanuje swój czas.

28.12.2017 21:05
odpowiedz
EasternEurope
1
Legionista
6.0

Daję 6 i to chyba z senstymentu i grafike, reszta toporna i nudna

14.01.2018 16:18
odpowiedz
zanonimizowany1167700
27
Pretorianin

kto to popelnil bedzie musial wspolpracowac...

18.01.2018 21:34
odpowiedz
Koktajl Mrozacy Mozg
143
VR Evangelist

Tym razem nie pyklo, mam mieszane uczucia po trialu - raz fajnie, raz nie. Sadze gdyby byla opcja SP i 2 kompanow, oraz COOP z 1 gosciem w gre graloby sie ciekawiej, kazdy cos tam robi, wspolpraca, itd itd a tam chodzenie z botami moze w ME1-3 byla fajna ale tutaj to powinien byc COOP.

Nie bede wystawial oceny po trialu, jest wiecej wad niz zalet.

Teraz gram w ME3 bo jakos mnie ominal mimo ze 1 byla srednia (dzialanie na x360 mocno denerowalo, zas dwojeczka, cudo) i nawet nie wyglada zle. Wiadomo tekstury sie rzucaja ale z daleka sa ok. Gra ma swoje lata ale gra mi sie duzo lepiej niz w Andromede

08.02.2018 15:26
odpowiedz
ichi1235
9
Legionista

Ludzie czytam te wasze recenzje i śmiać mi się chce hehe skoro było mówione co i jak z gra to po co w nią grać i kończyć ja. A teraz z innej beczki ile ludzi gralo w cała trylogię i ja skończyło a ile wzięlo się odrazu za andromede, cieszmy się że wogole coś dostaliśmy po tylu latach od premiery ME3 , ale co poradzić ludzia się nie dogodzi zawsze będą narzekać.

19.02.2018 16:55
odpowiedz
1 odpowiedź
Michal_Skowron
3
Junior

Witam!! Tak czytam te wasze komentarze (głównie negatywne) że chyba piszą to gimbusy którym tatuś albo mamusia kupili smartfona i nudzi się im na przerwach chyba, grę to oni widzieli chyba na screenach albo przeczytali takie komentarze właśnie i to powielają. Moim zdaniem ME:A jest bardzo dobrą grą i podobną do poprzedniczek. Ludzie narzekają że twarze byle jakie, że teksty cienkie, że nudne misje. A w ME1 i ME2 nie było nudnych momentów? Zbieractwo w ME było od części 1 np. znaleźć minerały albo salariańskie nieśmiertelniki. Też się jeździło po planetach łazikiem, szukało i marnowało czas, nie raz miałem dosyć. W ME2 wysyłanie sond do zbierania minerałów? Wysłałem chyba z 1000 ich i też było nudno ale o tym już nikt nie pisze. ME:A nie ma dubbingu narzekają, a w ME3 był? Też nie ale nikt nie pisze. Ludziom to nic już nie pasuje. (W Ghost Warrior 3 był dubbing to nie pasowało że się nie da wyłączyć i tak w koło). Gra jest bardzo dobra i grafika stoi na wysokim poziomie, są super scenerie. A zwiedzanie planet i przemykanie miedzy planetami jest w ME:A najlepsze z wszystkich części. Jak ktoś naprawdę lubi takie klimaty jak ME to nie będzie w tej grze narzekał bo jest naprawdę dobra. Przez te wasze komentarze to można się zniechęcić do kupna i niektórzy mogą żałować że nie zagrali bo jest w co. Moja ocena jest 9/10 i to mocne. Gram już ok 30h i wszystko jest OK, i nie wystąpiły u mnie jeszcze żadne bugi i błędy. Gram na GTX1070 z SSD i niema czegoś takiego jak dogrywanie tekstur czy coś w tym stylu, wszystko śmiga jak ta lala. Kto nie grał a lubi Mass Effect'y niech zagra i nie czyta tych śmieci od gimbazy. Ja już trochę pograłem w różne gry bo mam 35 lat i lubię się wczuć w gry które gram i naprawdę jestem w tym świecie dlatego ME:A jest bardzo dobre i POLECAM!!!!

post wyedytowany przez Michal_Skowron 2018-02-19 17:01:04
27.02.2018 19:27
1
odpowiedz
Mylittleloser ;*
3
Junior

W końcu się to stało. Skończyłem Andromedę na 97% według licznika w grze.

Zacznę od tego, że jestem wielkim fanem serii. Seeeerio ogromnym.

Na grę czekałem od pierwszych wiadomości jakie zaczęły się pojawiać ( a de facto już od ukończenia ME3 )

Kupiłem obowiązkowo kilka dni po premierze. I na początku było ciekawie.
Pierwsza planeta - grafika wow, akcja wow. O kurczę tu się rozbijamy, tu jakaś nowa forma życia. Wsiąkłem....

I tak sobie przeszedłem z 50-60% gry ( marzec 2017 ). Odstawiłem ją na ponad pół roku. I to właśnie najlepiej obrazuje Andromedę. Niby jestem fanem, czekałem na grę. Fabuła jest, nawet trochę wciąga. I co ? No właśnie. Brak parcia na to by dokończyć.

Gra jest dobra. Pomysł na fabułę był , niestety zmarnowany strasznie -
niedociągniety wątek Kettów, którzy przecież mają całe imperium!!! gdzieś tam; co tam Kettów.... kurde cała Galaktyka pełna niespodzianek. Ale nieee, lepiej dać małą Gromadę, wypchaną po brzegi, śmieciowymi planetami do skanowania. I jedynie 6 planetami do zwiedzania..

Co do tych planet. Są ciekawe, ładnie zrobione ( pomysł z zatruciem klimatów - na plus ) . Ale co z tego jeżeli wypchane śmieciowym contentem. Mówię głównie o zadaniach, zeskanuj minerałek, zbierz roślinkę ( zrobiłem te zadania :P i za każde dostajemy aż 500 pkt XP, dla porównania w końcowych etapach gry, dostajemy po 800 pkt za walkę z 6 przeciwnikami w jednej sekwencji ).

Nie lepiej jest z zadaniami pobocznymi... Tu przynieś, tu podaj, tam zawieź. Nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że rób to między planetami ( sprytne wydłużanie gameplayu ). Przykładowo zacznij zadanie na planecie A , leć się spotkać na planecie B z postacią, by odbyć z nią 3 zdaniową rozmowę, wróć na planetę A by postrzelać trochę i ukończyć zadanie...

Sama treść zadań też nudna jak flaki z olejem. W grze jest może kilkanaście nawet fajnych zadań. Reszta to czasozapełniacze (na plus wątki ark, misje lojalnościowe i do pewnego stopnia terraformowanie w kryptach )

Co do samej załogi, mieszanie. Podobają mi się postacie Peebee, Dracka i zdecydowanie Jaala. No i jeszcze Cora, która jest typową laską ( trochę jak Ash z trylogii ), ale mam do niej słabość :D Więc jest po środku.

Duży plus za wątki romantyczne gry, relacje z drugą połową są poprowadzone bardzo ładnie ( scena seksu, najlepsza w serii. Odważnie, i z dopracowanymi animacjami o dziwo )

Reszty załogi mogłoby nie być. Nijak mają się jako całokształt do wybitnej załogi z trylogii!
Plus jeszcze za SAMa, który komentuje każdy aspekt postępowań ( Scott tu, Scott tam, Scott s*am ), ale jest namiastką trochę EDI <3

Co do sekwencji z Nomadem, to także różnie. Prowadziło się go fajnie, ulepszenia jako takie były. Ale kształt map denerwował, gdy trzeba było przejeżdzać góry dookoła, booo twórcy wymyślili sobie, że będę korzystał z ścieżki. Więc ja jechałem przez góry, żeby nie tracić czasu... co wyglądało śmiesznie, jadąc po pionie. Na plus można wspomnieć o randomowych chatach między postaciami, w trakcie dłużącej się jazdy, było całkiem ciekawie poprowadzone, i było ich dużo

Na plus grze wyszła, zmiana drętwości na system skakania jak głupi. Walki ( samo strzelanie także ) są ciekawie urozmaicone dzięki połączalności klas. Za to zdecydowany plus. Nie mam się do czego przyczepić. Smaczki takie jak zmiana plecaka odrzutowego na podskoki z użyciem biotyki, gdy korzystamy z klasy biotyka/ szturmowca, zdecydowanie na plusik. Podsumowując walka w grze i strzelanie jest w grze naprawdę ok. Strzela się dużo, nie nudzi, jest w porządku.

Co do muzyki. No właśnie. Jakiej muzyki? Jedyny utwór, który zapadł mi w pamięci, i długo tam pozostanie, to Heleus ( motyw z mapy w kosmosie ). Mistrzowski... Urzekł mnie od pierwszej chwili. I to by było na tyle, w porównaniu do trylogii, średniawka.

I generalnie to by było na tyle...

Widzę w grze ( chyba jak każdy ) zmarnowany potencjał. Smutno mi, bo z tej gry mogła wyjść perełka na miarę co najmniej trylogii. Przy lepszej sprzedaży, nie wykluczone, że zrobiliby z niej kolejną trylogię ( co widać w serii niedociągniętych wątków ).

Bardzo mnie martwii fakt, że twórcy zarzekają się, że nie powstaną żadne fabularne DLC. Wolałbym, żeby jednak wspierali tytuł, gdyż można go wyszlifować.

Bardziej martwi mnie fakt co z serią.... Nie wyobrażam sobie, by ją zarżnęli w ten sposób... Mam nadzieję, że jednak wyciągną wnioski z wyników sprzedaży, i poprawią się.

Finalnie daję 7.5, i wiem że Andromeda nie zasługuje na aż tyle. Ale uwielbiam tą serię, więc finalnie muszę jej tyle dać ( fan boy disease ).

Gra broni się jako tako, jest to wyższej klasy średniak. Warto ją kupić w obecnej cenie, a już na pewno warto zagrać w Origin Access...

20.03.2018 16:06
odpowiedz
Czikach
1
Junior

Jedno wielkie gówno! Najgorzej wydany hajs w moim życiu! Błędem było zaczęcie przygody od Andromedy, bo to podobno najgorsza część i nie mam problemów z uwierzeniem w to! Do wszystkich którzy zastanawiają się nad kupnem - nie kupujcie, to jest GÓWNO!

21.03.2018 14:38
odpowiedz
Cubi__
47
Centurion

Nie jestem młodym graczem, 35 lat mi strzeli w tym roku, ale piszę to dlatego,że z mojego doświadczenia uważam,że nie jest to zła gra. Ba, napiszę,że nawet dobra. Nie jest idealna, ale wiele rzeczy są w niej na prawdę super. Moi poprzednicy wypunktowali plusy i minusy, ja daję mocne 8. Warto zagrać dla klimatu.

19.05.2018 08:10
odpowiedz
black-aro
25
Centurion
8.0

Ukończyłem główny wątek gry i zaledwie kilka misji pobocznych. Gra jak dla mnie jest bardzo dobra. Mimo że nie wsiąknąłem w grę na tyle żeby robić te wszystkie fedexy i zbierać cały złom który przygotowali twórcy to klimat gry ogólnie a w szczególności w zadaniu głównym jest spoko. Niesprawiedliwy hejt na tą grę... ale w sumie to dobrze bo dzięki temu jest tania :D

30.05.2018 11:18
odpowiedz
1 odpowiedź
screef
10
Legionista
8.0

Hej. Moim zdaniem bardzo dobra gra. Podstawa to uświadomić sobie ze to nie jest kontynuacja poprzednich mass effectów. Mam juz ponad 100 godzin przegranych i według mnie jest lepsza od wiedzmina 3 (którego tez skonczylem), zdecydowanie mniej błędów, brak szczeniackich odzywek w dialogach jak to miało miejsce w wieśku, wszystko mozna sprzedać u handlarza w wiesku była z tym katorga, postać nie potyka sie o byle co, jak wiesku czyli sterowanie jakby mniej toporne, walka o wiele lepsza, w wieśku to głownie "kulanie się". Jedyna rzecz do której bym sie przyczepił to włączanie modyfikacji broni... bardziej zamotać tego juz chyba nie dałoby się :)

20.06.2018 01:06
odpowiedz
3 odpowiedzi
smokStrasznyIStary
4
Junior
8.5

WLASNIE PRZESZEDLEM, 60 H RYPANIA I WALENIA W KETTOW XD TROCHE MONOTONNA A FINALOWEJ WALKI NIE MOZNA BYLO BARDZIEJ ZWALIC XD GRACZ CZEKA NA COS MEGA A TU KLAPA. PRZEPIEKNA GRAFIKA I MEGA WIDOKI FAJNIE SIE EXPLOROWALO SWIAT ANDROMEDY. AHA NO I DRACK RZĄDZI!!!!!!!!

post wyedytowany przez smokStrasznyIStary 2018-06-20 01:09:49
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze