Z niecierpliwością czekam na osobę królewską Ryszarda „Lwie Serce”, ukazaną wedle najnowszych kanonów prezentowania postaci historycznych.
Moim zdaniem najlepszym polskim serialem kryminalnym jest nieustannie „07 zgłoś się”. Aczkolwiek nie oglądałem w całości żadnego z polskich seriali tego gatunku po „Ekstradycji 2”.
„Data wydania: 31 grudnia 1983 r.”
„Wymagania sprzętowe: Intel Pentium 1 GHz, 2 GB RAM, 20 MB HDD, Windows 7/8/10”.
Ta gra wyprzedziła swoje czasy.
Kurde, pójdzie pod emulatorem DOS-u na byle jakim komputerze, a nawet na lodówce…
W „remasterze” tego “The Last of Us Part I” dobre było wyłącznie to, że wyszło na PC. Aczkolwiek port jest i tak spaprany: po PS3 dziedziczy wspólną pamięć, zatem do działania na PC potrzeba takiej samej ilości RAM-u i jednocześnie pamięci grafiki. Do tego trzeba przez ok. godzinę rekompilować moduły cieniujące przy każdej aktualizacji sterownika karty graficznej.
Za to czy “Days Gone” remastered, czy nie, to wszystko jedno.
Obawiam się, że dopóki bańka SI nie pęknie, jak to było z bańką IT na początku XXI w., normalni ludzie będą dobrym celem dla wszelkich spekulantów pokroju Elona Muska, a nawet tych stojących niżej w hierarchii. Na razie jest tylko rada, by postępować rozsądnie i trzymać się z dala od wszelkiego ryzyka, niezależnie od tego, jak nas ktokolwiek będzie do podjęcia tego ryzyka zachęcał.
Brak całej seria z uniwersum Metro 2033, tj. „Metro 2033”, „Metro: Ostatnie światło” i „Metro Wyjście”. Przygnębiający jest też „Kholat”.
Obejrzałem sobie pierwszy odcinek „zagrajmy w…” „Upiora Yotei”. Koniec pojedynku z „Wężem”, gdy nasza dzielna samuraja go zaszlachtowała, ale przedtem została dźgnięta w brzuch kataną. Trochę poleżała, kilku chłopów japońskich się zbiegło na miejsce. Nasza samuraja wstaje i, sapiąc tylko, wsiada, kurczę, na konia. Zaskoczyło mnie to do tego stopnia, że przez moment zastanawiałem się, czy ta gra nie jest aby ukrytym soulslite'm? Ale przecież nie jest.
A ja myślałem, że Lara Croft biegająca po Yamatai z dziurą w boku po pręcie, który przebił ją na wylot (co później było powtórzone z Joelem w „Ostatnim z nas Część 1”, choć w odrobinę bardziej realistycznym wydaniu, a następnie z Ellie w „Ostatnim z nas Część 2” już nierealistycznie), było przegięciem. Ale widać, gdy mamy do czynienia z tzw. silną kobietą, to nie takie numery odchodzą.
Gdzie się podziały sufrażystki?
Przedstawianie „Upiora Yotei” jako kontynuacji „Cienia Cuszimy” ma służyć podczepieniu się pod markę, która odniosła sukces. Taka teza, nawet nieuzasadniona, będzie powtarzana do skutku i znudzenia, gdyż, jak uczył pewien niemiecki specjalista od promocji/propagandy: kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą.
W „Upiorze Yotei” jest misja poboczna związana z Sakaiem z „Cienia Cuszimy”, lecz to tylko smaczek – nawet nie cameo, gdyż sam Sakai być już nie może ze względu na upływ czasu; trzeba by zrobić retrospekcję.
Wiesz pan, jak sobie niemieccy czołgiści żartowali na początku Barbarossy? „Co trzeba zrobić, żeby zniszczyć ruski czołg? Splunąć”. Zabawne, że rzeczywiście wtedy mieli rację. Trzon radzieckich wojsk pancernych stanowiły przestarzałe czołgi T-27; były już wtedy modele radzieckich czołgów nowsze i lepsze, lecz w niewystarczających ilościach. A poza tym praktycznie nie było zaplecza. A po pewnym czasie była Prochorowka i to szwabskie szpice pancerne dostawały baty, ze swoimi tygrysami, panterami i innym złomem.
Życzę miłych snów o wojenkach za sterami tego mitycznego czołgu Porsche-Tiger 2030. I oby na mokrych snach się skończyło, dla dobra nas wszystkich.
Ależ z pewnością znajdzie się coś dla ludzi, na pewno tych w mundurkach neowehrmachtu. Będzie powrót do korzeni.
https://www.wearethemighty.com/articles/4-armored-fighting-vehicles-designed-by-porsche-during-wwii/
PS. A w środku takiego „porszaka” był silnik Maybacha. Luksusy!
Właśnie chińskie gry zachowują jeszcze normalność. Zachodnie to już propagandowy ściek, niestety.
„Przyćmić […] Ducha Cuszimy”. “Duch Yotei” przyćmi co najwyżej weilguarda i to w negatywną stronę.
Wspomniana gra, „Duch Cuszimy”, początkowo była ciekawa, lecz dość szybko wkradał się tam syndrom asasynkrida, tj. powtarzalność do znudzenia tych samych czynności. Gorzej od tego jest chyba tylko w farkraju, gdzie odbija się po dziesięć razy jedną i tę samą bazę.
Systemowe ogłupianie przyszłego pokolenia. Debilami łatwiej rządzić.
U nas nie lepiej. Nowacka i „Trylogia” Sienkiewicza we fragmentach, za to “Harry Potter” w całości, z dokładnym omówieniem. Żenada.
Przedstawiono tu permanentnie amerykański punkt widzenia. Jak zwykle. To „rzeczywiste ukazanie wojny” jest, oczywiście, tylko powierzchowne.
„[…] Możemy też przypadkowo wpaść prosto w pułapkę i nabić się na bambusowe ostrza […]”
Oj, straszne. Takie brutalne.
Do dzisiaj problemem w Wietnamie są prezenty od Amerykanów, czyli miny przeciwpiechotne. Nie licząc jeszcze działania czynnika Orange oraz genetycznych następstw działania broni zastosowanej przez Amerykanów przeciwko Wietnamczykom. Pozostańmy jednak przy minach, które są nowoczesnym odpowiednikiem opisanej pułapki Viet Congu.
Jednym z modeli takich min był „fikuśny” wynalazek. Zrzucało się to w dżunglę z samolotów, było niewidoczne. Gdy zły Wietnamczyk wdeptywał, mechanizm sprężynowy wyrzucał ładunek wybuchowy mniej więcej na wysokość twarzy i wybuchał, rozrzucając szrapnele. Fajna zabaweczka.
Jednak jeszcze ciekawsze są kulisy powstania tego modelu miny. Opracował ją Murray Gell-Mann, który opracował teorię kwarków. Ale skąd taka zmiana specjalizacji? Cząstki elementarne z jednej strony, miny z drugiej? Skoro jednak można było sobie pojechać na finansowane przez US Army wczasy w Górach Skalistych, gdzie ci wielcy naukowcy, bez stresu i pośpiechu, w pięknych plenerach, spokojnie wymyślali sposoby na wspomożenie ludzkości i przy okazji USA poprzez wymordowanie tej części wspomnianej ludzkości, którą USA uzna akurat za wroga. No to pan Gell-Mann pojechał, spędził przyjemnie lato i opracował dla armii amerykańskiej taki fajny wynalazek. Just make America Great! Tak jak obecnie próbuje to robić Trump. Z tym że na „wielką Amerykę” mają umierać sojusznicy Amerykanów, a nie sami Amerykanie; oni nie od tego.
W tej części pewnie już bez zbędnych ceregieli będziemy w roli esesmana. No, zasługują, „bronili Europę przed zarazą ze wschodu”.
A może ktoś używa starego systemu operacyjnego, bo chce mieć system operacyjny, a nie usługę?
Rzeczywistość jest lepsza niż najlepsza growa fantazja.
Podczas napaści NATO na Jugosławię w 1999 r. siłom obrony powietrznej Jugosławii udało się zestrzelić jednego takiego szrota F-117A, a drugiego uszkodzić (ten drugi, niestety, zdołał zatankować w powietrzu i wrócił do bazy, zamiast elegancko spaść). Obecnie ten „niewykrywalny dla radarów” cud techniki, wykryty przez radziecki radar lampowy przy czasie naświetlania ok. 1-1,5 min, można sobie obejrzeć w muzeum w Belgradzie – w postaci pięknie rozwalonej, oczywiście.
Ellie ugryzła
spoiler start
Davida
spoiler stop
w Part I, lecz nie dowiemy się, czy terapia zadziałała, bo potem
spoiler start
zaszlachtowała go jego maczetą
spoiler stop
, chociaż sam
spoiler start
David nie zdążył się też zainfekować
spoiler stop
. Poza tym, gdy w tej mieścinie kanibali będzie się słabo grało i dopuści się do sytuacji, żeby przeciwnik schwytał Ellie, ta go gryzie przed oswobodzeniem się i sprzedaniem mu kosy.
Jednakże rzeczywiście, Ellie mogłaby sprzedawać tę swoją odporność drogą ugryzienia bądź prokreacji, co jest niemożliwością w związku z jej preferencjami. Co przy okazji pokazuje, że nadmierna ilość takich osób może doprowadzić do kłopotów.
A co do robienia na siłę trudnych wyborów, to widzimy zmiany w odniesieniu do działania grzyba i infekcji w grze oraz w filmie, gdzie w filmie bardziej obwiniano Joela za pogrążenie nadziei ludzkości na ratunek. A najzabawniejsze, że z komentarzy widziałem, iż w Andersona w pierwszej wersji na PS3 można było cisnąć butelką, a w wersji pecetowej ma się do dyspozycji wyłącznie broń palną.
W grze „TLoU Part I” ten „przerażający sposób roznoszenia się (sic!) wirusa” poprzez wdychanie zarodników jest wyjaśniony już w samouczku
spoiler start
w Bostonie, gdy Joel idzie z Tess, by dopaść przemytnika
spoiler stop
.
Już lepsze wrażenie robiła zmiana w serialu w drugim odcinku I serii „TLoU”,
spoiler start
gdzie pokazano sposób przekazywania informacji przez grzyba między zainfekowanymi drogą podziemnej sieci grzybni
spoiler stop
, co czyniło sytuację jeszcze bardziej niebezpieczną i beznadziejną niż w samej grze.
Coraz mniej oryginalne te klikbajty tutaj.
Płatna propaganda za 1000 zł.
Dziękuję.
A ja uskarżałem się na “Upiora Cuszimy”, że postacie są czarno-białe: japońscy samurajowie ekstremalnie szlachetni, Mongołowie to wcielone zło i tylko japońscy bandyci pośrodku. Chociaż, muszę przyznać, że przynajmniej znalazł się tam mały tłist,
spoiler start
kiedy wujek okazał się ostatecznie nie tak szlachetny, na jakiego pozował, bo przeszkadzała mu „zbytnia potęga” ludzi pracy. Oj, samurajowie-panowie szlachta stawała się zbędną bandą darmozjadów!
spoiler stop
W takim razie sytuacja jest jeszcze gorsza dla Andersona, a tym samym i dla jego córki, gdyż jest totalnym rzeźnikiem, który pod płaszczykiem „ratowania ludzkości” ma na względzie własną „sławę” (gdy w nagraniu zachwycał się tym, że dokonane jakoby przez niego odkrycie dorówna wynalezieniu penicyliny).
Jak w artykule zauważył Autor, w grze jest kładziony nacisk na zbrodnię dokonaną na Ludzkości przez Joela, które poprzez swoją decyzję pogrzebał szanse tejże na ratunek. Bo za absolutny pewnik bierze się, iż: 1) Anderson zrobi z grzyba z Elli skuteczne lekarstwo/szczepionkę/cokolwiek, 2) organizacja Świetlików, dotąd zajmująca się terroryzmem, poświęci wszelkie swoje siły i środki na dystrybucję rzeczonego leku dla całej Ludzkości.
A może to Anderson chciał pogrzebać tę szansę? Nikt nie może zagwarantować wyniku, a on już próbował na wielu (choć nieodpornych) bez żadnych widocznych pozytywnych rezultatów (Anderson to rzeczywisty rzeźnik). Ratując Ellie, Joel dał możliwość, choć niewielką, że w przyszłości ktoś rozsądniejszy z jej pomocą może coś osiągnąć.
Jak mamy zarazę i tylko jedną osobę na nią odporną, zabijanie jej „bo chcę popatrzyć, co jest w środku” jest najgłupszą rzeczą, jaką można zrobić.
Oczywiście, ciekawe też, czy Ellie mogłaby przekazać tę swoją odporność, tego się jednak z pewnych względów nie dowiemy.
W istocie, w innym nagraniu dotyczącym jego badań na Ellie podnieca się, że ma teraz odporny obiekt, zatem jak zrobi z niego lekarstwo, odbudują supermarkety i uczynią Amerykę wielką znów, to dostanie nagrodę Nobla.
Teoretycznie jej opiekunką była Marlene, ale widać, że wiedziała o niej dużo mniej, niż Joel.
Joel przetachał ją przez kawał pindostanu. Gdy trafili do tych Świetlików, ich chirurg od razu chciał chlastać jedyną znaną osobę odporną na grzyba, bez żadnej gwarancji, że czegokolwiek się dowie. Należało robić badania, lecz nieinwazyjne. Sytuacja na świecie poszła wtedy już tak dalece do ścieku, że zwłoka nie miała żadnego znaczenia.
Jeszcze jednym argumentem jest to, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby jakimś cudem Świetliki stworzyliby lekarstwo/szczepionkę, to wykorzystaliby to – i to tylko lokalnie, bo logistka faktycznie nie istniała – dla własnych korzyści, np. zdobycia władzy i zostania „drugą FEDRĄ”, raczej niż dla dobra ludzkości, wbrew ich propagandzie.
A, sukces! Tencent wykupi tylko kawałek firmy-córki ubikacji. I trzeba też podkreślić, że to ubikacja będzie „dziądzić”.
A może po prostu Tencent nie był zainteresowany kupnem reszty i pójdą na dno żabki z części, która pozostanie poza Tencentem?
Powiedzonko zerżnięte prosto od innej lubującej się w ludobójstwach nacji, czyli amerykańskiej odmiany Anglosasów („dobry Indianin to martwy Indianin”). Nie zdziw się, ale A. Hitler bardzo cenił jankesów, że tak sprawnie oczyścili swój kraj z niepotrzebnych „podludzi”.
Hehe, gierka o niemieckich faszystach walczących z niemieckimi faszystami.
https://now-news.de/de/deutschland/baerbock-ueber-ihren-nazi-opa-wir-haben-ja-gar-nichts-gewusst/
Kolejna marka do zarżnięcia. A jeżeli to nie będzie „Baldur Gate”, to na pewno będzie to zachodnie wRPG (woke RPG).
Jak tylko ktoś wyrazi swoją opinię o jakimś produkcie, która nie będzie pokroju „ach, och, jakie to wspaniałe”, to od razu jest to mowa nienawiści. W tym przypadku argumenty ad personam są jak najbardziej na miejscu i w porządku.
„Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!”
To, że Jasuke pochodzi z Afryki, to oczywiste. Wątpliwe za to jest, że był w ogóle samurajem, jak jest to ukazane w grze. Udokumentowano tylko, że był bezpośrednio służącym Nobunagi. To z „samurajem” jest raczej dokooptowaną dzisiejszą koncepcją.
W czasie II Wojny Światowej Japonia była sojusznikiem III Rzeszy i rzeczywiście ci Japończycy, mający władzę, rzeczywiście byli faszystami (nawet robili eksperymenty na przedstawicielach innych narodowości, np. Chińczykach i Koreańczykach, których nie powstydziliby się Niemcy z dr. Mengele na czele), ale, do diabła, nie wszyscy Japończycy! Gdyby spróbować posłać dzisiejszym Niemcom, że wszyscy są faszystami, oj, tego już nie można! Ale na Japończyków już tak? Przecież to stary, dobry, anglosaski rasizm…
Przy sprzyjających wiatrach Jasuke zaraz okaże się już nie tylko najsłynniejszym „samurajem” na świecie i w historii ludzkiej cywilizacji, ale najsłynniejszym Japończykiem w ogóle.
https://steamcommunity.com/app/3272300
Gdy gry komputerowe edukują.
To już trzecia powstająca gra przedstawiana na tym portalu, która ma być „listem miłosnym”. Nie zaszkodziłoby trochę więcej inwencji. O ile dobrze pamiętam, “listem miłosnym” miał być też “Avowed”.
Skoro podobało Ci się strzelanie ognistymi kulami do potworków w kanionie, to powinieneś spróbować też ograć poziom “Wartok Canyon” z “Drakana”
spoiler start
, gdzie robi się to samo, ale na grzbiecie smoka. Muzykę do dziś pamiętam; niepowtarzalne uczucie, gdy grałem za pierwszym razem, właśnie przy jej dźwiękach, gdy moją postacią była Lynn, mogłem wznieść się w powietrze z pomocą Arokha.
spoiler stop
Kurka, gdybym nie wyłączył tego zwiastuna w połowie, chyba zasnąłbym przed monitorem.
Jakość gry będzie zależała od zawartości. Jeżeli nie napchają jedynie słusznej papki propagandowej, to może wyjść nawet ciekawie. Aczkolwiek jeśli naprawdę zatrudniono tam desant po „Straży Zasłony”, to w istocie wyjdzie kaszana murowana.
Ciri żadnych cyców mieć nie będzie. Będzie miała płaską, w zasadzie męską klatę. Red idzie z progressem, więc spoko.
Przy czym Japończycy nabijają się z lokalizacji tychże zamków, mianowicie w centralnych częściach osad, zamiast na wzniesieniach.
I tu mamy rzeczywisty rasizm: przekonanie, że Japończycy byli totalnymi debilami i nie wpadli na to, żeby fortyfikacje stawiać na wzgórzach. Ten sam typ rasizmu widać zresztą w klasycznym serialu z Richardem Chemberlainem “Shogun”, w którym Anglicy są bez porównania bardziej kulturalni, bardziej cenią ludzkie życie od japońskich dzikusów, w tym japońskiej arystokracji. Skoro jednak obecnie jedynym wyznacznikiem jest kolor skóry, to wszystko jest w porządku.
Dobrze. „Part II” też nie powinna powstać, a przynajmniej w takiej formie, w jakiej powstała.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Woke
„[…] [P]o premierze nie spotka się ona [odtwórczyni roli Abby w serialu] z falą krytyki – by nie powiedzieć: nienawiści – jaka spadła na Laurę Bailey, która użyczyła Abby głosu w The Last of Us: Part II […]” Myślę, że wiadomości medialne o domniemanej fali nienawiści wobec aktorki głosowej mogły być wyreżyserowanym zabiegiem marketingowym. Ktoś zauważył, że niektórzy nie przepadają za postacią w grze i warto by to wykorzystać w celach reklamowych.
„Coś nie działa? Z pewnością nie przez element, na który klienci się uskarżają. Dajmy tego więcej, na pewno wyjdzie!”
Ach, ten typowy dla neoliberałów tok myślenia!
Żadni krzykacze, po wcześniejszych doświadczeniach było, że tak to określę, niebezpieczeństwo, że takie klimaty będą zaprogramowane fabularnie. Jeżeli jest wybór, to wszystko jest w porządku. Zwyczajne nieporozumienie, a krzykacze z centrum robią aferę…
To w porządku. Pod warunkiem że romans heteroseksualny też będzie możliwy, oczywiście.
Cóż, w erze recenzji za odpowiednią zawartość… Pewnie brakło np. blizn po operacji zmiany płci na postaciach w grze i stąd tak niskie oceny.
Jeżeli twórcy reklamują grę jako odtwarzającą realia historyczne, to nie mają prawa dawać ponosić się fantazji. Od tego jest gra fantazy wzorowana na Średniowiecze.
Jak napisałem wcześniej: zobaczymy jak będzie. Pewnie umieszczą jakiegoś przypadkowego Afroeuropejczyka na ulicy, bez tła. Podobnie jest już zresztą w „japońskim” Assassin Creed, gdzie postać Afrojapończyka nie odpowiada historycznym realiom, choć całą grę reklamują jako „w pełni zgodną z historycznymi realiami” – mimo że ten człowiek nie był wojującym samurajem, tylko raczej dworzaninem bądź urzędnikiem szoguna, który przyjął go na dwór, gdyż ten wzbudził w nim zaciekawienie (nie uwłaczając temu człowiekowi, ani nie odbierając mu osiągnięć, gdyż i tak piastował wysokie stanowisko w Japonii, podlegał wyłącznie władcy. Powiedziałbym wręcz, że to autorzy gry go marginalizują, czyniąc z niego generyczne rębajło, którym gracz ma akurat możliwość pokierować w oskryptowanej i równie generycznej fabule.)
„[…] [K]olaboracja ze studiem CD Projekt Red […]” — Panie redaktorze, proszę sprawdzić sobie znaczenie słowa „kolaboracja” i jednak poprawić ten fragment tekstu np. na „współpraca” lub „wspólne działania”. Chyba że artykuł jest przetłumaczony z angielskiego przez ChatGPT bądź z pomocą jakiegoś innego automatyczngo słownika, który natrafił na “collaboration” i wybrał to, co miał na pierwszej pozycji w słowniku – wtedy jednak też byłoby zalecane, aby osoba publikująca tekst sprawdziła wynik, czy nie wychodzą jakieś nieprawidłowości.
spoiler start
Jednakże obecność w grze z akcją w średniowiecznych Czechach euroafrykanina uczącego innych, jak należy traktować kobiety, nie nastraja optymizmem.
spoiler stop
Jest to przede wszystkim totalnie niezgodne z realiami historycznymi i to będzie katastrofa, jeśli okaże się to rzeczywiście wprowadzone. Tu jest moje główne zastrzeżenie, ażeby ukazany świat był możliwie bliski ówczesnemu w takiej formie, jaką znamy z rzetelnych badań, a nie pasującej do jakiejś dzisiejszej efemerycznej idei.
A gdzie na liście bestsellerów jest Straż Zasłony, bo nie widzę? Poza tym takie The Last of Us Part II miała dobrą sprzedaż, ale szybko pojawiły się egzemplarze używane z II obiegu.
Bardziej precyzyjnie, kolonie w okolicach Trynidadu i w Afryce z XVII w. ustanowił lennik Polski, mianowicie władca Kurlandii. Polska zatem miała te kolonie tylko pośrednio, a zresztą magnateria nie wykazywała żadnego zainteresowania sprawami morskimi. Wprost przeciwnie, próby założenia floty przez Władysława IV uznała za zagrożenie dla własnej pozycji i je zablokowała. Jedynym odpowiednikiem kolonializmu ze strony RON była napaść i ingerencja na Rosję w okresie Smuty i tzw. dymitriad.
Na YT zacząłem oglądać filmik wprowadzający do tejże gry. Całkowicie pominięto istnienie, działania i zasługi pilotów polskich pułków lotniczych „Warszawa” i „Kraków”. Sformowano je w 1944 r. i piloci tych formacji lotniczych, podkreślam: Polacy po przeszkoleniu do latania na samolotach Jak-1 brali aktywny udział w wyzwalaniu Polski spod niemieckiej okupacji wspierając lądowe oddziały Wojska Polskiego na wschodzie w ich walkach przeciwko niemieckiemu okupantowi. Rozumiem, że od IPN-u nie należy za dużo wymagać, ale takie różnicowanie krwi Polaków, którzy przelali ją walcząc o wolną Polskę, jest oburzające i w ten sposób plasuje omawianą grę „Lotnicy” na miejscu propagandowego gniota. Inaczej rzecz ujmując: na śmietniku. Odpowiedzialni za wydanie gry konsultanci z IPN-u powinni się wstydzić za dopuszczenie do takiej skandalicznej sytuacji, lecz widocznie ci ludzie wstydu nie mają.
Grę powinienem ocenić na pełne 0, ale dałem 0,5 – aby ta ocena nie była potraktowana jako mowa nienawiści.
To, co serwuje ta Anita Saakaszwili, czy jak brzmi jej nazwisko, jest antyfeminizmem. Według jej koncepcji kobieta musi być (babo)chłopem, lub czuć miętę do drugiej kobiety, by spełnić wymogi bycia feninistką.
Feminizm był np. w Związku Radzieckim, gdy kobiety walczyły z hitlerowskimi najeźdźcami jako snajperzy/strzelcy wyborowi, piloci myśliwców, obsługa artylerii przeciwlotniczej w obronie Moskwy; także w Wojsku Polskim w okresie II Wojny Światowej w oddziale im. Emilii Plater. A w okresie powojennym feminizmem był np. równy dostęp do edukacji w państwach socjalistycznych bądź lot w kosmos kosmonaut Tereszkowej.
A nie tęcza, która jest promocją… Nie napiszę czego, bo inna (anty)feministka, tym razem Żukowska z polskojęzycznego (za)rządu, chce za takie nazywanie sprawy po imieniu wsadzać ludzi do pierdla.
Lesbijki, jak lesbijki (aczkolwiek ładowanie orientacji seksualnej postaci z gry wideo, zwłaszcza nachalne, jest przegięciem). Gorzej, że dwie grywalne postacie są regularnymi psychopatkami (nie żadne PTSD, a właśnie psychopatkami). Nawet uwzględniając uwarunkowania uniwersum, gra epatuje brutalizmem tylko by powiedzieć: homo homini lupus est. Patrz takie gry, jak np. „Metro 2033 Ostatnie schronienie” i „Metro Ostatnie światło”: też postapokalipsa, brutalność, warunki na Ziemi jeszcze cięższe, bardziej zabójcze i okrutniejsze, mamy wątek zbrodni i odkupienia, a jednak nie było potrzeby robić z głównych postaci psycholi.
spoiler start
Ba! Nawet największym szujom z gry „Metro Ostatnie światło”, jak Leśnicki, Korbut, czy Moskwin, daleko do bycia psychopatami (choć w książkach już niekoniecznie…)
spoiler stop
“Proof of concept”, filmik na niecałe dwie minuty. Przy czym pokaz rozstawiania ekranów i „sceny” trwał dłużej, niż sama „akcja”. Niepotrzebny bubel.
Uważaj z wypowiadaniem życzeń, aby się nie spełniły. Książę jako trans, w towarzystwie jakiejś księżniczki-babochłopa.
Wszystko, co będzie tworem czegoś sztucznego, na zawsze pozostanie sztuczne, niezależnie od tego jak taka „sztuczna inteligencja” byłaby doskonała.
Z założenia pociąg, którym jechał Artem, Anna i reszta, był nieuzbrojony i składał się z samej lokomotywy z tendrem. Ten drugi był to pociąg pancerny i już przy samych strzałach ostrzegawczych widać było, że jest w stanie roznieść późniejszą „Aurorę” na strzępy. Abordaż i zdobycie tego pociągu pancernego też nie wchodziło w grę, bo przeciwnicy mieli zbyt dużą przewagę w ludziach i uzbrojeniu. Ergo, jedynym sposobem było zniszczenie pojazdu wroga.
Bardziej nie klei się to, że wszystko się tak ładnie ułożyło, dowódca pociągu pancernego dał się tak zgrabnie zwieść i że taki trick w ogóle wyszedł. Moim zdaniem „eks-spartanie” byli w tym boju bez szans, nawet stosując taki fortel.
Naturalnie, że gra jest przereklamowana.
“Sniper Elite: Resistance”, jankes wojujący ze szkopami we Francji.
Ależ ci amerykańcy się z hitlerowcami nawojowali.
Bank of America działał w jedną stronę, amerykańscy „chłopcy” jakoby w drugą, lecz ci ostatni parali się robieniem jesieni średniowiecza np. Francuzkom i w takich mieścinach żabojady prosiły swoich jankeskich wyzwolicieli o litość i opuszczenie osady, bo ojcowie muszą chować córki po piwnicach.
„Proste prośby żołnierzy te same są od lat”.
Dobrze, że nie raczą nas snajperem od hitlerowców, wojującym z komuchami w Stalingradzie, choć przy dzisiejszych trendach, to wszystko jest możliwe.
Zawsze preferowałem serię „Tomb Raider” ponad „Indiana Jonesa”, ale od kiedy wyszło, że z Lary Croft nie dość, że już zrobili w zasadzie niezłą morderczynię (anglosaski charakter zobowiązuje), to na dodatek babochłopa – to się zrównało. Tym bardziej że najnowsza wersja „Wielkiego kręgu” prawdopodobnie będzie pełną gębą przyjazna DEI.
https://www.youtube.com/watch?v=EFoQJws6Akk
Po grzyba tytuł gry na tęczowo? Rozumiem, że to o pomponiarze, ale oryginał gry z 2012 ma normalny napis w kolorze białym.
Naturalnie, że w zespole w tak nowoczesnej branży pracują „koty”. Z dwóch powodów: są tańsi, łatwiej ich „przekonać” do pewnych ustępstw, np. rezygnacji z płatnych nadgodzin i zasuwanie w nadgodzinach bez dodatkowego wynagrodzenia. Wreszcie, trzeba też zatrudnić młodych, prężnych konsultantów o nowoczesnym światopoglądzie, aby fabuła nie wyszła siermiężnie i zawierała odpowiednią ilość enych/unych itd.
Bandery popełnili błąd, wypuszczając grę na UE5, który sam w sobie ma problemy z wydajnością. Przez to bugi i błędy silnika sumują się z bugami, błędami oraz słabą optymalizacją samej gry.
Ta opcja powinna być od początku w podstawce. Może być mężczyzna/kobieta, Azjata/Murzyn/Indianin/Aborygen/Europejczyk, ale niech będzie wybór.
[…] wszelkie nagrody dostępne w jej ramach będą darmowe […]
Wprowadzono już płatne nagrody? Jeśli tak, to korpo sobie fajnych konsumentów hoduje: kup od nas bubla jako „nagrodę”.
Może przynajmniej nie będzie to prezentacja w powerpoincie. Jak produkt gropodobny od Telltale.
Teoretycznie jest to jakiś argument, ale we wszystkich myszkach, jakie dotąd posiadałem, psuła się elektronika (tj. myszka sobie wyglądała normalnie, ale nie działała, lub w ogóle komputer jej nie rozpoznawał – tego rodzaju awarie dotyczą też myszek bezprzewodowych), a kabelek we wszystkich pozostawał cały. Ile w tym czasie bateryjek trzeba zużyć na myszkę bezprzewodową?
„Zielony ład” i „ratowanie planety” na metodę korporacyjną: „każde włączenie urządzenia niszczy środowisko”, ale kupuj myszkę na baterię, chociaż produkcja bateryjek i innych akumulatorów jest mało ekologiczna, bo taka podłączana po ludzku kabelkiem jest niemodna.
Tak, dzisiaj mamy wolność słowa. Jak nie wypowiesz się na to, co trzeba, pozytywnie i nie dasz 10/10, to jesteś hejterem, bigotem, małym adolfkiem hitlerem i kremlowskim agentem w jednym, trzeba cię zatem zbanować.
„Oficjalne stanowisko Ubisoftu […]” – właśnie, Ubisoftu. Dopóki Ubisoft nie przedstawi dokumentów, że ma uprawnienia do prowadzenia rzetelnych badań historycznych, powinni mieć stanowisko, że ich postacie są fikcyjne, inspirowane historycznymi. Yasuke San samurajem nie był, tylko służył na dworze Nobunagi Ody. Dlatego postać w grze powinna być przedstawiana jako fikcyjna, częściowo inspirowana rzeczywistą. Jednak mówienie o „ukazywaniu w grze poczynań historycznego afrojapończyka, będącego samurajem” jest nadużyciem i ciśnięciem propagandy.
Cytując p. Marc-Alexis Côté: „[…] postacie fikcyjne, takie jak Naoe, japońska kobieta-wojownik, jak i historyczne, takie jak Yasuke, samuraj urodzony w Afryce […]”.
Pan sugeruje, iż Yasuke San był na pewno samurajem, ale wcale nim nie był. Zatem tu jest to kłamstwo.
Ponadto wcześniej napisałem, że w Afrojapończyku nic złego nie ma, ale złe jest robienie propagandy i dopasowywanie historii do doraźnych potrzeb chwili. W przyszłości odbije się to nam czkawką.
PS. Dla niekumatych: postać historyczna w dziele literackim, filmowym czy w grze to taka, której, oprócz nazwiska, odpowiadają też przedstawione wydarzenia. W przeciwnym razie jest to wciąż postać fikcyjna; jej inspiracją może być postać historyczna, ale w dziele pozostaje fikcją – zatem mowa o historycznych podstawach i dokładności jest nadużyciem. I bynajmniej nie ma to nic wspólnego z tzw. hejtem.
Np. „bujajcie się”.
I need a censor
I'm holding out for a censor'til the end of the night
He's gotta be strong
And he's gotta be fast
And he's gotta be fresh from the fight
Za trudne do zrozumienia?
Słodki Bobas Inc. musi zaktualizować treść pod pewnymi względami. Doczepi się „ładną grafikę” i posypią się $$$ na preordery. No bo przecież to Max Payne.
spoiler start
Ciekawe, czy na początku Max będzie miał męża Michaela? Jak będą mieli dziecko, to będzie zupełnie jak w komentarzu Tomaszewskiego o Ryszardzie Szurkowskim.
spoiler stop
Pomysł sugeruje, że przekaz ma ukazywać jakieś paralele końcowego okresu PRL (gdy NSZZ „Solidarność” wspólnie ze zdrajcami z PZPR zaczęli zgodnie rozwalać Polskę i oddali ją ostatecznie nowym właścicielom zza kałuży) z wizerunkiem postapokalipsy, jednak jeśli już, to akcja tej produkcji faktycznie powinna toczyć się między zdewastowaną, postapokaliptyczną przyszłością a latami 90. XX w., kiedy polskie zakłady dwaj geniusze ekonomiczni Balcerowicz i Belka załatwili w ten sposób, że błyskawicznie przestały istnieć, a na ich miejscu pojawiły się zagraniczne supermarkety. Ktoś widział, jak wyglądały np. wrocławskie zakłady ELWRO po tym, jak „żółwik” Mazowiecki „sprzedał”/„oddał” (no bo prof. Balcerowicz powiedział przecież, że polskie przedsiębiorstwa są do kitu i może ktoś je łaskawie weźmie co najwyżej za symboliczną złotówkę) Siemensowi. Co zrobił inwestor Siemens? Urządzenia do produkcji wywiózł do Niemiec, a budynki zakładowe dosłownie zrównał z ziemią. Tak, tak, zaraz ktoś odpowie, że przecież Elwro było przestarzałe, produkowało złom, który do niczego się nie nadawał itp., itd., lecz w takim razie, po co Siemens miałby to wykupywać nawet za grosze i cokolwiek stamtąd wywozić?
Tak więc drodzy deweloperzy: chcecie krajobraz postapo w Polsce lub w dowolnym kraju, który „odzyskał wolność” w latach 1989-1992? To właściwe do tego są lata 90, ale nie 80 XX w.
Ciekawy pseudoantywojenny przekaz w artykule.
Mieszkający w Donbasie ludzie, którzy mają taką sytuację od 2014 r. od Ukraińców, którzy do stycznia 2022 r. wesoło śpiewali „idem voyevaty”, nie mieli takiej uwagi. W ogóle to wszystko koncentrowało się na „zielonych ludzikach”, o przypadkach bombardowania tamtejszych miast, jak Donieck, Ługańsk, Gorłówka i wiele in. się nie wspominało. Gdy Putin w grudniu 2021 r. mówił o ludobójstwie w Donbasie (słusznie, bo ginęli tam nieuzbrojeni, niewalczący cywile, ginący wskutek pocisków, przylatujących od strony pozycji wojsk ukraińskich), zostało to zignorowane, a kulturalnego kanclerza Niemiec p. Scholtza taka sugestia nawet rozśmieszyła. Tolerowało się wypowiedzi p. Tymoszenko, że wystarczyło na Krymie zrobić to, co w Domu Związków Zawodowych w Odessie 2 maja 2014 r. i nie byłoby tam rosyjskiej okupacji, ale to też uchodzi, chociaż w ten sposób pani przyznała bezpośrednie sprawstwo w tej zbrodni sił ukraińskich – niezależnie od tego, czy Ukraina stała się wolnym państwem po euromajdanie, czy wprost przeciwnie, ani wszelkich działań strony rosyjskiej, zbrodnia pozostaje zbrodnią.
A „najzabawniejsze”, że twórcy wirtualnej rozrywki, mającej ukazać możliwie jak najbardziej realistycznie wojnę, czy to „Stalker”, czy inna „Arma”, „Call of Duty” od „Modern Warfare” itp. ukazując, jak to fajnie, przekonują „jak to na wojence fajnie”, a jednocześnie mamy tu „antywojenny” przekaz. Potem, po ograniu tych pełnych pacyfizmu produkcji z poziomu „No Russian” idioci jadą na „safari”, bo dobrze płacą i trzeba bronić cywilizacji, a tam niektórzy dostają dronem po łbie, zanim jeszcze zdążą „upolować” swojego pierwszego orka/bota/ruska/bolszewika itp. Po drugiej stronie nie ma żadnych „orków”, są ludzie, tacy jak my, którzy są przekonani o tym, że u ich bram stoi wróg, który chce ich zniszczyć, tak samo jak Napoleon czy Hitler. A Amerykanie często wspominają o planach wmieszania się w wewnętrzne sprawy Federacji Rosyjskiej i nie kryją się ze swoimi dążeniami do jej bałakanizacji, zatem argument o kolejnej Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej trafia na podatny grunt. Dochodzą do tego jeszcze spostrzeżenia dotyczące faktu, że Unia Europejska coraz bardziej przypomina III Rzeszę (znowuż, to spostrzeżenie jest słuszne, obserwując, jak wszyscy muszą mieć jedyne słuszne zdanie i co dzieje się z osobami o odmiennych poglądach, np. z premierem Słowacji Fico lub, w mniejszym stopniu, prezydentem Węgier Orbanem, zatem można zgodzić się też z argumentem o odrodzeniu faszyzmu w Europie, jak też w Stanach Zjednoczonych – próby zamachu na Trumpa, uwagi Muska, że w razie wygranej kandydatki Demokratów wybory nie będą już później potrzebne).
Aby pokazać okropieństwa wojny, trzeba stworzyć więcej realistycznych efpeesów ukazujących, jak to fajna zabawa. Logika taka sama, jak finansowanie wojny na Ukrainie z europejskiego „Funduszu Pokoju”.
„Kredo Asasyna” w stylistyce japońskiej już istnieje i jest nim „Upiór Cuszimy”. Naturalnie, że jest ohydnie zamerykanizowany, Japończycy są tam nad miarę idealizowani, a Mongołowie demonizowani, wszystko to w sosie zupełnie prymitywnej propagandy, ale przynajmniej Japończyk to Japończyk.
Mówi się, że to w „Kredzie Asasyna: Cienie” to jest „historycznie”, bo był jeden samuraj-Murzyn (disclaimer: przepraszam, jeśli kogoś uraziłem), jednak w zasadzie to karierę zrobił na takiej zasadzie, że spodobał się jednemu feudałowi. Tak na zasadzie: „jakie fajne kuriozum”. Żaden powód do dumy. A w tej grze będzie pewnie jakimś Rambo w wersji skrytobójczej. Zresztą, do feudalnej Japonii trafiło więcej mieszkańców Afryki, tylko nie zrobili jakiejś szczególnej kariery i zniknęli w mrokach historii.
Tak, realizm historyczny pełną gębą. „Spokojnie, to tylko gra” — ktoś rzeknie. W takim razie nie należy mówić o „dokładności historycznej”, bo to wtedy jest fałsz.
A na marginesie, to zabawne, jak w zeszłym roku minister od czystości języka rugał Zełeńskiego za używanie języka rosyjskiego na naradach. Zełeńskiego można jednak zrozumieć, bo dopiero stosunkowo niedawno nauczył się mowy, a jego naturalnym językiem jest, o zgrozo, język rosyjski. Tak samo ukraińscy wojskowi na froncie w trudnych sytuacjach zapominają mowy, posługując się językiem rosyjskim, przez co sytuacja bardzo boleśnie przypomina naszą z okresu I Wojny Światowej, gdy w wojskach pruskich i austriackich oraz rosyjskich przeciwko sobie walczyli Polacy z różnych zaborów.

Rosjanie to widać jednak masochiści. Przeczytałem sobie fabułę: pełna sztampa, jesteśmy amerykańskim herosem, który początkowo miał wyekstrahować genialnego sowieckiego nałkowca spod szponów komunistycznego reżimu, ale w trakcie akcji okazuje się, że musi ratować cały świat. Gra wybitnie antyradziecka, a co za tym idzie i antyrosyjska, bo obecnie jedno i drugie jest ze sobą utożsamiane, a ci, zamiast to gie zbojkotować w diabły, jeszcze chcą rosyjskiej lokalizacji…
Pomijając wymagania sprzętowe (przypuszczalnie zwyczajowo na zamówienie producentów sprzętu), oto mamy uroki pełnej gry w chmurze. Korporacji się coś odwidzi i zamkną serwery, bo np. te ciągną energię elektryczną, a to nie-zielono i niszczenie planety i klops. W przypadku steama można by się było próbować jakoś ratować, a tutaj masz tylko na wodzie pisany dokument nabycia licencji na użytkowanie programu, a w umowie jest jasno napisane, że rzeczywisty właściciel może w dowolnej chwili usługę odciąć bez konsekwencji dla siebie.
… szanujemy, szanujemy, wtrynimy tam tylko troszeczkę naszej ideologii. Ucywilizujemy Was, ciemnych Japończyków, jak za dobrych, kolonialnych czasów. A że nasz rasizm zmienił formę? Cóż, wszystko ewoluuje.
Kilka odgrzewanych kotletów, by ponownie sprzedać to samo. Poza tym trzeba zaktualizować nie tyle grafikę, co ładunek ideologiczny, by wszystko się zgadzało z dzisiejszymi trendami.
Ilu było samurajów w Japonii będącymi rodowitymi Japończykami? Bo Afrykanin-samuraj był tylko jeden, a to jest nadreprezentacja. Zrozumiałbym, gdyby można było wybrać sobie wygląd postaci i to byłaby jedna z opcji, ale czemu do czorta nie można grać Japończykiem? Czy Japończyk jest w czymś gorszy od Mu… Czarnoskó… Afrojapończyka?
No tak. Larze już teraz nie wolno być Tomb Raider, ona ma odrzucać swoją kolonialną przeszłość czy jakoś tak i teraz to ci źli są tomb raiders.
Ależ chodzi o to, aby artefakty trafiły do piwnic anglosaskich „kolekcjonerów”, zamiast zostać rozkradzione przez rabusiów spoza Albionu i SZAP. Tak jak z niszczonymi przez ISIS zabytkami w Syrii, że część została zniszczona, ale część wylądowała u zachodnich „miłośników zabytków”. Wszystko jest w porządku.
Rewelacja z tą Larą jeżdżącą na motocyklu. Zwłaszcza że to już było w Tomb Raider Legend.
Kiedyś w to grałem, ale do końca nie dobrnąłem.
spoiler start
W pewnym momencie mentor protagonisty zginął i na barki gracza spadł obowiązek kierowania PMC. Akurat wtedy firma straciła dużo samolotów F-16, a ich przeciwnikiem była firma dysponująca MiG-ami 29. Liczyłem na opcję, żeby zdobyć te MiG-i i przejść na nie, ale nie – tylko F-16, co trochę mnie zawiodło.
spoiler stop
Te oświadczenia zespołu studia to czysty marketing. Delikwent chce opchnąć swój towar, bazując na skandalu i aurze „własowca”, a tutaj takie podniecanie się, że to taka opozycyjna wobec reżimu, głęboka giera i doszukiwanie się na siłę głębokich podtekstów, których nie ma. Czemu studio „zwiało” tylko do Kazachstanu, a nie na „wolny i demokratyczny Zachód”? Ta gierka się sprzeda, część będzie wkurzona, że Rosjanin takie polityczne wywody robi, część Rosjan to kupi z ciekawości, co tam takiego skandalicznego, ale po większości to spłynie jak woda po kaczce. Tyle, tylko tyle i aż tyle, i nie ma tu co przeżywać. Jeśliby ta produkcja była jakaś „antyreżimowa”, delikwenci nie zdążyliby nawet zwiać z Rosji, a może nawet nie zdążyliby opracować żadnej wersji alfa swojego produktu. Zresztą reżim nie musiałby nic robić, gdyż większość Rosjan popiera rosyjskie władze i uważa, że Rosja walczy z agresją Zachodu w obronie samego swojego istnienia – a wiele wskazuje na to, że większość Rosjan może mieć słuszność.
„[…] Są granice tego, w jak złym stanie można wypuścić grę w Early Accessie […]” – a w niniejszym tekście ten fragment rozbawił mnie do łez.
A gdy woke osiągnie pełen sukces:
„Comments about diversity
Some critics have commented on the increasing diversity of the series [The Walking Dead]. This approach was initially applauded by commentators. In 2015, Lindsay Putnam of the New York Post questioned whether the show was in danger of becoming "too diverse" as the show "seemingly reached critical mass for its nonwhite, nonmale survivors — and now has no choice but to kill them off"”
„Komentarz odnośnie różnorodności
Niektórzy krytycy wypowiedzieli się na temat zwiększającej się różnorodności w serialu [Żywe trupy]. To podejście początkowo spotkało się z poklaskiem komentatorów. W 2015 r. Lindsay Putnam z New York Post zreflektował się, że widowisku zagraża stanie się »zbyt zróżnicowanym«, gdyż serial »najwidoczniej osiągnął masę krytyczną ocalałych, niebędących mężczyznami rasy kaukaskiej – a teraz nie ma innego wyboru, jak tylko ich pouśmiercanie«” [Źródło: Putnam, Lindsay (February 9, 2015). "Is 'The Walking Dead' too diverse?". The New York Post. Archived from the original on August 4, 2019, https://en.wikipedia.org/wiki/The_Walking_Dead_(TV_series)#Comments_about_diversity.]
Oto, co można nazwać „zawrotem głowy od sukcesu”.

Fotografia przedstawia „ludzkie ZOO” z 1958 r. w Brukseli, stolicy Belgii, jednego ze światłych krajów europejskich.
Teraz moralizatorzy z tej samej zachodniej kultury będą nas uczyć tolerancji poprzez dodawanie czarnoskórej ludności do nawet takich filmów i gier, w których taki zabieg nie jest do końca uzasadniony (nadreprezentacja < 1% danego społeczeństwa).
Gra z opisu i na YT wygląda interesująco. Jakość jest rzeczywiście przeciętna, co krytykują także użytkownicy w Rosji. Wydaje mi się, że Autorzy gry popełnili błąd, robiąc ją na UE 5, na którym większość gier wydaje się mieć problemy z wydajnością. Można było ją wykonać na UE 4, a myślę, że nie byłoby spadku w grafice, problemy z optymalizacją nie byłyby zaś takie rażące.
Do tego grę dobija jeszcze to, że wygląda na to, iż w Rosji zrobili na nią hype w ten sposób, że przyrównywali do „Wiedmaka”. No cóż, najpierw powinni zrobić ją do końca, a przyrównania pozostawić użytkownikom końcowym; tak wyszłoby wszystkim na lepsze.
Miejmy więc nadzieję, że Autorzy grę załatają i że to nie był tylko prosty „skok na kasę”. Temat gry i okres, w którym rozgrywa się akcja, są ciekawe, a drobne niedociągnięcia nie powinny skreślać tej pozycji.
Dziękuję za informację, że akcja toczy się na podstawie powieści.
„[…] film historyczny gdzie na końcu musieli użyć magii […]” – Panie Kolego, jak w filmie była użyta magia, to znaczy, że nie był to film historyczny. Ładny jednak oksymoron wyszedł.
To był „Rok 1612” z 2007 r., czyli smuta na wesoło. Tylko my tu traktujemy to jak zamach na naszą wspaniałą Prawdę Historyczną. Przez takie seriozne do bólu reakcje jesteśmy zupełnym pośmiewiskiem i każdy wykorzystuje to nasze narodowe zacietrzewienie do swoich celów.
„– Tylko ******** zbaw Polskę może Polskę uratować!
– Nie, tylko **** na białym koniu! Jak pokazano na okładce Wprost!
– *** to ruscy agenci!!!
– ## to niemieccy, **** tego się nie wypiera!”
Oto dyskusja z kolei światłego narodu, który na pewno nie daje sobą manipulować.
Muszę widać obejrzeć ten film ponownie, aby go sobie przypomnieć, jaka to była propaganda. Jednakże o ile pamiętam, film „Rok 1612” bardziej podchodził pod fantasy, chyba tam nawet jednorożec występował. :) Już polskie ekranizacje „Trylogii” Sienkiewicza w większym stopniu podpadają pod propagandę i do tego nawet nie do końca propolską. W „Ogniem i mieczem” widzimy np. polską husarię, w bitwie pod Żółtymi Wodami usiłującą atakować w błocku na konikach, podczas gdy w książce było wyraźnie napisane, że w związku ze złymi warunkami husarzy walczyli, ale nie próbowali nawet robić jakich szarż na konikach, lecz jako piechota.
Poza tym popytaj w Europie zachodniej o tzw. upadek komunizmu. Dowiesz się, że początkiem tego było rozwalenie muru berlińskiego, a nie jakiś Lech Wałęsa przeskakujący przez płot/przechodzący przez dziurę w płocie/dowieziony motorówką SB.
Niemiecki „The Bus” początkowo miał być robiony na Unreal Engine 4, lecz postanowiono przerobić go na 5. Optymalizacja od razu poleciała.
Czy ktoś pamięta premierę filmu „Rok 1612” w 2007 r. i jakie było wtedy larum? Że polakożercze ruskie zrobiły film, którym nas w jakiś tam sposób krzywdzą? Ojejej.
A Rosjanie z tego filmu zrobili coś w stylu bardziej fantasy, niż jakoby „filmowego dokumentu, będącego antypolską kremlowską propagandą”, jak tego chcieli polscy, ahem… propagandyści. Film to taki żarcik, który można potraktować na wesoło, a u nas reakcja była taka bardzo na serio, jakby nam, jako całemu narodowi, jakoś to ubliżało. Humor, Państwo szlachta i waści Sarmaci, mamy ciężki jak transatlantyk.
Ten artykulik właśnie przypomina mi tamtą histerię.
Na pewno gierkę ładnie połatają i będzie ciekawą propozycją. Jako Polaków zresztą ten okres w historii też powinien budzić nasze zainteresowanie, a to, że Rosjanie zrobili film lub grę z rosyjskiego punktu widzenia, jest czymś naturalnym.
Chcemy gry z polskiej perspektywy? Czemu jej nie zrobimy, a oczekujemy od studia rosyjskiego, filmowego czy growego, że wypuści coś z punktu widzenia przeciętnego Polaka? Czy w Hollywood produkuje się filmy z innej perspektywy, niż jankeska? I czemu w tym przypadku nie ma larum?
A co się tyczy propagandy i przekłamań. Aby o tym mówić, w pierwszej kolejności należałoby zobaczyć całość i to sprawdzić. Przy czym w zasadzie każdy film czy gra komputerowa jest przybliżeniem i zawiera choćby uproszczenia, które jedni mogą uznać za propagandę, a inni za element rozgrywki, bądź coś, co musiało być zrobione w taki, a nie inny sposób ze względu np. na ograniczenia techniczne.
Spójrzmy np. na pierwszą z brzegu grę „opartą na wydarzeniach historycznych”, choćby „Ghost of Tsushima” (moim zdaniem to dobry przykład, dotyczy bowiem konfliktu Mongolii z Japonią, możemy więc spojrzeć na to z dystansu). Mongołowie mogliby poczuć się urażeni w związku z ich wizerunkiem w tej grze: są brutalnymi dzikusami, których język bardziej przypomina warczenie, niż język mongolski i uznać to za obraźliwe. Główna postać sieka ich całymi tabunami, nawet dobicie rannego mongolskiego wojownika jest w grze opisane jako „skrócenie cierpień”. Czy w czasie premiery gry Mongołowie zgłaszali jakieś zastrzeżenia, że jest to japońska propaganda, okropnie ich krzywdząca?
Jak będę miał więcej czasu, obejrzę więcej, ale ciekawe jest, że na początku kierowana przez nas postać mówi, że popiera króla polskiego.
Po czym „polski” król Zygmunt III Waza, pochodzący z Niemiec, sprawę ładnie położył, bo Władysław musiał być koniecznie katolikiem. Cholera, gdybyśmy się wtedy zjednoczyli z Rosją, niw byłoby rozbiorów, a obecnie nikt nie ważyłby się nas tknąć, nie mówiąc już o nastawianiu jednych Słowian na drugich przez germańców i anglosaksów (to zresztą też germańce), jak to się dzieje obecnie.
Tylko że niektórym nie musi odpowiadać zagłębianie się w psyche zasranych zbrodniarzy, którzy w drugiej połowie lat 30. XX w. w ogromnej większości bardzo popierali ustrój swojego państwa, a swojego Führera wręcz ubóstwiali. Ci dupowi „übermensche” szczerze wierzyli w swoją aryjską misję, włącznie z oczyszczeniem świata z „untermenschen” w imię czystości i ich przestrzeni życiowej pt. Drang nach Osten. Dlatego nie należy „ukazywać” tutaj Niemców jako osobników, którymi gracz ma sterować, bo to spłyca ich barbarzyństwo i bydlactwo, a zatem właśnie wybiela hitlerowców. Dlatego, że osoba grająca jest zmuszona, przynajmniej do pewnego stopnia, przyjąć i akceptować ich motywacje, a niektóre ich działania są zaprogramowane, zatem osoba grająca jest w sumie wpychana w kanał, który można by określić „wśród hitlerowców też były osobniki szare, lub poczciwcy – tak jak wśród polskiego podziemia, patrz różnice między AK a NSZ”. A w tej scenie, o której Pan wspomina (zakładam w tym miejscu, że jest się świadkiem tej zbrodni niemieckiej bądź jej następstw, a nie że sterujemy jakimiś esesmanami/wehrmachtowcami jej dokonującymi), to pokazywanie w gierce udowodnionej ponad wszelką wątpliwość zbrodni jest niepotrzebne, gdyż informacje takie powinny być prawidłowo opisywane na lekcjach historii.
„[…] Grę rozpoczynamy, kierując poczynaniami dwóch żołnierzy Wehrma[c]htu […]” – co, do kurwy nędzy?!
Zrozumiałbym, gdyby to była szwabska produkcja, ale przy polskim studiu to jest przegięcie. Widać ktoś usiłuje imputować, że szwaby za mało nas przemielili lub chce ich wybielać.
Tak, wszystko zgodnie z trendami. Tzw. cheaterzy sobie poradzą i znajdą sposób, na ominięcie „moderatorów treści/cenzorów”, za to szeregowcy będą dostawać batów, ile wlezie, aż się ich dobrze wytresuje.
Tak, teraz kobieta ma wyglądać jak napakowany chłop, a mężczyzna na zniewieściałego wymoczka.
W TV informacyjnych trafia się, że podają takie coś, tylko z pominięciem frazy „podobno, ponoć, wg anonimowego źródła”.
https://www.youtube.com/watch?v=k2WtBpMkxz8
GTA VI kiedyś wydamy, a Wy tymczasem kupujcie w sklepiku GTA V, to będziemy mieli pieniążki na to GTA VI, o, wincyj pieniążków.
Jest jeszcze „Sea Legends” z 1995 r. Mir Dialogue (https://store.steampowered.com/app/1373770/Sea_Legends/). Ostatnio wydano „Caribbean Legend” (https://store.steampowered.com/app/2230980/Caribbean_Legend/), lecz to tylko i wyłącznie odświeżone „Sea Dogs – Each His Own” (https://store.steampowered.com/app/223330/Sea_Dogs_To_Each_His_Own/). O produkcie Ubisoftu „Skull i Bones” nie ma co mówić, bo to sztampowe MMORPG w którym zombiaczki zastąpiono statkami.
„Rosjanie (tak twórcami są Rosjanie) […]” – to nie do końca prawda. „Sea Dogs” z 2000 r., „Pirates of the Caribbean”, „Age of Pirates – Caribbean Tales”, „Age of Pirates 2 – City of Abandoned Ships” i „Sea Dogs – Each His Own” rzeczywiście były wykonane w całości przez Rosjan, ale odkąd silnik został uwolniony w procesie rozwoju gier, opartych na nim, uczestniczą fani gier o piratach z całego świata, w tym z ubóstwianego przez nas SZAP.
A przed chwilą była tu widoczna akcja z recenzjami, pełnymi ohów i ahów nad tym wtórnym produktem. Wyraźnie widać dwa etapy kampanii marketingowej. Najpierw reklamowanie poprzez bezwstydne wręcz wychwalanie, aby nagonić klientów na hasła „ale to super”, a potem krytyka, bo może złapią się jeszcze jacyś petenci, którzy kupią produkt, by sprawdzić, czy to rzeczywiście taki bzdet. Nic, ale ważne, aby przez cały czas mówić o produkcie. Nie ważne jak, reklama wymaga rozgłosu, a dla wyciągnięcia kasy nie wzgardzi się nawet trickiem z odpowiednio przeprowadzoną kampanią na negatywnym wizerunku.
Tu chyba ktoś jakąś marchewkę musi dostać, a jak marchewki nie będzie, to recenzja od razu jest w czambuł negatywna, w której recenzent przyczepi się do dowolnego bzdeta i poszuka dziury w całym. Widzieliśmy to na przykładzie „Inkwizytora”, który, owszem, ma swoje niedoskonałości, ale jest na dużo lepszym poziomie wykonania i fabularnym od tego generycznego gniota pt. „Skull łend Bones”.
Jeszcze jeden MMORPG na jedno kopyto, do wyciągania „mikrotransakcji”. Dotąd była cała masa o zombie, to może wyciśnie się więcej, gdy zmieni się hype?
„Kup w abonamencie te złote działa i marynarzy ze stali ze sklepiku, aby bez wysiłku niszczyć wszystkich upartych frajerów wokoło, którzy nie zapłacili”.
Jedyne różnice wobec “Age of Pirates - Caribbean Tales”, “Age of Pirates - City of the Abandoned Ships” i “Seadogs Each to his Own”, jakie na razie dostrzegam, są takie, że strzelanie z dział na morzu trochę inaczej wygląda. Reszta to reteksturowanie już znanych i obecnych wcześniej lokacji, po najmniejszej linii oporu, bez żadnej prawie fabuły.
Oprócz tego, co Pan wspomniał, jest jeszcze sprawa z Windows UAC i tym, że gra pliki zapisu i opcji upiera się zapisywać w folderze z grą. Lata temu w pewnej modyfikacji “Age of Pirates - City of the Abandoned Ships” pliki zapisu wreszcie były w c:\users\username\documents\Akella\CoAS, to można to było wykorzystać, ale nie, wygodniej zmieniać tytuły i wypuszczać to samo co dziesięć lat.
Nawiasem mówiąc, przechodzenie na różne pokłady na własnym statku było jeszcze wcześniej w Build 13 do “Pirates of the Caribbean” (wcześniej, w Build 12, można było tylko przechodzić do osobnych lokacji kabina kapitana, ładownia lub kubryk)… Też nie nowość.
Zapomnij, teraz pomysł z piersiami nie przejdzie. Prędzej Lara będzie wyglądać jak „babochłop”.
Dałem ocenę „10”, aby przeciwdziałać review-bombingowi ze strony redakcji. W recenzji, którą przeczytałem na niniejszym portalu, widziałem czepialstwo, niedostrzegalne w recenzjach innych produkcji, często pełnych z kolei niezasłużonych echów i achów. Nieświat nie jest taki „uciążliwy”, jak opisała Pani recenzent, zaś metody prowadzenia śledztwa przez główną postać nie są takie złe. Owszem, są growe i zabawne, ale ciekawe, a Pani chyba chciała, żeby w grze umieścić symulator łamania kołem? Bo tak Inwizycja prowadziła przesłuchania.
Jeżeli to się potwierdzi: https://www.youtube.com/watch?v=nwy_UBGgJ3Y , to Lara Croft jak dla mnie skończyła się na „Shadow of the Tomb Raider”.
Bardzo dobrze, że zachowano oryginał, ze wszystkimi „szkodliwymi stereotypami”. To lepsze rozwiązanie, niż unowocześnianie na siłę, w ramach bieżących potrzeb. Samo umieszczanie zresztą takich ostrzeżeń jest żenujące, ale rozumiem, że twórcy chcieli mieć „d*pokrytkę”.
A przy okazji, oto świeża próbka obecnych standardów: https://youtu.be/rrYn44RuboA
PS. A propos rasizmu, to zaznaczam, że
spoiler start
w „Tomb Raider (2013)“, choć głównymi wrogami był Brytyjczyk i zwłoki japońskiej cesarzowej, Rosjanie byli przedstawieni w bardzo „ciekawy” sposób. W „Rise of the Tomb Raider” było lepiej, ale w „Shadow of the Tomb Raider” okazało się, że założycielem całej Trójcy był Indianin z Paititi, chcący zniszczyć świat, bo mu cywilizacja nie odpowiadała, a do tego sami Indianie z Paititi potrafią oddać dziecko na krwawą ofiarę i cywilizowana Brytyjka musi je ratować.
spoiler stop
Ciekawe, że recenzja „Inkwizytora” była zasadniczo druzgocząca (owszem, widziałem, aczkolwiek tylko na filmie z YouTube'a, że gra ma niedociągnięcia techniczne, że postać Madderdina jest, jak na inkwizytora, dość pierdołowata, zbyt wysokie wymagania w stosunku do jakości grafiki, czyt. kiepska optymalizacja itd.), jednakowoż to mi wydaje się na nakierowany atak, polegający na ostrym i wymagającym recenzowaniu jednych pozycji, a innych traktowaniu bardzo wyrozumiale. Cóż to za dziwny trend? Zresztą, recenzja „Inkwizytora” z tego portalu i niespełnianie przez mój sprzęt jego wymagań zachęciły mnie do przejścia w końcu „Vendetty - Curse of Ravens Cry” – czyli innej gry z polskiego studia, także nieźle krytykowanej, a do tego z jakimiś dziwnymi oskarżeniami o fałszowanie opinii na steamie.
Znana dotychczas historia Jona Snowa.
Ok. 300 AC broni Muru.
W 79 r. n.e. pojawia się jako gladiator nazwiskiem Milo, najpierw w Londinum, a następnie w Pompejach i rzekomo ginie podczas erupcji Wezuwiusza, próbując uratować Cassię, córkę gubernatora miasta.
W 1533 r. n.e. znajduje się jednak w niemieckim mieście Königstein żywy, aczkolwiek w zmutowanej formie, funkcjonując pod pseudonimem mistrza inkwizytora Mordimera Madderdina.
Trudno uwierzyć, aby św. inkwizycja miała być bardziej „cywilizowana” niż np. takie gestapo. Nie twierdzę, że to niemożliwe (jak jeden komentujący powyżej pozwolił tu sobie zinterpretować, pisząc o rzekomych „banialukach”), ale jest to tak mało prawdopodobne, że bardziej przypomina działanie propagandy. A propaganda potrafi działać skutecznie, co widzimy w dzisiejszych czasach na przykładzie procesu wybielania hitleryzmu oraz pozostałych ustrojów faszystowskich, działających od lat 30. XX w.
PS. Inkwizycja hiszpańska była założona przez królów hiszpańskich, ale podlegała urzędującemu papieżowi i była instytucją stricte kościelną. Inkwizytorów mianował papież, na wniosek hiszpańskiego władcy, ale jednak papież rzymski. Dlatego za sposób jej działania odpowiada Kościół Katolicki.
W recenzji jest błędne stwierdzenie, jakoby inkwizycja, ta istniejąca realnie, dążyła do uzyskania prawdziwych zeznań od przesłuchiwanych. Tymczasem działała właśnie w taki sposób, aby przesłuchiwany zeznał, a najczęściej przesłuchiwana zeznała, pod wpływem też tortur, które były w tych przesłuchiwaniach czymś naturalnym, właśnie to, na czym w danym momencie zależało inkwizytorom, a do tego zeznanie zawierało wskazanie „wspólników” i „wspólniczek” „szatańskiej” działalności oskarżonego lub oskarżonej. Chyba że przyjmiemy, że inkwizycja miała słuszność, tj. np. niebo, piekło realnie istnieją, a czarownice miały kontakt z siłami nadprzyrodzonymi czy piekielnymi.
Naturalnie, robimy tylko i wyłącznie za jankesa. Ciekawe, czy deweloperzy zadbali o takie „smaczki”, żeby można było zrzucać na Wietnamczyków czynnik orange.
https://www.youtube.com/watch?v=_aw1-2cowlY
„[…] część zespołu pochodzi z regionów dotkniętych wojną (co najprawdopodobniej odnosi się do Ukrainy) […]” – skąd ta pewność z Ukrainą, może mowa np. o Strefie Gazy?
Zapomniałem, w Gazie to „operacja specjalna”/„walka z terroryzmem”. Już milczę.
Szkoda tylko, że te ruskie ostrzały miast szły ze strony pozycji ukraińskiego wojska.
Rzeczywiście, drogie lachy, pozamiataliście. Spalenie żywcem ludzi (i to obywateli Ukrainy, a tylko protestujących przeciwko €majdanowi, a nie żadnych Rosjan) to pikuś, jest aktem zupełnie usprawiedliwionym, bo „ruskie bombardujom”. Nie mam więcej pytań.
Ładnie nas tu nakręcają.
Ale się porobiło. Rosjanie o antywojennych nastrojach (bardzo ładnie, też jestem przeciwko wojnie, ale gdzie goście byli w latach 2014-2022, gdy to Ukraińcy mieli wolną rękę w atakach na Donbas?), stworzyli grę, w której główna bohaterka ucieka przed hitlerowcami – tymi samymi, z którymi kolaborowali upowcy, uznawani za absolutnych bohaterów na obecnej „napadniętej” Ukrainie. A ci upowcy mieli dokładnie takie same poglądy, jak hitlerowcy. I z tą małą dziewczynką, bohaterką gry, zrobiliby to samo, co hitlerowscy Niemcy. Wszak to moskalka, a moskali trzeba wszystkich wyrezat'. Budem voyewaty, idem voyewaty, rezat' moslali i moskalków.
Czemu rodzina miałaby nie pasować do piratów? Sznurówka, jego potomek, a nawet Hector Barbossa mieli coś, co można nazwać rodziną.
Finowie zatem z nawiązką „nadrobili” okres wojny z ZSRR w 1939 i 1940 r. i należy ich uznać za agresora i państwo faszystowskie, ponieważ z własnej woli współpracowało z państwem faszystowskim – III Rzeszą.
„[…] (w przypadku sił niemieckich [przy wyborze dowódców] mowa o Erwinie Rommlu, Erichu von Mansteinie oraz Heinzu Guderianie […]” – a jak jest z kampanią radziecką, czy choćby brytolską/jankeską?
Znowu gierka od faszystów dla faszystów?
PS. A tak, Starni Games to producent i wydawca z Ukrainy. Wszystko jasne.
„[…] tytuł oferuje też drugą kampanię przedstawiającą alternatywną wersję historii, w której Finlandia między innymi pomaga Niemcom zająć Leningrad oraz zajmuje port w Murmańsku, tym samym odcinając ZSRR od alianckich dostaw” – o, widzę, że to gierka dla małych apologetów faszyzmu (fińskiego).
Ktoś pamięta jeszcze fińskiego „Piłsudskiego”, tj. Mannerheima, który w 1918 r. wygrażał się atakowaniem Rosji Radzieckiej i odbieraniem jej Leningradu, hę? A taka ta Finlandia biedniutka. Tylko troszkę faszystowska.
Skąd ja to znam?
A tak. Rzekomo ktoś „realnie groził śmiercią” aktorce głosowej, która podkładała angielską wersję Abby z “The Last of Us: Part II”. Tam taką akcję wykręcono w celu lepszego wypromowania produktu. Tutaj pewnie po to, aby łatwiej wprowadzić zmiany, dzięki którym będzie można zrobić dwie rzeczy: 1) pozyskać dodatkowe źródło dolarów, 2) uzyskać od końcowego użytkownika zgodę na zainstalowanie spyware'u (firemka musi jakoś zliczać te instalacje; nie uwierzy przecież użytkownikom na słowo honoru, bo ci to, jak powszechnie wiadomo, „piraci i złodzieje”, czyhający na pieniążki korporacyjnej wierchuszki).
Tylko że deweloperzy silników do ich dobrego zoptymalizowania raczej się nie przykładają. Zmiany w jakości mizerne, a i tak wymagania sprzętowe są coraz wyższe.
Korporacja odpowiedzialna za silnik Unity, poprzez swoją chciwość, właśnie znalazła sposób na skuteczne zachęcenie końcowego użytkownika do korzystania z innych metod pozyskania gry. Deweloperzy w końcu znaleźliby sposób, aby z nawiązką odbić sobie te dodatkowe koszty, a klient jest zawsze na najsłabszej pozycji.
Gratuluję.
Też mi „teoria” p. Mazina. Argument o „homofobii” jest stosowany często i jest bardzo popularny. Teraz wszyscy muszą się zachwycać największą kaszanką, w której jest choćby ślad czegokolwiek, związanego z mniejszościami seksualnymi, bo inaczej zostaną odpowiednio zaszufladkowani i oskarżeni o jakąś nową „fobię” i „mowę nienawiści”.
Chwileczkę. Teraz Ukraińcy pracują w Czechach, z dala od wojny. Zresztą, nawet na samej Ukrainie nie jest źle, skoro w takiej Odessie, rzekomo solidnie bombardowanej przez Rosjan, wszystkie kluby są czynne i kwitnie turystyka. Ci programiści mają dodatkowo taki luksus, że pracownik ukraińskiego WKU ich nie złapie na ulicy. Może rzeczywiście chcą pracować nad „Stalkerem 2” tak długo, jak się da? Tak naprawdę nic nie wiemy o sposobie ich finansowania. A na Rosję/Putina/Łukaszenkę obecnie łatwo zwalić dosłownie wszystko.
Obok, na nieco mniejszym piedestale, ale swoim własnym, powinny zaś znajdować się obie wersje bazarowych spolszczeń niniejszego arcydzieła, jako że te też są unikatami.
PS. Forum ma buga. Wpisz adres bez końcowego nawiasu zamykającego: https://www.theregister.com/1999/06/07/intel_uses_russia_military_technologies/
F-35, też mi… Proszę, to śmieszne. F-35 to przeróbka Jaka-141 (źródło: https://www.bbc.com/russian/features-37025208). W dodatku po tychże, dokonanych przez Amerykanów przeróbkach, jest to konstrukcja nieudana (źródło: https://www.popularmechanics.com/military/aviation/a35904292/congressman-calls-f35-fighter-jet-fiasco/). Z kolei rosyjskie Su-35, będące rozwinięciem radzieckich konstrukcji, ma lepszą opinię, a Zachód dopiero chciałby znaleźć jego wady.
„Sowieci mogli korzystać wtedy z dokonań naukowców Rzeszy, kradli[,] co się da Amerykanom, Brytyjczykom i Francuzom”.
Z dokonań naukowców Rzeszy korzystali Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi i in., ale nikt im tego nie wypomina.
Proszę o dowody, że ZSRR „kradło”. ZSRR wykupił licencje, mieli własne rozwiązania, może pomogli sobie odwrotną inżynierią urządzeń, które zakupili. Wyszpiegowanie konstrukcji bomby atomowej było koniecznością, zabezpieczającą świat przed atomową zagładą, co rozumiał sam Oppenheimer. Może Tu-144? Do jego katastrofy na pokazie lotniczej doszło dlatego, że Francuzi chcieli zobaczyć coś, czego Concorde nie miał, mianowicie wysuwane przy starcie i lądowaniu skrzydełka. Posłali zatem w pobliże francuski samolot, który zanadto się zbliżył, radziecki pilot, chcąc uniknąć kolizji, wykonał zbyt gwałtowny zwrot i stracił panowanie nad sterami. Może była jakaś inspiracja Concorde'm, ale jego powstanie nie było tylko wynikiem szpiegostwa, gdyż Rosjanie zmodyfikowali konstrukcję, dodając własne rozwiązania (zakładając, że rzeczywiście choćby w części doszło do przejęcia materiałów – zewnętrzne podobieństwo mogło wynikać z podobnego przeznaczenia obu samolotów. Obecne samochody różnych marek też są do siebie bardzo podobne, o samolotach pasażerskich nie wspominając). Weźmy też plotkę, że AK-47 jest kopią szwabskiego StG-44. Zewnętrznie te karabiny są podobne, ale budową wewnętrzną już znacząco się różnią i Kałasznikow nie zrobił plagiatu (źródło: https://topwar.ru/13006-pravda-o-sozdanii-avtomata-kalashnikova-i-nemeckoy-shturmovoy-vintovki-stg-44.html). Michaił Kałasznikow po prostu przyjrzał się rozwiązaniom wielu ówczesnych karabinów i wybrał najlepsze rozwiązania. Tak robili też i inni konstruktorzy, jak np. Schmeisser.
A wy jeszcze myślicie, że nazwa procesorów Intela „Pentium” wzięła się stąd, że „procesor 586”? Figa.
Pentium pochodzi od nazwiska obywatela ZSRR i byłego współpracownika przy konstrukcji radzieckich procesorów „Elbrus” Władymira Pentkowskiego. Człowiek ten zdradził i wyprowadził technologię procesora Elbrus do Intela. W ten sposób powstał Pentium Intela. (Źródło: https://www.theregister.com/1999/06/07/intel_uses_russia_military_technologies/)
Naturalnie, że obecnie Rosji może być trudno nadrobić straty. Zresztą, kto wie? Może te dane są zafałszowane jako część wojny propagandowej. W okresie zimnej wojny postęp w elektronice w państwach socjalistycznych był marginalizowany, bądź ukazywany jako nieistniejący. A jednak w latach 50 i 60 XX w. to radzieckie superkomputery były lepsze.
A to, co o Polsce i Polakach napisał chiński podróżnik.
Niedźwiedź jako zwierzątko domowe? Tak o Polsce pisano w starożytnych Chinach! ?? Dla współczesnych Chińczyków Polska to Chopin, Maria Skłodowska-Curie, Lewandowski czy Wiedźmin, a co o Polsce wiedzieli starożytni Chińczycy? Większość pewnie niewiele, ale byli tacy, którzy o Polsce mogli coś przeczytać! Poniżej strona z “Kolekcji portretów ludów podległych dynastii Qing” (?????) - encyklopedii etnograficznej z drugiej połowy XVIII wieku, w której opisano “Polonię” (?????), jak wtedy w Chinach nazywano Polskę.
A co konkretnie o nas pisano? Treść może zaskoczyć ?? “Polonia znajduje się na północny zachód od Germanii. Tamtejsi ludzie przypominają Mongołów - noszą wąsy, ale nie mają brody. Golą sobie głowy, zostawiając włosy na czubku. Z tyłu głowy zaplatają sobie warkocze. Ich kraj jest zimny - od jesieni do lata ubierają się w zwierzęce skóry i futra, np. z lisa, jenota czy sobola. Na głowach noszą skórzane nakrycia głowy. [Polacy] są dobrzy w szermierce, a w domach hodują dla zabawy niedźwiedzie. Ich kobiety zajmują się domem. Produkują miód, bursztyn, hodują bydło i owce itp.”
Jeśli chcesz przyjrzeć się ilustracji z bliska, możesz zajrzeć na stronę Francuskiej Biblioteki Narodowej: https://gallica.bnf.fr/ark:/12148/btv1b55010266x/
(podziękowania za link dla Agi Walulik i Włodka Cieciury) ??
Źródło: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02Gh2AbJsxzWdVUaHA2UJ8n4cZyzUHs6mberyJout4NpfiMQ5Y5S27ZtREY3FZ9r37l&id=101912268228135&__cft__[0]=AZWvIm7M6ZL95iKI4BKgANm9xbb7f2fV80WC0_ey-HJ2bdvNboh_jCl7oe1oMH6semG6dEOUrHiJnrKcJT9GqPbJxKdoZpuyamK-EgE73Zs8H06k0C6x0sLPJBZ8PK5wVMUH_2SVOziwgWYOLbiUzBeP&__tn__=%2CO%2CP-R
„Możemy się dużo nauczyć od Chin” – Klauss Schwab, szef World Economic Forum. A w ogóle to gościu ostatnio podobno w ogóle przeniósł się z Davos do Chin.
Skoro goście, którzy tworzą i kształtują zachodni kapitalizm, bardzo pozytywnie wypowiadają się o ustroju Chińskiej Republiki „Ludowej” i chcą wprowadzić jego kopię w UE i USA, to znaczy, że w Chinach jest ustrój kapitalistyczny, z elementami dzierżymordstwa, które nasi decydenci chcą zaprowadzić w świecie kultury zachodniej.
Mam dobrą wiadomość: Chiny nie są komunistyczne. Mają taki kapitalizm, jaki UE i USA dopiero chcą wprowadzić u siebie. Jak mawiał Balcerowicz, że wprowadzi w Polsce najnowocześniejszy kapitalizm. W Chinach obecnie jest kapitalizm i to jeszcze bardziej nowoczesny.
A dokładniej to cała seria z Rambo nie ma sensu.
To jest znacznie lepsze: https://www.youtube.com/watch?v=rGpxhelVWSk
Cała heca w tym, że w „TLoU: Part II” coś takiego też zostało zmałpowane. Dwukrotnie!
spoiler start
Najpierw po tym, jak Ellie odkryła ciążę Mel, załamała się. Natychmiast zjawili się Tommy i Jesse, i cała trójka odeszła. Ellie jednak przypadkowo zgubiła mapę Seattle z zaznaczoną jej kryjówką w teatrze. Kiedy Abby i Lev przybyli do Akwarium, okryli zwłoki, Abby była poruszona. Lev za to szybko znalazł tę nieszczęsną mapę, tak że Abby wiedziała, gdzie się zgłosić.
Następnie, gdy Ellie dotarła do Santa Barbara, na łodzi Owena, którą Abby i Lev przypłynęli, od razu znalazła notatki Abby z informacją, gdzie zamierza iść.
spoiler stop
1. Epatowanie brutalizmem. Wiem, że to postapokalipsa, a nawet bez niej życie jest brutalne i niesprawiedliwe. Jednak przy atakowaniu wrogów z zaskoczenia można byłoby np. pokusić się o danie możliwości ogłuszenia wroga, zamiast wyłącznie mordowania. Większość nie będzie się podobała sterowanie postacią, będącą rasową psychopatką. Moim zdaniem dotyczy to obu kierowanych przez gracza postaci.
2. W fabule jest za dużo szczęśliwych przypadków i sztucznej ochrony postaci, aby mogło się wydarzyć to, co planują twórcy. Dotyczy to zarówno grupy byłych Świetlików z WLF (która akurat trafiła na poszukiwaną osobę) jak też grupy z Jackson (
spoiler start
Ellie weszła w odpowiedniej chwili, aby móc zobaczyć przedstawienie, a Abby mogła okazać jej łaskę, potem, w teatrze, Ellie, Dina i Tommy, który, znowu, przeżył trafienie w łepetynę, po prostu teleportują się poprzez czarny ekran do domu, chociaż są w sytuacji, że raczej nie byli w stanie tego osiągnąć
spoiler stop
).
3. Próba przekonania odbiorcy do polubienia, lub przynajmniej zrozumienia, pewnej postaci, sama w sobie nie jest złym pomysłem. Jednak zrobienie tego w nieodpowiedniej kolejności (po paru minutach Abby zabija postać, która zyskała sympatię – podkreślam, tutaj widzimy bezpośrednio, jak to
spoiler start
Abby wali kijem golfowym swojego złoczyńcę po łbie, jakby sprzedanie kulki z okrzykiem: „zabiłeś mi tatę!…” nie starczyło, a w przypadku Joela mamy dwie rzeczy: w pierwszej części przyznaje Ellie, że był „po obu stronach”, a w drugiej fabuła już bez żadnych ceregieli stwierdza, że ten człowiek z całą świadomością, na pewno i na zawsze zniweczył ostatnią nadzieję ludzkości na pozbycie się zagrzybienia, odbudowanie supermarketów i odtworzenia American Dream
spoiler stop
– a potem mamy się do niej przekonać, że, och, ona rzeczywiście miała swoje powody,
spoiler start
a to, że jest „sympatyczna”, bo bawi się z pieskami, które Ellie zabija
spoiler stop
).
Owszem, optymalne byłoby rozwiązanie z zakończeniem kanonicznym (takim, jakie jest obecnie) i alternatywnym, dostępnym po spełnieniu pewnych warunków, w którym Ellie może „dokończyć”.
LGBT w tej grze nie jest wcale tak bardzo nachalnie wciśnięte. Co prawda początkowo wydawało mi się zrobione na siłę, że w Seattle Ellie i Dina trafiły akurat na księgarnię dla homosiów. Tkwiłem w tym przekonaniu, dopóki, będąc na jednodniowym pobycie w Lizbonie i idąc z zamku św. Jerzego na Plac Handlowy, na jednej z ulic natknąłem się na siedzibę portugalskiego stowarzyszenia LGBT+. Uznałem zatem, że na Zachodzie nasycenie takimi przybytkami jest na tyle duże, że nawet po apokalipsie przez te trzy dni rzeczywiście można było trafić np. na taką księgarnię.
W grze bardziej mi przeszkadza, że w opowieści o apokalipsie zagrzybionych tych zagrzybionych jest za mało, a raczej stanowią tylko tło wydarzeń, nic niewnoszące.
spoiler start
Afera z odpornością Ellie też została wykorzystana wyłącznie pośrednio do skonfliktowania Ellie z Joelem.
spoiler stop
Przypuszczam, że w takiej sytuacji siedziałbym na dupie w Jackson i nie pchał się w żadną awanturę w odległych miejscach. W życiu nawet nie strzelałem z pistoletu choćby do tarczy…
Czytając opis, to przecież jest klon Bus Simulatora 2018 i 2021… Włącznie z tym prowadzeniem firmy, kupowaniem pojazdów i zatrudnianiu kierowców. Nawet Unreal Engine. Jedyna różnica jest taka, że tu jest realne miasto, a nie fikcyjne.
Możliwość tworzenia modyfikacji pewnie też będzie tak samo ograniczona, jak w przypadku wyżej wspomnianych symulatorów. Ciekawe, jak z fizyką jazdy, bo jak dotąd to OMSI pod tym względem (oraz możliwościami modowania) bije wszelką konkurencję, nawet pomimo problemów z optymalizacją.
Rozumiem, że jak komuś ten wyrób się nie podoba, nawet jak ma uzasadnione zastrzeżenia i je normalnie wyraża, to od razu jest hejterem? Kto tak uznaje? Ogólnie społeczność międzynarodowa, czy tylko „loverzy”, czyli fanboje?
Pewnie nie dodadzą żadnej nowej zawartości. Wszak od dłuższego czasu producenci ograniczają się wyłącznie do poprawiania grafiki.
Możliwe, że rzeczywiście Twoja interpretacja jest słuszna i Ellie wybaczyła Joelowi, aczkolwiek stwierdziła, że tylko „spróbuje”. Jednakże moim zdaniem fabularnie ta gra jest znacznie bardziej płytka, niźli przedstawiają ją jej autorzy i fani, zatem uważam, że jednak ta scenka nie posiada żadnego ukrytego podtekstu, jest zupełnie prosta i można ją interpretować dosłownie.
spoiler start
Nie Ellie „wreszcie mu [Joelowi] wybaczyła”, a jedynie obiecała mu, że spróbuje mu wybaczyć, choć jej zdaniem to nie będzie możliwe.
Po premierze jakaś babka od Druckmana nawet tłumaczyła łopatologicznie tę akcję między Ellie i Abby oraz zakończenie, mniej więcej, że Ellie była zła za to, ża Abby odebrała jej możliwość pogodzenia się z Joelem.
spoiler stop
Jednakże chodzi o to, aby w grze istniała możliwość dopełnienia zemsty. Autorzy gry mogli powtórzyć trick z innych gier, gdzie jest kanoniczne zakończenie, ale po spełnieniu określonych warunków, można uzyskać alternatywne. To byłoby optymalne rozwiązanie. Z kanonicznym zakończeniem twórcy mieliby swój przekaz o bezsensowności zemsty, a jednocześnie gracze, którzy mieliby taką wolę, mogliby dopełnić zemsty.
Po dodaniu „5” po najbardziej popularnym kodzie możnaby się włamać na planetę Druidię z „Kosmicznych jaj”.
https://www.youtube.com/watch?v=a6iW-8xPw3k
„[…] niemieckie miasto Isenstadt, okupowane przez nazistów […]”
A cóż to właściwie za dziwoląg? Chyba nauczono mnie niewłaściwej wersji historii.
Proszę zatem o podanie następujących informacji:
1. Skąd przybyli naziści?
2. Kiedy dokładnie Niemcy zostały przez tychże nazistów zaatakowane tak, że prowadziły z nazistami wojnę, którą przegrały i w wyniku czego znalazły się pod tą nazistowską okupacją?
Z góry dziękuję.
Lewactwa to ja teraz już zupełnie nie rozumiem.
Chociaż, nie – rozumiem, o co idzie.
Jeżeli to nie jest sztuczka samych deweloperów, to jest to typowe zagranie “of smoke and mirrors”.
Oficjalna poprawność polityczna nakazuje tolerancyjność wobec różnych kultur. Odrzuca też np. kolonializm, czy faszyzm. Wszystkie te trzy rzeczy, tolerancyjność oraz odrzucenie kolonializmu i faszyzmu jest tylko działaniem pozornym. W istocie, jeżeliby zajrzeć głębiej, poniżej cienkiej otoczki ze sloganów i formowanych jakoby równościowych praw, okaże się, że kryje się za tym nasz stary, dobry kolonializm i faszyzm. Oba wynalazki kultury zachodniej.
Mamy możliwość walki przedstawicielem ludu, który historycznie był represjonowany przez Hiszpanów, przedstawicieli mocarstwa kolonialnego. Oto osoby „hejtujące” mają pretensje, że nie można być konkwistadorem, który przybył do Ameryk jako najeźdźca, a fałszowanie historii ma polegać na tym, że nie można kolaborować z najeźdźcami. Czyli że nie odpowiada im, że w świecie, w którym jakoby potępia się kolonializm, represje wobec ludzi i faszyzm, nie mogą być właśnie takim konkwistadorem, który szerzył hiszpański imperializm, kolonializm i represjonował ludzi, którzy Hiszpanom nie wyrządzili żadnej krzywdy.
No cóż. Ktoś powie, że świat jest skomplikowany, ale moim zdaniem to dowodzi, że cywilizacja zachodnia za jotę się nie zmieniła i w dalszym ciągu stosuje faszystowski zamordyzm, kolonializm i uciemiężenie innych, zwłaszcza tych, którzy nie chcą się podporządkować (bo tzw. sojuszników mocarstwa kolonialne potrafią dobrze cisnąć, och, są w tym mistrzami).
Oby państwa, pozostające w żelaznym uścisku mocarstw kolonialnych, zdołały uzyskać pełnię wolności – tego z całego serca życzę wszystkim obywatelom tych krain.
Może niech w pierwszej kolejności naprawią pecetowy port “The Last of Us”, który skopali po całości, zamiast trzepać jakiś następny produkt? Bo to, co teraz jest “The Last of Us” na PC to taki żart, że na przyszłość ludzie mogą w ogóle stracić zainteresowanie tą marką.
Kurde, widać, że CSC to czeska firma. Kolejny szwabski szrot.
Nawet Škody czy LIAZa nie dadzą, bo to ostatecznie Czesi; trzeba czekać na modyfikacje (do tego wsteczna kompatybilność w tym programie kuleje, a raczej nie istnieje w ogóle). Star czy Jelcz to już w ogóle, kosmos.
Ale najłatwiej klepać jakieś MANy, MB czy Scanie.
Widzę, że już się nas szykuje na system punktacji społecznej. Cenimy swoje „demokratyczne” wolności i krytykujemy takie Chiny, a okazuje się, że Chiny po prostu robią beta testy systemu, przeznaczonego tak naprawdę dla zachodnich demokracji.
W przypadku pierwszego „Dooma” z 1992 r. była ciekawa sytuacja. Jego demo to była 1/3 całej gry (rozdział “Knee Deep in Flesh”). Płatna wersja zawierała ten rozdział i jeszcze dwa następne. Czwarty, ostatni, dorzucono dopiero później.
Można sobie porównać: w 1992 r. było bezpłatne demo, obejmujące 1/3 lub 1/4 gry, a w 2023 płatny „wczesny dostęp” z tzw. jednym rozdziałem, który, że myślę, w przypadku wspomnianego wyżej „Dooma” byłby jak pierwszy poziom pierwszego rozdziału.
No tak, ale jak klienci chętnie płacą za preorder (produkt, który jeszcze w ogóle nie powstał w całości), to „wczesny dostęp” (a właściwie wersję pre-alpha) też kupią.
Zaraz nie będzie tego typu tricków określać jako „mislead”, bo – hejt. A tylko i wyłącznie: „ochrona fabuły”!
Ja musiałem się zmusić, aby „The Last of Us: Part II” obejrzeć na „zagramy w”. Zacząłem oglądać w dniu premiery, skończyłem rok i chyba miesiąc później.
Mimo wszystko tenże zmodowany model wygląda jakoś inaczej, niż aktor Pedro Pascal.
Teraz tylko czekać na Bellę Ramsey.
Skoro ładowanie shaderów trwa wieczność, to zastanawiam się, jak zrobiono ten port?
Może deweloperzy wzięli kod źródłowy RPCS3, zmienili nazwę exeka, dodali autorski launcher, a w kodzie z PS3 dali wielgachne teksturki i zmienili interfejs? Bo w emulatorze też shadery myszą się kompilować. Tam jednak wystarczy przemęczyć się i przejść całą grę jeden raz, bo za drugim emulator wczytuje już gotowe shadery z dysku.
W związku z powyższym nasuwa się pytanie: czy zapłacono twórcom RPCS3 za wykorzystanie w celach zarobkowych ich pracy, którą oni publikują jako freeware?
Pomysł dobry, tylko Greta trochę zbyt cherlawa. Jakby zaczęła wywijać kijem do golfa, palnęłaby się we własną głowę.
Jak na ekranizację gry, serial „The Last of Us” był dość dobrze zrobiony, z pewnymi wstawkami, które były w zasadzie niepotrzebne dla fabuły i zabierały „czas na planie” Joelowi i Ellie. Mankamentem też była niewielka ilość zakażonych. Ta ostatnia cecha martwi mnie o sezon 2., bowiem nawet w grze „The Last of Us Part II”
spoiler start
epidemia była już w zasadzie dość odległym tłem, a głównym wrogiem człowieka, po staremu, był inny człowiek
spoiler stop
. Dodatkowo druga część była męcząca ze względu na brutalny sposób ukazania przekazu, który chcieli dostarczyć odbiorcy twórcy. Było to strzelanie z armaty do muchy, gdyż ten sam efekt można było uzyskać w bardziej znośny sposób. Nie wiem, czy w ogóle oglądać sezon 2.
A tu znalazłem taki ciekawy filmik: https://www.youtube.com/watch?v=2-ANuDBzjJ0
Odcinek był rzeczywiście dobry. Tak jak i poprzedni, przypadł mi do gustu. Oba są jednak w pewnym stopniu zubożonym otworzeniem gry. Tak więc spec od horrorów nie miał tu wiele do roboty, poza zastosowaniem kalki.
Wciąż pozostaje problem występowania (a raczej niewystępowania) zagrzybionych. Jest ich skandalicznie mało: występują trochę w odcinkach 1., 2., 3., w 4.
spoiler start
jest mowa o tym, że w kanałach pod miastem zostały wytępione, ale na zakończenie spod ziemi wychodzi parchlak szt. 1 z gromadą innych
spoiler stop
. Po tej „uczcie” mamy tylko jednego, niezbędnego dla fabuły, w odcinku 7. Poza tym spokój… Na ostatni odcinek 1. sezonu nie ma co liczyć, gdyż w nim
spoiler start
Joel powinien spuścić łomot Świetlikom w szpitalu, by ratować Ellie (wiem, że w grze były, ale w serialu wykazuje się tendencje do pomijania całych partii z zainfekowanymi, patrząc choćby tylko na wydarzenia po opuszczeniu Jackson, np. w kampusie, w supermarkecie jest tylko jeden, a było ich kilku oraz gdy Ellie czekała z Davidem, aż jego koleś przyniesie antybiotyk, pominięto atak całej hordy)
spoiler stop
.
Bez przesady. Do oglądania pasztetu w trzecim odcinku trzeba było się przymuszać. Tu nie ma tego problemu, a jest to po prostu odtworzone “Left Behind” w wersji okrojonej.
Odcinek jest po prostu odwzorowaniem dodatku do “The Last of Us”, “Left Behind”.
spoiler start
Przy czym pominięty jest wątek poszukiwania lekarstw w opuszczonym supermarkecie i Ellie z Joelem znajdują się od razu w opuszczonym domu w resorcie (przypuszczam, że w związku z tą zmianą, zima w serialu też była wcześniej).
spoiler stop
Jest jednak lepszy niż zdecydowanie najgorszy trzeci odcinek tego serialu (który, nie wiem z jakiej racji, został okrzyknięty jednym z najlepszych w historii całej kinematografii). Ogólnie, nie jest taki zły, a jedynie można się przyczepić do niewielkiej ilości zagrzybionych.
A na marginesie: w związku z małą ilością zainfekowanych, ten serial jeszcze bardziej, niż gra, kompromituje jankeskie siły zbrojne i władze.
Uważaj z tymi wyzwiskami. „Żołnierzy radzieckich”, a nie jakichś „kacapów” (na marginesie: obecnie portale społecznościowe dopuszczają wyzwiska wobec Rosjan, ale jak Ukraina – czyli kolektywny tzw. zachód – nie wygra, to z naszą zdeklarowaną rusofobią i emocjami możemy mieć do tyłu. Państwa anglosaskie porzucą nas, gdy przestaniemy być użyteczni). Na Froncie Wschodnim z hitlerowską nawałą walczyło wiele narodów ZSRR, w tym Ukraińcy (poza cuchnącymi kolaborantami).
Tylko żeby nie wcisnęli kampanii hitlerowskiej. Obawiam się, że z obecnymi porządkami to możliwe.
W kwestii wzbudzenia emocji to po prostu powtórzono dokładnie wątek z gry. Tyle, aż tyle i tylko tyle.
spoiler start
Liczyłem, że będzie trochę zainfekowanych w podziemiach miasta, ale nie. Wyraźnie dostrzegalne jest pomijanie zainfekowanych i dowodzenie dawnej prawdy, iż prawdziwym wrogiem i największym niebezpieczeństwem są inni ludzie i konflikty między nimi.
spoiler stop
I mamy następną gównoburzę na bazie cancel culture.
PS. Przypominam, że istnieją gry, w których gracz może np. kierować nie tylko Niemcami, ale ordynarną III Rzeszą z lat 1939-45 i nikt, absolutnie nikt, nie widzi w tym nic zdrożnego. Nie powstają takie klikbajtowe artykuły, pełne oburzenia.
Jak dobrze pójdzie, niedługo w krajach cywilizacji zachodniej reaktywuje się tajną policję, która będzie dbała o to, aby nie było mowy niekulturalnej, mowy nienawiści, czy w ogóle jakiejkolwiek mowy, nieakceptowanej przez decydentów. Taką policję na wzór Gestapo 1933-1945 lub sanacyjnego tzw. Wydziału Politycznego Polskiej Policji Państwowej z lat 1927-39.
Po trzecim odcinku ten jest lepszy, dochodzi do poziomu pierwszego i drugiego. Podoba mi się, że fragment gdy
spoiler start
Ellie postrzeliła miejscowego, aby uratować Joela
spoiler stop
zrobiony lepiej niż w grze.
Nudy były właśnie w trzecim odcinku i wciąż nie rozumiem, dlaczego ktoś uważa go za najlepszy? Nawet jeśli uznać
spoiler start
romans Billa z Frankiem
spoiler stop
za wartościowy akcent, to i tak nie zmienia, że tamten był jak dotąd najgorszy.
Teraz wszędzie będziemy mieć zalew liżących się brodaczy (i kobiet, dla równowagi). No bo trzeba nadrabiać lata rzekomej dyskryminacji.
Scenka z drogowskazem wygląda dokładnie jak w grze. Uciekając, tak w filmie, jak i w grze, skręcają w tę samą stronę, w prawo, łamiąc zasadę lustrzanego odbicia.
Mieli tyle czasu, a i tak robią poślizg. Przynajmniej nie „wczesny dostęp”. Chociaż i tak może się okazać, że robili port na chybcika, aby jeszcze zdążyć przed końcem 1. sezonu serialu i po premierze potrzebne będą jeszcze łatki. Jednakowoż, tyle czasu mieli, gra nie zawiera żadnych elementów, które nie są zaimplementowane w innych grach na PC, a mimo to ciągle obsuwy?
Chyba że trwa modyfikacja fabuły w grze, aby „zgadzała się” z serialem. Sądząc jednak po 3. odcinku 1. sezonu serialu, to jednak nie wyszłoby na korzyść. A mam także poważne obawy, jak w serialu zostanie ukazany taki David. Wiadomo, normalnie za pedofilami i kanibalami nikt nie przepada, ale skoro front w kwestiach „swobód w miłości” i pożywienia (dopuszczenie owadów jako właściwego środka spożywczego dla ludzi w Unii Europejskiej) od czasu premiery oryginalnego “The Last of Us” na PS3 posunął się znacznie naprzód, to obawiam się wszystkiego. Z „ociepleniem” wizerunku takiego Davida włącznie.
Przede wszystkim to właśnie taki makkartyzm jest przejawem działania propagandy. Bynajmniej nie putinowskiej.
spoiler start
(a w drugim sezonie powinien pojawić się też transgenderyzm)
spoiler stop
jest zrozumiała z fabuły obu gier, na których bazuje serial. Jednak o ile w “The Last of Us: Part I” jest to jeszcze zrobione w subtelny sposób, to w “The Last of Us: Part II” i, jak widać w serialu, te elementy są już wręcz wyeksponowane na pierwszy plan.
Cóż, może w wersji na PC będzie można go odtworzyć.
Po obejrzeniu 3 odcinka 1 serii już w ogóle zastanawiam się, co będzie odjeżdżać w 2 serii…
Z całym szacunkiem, ale trzeci odcinek był jak dotąd raczej najgorszym odcinkiem serialu. Nie było żadnej akcji;
spoiler start
ciekawostką było tylko i wyłącznie pierwsze dni Billa po ewakuacji miasta oraz jak poznali się z Joelem i Tess. Zresztą w filmie to też zostało zmienione, w grze bowiem Joel i Ellie dowiadują się o Franku dopiero od Billa w Lincoln. To było jednak krótko.
Następnie prawie cały odcinek był retrospekcją, ukazującą ze szczegółami dynamikę związku Billa z Frankiem. Przy czym, o ile w growym oryginale te stosunki były bardziej szorstkie, to w serialu twórcy chyba chcieli dorównać takiemu „Przeminęło z wiatrem”, bo zrobili absolutny melodramat. Do tego stopnia, że jakkolwiek w grze trzeba było się trochę napracować, aby zdobyć samochód na chodzie (gdzie też było Deus ex Machina, gdyż akurat Frank chciał nawiać od Billa i nagle znalazł się samochód na chodzie), to w filmie Joel i Ellie przychodzą, ładują akumulator, biorą, co chcą i odjeżdżają…
Moim zdaniem w grze lepiej dano do zrozumienia, co było między Billem a Frankiem (reakcja Billa na widok powieszonego Franka, Bill po odczytaniu listu Franka oraz że Ellie buchnęła Billowi świerszczyk dla homoseksualistów), zamiast stosować łopatologiczne explicite, jak to zrobiono w filmie.
spoiler stop
Bardziej zastanawiają mnie coś innego: dostępność zasobów energetycznych.
spoiler start
1.Gaz. Na początku pokazane jest, że Bill pojechał do podstacji, odkręcił zawór i po powrocie do domu miał gaz w kuchence. Po dziesięciu latach, gdy nocą jego dom był atakowany, a sam Bill został ranny i opatrywany przez Franka, Bill powiedział, aby nie zakręcać gazu. Przez co najmniej całe dziesięć lat mieli gaz jak paniska?
Przecież do gazu potrzeba gazowni, z dostawami, z obsługą, która dzień i noc pilnuje, aby np. ciśnienie było odpowiednie, konserwuje urządzenia itp. A jeżeli działała automatyka, to przecież nie było elektryczności, zatem też odpada. Co prawda zasobem gazu byłaby zainteresowana najbliższa strefa kwarantanny w Bostonie; można by zatem podciągnąć, że gazownię obsługiwali ludzie stamtąd, ale wtedy szybko by coś by zauważyli. Do tego, o ile w okolicy Bostonu nie ma złóż gazu, to zapasy gazu w warunkach pandemii szybko by się wyczerpały.
2. Benzyna do generatora. Bill i Frank działali dość rozrzutnie, ale na jak długo starczyłoby im benzyny? Widać było, że siedzą w jednym miejscu i nie robią dalszych wypadów (samochód w garażu z akumulatorem w lodówce). W porządku, w pewnym momencie może handlowali z Tess i Joelem. Jednak czy w ogóle można było po 10-20 latach skołować tyle benzyny do generatora, aby pozwalać sobie na rozrzutność i nikt się nawet nie połapał?
Po dwudziestu latach to nie powinny wytrzymać nawet baterie w pilocie, którym, wyjeżdżając, Joel otworzył zdalnie z samochodu bramę włości Billa.
spoiler stop
„[…] Pojedyncze przypadki zbrodni dokonanych przez Amerykanów to wyjątek potwierdzający regułę […]” – dziękuję za piękny przykład kalizmu.
„Nic dziwnego że kolaborowali z Niemcami […]” – wystarczy, że kolaborowali. Ponadto hitlerowskie Niemcy nigdy nie obiecywali niczego dla żadnych z ludów z Polski i Europy Wschodniej, przez co akt ich kolaboracji jest odwzorowaniem głupoty tych ludzi. A z Napoleonem powinniśmy dać sobie spokój zwłaszcza po tym, jak posłał Polaków na Santo Domingo, aby zabijali tam usiłujących wyzwolić się spod francuskiego jarzma niewolników.
„Ciekawe że we Francji, Włoszech czy w krajach beneluxu nie mówi się źle o armii amerykańskiej czy brytyjskiej” – cóż Pan mówi, Mocium Panie?
https://www.nytimes.com/2013/05/21/books/rape-by-american-soldiers-in-world-war-ii-france.html
https://direct.mit.edu/jinh/article-abstract/47/1/53/49189/Crimes-Committed-by-U-S-Soldiers-in-Europe-1945?redirectedFrom=fulltext
https://en.wikipedia.org/wiki/Marocchinate
itd.
„[…] wschodnia Europa jest zgodna co do okrucieństwa i barbarzyństwa czerwonoarmistów, których gloryfikuje się tylko w Rosji i państwach jej podległych jak Białoruś […]” – zwłaszcza że np. na takiej wUkrainie i Litwie gloryfikuje się niemieckich kolaborantów. Polskie podziemie antykomunistyczne też ma swoje brudy, niestety!
Oprócz tego jest jeszcze kilka gier irańskich, ale są kiepskiej jakości (z tego co widać na YT) i z UE ich chyba nie kupisz.
Proszę się zastanowić, dlaczego obecnie dyskurs np. o historii, obfitujący w opisy np. okrucieństw czy zbrodni NKWD i jakoby Armii Czerwonej, ma poziom prostych pogadanek, w których przytaczający te „fakty” pracownik naukowy nie musi podawać źródeł?
Posłuchaj sobie chociażby, w jakim języku rozmawiają między sobą nasi goście, którzy „uciekają przed wojną” na wUkrainie. Część rzeczywiście zasuwa w swojej „mowie”, ale większość… Bynajmniej nie rozmawiają po polsku, a właśnie, o zgrozo, po rosyjsku.
Trzeba przyznać, że rosyjscy politycy mają o tyle rację, że w bardzo dużej ilości zachodnich gier Rosjanie są ukazani jako prymitywni mordercy.
Kilka przykładów, które od razu przychodzą mi do głowy:
spoiler start
„Tomb Raider (2013)” – pierwszym człowiekiem, którego zabija Lara, jest Rosjanin Władymir, który do tego robi jakieś durne aluzje co do jej podobieństwa z jego siostrą… Tenże Władymir ma braci, których Lara też musi pozabijać, oczywiście, w obronie własnej i dla dobra sprawy; w „Rise of Tomb Raider” jest antysowietyzm, czyli w domyśle Rosjanie zbudowali gułag i chcieli zniszczyć potomków dawnych Bizantyjczyków, którzy, aczkolwiek też niepozbawieni wad dewoci, to jednak budujący miasta;
całe „Call of Duty”, może z wyjątkiem początków, ale tam też obrona Stalingradu jest przedstawiona jak z niemieckiego podręcznika historii – jeden karabin na trzech żołnierzy Armii Czerwonej i nierozumne posyłanie ich na okopanych hitlerowców, a w późniejszych odsłonach to Federacja Rosyjska już otwarcie atakuje biedne USA;
„Battle Front”, czy jakoś tak – to samo;
„Company of Heroes 2” – pełno cliché ze złymi sowietami, mordującymi swoich, w tym cywilów i to już nie tylko mordują enkawudziści, ale też żołnierze Armii Czerwonej.
spoiler stop
Dla porównania nieliczne rosyjskie produkcje koncentrują się na konfliktach wewnętrznych
spoiler start
(np. „Tunele Stalina” i „Tunele Stalina 2”)
spoiler stop
bądź na walce z hitleryzmem
spoiler start
(np. „Śmierć szpionam”)
spoiler stop
i nie uraczysz okazji, żeby ukatrupić jakiegoś jankesa, brytola, czy innego przedstawiciela kultury zachodniej.
Niestety, choć to cenzura, to rosyjscy politycy mają słuszność. Nas to też wychowuje: mamy być dzicy. Ponieważ komuś odpowiada, żebyśmy tłukli się ze wschodem i chce wyciągnąć z takiej sytuacji korzyści, ale naszym kosztem.
Naturalnie, że tak. Jednak nie należy robić niemalże dzieła sztuki z czegoś, co faktycznie jest zbudowane z paru prostych chwytów.
Przesłanie gry można było już od dawna przekazać jednym angielskim przysłowiem, sformułowanym w jednym zdaniu:
spoiler start
jak chcesz zemsty, przyszykuj dwa groby
spoiler stop
. Do tego nie trzeba wielogodzinnej dziury w życiorysie.
„The Last of Us Part II” stosuje tanie chwyty emocjonalne, celem budowania napięcia. W fabule jest znacznie więcej, bardziej nachalnych Deus Ex Machina i plot armor (co jest też i w „The Last of Us Part I”, ale tam wprowadzono je w nieco łagodniejszy sposób). Twórcy niezbyt fortunnie prowadzą fabułę, gdyż skaczą po różnych postaciach, miejscach i czasie akcji, co, oczywiście, jest do ogarnięcia, lecz wprowadza niepotrzebny zamęt. W połączeniu z tym, że twórcy chcą nas przekonać do „tajnej”
spoiler start
drugiej grywalnej
spoiler stop
postaci, która niemalże na samym początku gry
spoiler start
wykazuje się niezłym okrucieństwem, wykraczającym poza doznaną krzywdę,
spoiler stop
gra spotkała się z mieszanym przyjęciem. Chwyty marketingowe Naughty Dogs w postaci sfałszowanego trailera też nie pomogły.
Natomiast robienie afery z tego, że
spoiler start
Ellie całuje się z Diną i mają dziecko Jesse'go
spoiler stop
, stanowi tylko zabieg, mający przypudrować niezadowolenie odbiorców z kiepskiej (moim zdaniem) fabuły gry. Która jest nudna, z cliché i sztucznie rozciągnięta jak spaghetti.
W takim razie sezon 2. „Ostatniego z nas” to będzie udręka. Sezon dla masochistów…
Aczkolwiek wciąż uważam, że tak Pedro Pascal, jak i Bella Ramsey są stosunkowo słabo dobrani do postaci. Niestety i tak z tym nic nie zrobimy, poza narzekaniem, co i tak nic nie zmieni, i zupełnie nie jest konstruktywne.
Myślę, że nie chodzi tak naprawdę, czy aktorka, występująca jako Ellie, jest ładna, czy brzydka. Chodzi raczej o dobór aktorów w kwestii ich podobieństwa do postaci z gry, tak fizycznego, jak i charakteru.
W pierwszym odcinku rozbieżność między Pedro Pascalem jako Joelem i Bellą Ramsey jako Ellie też trochę przeszkadzała (moim zdaniem jak dotąd najlepiej dobrano Tess, lecz ta „odpadła” na końcu 2. odcinka), jednak w drugim odcinku już przywykłem i to tak nie razi.
Przyznam się też, że po obejrzeniu 1. odcinka naszła mnie taka myśli: kurczę, jako Ellie w zasadzie mogli obsadzić aktorkę, występującą jako Sarah. Teraz sam już nie wiem, co o tym myśleć.
A w ogóle, to niektórzy twierdzą, że nie ma brzydkich kobiet. Co nie zmienia faktu, że różni ludzie mają różne pojęcie urody i tym, którym typ urody aktora czy aktorki nie pasuje, rzeczywiście może to nieco przeszkodzić w oglądaniu i odczuwaniu filmu.
Tak więc, obie strony w tej dyskusji mają słuszność.
Nie tylko sami „górnicy” są problemem. Cały ten system kryptowalut jest przykładem piramidy. Wbrew twierdzeniom ich ewangelistów, jakoby zapewniały uniezależnienie się od rządów, to kryptowaluty mogą stanowić beta testy przed wprowadzeniem OCDC. Rządy państw także uczestniczą w tym rynku kryptowalut i czerpią z niego korzyści (przykładem jest FTX, w które „inwestowało” Ministerstwo Obrony Ukrainy), a jakoś była możliwość zablokowania środków w kryptowalutach rosyjskim spekulantom w lutym 2022, zatem z tą „niezależnością od rządów” to też pułapka, a raczej lep.
Lepiej trzymać się od tego bagna jak najdalej.
W takim razie pozostaje aktualne,
spoiler start
że nie było łączności między tym leżącym zakażonym, zastrzelonym przez Joela w ratuszu, a pozostałymi z ulicy sprzed hotelu i muzeum.
spoiler stop
Znów mamy problem,
spoiler start
gdyż w takim razie nie powinno być łączności poprzez podziemną grzybnię między jednymi i drugimi, tak jak jej nie było w starciu z klikaczami w muzeum.
O ile, rzecz jasna, oprócz podziemnej grzybni zakażeni nie kontaktowali się np. telepatycznie, ale nie było o tym mowy nigdzie w kanonie.
spoiler stop
Chociaż, w grze też nie było mowy, aby zakażeni w jakiś sposób
spoiler start
komunikowali się między sobą na odległość, lub aby grzyb transmitował jakieś bodźce na odległość.
spoiler stop
spoiler start
Pamiętam, że przed wejściem do ratusza, cała trójka musiała wejść po schodach.
spoiler stop
Też trochę dziwnie. Jednak jeszcze obleci.
spoiler start
Granaty nie były w “in packaging”, ponieważ Tess je wysypała.
spoiler stop
Wariant, jaki na razie widzimy z TLoU, wzbogaca fabułę. Ponadto wprowadza pewne zmiany w stosunku do oryginału. Dlatego można śmiało obejrzeć, nawet znając fabułę gry. Na pewno nie będzie to stratą czasu.
spoiler start
ratusz atakowała FEDRA, a nie zakażeni
spoiler stop
. A w grze nie było okazji do pokazania tego: Ellie odpadała, a zakażony, czy nawet zakażona,
spoiler start
całujący/-a Joela
spoiler stop
nie robi takiego wrażenia.
Jeszcze jedno:
spoiler start
na dachu hotelu mamy wyjaśnione, że grzyb jest pod ziemią i, łącząc ze sobą zakażonych swego rodzaju siecią informacyjną, spowoduje zaalarmowanie tychże leżących zainfekowanych, którzy ruszą do miejsca, w którym uruchomiono „alarm”.
W muzeum Joel i Tess strzelają, robią harmider, ale nic się nie dzieje. No cóż, pewnie dlatego, że byli w budynku i sygnał nie doszedł, bo grzybnia nie miała jak utworzyć połączenia z siecią informacyjną.
Jesteśmy teraz w końcówce odcinka, w ratuszu. Joel zastrzelił z rewolweru jednego zainfekowanego byłego świetlika. Też jesteśmy w budynku, co prawda tym razem na parterze, ale na podłodze nie widać grzybni, zatem powinna być izolacja. A co za tym idzie, „sieć” powinna być przerwana. A jednak w tym momencie, przez ten jeden wystrzał, wszyscy leżący na ulicy przed hotelem i muzeum zarażeni, będący dotąd w trybie „offline”, budzą się, dostają szwungu i w te pędy, prościutko do ratusza.
spoiler stop
Ktoś to logicznie wyjaśni?
Jednak, jak na razie, serial mnie nawet pozytywnie zaskoczył. Podoba mi się bardziej, niż zakładałem. Nie jest jakichś wysokich lotów, ale dzieła sztuki się też nie spodziewałem.