Punkt odniesienia dla innych gier AAA. 10 lat Uncharted 4: gra, która nauczyła mnie, że najlepsze historie w wideo grach nie starzeją się nigdy
- Po prostu GRA
- Konfikt Neila Druckmana z Amy Henning i pierwotna wizja gry
- Wprowadzenie brata Nathana to tani ruch fabularny. No chyba że nie
- Ciężar bycia system sellerem
- Punkt odniesienia dla innych gier AAA
Punkt odniesienia dla innych gier AAA
Gra zdobyła wiele wyróżnień za narrację, role aktorskie i osiągnięcia techniczne. W Polsce dodatkowym elementem fenomenu była lokalizacja: Jarosław Boberek jako Nathan Drake dla części odbiorców stał się „głosem serii”. Prasa branżowa, nie tylko polska, podkreślała, że U4 stanowi punkt odniesienia dla jakości AAA.
Z perspektywy 2026 roku tytuł nadal się broni: nawet jeśli technologia poszła naprzód, kunszt artystyczny i reżyserska dyscyplina sprawiają, że wiele scen wciąż wygląda wyjątkowo dobrze. Ważnym etapem była też premiera na PC w ramach Legacy of Thieves Collection, która przyniosła poprawki w rozdzielczości i płynności. Owszem, gra ma pewne archaizmy. Dzisiaj już nieco inaczej projektuje się na przykład walkę i raczej nie jest to takie bieganie i strzelanie przed siebie z okazyjnym chowaniem się za osłoną. Nie zmienia to faktu, że rozgrywka jako całość sprawia niesamowite wrażenie, a widoki nadal zapierają dech w piersi.
Przygotowując ten tekst, wróciłem do gry w Uncharted 4 na dwa sposoby. Po pierwsze zdjąłem z półki wersję na PS4 na płycie. Po drugie – uruchomiłem grę na PC. Nigdy nie sięgnąłem do trybu multiplayer – teraz już jest, zdaje się, niedostępny, ale uznawałem go zawsze za swoisty (zbędny) znak czasów; w 2016 roku wszystkie gry po prostu musiały mieć „multika”. Taka moda. Ale Uncharted zawsze singlową fabułą stało. Gra mi się podoba. Po prostu. Ale, żeby nie było zbyt jednostronnie, lubię też moje zdanie skonfrontować z kimś kto ma inna opinię. I tutaj z pomocą przychodzi jedna z recenzji na Steamie:
Gra oryginalnie wydana w 2016 na PS4, czyli trzy lata po reboocie Tomb Raidera. (...) Uncharted to gra pod każdym względem gorsza od TR. Pływającego sterowanie, takie sobie elementy platformowe (ile można się wspinać i bujać na tym kawałku gumy udającym linkę?), postać reagująca z opóźnieniem, sterowanie pływa, a w skrajnych przypadkach nie rejestruje wciskanych przycisków. (...) Przez całą grę nie odblokowuje się żadna nowa mechanika, trik czy umiejętność. Tu masz linkę, tu gnata, dobrej zabawy. (...)
Mimo tego, że gra chodzi płynnie to czasami jakiś skrypt potrafi się zawiesić (...) Czasami markery na mapie potrafią wyświetlać przedmioty z którymi już dawno weszliśmy w interakcję. Jeśli taki błąd się już pojawi to mamy gwarancję, że gra wywali się do pulpitu w przeciągu maksymalnie kilku minut. (...)
Gry nie polecam bo poza kilkoma naprawdę fajnymi zagadkami logicznymi jest zwyczajnie nudna. (...) W Kresie Złodzieja można co najwyżej osiągnąć kres cierpliwości oglądając kolejny nic nie wnoszący przerywniki do przerywnika.
I… z częścią tych argumentów trudno się nie zgodzić. Walka nie należy do wciągających ani taktycznych. Jednakże dla mnie opowieść i świetna, filmowa reżyseria rekompensują ten niedostatek związany ze strzelaniem, AI przeciwników i flankowaniem (a raczej brakiem flankowania) podczas walki. Szkoda, że na Steamie wersja PC kosztuje niemało. Dobrze, że wersja na PlayStation w pudełku nadal jest dostępna z drugiej ręki w cenie znacznie przystępniejszej… Bierzcie i grajcie!
No dobrze, pora skończyć pisanie, bo czeka mnie jeszcze samodzielny dodatek do tej gry!

