Opowieść o upadku sprzedaje. Najpierw krytyka, potem odkupienie. Diablo 4 po Lord of Hatred przeżywa comeback podobny do Cyberpunka 2077
- Wstawaj, wędrowcze, mamy historię Cyberpunka 2077 do szybkiego przypomnienia
- Opowieść o upadku sprzedaje
- Diablo silne emocje
- Odkupienie
- Wszystko zgodnie z planem?
Opowieść o upadku sprzedaje
Historia i ludzka strona równania to przecież podstawa współczesnego marketingu. Pokazanie, że coś jest fajnym produktem czy nawet najlepszym możliwym produktem – nie wystarczy. Potrzebujemy potu, krwi i łez. Potrzebujemy legendy, bohatera. Uczłowiecza i opowiada się historię o wszystkim, nawet o przedmiotach codziennego użytku. O maskotkach, samochodach, markach papierosów. Jeśli tylko znajdzie się w tym taki pierwiastek – to rzuca się to na front i czyni fundamentalnym elementem wizerunku.
To np. miły starszy pan Carroll Shelby reklamujący Dodge’a Vipera jako powrót amerykańskich samochodów do chwały w latach 90. ubiegłego wieku. To najsłynniejszy metalowy zespół, który przeżył kryzys, nagrał kontrowersyjną płytę i dokument o niemal-rozpadzie, a potem wypuścił album brzmiący jak „powrót do korzeni”. To polskie studio, które przybyło znikąd (tak naprawdę to nie), wypuściło trzy wielkie RPG, na czwartym się o mało nie przekręciło, ale wyszło obronną ręką.
Ta dynamika niemal-upadku po latach chwały ma w sobie coś magnetyzującego. Jeśli jesteśmy fanami czegoś (albo oglądamy jakiś serial, gdzie kibicujemy bohaterom) i praktycznie z bliska obserwujemy upadek ulubionej marki czy twórcy, a potem widzimy, jak ta się podnosi… Cóż, takiej sinusoidzie towarzyszy niesamowity strzał emocji. Tak teraz przecież sprzedaje się niejeden zrehabilitowany influencer i idę o zakład, że jego fani w środku procesu przeżywali to samo, co miłośnicy motoryzacji amerykańskiej na przełomie lat 80 i 90 czy fani Metalliki, gdy czekali na Death Magnetic. Gracze Diablo przeżyli przecież bardzo podobną drogę. I to niemal dwa razy.

