Hobbit: Bitwa pięciu armii – sceny batalistyczne. Filmy, które zepsuto efektami specjalnymi
- Nieudane CGI - filmy, które zepsuto efektami specjalnymi
- Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie – twarz Lei
- Liga Sprawiedliwości – usunięte wąsy Cavilla
- Zielona Latania – projekty obcych
- To (2017) – przekombinowane widziadła
- Sonic. Szybki jak błyskawica – twarz głównego bohatera sprzed protestu fanów
- Hobbit: Bitwa pięciu armii – sceny batalistyczne
- Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – głowa złoczyńcy
- Alicja w Krainie Czarów – Tweedledee i Tweedledum
- X-men Geneza. Wolverine – szpony Logana
Hobbit: Bitwa pięciu armii – sceny batalistyczne

- Co to za film: ostatnia część drugiej trylogii Tolkiena – tym razem obejmująca końcowe rozdziały Hobbita
- Budżet: 250 mln dolarów
- Rok produkcji: 2014
- Gdzie obejrzeć: iTunes Store
Hobbicka trylogia to całkiem udane widowisko fantasy. Stety czy niestety – porównania z Władcą Pierścieni są w tym przypadku nieuniknione. Filmy z początku XX wieku wydają się lepiej skonstruowane pod względem narracyjnym. To może jeszcze nie dziwić, bo w końcu materiał źródłowy był dużo bardziej bogaty. Hobbit to przecież, bądź co bądź, książka pisana z myślą o dzieciach. Bardziej dziwi natomiast wizualna przewaga Władcy Pierścieni. Wszak obie trylogie dzieli dekada.
Niezwykła podróż prezentuje się jeszcze całkiem nieźle. Shire wygląda obłędnie, a i Moria zachowuje klimat znany z książkowego oryginału. Niestety, rozbicie planowanej drugiej części na dwie osobne produkcje nie wyszło Hobbitowi na dobre. Nie dość, że Bitwa pięciu armii czasem przynudza przeciągniętymi do granic możliwości sekwencjami walki, to jeszcze nie imponuje pod względem efektów specjalnych. A budżet filmu wyniósł przecież 250 milionów dolarów!
Najgorzej Hobbit wypada w scenach batalistycznych. O ile detal wychodzi nieźle, a pojedyncze projekty postaci robią wrażenie, o tyle szersze ujęcia wydają się żywcem wyjęte z niszowej strategii z około 2000 roku. Nie przesadzam – sztuczność niestety bije po oczach, czyniąc z filmu widowisko, w które zwyczajnie trudno się wciągnąć.
