Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – głowa złoczyńcy. Filmy, które zepsuto efektami specjalnymi
- Nieudane CGI - filmy, które zepsuto efektami specjalnymi
- Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie – twarz Lei
- Liga Sprawiedliwości – usunięte wąsy Cavilla
- Zielona Latania – projekty obcych
- To (2017) – przekombinowane widziadła
- Sonic. Szybki jak błyskawica – twarz głównego bohatera sprzed protestu fanów
- Hobbit: Bitwa pięciu armii – sceny batalistyczne
- Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – głowa złoczyńcy
- Alicja w Krainie Czarów – Tweedledee i Tweedledum
- X-men Geneza. Wolverine – szpony Logana
Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – głowa złoczyńcy

- Co to za film: ostatni Piraci z Karaibów ze Sparrowem i Barbossą, ale bez Willa, Elizabeth, Davy’ego Jonesa i Angeliki
- Budżet: 320 mln dolarów
- Rok produkcji: 2017
- Gdzie obejrzeć: CANAL+, Chili, iTunes Store, Player, Rakuten, vod.pl
Zemsta Salazara od początku nie miała lekko. Starzy fani Klątwy Czarnej Perły spodziewali się, że film nawiąże do klasy poprzedników, nowsi oczekiwali zaś wprowadzenia nieznanych wcześniej bohaterów. Aby pogodzić jednych i drugich, do walki z Jackiem Sparrowem i Hectorem Barbossą rzucono Salazara granego przez Bardema. Nowy złoczyńca ma charakter, pomysł na projekt postaci też nie jest zły. Problem polega na tym, że nieumarłych kapitanów pojawiło się w tej franczyzie na pęczki. Najpierw Barbossa, potem Davy Jones, wreszcie poszukujący wiecznej młodości Czarnobrody. Nawet gdy nie jesteście z marką za pan brat, pewnie domyślacie się, że Salazar pod wieloma względami był po prostu skazany na wtórność. Mogło go uratować tylko dobre CGI. Niestety, twórcy i tu się nie popisali.
Jeśli chodzi o narrację, opowieść spisuje się nawet dobrze. Można dyskutować, czy postać Sparrowa od początku polegała głównie na swoim szczęściu, czy też stało się tak dopiero w „piątce”. Trudno jednak zaprzeczyć, że na ekranie dzieje się dużo. To jednak nie akcja i suspens są problemami Zemsty Salazara. Znacznie bardziej rzuca się w oczy wykorzystywanie schematów, które mogły bawić za pierwszym, za drugim i nawet za trzecim razem, ale za piątym zaczynają już nudzić.
A to wciąż nie największy grzech ostatnich Piratów. Wszyscy fani franczyzy pamiętają pewnie dobrze kapitana Davy’ego Jonesa. Mimo że jego postać powstała już przeszło dekadę temu, mackowate oblicze nie wydaje się wcale sztuczne ani plastikowe. Spece od CGI wykonali po prostu świetną robotę. Wiele lat później sztuka ta nie udała się jednak w przypadku Salazara. Kapitan czasem wygląda, jakby ktoś wkleił go w GIMP-ie czy innym Photoshopie, czasem przypomina upiora z niskobudżetowego horroru, a niekiedy nie różni się wiele od innych piratów. Dobrze wypada tylko w kilku zbliżeniach. A to za mało, żeby ostateczny efekt nie wytrącił nas z immersji.
