Erathia najładniejsza od 27 lat. Wrażenia po 2 godzinach z Heroes 3 Remake
- Powrót w nowych szatach
- Erathia najładniejsza od 27 lat
- Detale, których brakowało
- Prawdziwe nowe życie dla Heroes 3?
Erathia najładniejsza od 27 lat
Zapowiedzi mogą być mylące, więc cieszę się, że miałem okazję przetestować Heroes 3 Remake także w praktyce. W ramach pokazu udostępniono nam możliwość ogrania dwóch scenariuszy – znanego i lubianego Arrogance oraz całkowicie nowej misji tutorialowej. Ta druga związana jest z serią dodatkowych scenariuszy, które stanowią wstęp do historii i rozgrywają się przed lądowaniem Katarzyny w Erathii.
Nie będę ukrywał, nie była ona niczym szczególnie ekscytującym. Ot, zwykły szereg prostych zadań, podczas których twórcy trzymają nas za rączkę i tłumaczą zasady, jakimi rządzi się gra. Taki segment wydaje mi się jednak potrzebny, ponieważ o ile weterani znają „hirołsy” od podszewki, tak nowi gracze, których przecież chce przyciągnąć Ubisoft, mogliby szybko odbić się od gry. Nie można zapominać, że w swojej oryginalnej wersji Heroes 3 nie tłumaczyło właściwie niczego, a już pierwsza kampania mogła dać w kość początkującym. To więc dobry dodatek, który weterani przejdą z palcem w nosie, ale świeżakom pozwoli zapoznać się z tą formą rozgrywki bez zbędnej frustracji.
Głównym daniem było zaś Arrogance, czyli znany scenariusz, w którym zostałem rzucony na mapę już bez żadnych ograniczeń. Szybko wybrałem Nekropolię i ruszyłem eksplorować okolice swojego zamku. Nie musiałem długo czekać, by móc stwierdzić to co najważniejsze – w Remake gra się tak samo dobrze jak w Heroes 3. Wygląda lepiej, ale pod maską to nadal ta sama gra. Ani przez chwilę nie czułem dysonansu, że coś działa inaczej niż wcześniej i muszę uczyć się mechanik od nowa. Intuicyjnie robiłem to samo, co lata temu ogrywając oryginał i wciąż się to sprawdza, a jednocześnie wciąga równie mocno.
Tym razem wszystko wygląda jednak znacznie lepiej. Grafika prezentuje się naprawdę solidnie – moim zdaniem zdecydowanie lepiej niż w Olden Era. Mapy są pełne kolorów, poszczególne jednostki prezentują się świetnie, a wszystkie obiekty podczas eksploracji łatwo rozpoznać. Oczywiście najwięksi puryści będą niezadowoleni, ponieważ gra jest mniej szarobura niż oryginał, a niektóre stwory wyglądają inaczej (np. Zjawy bardziej przypominają Widma z „piątki”). Jeśli jednak nie przeszkadza wam ta delikatna korekta tonu, to powinniście być zadowoleni, bo to zdecydowanie najładniejsza odsłona serii.
Bardzo dobrze prezentują się także same miasta, które są mniej statyczne, a ponadto przy każdej wizycie naszego bohatera widzimy krótką animację wjazdu do środka. Jednocześnie ekran ten nadal jest w pełni czytelny – łatwo połapać się w kwestii rozbudowy, wymogów poszczególnych budynków, rekrutacji żołnierzy czy handlu na targowisku. Dodano także opcję ustanowienia kolejki budowy, co na pewno ułatwi zarządzanie królestwem w przypadku posiadania wielu miast jednocześnie.


