- Filmowi wrogowie, za którymi byśmy podążyli
- Sandman – Spider-Man 3
- Viktor Drago – Creed II
- Thanos – Avengers: Wojna bez granic
- Baron Zemo – Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów
- Magneto – Seria X-Men
- Naukowcy – Dom w głębi lasu
- Ozymandiasz – Watchmen
- Wilford – Snowpiercer
- Killmonger – Czarna Pantera
Ozymandiasz – Watchmen

- Kto zagrał: Matthew Goode
- Gdzie obejrzeć: HBO MAX
Ozymandiasz z filmu Watchmen nie był może pod względem aktorskim postacią wybitnie poprowadzoną (sam Matthew Goode podchodził do tej roli z dystansem), ale przynajmniej jego cele okazały się całkiem sensowne i interesujące. Znaczy nie zrozumcie mnie źle… postać Goode’a poszła w ogromną skrajność, jednak nie sposób odmówić jej pomysłowości.
Ozymandiasz zdawał sobie sprawę, że coś, co łączy ludzi (nawet tych wrogo do siebie nastawionych), to wspólny przeciwnik. Jak to mówią: „Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Ta prosta formułka sprawdziła się tutaj, kiedy Ozymandiasz wykorzystał komiksową sytuację związaną z konfliktem nuklearnym.
W tym uniwersum Zimna Wojna nie była jedynie stresogennym konfliktem bez fajerwerków, ale widmem nuklearnej zagłady. Ozymandiasz zdawał sobie sprawę, że w jakiś sposób musi zapobiec eskalacji konfliktu, dlatego postanowił znaleźć tzw. „wspólnego wroga” dla Stanów Zjednoczonych i ZSRR.
Przeprowadził zatem ogromne ataki na kilka ważnych miast (teoretycznie wciąż brzmi to lepiej niż wojna nuklearna), a winą obarczył Doktora Manhattana. I co? Zadziałało! Obie strony konfliktu zawarły sojusz, dzięki czemu Zimna Wojna stała się na jakiś czas echem przeszłości. Nawet jeśli jego plan miał sens, to nie ma jakiejkolwiek argumentacji dla sposobu, w jaki go przeprowadził.