Gameplay – trudno powiedzieć, w co gra się lepiej. Elden Ring vs God of War Ragnarok - wybieramy GOTY
- Elden Ring vs God of War Ragnarok - wybieramy grę roku!
- Gameplay – trudno powiedzieć, w co gra się lepiej
- Otwartość Elden Ringa imponuje bardziej niż półotwartość God of War
- Twór niedogotowany technologicznie kontra audiowizualne arcydzieło
- Elden Ring stawia na wizję, God of War: Ragnarok idzie w jakość
Gameplay – trudno powiedzieć, w co gra się lepiej

GOD OF WAR: RAGNAROK VS. ELDEN RING – GAMEPLAY
- Co robi lepiej God of War: Ragnarok? Balansuje system walki, znajdując złoty środek pomiędzy spektakularnością a taktyką, pozwala wykonywać rozmaite kombinacje ciosów, pobudza komórki mózgowe niebanalnymi zagadkami środowiskowymi.
- Co robi lepiej Elden Ring? Zapewnia setki różnych broni, umiejętności i buildów postaci, udoskonala system walki z Soulsów, będący jednym z najwybitniejszych systemów walki w historii gier wideo, nie nudzi starciami, oferując wiele różnych typów przeciwników i bossów.
- Zwycięzca: remis, rozstrzygnięcie uważam za niemożliwe
Soulsy to pozycje zabójczo grywalne nie tylko ze względu na swój wyśrubowany poziom trudności. Tytuły z tej serii oferują przede wszystkim responsywny, charakterystyczny, opracowany zresztą przez FromSoftware, a zarazem ustanawiający cały subgatunek, system walki. Określany przede wszystkim przez odpowiedni timing ruchów – poprzez wykonywanie ataków, przewrotów bądź parowań – daje poczucie niesamowitej satysfakcji, kiedy tylko opanuje się go do perfekcji albo wręcz przeciwnie – w pokraczny, acz skuteczny sposób pokona upierdliwego bossa. Elden Ring korzysta więc ze sprawdzonego przepisu na sukces, przy okazji ulepszając i tak już doskonałą formułę.
Mnogość i elastyczność klas (od powolnych rycerzy dzierżących dwumetrowe, dwuręczne maczugi po latających w skórzanych płaszczach i trzymających się na dystans magów), całe multum rodzajów broni o zgoła odmiennych parametrach czy przypisanych specjalnych zdolnościach, „umiejki” usprawniające mobilność postaci czy też pełna dowolność, jeśli chodzi o rozwój jej atrybutów – Elden Ring właśnie tu najmocniej pokazuje swoją „erpegowość”. Każdy gra, jak lubi, i nigdy nie jest zmuszany do obrania konkretnego stylu, pełna wygoda w obliczu sporego wyzwania działa na duży plus.
Trudno powiedzieć, by Ragnarok swoim systemem walki wyraźnie odstawał. Ba, należę do osób dostrzegającego w nowej formule God of Warów sporo inspiracji soulslike’owymi systemami i nie chodzi mi jedynie o zaskakująco trudne starcia z bossami, ale i cały feeling tych potyczek. Kratos co prawda ogranicza się do korzystania ze ściśle określonego arsenału, zaczynając swoją ragnarokową tułaczkę zarówno z Lewiatanem, jak i Ostrzami Chaosu. Początkowo więc uczymy się prostych kombosów i łączenia ze sobą obydwu narzędzi zniszczenia, ale potem, wraz z rozwojem licznych, choć klarownych drzewek umiejętności, a także zyskiwaniem nowego opancerzenia oraz aktywnych skilli, wachlarz zagrań z naszej strony rośnie niebotycznie i wcale niełatwo się w tym chaosie połapać. Mnogość możliwych taktyk, szczególnie w endgamie, podobnie zresztą jak i w Elden Ringu, zapewnia sporo swobody.

Nie samymi bitkami jednak owe gry stoją, choć to głównie na walce się opierają. Gdy w dziele FromSoftware lwią część czasu zajmuje przemierzanie rozległych pobojowisk (w końcu ze skokiem i w końcu w otwartym świecie, a do tego na grzbiecie konia), tak nowy „Bóg wojny” lubi zająć uwagę gracza zagadkami, i to niejednokrotnie niebanalnymi. Często w związku z nimi należy użyć w nieco bardziej niekonwencjonalny sposób oręża. Lewiatan okazuje się po raz kolejny narzędziem wielofunkcyjnym czy też brakującym kołem zębatym wielu mechanizmów rozsianych po wysepkach i miastach. I w Elden Ringu znalazło się trochę miejsca dla łamigłówek, szczególnie w dungeonach, w związku z czym raz na jakiś czas należy przełożyć wihajster tu i tam, choć nie ma tego zbyt wiele. W przypadku owej gry liczy się raczej odkrywanie (ale o tym za chwilę).
Odnoszę więc wrażenie, że obiektywizm nie pomoże w rozstrzygnięciu, który typ rozgrywki jest lepszy czy bardziej dopracowany – w tym przypadku mowa o systemach gameplayowych na tyle bogatych, że trudno nie docenić obu. Nie lubię remisów, ale spokojnie – mecz jeszcze się nie zakończył.
