- 8 rzeczy, które uchroniły Wiedźmina od katastrofy
- Techniczna realizacja walk
- Kostiumy (z jednym wyjątkiem)
- Renfri
- Calanthe, czyli najgroźniejsza (i najmłodsza) babcia Wiedźmina
- Klimaaaatyczna walka ze strzygą
- Origin Yennefer
- Wiecznie młody, ale całkiem śmieszny Jaskier
Klimaaaatyczna walka ze strzygą

Strzyga Netflixowi wyszła. Wprawdzie zupełnie nie przypomina tej z gier (ani tego, co wyobrażałem sobie, czytając książki), ale ma w sobie to coś. Nie wiem, czy „urok” to najbardziej adekwatne w tej sytuacji określenie, ale z pewnością potrafi widza zauroczyć. Smok specjalistom od CGI nie wyszedł. Jasne, był może lepszy (czy raczej: piękniejszy) od swego polskiego odpowiednika, ale w całej okazałości prezentował się nienaturalnie. Trochę tak, jakby żywcem wyjęto go z niskobudżetowego fantasy z roku 2000. Zaanimowany wprawdzie za znacznie większe pieniądze, ale za to sprzed ładnych kilku lat Smaug wyglądał dużo bardziej imponująco. Strzyga to jednak zupełnie inna historia.
Zaklęta księżniczka straszy lepiej niż niejedno horrorowe monstrum. Widać tu inspirację ludowym wyobrażeniem wampira, banshee, a nawet ksenomorfa. Sam Geralt po wypiciu eliksiru też zresztą nie grzeszy urodą. W sensie metaforycznym jest to starcie dwóch potworów, odmieńców, którzy koniec końców stali się tym, kim są, za sprawą pozbawionych sumienia ludzi. Symboliki jest tu w sumie znacznie więcej, ale nie ten aspekt czyni tę walkę tak klimatyczną.
Opuszczony zamek prezentuje się rewelacyjnie. Widać, że scenografia została dopracowana z największą pieczołowitością. Z jednej strony aż szkoda patrzeć, jak kolejne pomieszczenia i rekwizyty są roztrzaskiwane przez wiedźmina i strzygę, z drugiej jednak choreografia walki wręcz hipnotyzuje, a umiejętnie dozowane emocje sprawiają, że nie sposób oderwać się od ekranu (jeśli nastawicie sobie przed starciem wodę na herbatę, bądźcie pewni, że spalicie czajnik). Oby jak najwięcej takich scen pojawiło się w drugim sezonie. Jeśli faktycznie tak będzie, serial po prostu nie może okazać się katastrofą.
