Calanthe, czyli najgroźniejsza (i najmłodsza) babcia Wiedźmina. 8 rzeczy, które ocaliły Wiedźmina Netflixa
- 8 rzeczy, które uchroniły Wiedźmina od katastrofy
- Techniczna realizacja walk
- Kostiumy (z jednym wyjątkiem)
- Renfri
- Calanthe, czyli najgroźniejsza (i najmłodsza) babcia Wiedźmina
- Klimaaaatyczna walka ze strzygą
- Origin Yennefer
- Wiecznie młody, ale całkiem śmieszny Jaskier
Calanthe, czyli najgroźniejsza (i najmłodsza) babcia Wiedźmina

Chociaż ograniczony metraż nie pozwolił na rozwinięcie wątków wielu postaci istotnych w wiedźmińskiej sadze, twórcy zdecydowali się wykorzystać potencjał tkwiący w Calanthe. I całe szczęście, bo władcza babka Ciri ratuje niektóre sceny. Bądźmy szczerzy, historia Jeża jest przydługa i nudnawa. Scenarzyści mogli się postarać bardziej, chociażby nie wkładając w usta postaci banalnych wypowiedzi, które do fabuły nie wnoszą absolutnie niczego, na dodatek wytrącają widza z rytmu. Gdyby w rolach Geralta i Calanthe obsadzono innych aktorów, być może nawet wypowiadane przez nich kwestie otarłyby się o śmieszność. Na szczęście Henry Cavill i Jodhi May wykrzesali ze sztywnego scenariusza tyle, ile się dało.
Nieokrzesana i znudzona królewskimi obowiązkami Calanthe stanowi świetną przeciwwagę dla sztywnej arystokracji Cintry. Jednocześnie potrafi poświęcić prywatny interes dla dobra kraju. Stara się tego nauczyć również wnuczkę, która jednak przez długi czas nie umie znaleźć z nią wspólnego języka. Relacja Ciri z Calanthe to zresztą jedna z mocniejszych stron serialu. Z pewnością została ona pokazana znacznie lepiej niż ta mająca być w założeniu najważniejszą – Dziecka Niespodzianki i Geralta.

Serial okazałby się pewnie porażką, gdyby nie świetne drugoplanowe role kobiece. Obok aktorek wcielających się w Calanthe czy Renfri kawał doskonałej roboty wykonała MyAnna Buring, czyli serialowa Tissaia de Vries. Nieprzystępna i surowa czarodziejka przyćmiewa nawet Yennefer. Dziwię się, że aktorka ta do tej pory była znana głownie z ról w horrorze Zejście i serialu Ripper Street. Bohaterów oszczędnych w mimice czy gestykulacji, a jednocześnie skomplikowanych pod względem charakterologicznych wcale nie gra się łatwiej niż szaleńców. Buring wywiązała się z tego zadania znakomicie. Nie zmienił tego nawet fakt, że musiała uczestniczyć w słynnej scenie z węgorzami w Aretuzie.
