Sprzedaż Mouse: P.I. For Hire wypadła tak dobrze, że polska gra już zaczęła zarabiać dla wydawcy.
Polski mysi FPS całkowicie zwrócił się wydawcy i dotarł do wielu nabywców.
Mouse: P.I. for Hire musi jeszcze poczekać na pierwszy milion sprzedanych egzemplarzy, ale twórcy rodzimej strzelanki tak nie mają na co narzekać. Tytuł sprzedał się już w 730 tysiącach kopii, a firma PlaySide poinformowała, że odzyskała już wszystkie koszty powiązane z wydaniem tego projektu (gra zarobiła jak dotąd około 21,4 mln dol.).
Do tego tytuł pozostaje popularny zarówno na listach życzeń na Steamie (PC to połowa sprzedaży „Myszy”), jak i głównych stronach sklepów cyfrowych na konsolach PlayStation, Xbox oraz Nintendo Switch. Krótko mówiąc: wydawca jest na dobrej drodze, by uzyskać „znaczący przypływ gotówki w najbliższym czasie”.
Warto przy tym pamiętać, że historia mysiego detektywa to nie tylko względnie specyficzny projekt (klasyczny boomer shooter z czarnobiałą, kreskówkową grafiką), ale też debiut jej twórców, studia Fumi. Warszawski zespół stanowczo nie może więc narzekać: 730 tys. egzemplarzy w mniej niż miesiąc to świetny wynik dla nowego dewelopera, nie mówiąc o tym, że Mouse zbiera świetne oceny tak od krytyków, jak i graczy. Na Steamie grę oceniło już ponad 10 tys. osób, z czego tylko 6% wystawiło „łapkę w dół”.
Na razie nie wiemy, jakie są dalsze plany Fumi Games po tym sukcesie. Gra ma doczekać się pudełkowego wydania 10 lipca, w tym edycję Deluxe z paroma fizycznymi bonusami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).