Na Steamie pojawił się tytuł, którego rozgrywka jest czymś zupełnie nowym w branży gier wideo. No, chyba że w młodości graliście w kilka osób w gry singlowe na zmianę.
Eksperymenty w świecie gier wideo są dość powszechnym zjawiskiem. Raz w celach badawczych pozwala się robotom przechodzić grę o robotach, innym razem eksperymenty te mają na celu przynieść niebotyczne przychody największym korporacjom growym na świecie. Czasami jednak forma, jaką przybiera sama gra, jest już w jakiś sposób innowacyjna, choć w tym przypadku jedynie połowicznie.
No bo w takie Jono przychodzi nam grać tak samo jak w każdą inną produkcję na komputerach osobistych. Rzecz jednak w tym, że tytuł, choć dostępny dla wszystkich za darmo, pozwala na zabawę tylko jednej osobie na świecie naraz, co oznacza, że każdy inny, kto chce pokierować zbitkiem pikseli reprezentującym protagonistę, musi ustawić się w kolejce i cierpliwie czekać.
Sam tytuł nie jest wyjątkowo angażujący i trudno powiedzieć o nim coś więcej – Jono jest bowiem platformówką, która wymaga od gracza dość precyzyjnego sterowania postacią. Jego twórca, czyli Part Time Monkey, zadbał jednak, by gracze nie przeszli jej zbyt szybko. Nie mam tu na myśli wyśrubowanego poziomu trundości, a liczbę poziomów dostępnych w grze. Tych jest równo milion, co wydłużyć ma wspólne doświadczenie graczy na całym świecie.
Ci z kolei kontrolę nad ludzikiem obejmują jedynie na minutę, co również wpisuje się w fundamentach rozgrywki. Dodatkowo, by jeszcze bardziej zawiązać poczucie wspólnoty podczas przechodzenia Jono, deweloper wbudował w grę czat, który pozwala na komunikację między czekającymi w kolejce graczami.
Nie jest to jednak jedyny pomysł na interakcję między obserwującymi graczami. Jeden z komentujących zamieszczony wyżej wątek sugeruje, by czekający w kolejce mogli obstawiać, czy graczowi kontrolującemu ludzika uda się przejść do następnego poziomu czy też nie. Autor gry w odpowiedzi wskazuje, że wciąż myśli nad kolejnymi aktywnościami dla obserwatorów.
Może warto wprowadzić lobby, żeby nie trzeba było czekać w kolejce liczącej potencjalnie 700 osób?
Mam nadzieję, że najpierw zobaczę choćby 15 osób w tej kolejce!
Bo choć konecpcja wydaje się być interesująca, to rozgrywka już chyba taka nie jest. Ot, prosty platformer utrzymany w niezbyt skomplikowanym pixelarcie. Być może to właśnie powód niezbyt dużej popularności samej gry. Ciekawe, czy w tym tempie uda się w ogóle przejść ten tytuł, zwłaszcza, że dotychczasowy peak popularności osiągnął 16 aktywnych osób w grze naraz.
Niemniej jest to coś zupełnie nowego w kwestii tworzenia gier wideo, choć na ustach niektórych z was pojawił się właśnie nostalgiczny uśmiech, zwłaszcza jeśli przyszło wam kiedyś przechodzić gry na jednym komputerze na zmianę wraz z rodzeństwem lub przyjaciółmi z dzieciństwa.

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.