Japońska gra o niekoniecznie jasnych stronach licealnego baseballu dała kolejny dowód przyjaźni z czeskimi fanami tego sportu.
Jeden gracz wystarczył, by twórca nowej gry „sportowej” dodał jeszcze jedną wersję językową specjalnie dla tego fana.
Lokalizacje gier na inne języki są obecnie tak powszechne, że dla niektórych nabywców brak rodzimego tłumaczenia rzekomo skreśla niektóre produkcje. Niemniej wciąż nie każdy deweloper decyduje się na, powiedzmy, polskie lub czeskie napisy. Zwłaszcza w przypadku mniejszych twórców, takich jak jednoosobowy „zespół” Eba Game, który jednak znalazł nietypowy powód, by wesprzeć czeskiego gracza. Tak, jednego, poniekąd.
BALL BOY Simulator to niejako typowy mały „indyk”: tytuł budżetowy, ale z bardzo nietypowym pomysłem. W tym przypadku zadaniem gracza jest szukanie zaginionych piłek baseballowych na terenie licealnego klubu, przy czym gra kładzie nacisk na, ekhm, grozę presji społecznej:
Ta gra przedstawia ucisk i nieuzasadnione traktowanie, jakiego doświadczają członkowie szkolnych klubów baseballowych, opierając się na prawdziwych przeżyciach twórcy i osób z jego otoczenia.
To, czy uznasz ją za horror, zależy wyłącznie od Ciebie.
Co ciekawe, mimo niszowego charakteru i jednoosobowego studia, BBS ukaże się w tym miesiącu zarówno z angielskim, jak i japońskim dubbingiem. Na liście są też inne azjatyckie języki, ale niedawno pojawiła się jeszcze jedna lokalizacja: czeska. Co może trochę dziwić, dopóki nie sprawdzi się wpisu udostępnionego przez Eba Game w serwisie X. Twórca spostrzegł, że wśród użytkowników zainteresowanych BALL BOY Simulator znalazł się jeden korzystający z czeskiej wersji językowej Steama i to wystarczyło, by zachęcić dewelopera do dodania takowej do swojej gry:
Pewnego dnia, kiedy zajrzałem na listę życzeń, zauważyłem, że zarejestrowała się na niej tylko jedna osoba z Czech.
Dzięki ostatnim mistrzostwom świata w baseballu wiem, jak wielkim szacunkiem Czechy darzą baseball i Japonię.
Dlatego właśnie, z myślą o tym jednym czeskim fanie baseballu, dodałem też obsługę języka czeskiego.
Pomijając nasuwające się podejrzenia o niestandardowy marketing, twórca odnosi się do dziwnego szacunku, jakim japońscy fani baseballa zaczęli darzyć czeskich zawodników i vice versa po zawodach w 2023 roku. Nie to, żeby Czesi zachwycili wynikami (mecz z Japonią przegrali 2-10), ale de facto amatorska drużyna pełna pasji (i miotacz Ondřej Satoria, który wyautował legendę baseballu, jakim jest Shohei Ohtani, mimo że pracował także jako elektryk) jakoś przemówiła do miłośników tego sportu w Japonii. Nie zmieniło się to po marcowym meczu, w którym Japończycy raz jeszcze rozgromili Czechów (i które były ostatnim międzynarodowymi zawodami dla Satorii).
W tym kontekście można zrozumieć gest Eba Game wobec jednej czeskiej „wishlisty”. Tyle tylko, że twórca raczej nie pozwoli sobie na prawdziwie profesjonalne (czytaj: kosztowne) tłumaczenie. Przynajmniej tak zgadują internauci w kontekście informacji o wykorzystaniu przez dewelopera generatywnej sztucznej inteligencji, w tym w niektórych teksturach „assetów”, niewielkiej części muzyki w tle oraz wybranych materiałach promocyjnych.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Fanowi The Elder Scrolls znudziło się czekanie na TES6, więc zaczął robić własną grę w tym stylu

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).