Nieciekawa sytuacja finansowa Ubisoftu sprawiła, że pracę straciło ponad 700 osób. Francuska firma widzi jednak szansę „odkucia się” w niedalekiej przyszłości. Pomóc w tym mają tytuły takie jak Assassin’s Creed: Mirage.
Gdy Ubisoft podsumowywał okres od kwietnia do grudnia 2022 r., mogło się wydawać, że francuska firma nie przędzie aż tak źle, jak sugerowała. Jednak raport finansowy prezentujący wyniki z całego roku finansowego 2022–2023 – zakończonego w marcu – przedstawia naprawdę kiepską sytuację.
Jak wiecie z osobnej wiadomości, najbardziej rentowną serią Ubisoftu jest Assassin’s Creed – dlatego też to głównie na niej skupią się przyszłe inwestycje firmy.
Niemniej firma szuka oszczędności – m.in. w restrukturyzacji. Na początku kwietnia informowaliśmy Was o zamknięciu pięciu europejskich oddziałów francuskiej firmy (w Polsce, Hiszpanii, Włoszech, Holandii oraz Skandynawii). Okazuje się, że w ten sposób pracę straciło ponad 700 osób. Ubisoft zmniejszył bowiem personel z 20 700 do niecałych 20 tys. ludzi.
Firma wierzy, że zwolnienia – jak również „ścisła kontrola rekrutacji” – pomogą jej wyjść na prostą w 2024 roku. Najbliższe miesiące wydają się ku temu szczególnie sprzyjające, gdyż ma się w nich ukazać wiele wyczekiwanych produkcji Francuzów, m.in. Assassin’s Creed: Mirage, Avatar: Frontiers of Pandora, Skull and Bones czy The Crew Motorfest. Prognozy Ubisoftu zakładają, że sprzedaż gier od kwietnia do czerwca 2023 roku wygeneruje 240 milionów euro przychodu, co zapewniłoby wzrost o 18% rok do roku.
Więcej:Płacisz pełną cenę, ale to nie wystarcza? Ubisoft broni mikropłatności w Assassin's Creed: Shadows
26

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.