GTA 6 w edycji Ultimate zajęło pierwsze miejsce na liście najlepiej sprzedających się gier w PS Store. Analitycy twierdzą, że od teraz kolejni wydawcy będą żądać 80 dolarów za swoje produkcje, choć nie wszystkim się to opłaci.
W zeszłym tygodniu oficjalnie wystartowała przedsprzedaż Grand Theft Auto 6. Jak przystało na prawdopodobnie najbardziej wyczekiwaną grę w historii, bardzo szybko zdominowała ona listy bestsellerów. W amerykańskim PS Store wersja Ultimate Edition wygodnie usadowiła się na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się tytułów.
Taki widok raczej nie powinien nikogo dziwić. Mówimy tu wszak o GTA 6, na które gracze czekali od wielu lat. Nie przeszkodziła w tym nawet wysoka cena tej edycji, kosztującej 100 dolarów. Niektórzy gracze przyznają, że od dawna mieli odłożone pieniądze specjalnie na ten tytuł, a tytuł kupiły nawet osoby, które na co dzień nie interesują się grami wieo.
Niektórzy moi znajomi, którzy w ogóle nie grają w gry i mają PS5 głównie jako dekorację, już zamówili ją [GTA 6 – przyp. red.] w przedsprzedaży. GTA to coś więcej niż gra. Szaleństwo.
Odkładałem pieniądze na GTA 6 od grudnia 2025. Wiedziałem, co nadchodzi, i wiedziałem, że może być droższe. Zamówiłem w przedsprzedaży edycję Ultimate, a teraz oszczędzam na Wiedźmina 4.
Podobnie jak zrobiło to Nintendo z Mario Kart World, firma Take-Two wyceniła GTA 6 w podstawowej wersji na 80 dolarów (w Polsce: 349 zł), czyli więcej niż obecny branżowy standard wynoszący 70 dolarów. Zdaniem analityków tą samą drogą podążą teraz inni wydawcy, ale tylko niektórym uda się przekonać graczy do zakupu tak wycenionych gier.
David Cole z DFC Intelligence w rozmowie z serwisem GamesRadar+ stwierdził, że „branża już zmierza w tym kierunku, na czele z Nintendo”. Jego zdaniem problem polega na tym, że „tylko garstka gier premium będzie mogła uzasadnić taką cenę”. Aktualnie dotyczy to jedynie GTA i Mario, czyli dwóch ogromnych marek, które posiadają oddaną rzeszę fanów.
Branża zmierza w kierunku modelu cenowego opartego na poziomach, w którym uznaje się, że niektóre gry po prostu oferują znacznie większą wartość niż inne i powinny być odpowiednio wyceniane.
Podobnego zdania jest Joost van Dreunen, przedsiębiorca specjalizujący się w branży gier. Uważa on, że 80 dolarów będzie ceną „zarezerwowaną tylko dla kilku wybranych tytułów i serii”. Tym samym wydawcy, którzy spróbują pobrać taką samą kwotę za tytuł nie spełniający oczekiwań nabywców, „najprawdopodobniej będą tego żałować”.
Gaming coraz bardziej staje się kategorią luksusową. Jego ekonomia historycznie opierała się na modelu „zwycięzca bierze większość”, a GTA 6 ponownie podnosi poprzeczkę. Wydawcy, którzy będą w stanie ją przeskoczyć, jeszcze bardziej odskoczą konkurencji, a ci, którzy nie dadzą rady, będą musieli konkurować w dystrybucji, szukając nowych kanałów, pakietów i modeli cenowych, aby dotrzeć do graczy tam, gdzie nie sięgają blockbustery.
Warto przypomnieć, że całkiem niedawno byliśmy świadkami takiej sytuacji. Microsoft zdecydował się podnieść podstawową cenę swoich gier do 79,99 dolarów, a pierwszą produkcją objętą tym cennikiem było The Outer Worlds 2. Firma jednak szybko się zreflektowała i obniżyła ją do 69,99 dolarów – nie żeby cokolwiek to zmieniło, ponieważ gra i tak osiągnęła słabe wyniki sprzedażowe.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).