Marvel’s Wolverine coraz śmielej wychodzi z cienia. Nową gra Insomniac Games nie u wszystkich wywołuje taki „opad szczęki” jak niegdyś Spider-Man, ale pierwsze wrażenia są zdecydowanie pozytywne.
Do premiery Marvel’s Wolverine pozostał już tylko miesiąc, a studio Insomniac Games zaprosiło branżowych dziennikarzy na obszerny pokaz swojej najnowszej produkcji. Dzięki temu poznaliśmy sporo nowych szczegółów dotyczących fabuły, systemu walki i konstrukcji gry.
Jedna z ciekawszych informacji dotyczy grywalnych bohaterów. W Marvel’s Wolverine przez całą przygodę będziemy sterować wyłącznie Loganem. Insomniac Games potwierdziło to wprost, deklarując, że „Wolverine jest jedyną grywalną postacią”.
Dla części fanów poprzednich produkcji studia może być to dobra wiadomość. W serii Marvel’s Spider-Man twórcy pozwalali bowiem przejmować kontrolę nad innymi postaciami – przede wszystkim Mary Jane Watson. Jej nastawione głównie na skradanie się sekwencje nie przypadły do gustu wszystkim graczom i należały do bardziej krytykowanych elementów przygód Petera Parkera.
Marvel’s Wolverine ma nie być również opowieścią o początkach bohatera. Gdy rozpocznie się właściwa akcja, Logan będzie już miał adamantium połączone z kośćmi, nie pamiętając jednak, w jaki sposób i dlaczego do tego doszło. Gra jedynie krótko zahaczy o jego wcześniejsze losy. W pierwszych godzinach przygody zobaczymy także zdziczałego Logana spotykającego Nathaniela Essexa, po czym historia szybko przeskoczy o kilka lat do przodu.
Co ciekawe, w uniwersum Marvel’s Wolverine nie istnieje jeszcze grupa X-Men. Nie oznacza to jednak braku znajomych twarzy. Logan jest byłym członkiem Team X – tajnej jednostki mutantów, z którą związani są m.in. Sabretooth i Mistique. Ważne role odegrają także Jean Grey, wspomniany Nathaniel Essex oraz Bolivar Trask.

Reżyser narracji Walt Williams tłumaczy, że była to świadoma decyzja. Insomniac Games chciało przedstawić mutantów przede wszystkim jako outsiderów żyjących na marginesie społeczeństwa, którzy nie posiadają jeszcze bezpiecznej przystani. Zdaniem twórców właśnie Logan, czujący się obco nawet pośród innych mutantów, idealnie nadaje się do pokazania takiego świata.
Studio nie zamierza również odtwarzać znanego z wielu komiksów miłosnego trójkąta Logana, Jean Grey i Cyklopa. Williams potwierdził, że historia skupi się tylko na relacji pierwszej dwójki.
Warto również zwrócić uwagę na warstwę techniczną, bo pod tym względem Insomniac Games szykuje ponoć coś, czego nie oferowała żadna z wcześniejszych produkcji studia. Marvel’s Wolverine na podstawowym PlayStation 5 ma domyślnie działać w 60 klatkach na sekundę z włączonym ray tracingiem.
Jak wyjaśniła w rozmowie z IGN starsza reżyserka projektu, Jess Reiner-Reed, osiągnięcie 60 fps na bazowym PS5 było jednym z założeń zespołu już od wczesnych etapów produkcji. Według niej cel udało się zrealizować, a gra działa „niezwykle płynnie”.
Najwięcej nowych informacji przyniosły jednak wrażenia dziennikarzy, którzy spędzili z Marvel’s Wolverine około dwóch godzin. Tym, co jako pierwsze rzuciło im się w oczy, był fakt, że gra nie oferuje otwartego świata na wzór Spider-Manów. Insomniac Games zdecydowało się na bardziej liniową, filmową przygodę, podczas której odwiedzimy różne zakątki globu. Twórcy uznali bowiem, że taka konstrukcja lepiej pasuje do Logana, który nie jest typem bohatera przywiązanym do jednego miejsca.
Sam system walki czerpie pewne rozwiązania ze Spider-Manów, ale został dostosowany do zupełnie innego charakteru Wolverine’a. Logan jest cięższy i bardziej bezpośredni niż Peter Parker, lecz zdecydowanie nie ociężały. Potrafi szybko doskakiwać do przeciwników, wspinać się po ścianach czy błyskawicznie przemieszczać między kolejnymi celami.
Starcia mają zachęcać przede wszystkim do agresji. Podstawą są kombinacje pazurami, uniki oraz parowanie, a przeciwnicy nie czekają grzecznie na swoją kolej. Rosomak może zostać otoczony i mimo swoich zdolności regeneracyjnych szybko polec, jeśli gracz straci kontrolę nad sytuacją. Na jego drodze staną również bardziej wyspecjalizowani wrogowie, korzystający chociażby z tarcz, oraz urządzenia ograniczające zdolność Logana do leczenia ran.
Nie zabraknie przy tym brutalności. Pazury odetną kończyny, krew obficie zaleje ekran, a część egzekucji pozostawi wyobraźni bardzo niewielkie luki do wypełnienia. Insomniac Games podkreśla jednak, że przemoc nie ma przedstawiać Wolverine’a jako sadysty czerpiącego przyjemność z zabijania – jest raczej naturalną konsekwencją jego sposobu walki. Osoby, którym taki poziom brutalności nie odpowiada, będą mogły go ograniczyć w ustawieniach dostępności.

Kluczową mechaniką Marvel’s Wolverine będzie pasek Rage, który napełniamy, pozostając w ofensywie. Szał podzielono na trzy poziomy. Na drugim Logan stanie się silniejszy i otrzyma dostęp do Last Stand – umiejętności pozwalającej wykorzystać zgromadzony Szał do podniesienia się po utracie całego zdrowia.
Po osiągnięciu trzeciego poziomu Wolverine wpadnie natomiast w prawdziwy amok. Obraz straci kolory, przeciwnicy zostaną wyróżnieni czerwienią, a Logan zyska znacznie potężniejsze ataki i możliwość błyskawicznego wykonywania egzekucji. Mechanika ta ma odzwierciedlać problemy bohatera z kontrolowaniem własnego gniewu. Co istotne, maksymalnego szału nie aktywujemy samodzielnie – po napełnieniu paska Logan automatycznie straci nad sobą kontrolę.
Oczywiście w trakcie zabawy rozwiniemy również bohatera. Do dyspozycji będą cztery miejsca na specjalne techniki oraz system adaptacji zapewniający pasywne premie. Eksploracja pozwoli natomiast zdobywać surowce, znajdować butelki whisky czy materiały służące do tworzenia nowych strojów.
Na chętnych mają czekać także Drzwi do koszmaru (Nightmare Doors), prowadzące do surrealistycznych wyzwań. Mogą one przyjąć formę prób bojowych lub czasowych sekwencji platformowych, a ich ukończenie pozwoli odkrywać fragmenty utraconych wspomnień Logana.
Co istotne, już w dniu premiery Marvel’s Wolverine zaoferuje tryb Nowa Gra Plus. Dostępna będzie również funkcja Mission Replay, dzięki której po ukończeniu danej misji bez problemu powrócimy do niej, chociażby w celu odnalezienia pominiętych wcześniej przedmiotów kolekcjonerskich.
Wrażenia dziennikarzy z dema są w większości pozytywne. Chwalona jest przede wszystkim brutalność i ciężar starć, które dobrze oddają charakter Wolverine’a. Uwagę zwracają również płynne przejścia pomiędzy eksploracją, skradaniem się, walką i scenami filmowymi oraz możliwość wykorzystywania otoczenia – przykładowo poprzez zrzucanie przeciwników z wysokości czy rozbijanie elementów lokacji.
Co ciekawe, jednym z najlepiej wspominanych elementów pokazu okazały się spokojniejsze momenty. W Lowtown można ponoć na chwilę schować pazury, porozmawiać z innymi mutantami, zmierzyć się z Sabretoothem w siłowaniu się na rękę czy zagrać z Mystique w „Nigdy przenigdy”. Dziennikarze chwalili te fragmenty za możliwość lepszego poznania bohaterów oraz złapania oddechu pomiędzy kolejnymi brutalnymi starciami.

Nie oznacza to jednak, że po pokazie wszyscy byli w skowronkach. Jedna osoba wprost przyznała, że demo zrobiło na niej duże wrażenie, ale nie wywołało gigantycznego „opadu szczęki”. Ktoś inny zauważył, że początki Wolverine’a nie zapewniają podobnego efektu świeżości, jaki przed laty dawało pierwsze spotkanie z Marvel’s Spider-Manem. Tam samo przemieszczanie się na sieciach po Nowym Jorku oraz ogromna mobilność podczas starć były czymś, co natychmiast przyciągało uwagę.
Pojawiły się też uwagi dotyczące walki z większymi grupami przeciwników. W początkowych fragmentach dema duża liczba atakujących niekiedy prowadziła do chaosu, a kierowanie ciosów w konkretnego przeciwnika nie zawsze było tak precyzyjne, jak można by oczekiwać. Z kolei starcie z ogromnym Sentinelem, polegające m.in. na unikaniu jego ataków i uderzaniu w odsłonięte słabe punkty, zostało określone jako mało zaskakujące.
Jest jednak szansa, że wiele z tych problemów straci na znaczeniu wraz z rozwojem Logana. Późniejsze fragmenty dema, w których dziennikarze otrzymali więcej technik i ulepszeń, oferowały już znacznie większe możliwości kontrolowania grup przeciwników oraz dostosowania stylu walki do własnych preferencji.
Po pierwszych kilku godzinach trudno więc mówić o rewolucji w gatunku gier akcji. Marvel’s Wolverine korzysta z fundamentów wypracowanych przez Insomniac Games przy Spider-Manach i nie u wszystkich wywołuje równie silny „efekt wow”, co pierwsza przygoda Petera Parkera. Jednocześnie dziennikarze podkreślają, że zdecydowanie nie jest to Spider-Man z podmienionym modelem bohatera. Rosomak ma własny rytm, znacznie bardziej brutalny styl walki i historię skrojoną pod jego charakter.
O tym, czy wszystkie te elementy wystarczą, aby zachwycić gracze, przekonamy się 15 września, kiedy Marvel’s Wolverine zadebiutuje na PlayStation 5.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.