Duchowy następca gry Bully nie zaliczył wymarzonego starty. Agefield High: Rock the School zanotowało fatalny debiut na Steamie, a gracze bezlitośnie punktują problemy produkcji.
Jeśli liczyliście, że Agefield High: Rock the School choć trochę ukoi tęsknotę za kolejną odsłoną kultowego Bully, najprawdopodobniej będziecie mocno rozczarowani. Duchowy następca produkcji Rockstar Games zadebiutował 12 sierpnia na Steamie i już na starcie zebrał solidne cięgi od graczy.
W momencie pisania tej wiadomości dzieło Refugium Games może „pochwalić” się zaledwie 30% pozytywnych recenzji na platformie firmy Valve. Gracze przyznają, że choć sam pomysł na Agefield High: Rock the School jest bardzo dobry, wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Najwięcej krytyki dotyczy fatalnego stanu technicznego. Użytkownicy Steama narzekają przede wszystkim na słabą optymalizację, częste awarie oraz kiepskiej jakości animacje twarzy. Jeden z recenzentów stwierdził, że Agefield High: Rock the School wymaga „znaczącej przebudowy”. Inny poszedł jeszcze dalej, przyznając, że mimo iż kupił grę przy 10-procentowej obniżce ceny, czuje się oszukany, bo „nie jest warta nawet 10% tej ceny”.
Nie wszyscy gracze spisują jednak Agefield High: Rock the School na straty. W części komentarzy można przeczytać, że pod warstwą problemów technicznych kryje się produkcja z potencjałem. Niektórzy użytkownicy deklarują więc, że zamierzają dać jej drugą szansę i powrócić do zabawy, gdy twórcy uporają się z największymi bolączkami oraz wydadzą potrzebne aktualizacje.
Fatalny stan techniczny błyskawicznie odbił się również na zainteresowaniu produkcją. Krótko po premierze Agefield High: Rock the School zgromadziło w szczytowym momencie ponad 2400 jednocześnie grających osób. Wynik ten zaczął jednak bardzo szybko topnieć. W chwili pisania tej wiadomości w wirtualnych szkolnych ławkach zasiada 733 graczy.

Co ciekawe, można odnieść wrażenie, że sami deweloperzy zdawali sobie sprawę, iż premiera może nie przebiec całkowicie bezproblemowo. W opublikowanym z okazji debiutu komunikacie, utrzymanym oczywiście w żartobliwym tonie, poprosili graczy, aby „obchodzili się delikatnie ze ścianami”, gdyż „farba jest jeszcze świeża”.
Drodzy uczniowie, rodzice i wszyscy, którzy z niecierpliwością czekaliście na otwarcie Agefield High, z ogromną dumą ogłaszam, że w końcu nadszedł ten dzień!
Podczas gdy woźny był zajęty naprawianiem kilku pozostałych przecieków w dachu, a moje biurko zasypywały dziesiątkami pustych kubków po kawie i tysiące skarg zaniepokojonych rodziców, w końcu mogę uroczyście przeciąć wstęgę i powitać Was wszystkich w środku.
Ale… uczniowie… proszę, obchodźcie się delikatnie ze ścianami. Farba jest jeszcze świeża – czytamy w komunikacie deweloperów.
Agefield High: Rock the School przenosi nas do niewielkiego amerykańskiego miasteczka na początku lat 2000. Wcielamy się w Sama, na trzy miesiące przed ukończeniem liceum trafiającego do nowej szkoły. Tam poznaje Kale'a i Axela, z którymi zamierza „zatrząść budą” i zapisać się w lokalnej historii.
Rozgrywka łączy wykonywanie misji z chodzeniem na lekcje i swobodną eksploracją niewielkiego otwartego świata obejmującego szkolny kampus, osiedla, centrum miasta oraz tereny wiejskie. Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, aby urwać się z zajęć, wykonywać zadania poboczne i wydawać zarobione pieniądze na ubrania, fryzury czy rowery. Trzeba przy tym uważać na nauczycieli i policję.
Cała historia zapewnia około 8–10 godzin zabawy, a na graczy czekają 32 misje główne, dwa zakończenia i 15 zadań pobocznych. W planie lekcji znalazło się natomiast pięć przedmiotów: angielski, matematyka, geografia, niemiecki oraz muzyka.
Osoby, których kiepskie przyjęcie produkcji nie odstraszyło, mogą obecnie skorzystać ze wspomnianej wyżej promocji. Do 19 sierpnia Agefield High: Rock the School kosztuje na Steamie 116,99 zł, czyli o 10% mniej niż standardowo. Gdy obniżka przestanie obowiązywać, cena wzrośnie do 129,99 zł.
Warto również pamiętać, że produkcja oferuje lokalizację kinową, czyli z polskimi napisami.
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.