Twórcy Spine postanowili zażartować z ekskluzywnego pokazu GTA VI na Netflixie i szybko doczekali się naśladowców. Ich pomysł przerodził się w zaczątki viralowego trendu, który wykorzystują kolejne studia.
Netflix nie zaoferował nam 100 milionów dolarów za wyłączność, więc tego newsa przeczytacie za darmo. Wybaczcie zagadkowy wstęp, ale jest to parafraza wpisu w mediach społecznościowych, który ma zadatki, by stać się viralem. Twórcy gier postanowili lekko zadrwić z pokazu Grand Theft Auto VI na amerykańskiej platformie streamingowej, a jednocześnie wypromować własne dzieła. W tym celu deweloperzy udostępniają zwiastuny swoich produkcji, dodając do nich charakterystyczny slogan:
Netflix nie zaoferował nam 100 milionów dolarów za wyłączność. Oto więc nowy trailer – za darmo.
Trend zapoczątkował zespół Nekki, pracujący obecnie nad grą akcji zatytułowaną Spine. Wpis studia spotkał się z ciepłym przyjęciem użytkowników, co przełożyło się na ok. 465 tys. wyświetleń, przeszło 18 tys. polubień i ponad tysiąc udostępnień. Pomysłowy sposób na promocję nie umknął też uwadze innych twórców, którzy również zaczęli wrzucać zwiastuny gier z podobnym lub identycznym podpisem. Tym samym żart stał się początkiem potencjalnej lawiny i niezłym sposobem na podpięcie się pod temat GTA VI.
Niewtajemniczonym wyjaśniam, że wpisy są oczywistym nawiązaniem do pokazu „szóstki”, który początkowo był dostępny wyłącznie dla użytkowników Netflixa. Ruch ten okazał się równie zaskakujący, jak opłacalny. Materiał przełożył się na ogromne zainteresowanie platformą, a samą prezentację okrzyknięto mianem „wykraczającej poza wszelkie granice”. Czasowa ekskluzywność trwała 6 godzin – obecnie film można obejrzeć m.in. w serwisie YouTube.
GTA VI zadebiutuje 19 listopada na konsolach PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. W przyszłości tytuł ma trafić również na pecety.

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.