Z pozoru zwyczajny wpis jednego gracza stał się punktem wyjścia do dyskusji o problemie, który wykracza daleko poza branżę gier. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to gry wideo przeładowane będą szumem informacyjnym, a my nie zaznamy chwili spokoju.
Postępujący rozwój mediów audiowizualnych, w tym gier wideo, okupiony jest coraz większym natłokiem informacji. Trochę nie ma się co dziwić – chyba wszyscy zauważyliśmy, że przyspiesza zarówno tempo życia codziennego, jak i przepływ informacji poprzez wszechogarniający nas internet. Sposobów na celowe „zwolnienie” jest kilka, a jednym z nich jeszcze do niedawna było sięgnięcie po mniej lub bardziej wciągającą grę wideo.
No właśnie, było, bowiem jak wskazują gracze na Reddicie, współczesne gry zdają się powielać ogólną tendencję zaśmiecania naszej uwagi zwykłym szumem informacyjnym i zwiększającą się liczbą wcale niepotrzebnych bodźców. Do takich właśnie wniosków doszedł użytkownik zeec123, który opublikował wpis z dość ironicznym pytaniem: „dlaczego dzisiejsze gry nie potrafią się po prostu zamknąć?”
I nie miał wcale na myśli zwolnienia pracowników licznych studiów growych, lecz zwyczajne zaprzestanie ciągłego komunikowania w stronę gracza niczego nie wnoszących sygnałów. Zamiast dać pomyśleć i pozwolić nasycić oczy wirtualnymi krajobrazami, dzisiejsze gry nieustannie bombardują nas ciągłymi komunikatami. Większość z nich nie wnosi zbyt dużo, a jednak skutecznie zakłócają naszą koncentrację i niejako wpisują się w szerszą tendencję rozproszenia uwagi obserwowaną we współczesnych mediach i świecie.
Za przykład w jego wpisie posłużyło Resonance: A Plague Tale Legacy, które choć generalnie przypadło mu do gustu, to ani przez chwilę nie kryło, że jest przepełnione wspomnianym wcześniej szumem informacyjnym. Główna bohaterka w zasadzie cały czas komentuje otaczającą ją rzeczywistość, a jej wstawki nie wnoszą niczego do rozgrywki.
Autor twierdzi również, że im bliżej końca fabuły, tym bardziej jej komentarze działały mu na nerwy, a w konsekwencji zmuszony był wyciszyć je w ustawieniach. I być może jest to jakieś wyjście, choć na moje przypomina ono bardziej nałożenie plastra na otwarte złamanie. W tym wypadku naszej koncentracji.
Bo pod płaszczykiem irytujących komentarzy kryje się coś więcej – niemały problem ciągłego przebodźcowania o charakterze globalnym. Nie będę bawił się tu w socjo- albo psychologa, lecz zwrócę waszą uwagę na inny przykład tego problemu, który być może zauważyliście także sami. A szczególnie, jeśli gracie w wydawane dzisiaj gry akcji z elementami zagadek logicznych.
Weźmy za przykład jedną z odsłon serii Horizon, którą wskazują w komentarzach inni gracze. Nie odnosicie czasem wrażenia, że zanim gracz zdąży dobrze zastanowić się nad rozwiązaniem zagadki środowiskowej, to protagonistka już zaczyna zasypywać nas podpowiedziami, które wcale nie są nam potrzebne?
Jedyny raz, gdy miałem z tym problem, to z Horizon Forbidden West, bo Aloy nie pozwalała mi samodzielnie rozwiązać żadnej „zagadki”. W momencie, gdy zdążyłem tylko mrugnąć, ona mówiła coś w stylu: „Może mogłabym to zburzyć”, a ja nawet nie zarejestrowałem, że to „zagadka”.
Ten wywód można by skwitować sformułowaniem, że przecież czasy się zmieniają, więc giereczkowo też albo kiedyś to były gry wideo, a dzisiaj to nie ma. Rzecz w tym, że stan rozwoju branży gry wideo stanowi idealny komentarz do naszych czasów. Współczesne gry coraz częściej zdają się powielać ten sam mechanizm, który znamy z mediów społecznościowych i internetu, czyli nieustanną walkę o naszą uwagę. Jeśli projektanci nie zaczną zostawiać graczowi przestrzeni na ciszę i samodzielność, informacyjny hałas stanie się kolejnym standardem branży.
Więcej:Gracze gacha nauczyli się rozpoznawać, kiedy ich ulubiona gra zaczyna umierać
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.