Crimson Desert to gra premium (i nie soulslike), a tym samym nie ma w niej miejsca dla znienawidzonej monetyzacji.
Mikropłatności nie pojawią się w Crimson Desert, potwierdzili twórcy nadchodzącej przygodowej gry akcji z elementami RPG dla jednego gracza.
Mikrotransakcje pozostają domeną gier wieloosobowych, ale w ostatniej dekadzie było to raczej ogólną zasadą niż niepodważalnym faktem. Co prawda większość eksperymentów z płaceniem za zawartość spoza DLC w tytułach single player wypadła tak „dobrze”, że nawet część twórców je skrytykowała, ale nie zmienia to faktu, że nawet w zeszłym roku nie brakowało produkcji stricte dla jednego gracza z takimi płatnymi pakietami (vide Assassin’s Creed: Shadows).
Nie dziwi więc, że gdy gracze dowiedzieli się o Crimson Desert, część z nich zaczęła podejrzewać, że i ten tytuł spróbuje zachęcić nabywców do małych dodatkowych wydatków. W końcu za projekt odpowiadają twórcy popularnego MMO, a tu i ówdzie pojawiały się opinie, że „masowo sieciowe” korzenie gry są wciąż widoczne w rozgrywce.
Tę i inne kwestie poruszono w trakcie niedawnej transmisji studia Pearl Abyss. Dyrektor marketingu Will Powers pojawił się podczas zapowiadanego nowego odcinka podcastu Dropped Frames, by rozwiać niektóre z wątpliwości dotyczących Crimson Desert. W tym w zakresie mikropłatności, które nie pojawią się w nowym RPG akcji.
Mogę to stwierdzić stanowczo: nie ma sklepiku z kosmetykami. Tworzymy to jako doświadczenie premium, które kupujesz i cieszy się światem, a nie coś [tworzone – przyp. red.] pod mikropłatności.
Deweloper wskazuje, że mikrotransakcje mają zastosowanie przede wszystkim jako alternatywny sposób zarabiania na grze i opłacania jej rozwoju. To po prostu inny model monetyzacji przynależny m.in. do gier free-to-play, a nie „tytułów premium”. Innymi słowy: w Crimson Desert nie ma dla nich miejsca.
Powers przyznaje przy tym, że wiele kwestii zmieniło się w trakcie produkcji gry. Stąd kolejne wyjaśnienia twórcy, np. potwierdzenie braku opcji wyboru poziomu trudności oraz skalowania wrogów.
Na ten moment [Crimson Desert – przyp. red.] nie ma żadnych ustawień poziomu trudności. Gra ma jedną linię wzrostu poziomu wyzwania, która faktycznie wpływa na stały poziom trudności przeciwników w świecie gry.
Pomyśl o tym: jeśli utkniesz w jakimś starciu, możesz się do niego odpowiednio przygotować i pokonać tę przeszkodę. Właśnie takie możliwości daje ci świat Crimson Desert.
Ta gra nie ma być ani niezwykle łatwa, ani niezwykle trudna, ma oferować różnorodną zawartość i dawać ci mnóstwo opcji w świecie gry.
Takie rozwiązanie może z miejsca przywodzić na myśl gatunek soulslike, bo studio FromSoftware i jego naśladowcy również stronią od dodatkowych poziomów trudności. Może dlatego (i z powodu bossów) Powers wyjaśnił też, że Crimson Desert nie jest soulslike’iem.
Zdaniem twórcy ten tytuł zwyczajnie nie wpisuje się w „specyficzną definicję” gatunku, uwzględniającą m.in. wymóg precyzyjnego unikania ataków i zasadniczy brak „drogi na skróty”. Oczywiście będą wyzwania wymagające większej wprawy, ale gracz zawsze będzie miał opcję przygotowania się poprzez zebranie przedmiotów wzmacniających lub ugotowanie posilającego jedzenia, o którym wspomniano w niedawnym materiale studia Pearl Abyss. Inaczej mówiąc: gracz nie będzie nigdy zmuszony do zaciśnięcia zębów i powiedzenia sobie „git gud!”.
Crimson Desert zadebiutuje 19 marca 2026 roku na PC, XSX/S i PS5.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).