Gears of War: E-Day zachwyciło recenzentów, ale dla Microsoftu może okazać się finansowym koszmarem.
Bardzo dobre recenzje nie zawsze gwarantują sukces finansowy, o czym boleśnie może przekonać się Microsoft. Choć Gears of War: E-Day zostało bardzo ciepło przyjęte przez krytyków, najnowsze doniesienia sugerują, że produkcja studia The Coalition może okazać się jedną z największych finansowych wpadek w historii Xboxa. Wszystko za sprawą astronomicznego budżetu, którego odzyskanie wydaje się graniczyć z cudem.
Zanim jednak przejdę do rzeczy, przypomnę, że pierwsze niepokojące informacje na temat budżetu E-Day pojawiły się jeszcze w czerwcu. Wówczas dziennikarz Tom Henderson przekazał, że koszt stworzenia gry miał przekroczyć 400 milionów dolarów. Doniesienia te zakwestionował jednak Jez Corden z Windows Central, sugerując, że rzeczywiste wydatki były niższe.
Teraz sprawa powróciła za sprawą serwisu Kotaku, który powołując się na źródło zaznajomione z działalnością Xboxa, donosi, że budżet Gears of War: E-Day miał przekroczyć aż 500 milionów dolarów. Co więcej, kwota ta nie uwzględnia wydatków na marketing.
Jeśli informacje te okażą się prawdziwe, najnowsza odsłona kultowej serii będzie jedną z najdroższych gier w historii. Dla porównania, produkcja Marvel's Spider-Man 2 kosztowała około 315 milionów dolarów.
Tak wysokie wydatki mogą wynikać między innymi z długiego cyklu produkcyjnego. Prace nad nowymi „Gearsami” miały rozpocząć się jeszcze w 2020 roku, a za projektem stoi liczące około 300 pracowników studio The Coalition. Warto jednak zaznaczyć, że Microsoft nie potwierdził oficjalnie doniesień dotyczących budżetu gry.
Sam budżet nie byłby jeszcze powodem do niepokoju, gdyby Gears of War: E-Day sprzedawało się równie dobrze, jak zostało ocenione. Tymczasem pierwsze szacunki wskazują, że mimo najlepszych recenzji w serii od czasów oryginalnej trylogii na Xboxa 360, zainteresowanie zakupem gry jest stosunkowo niewielkie.
Według danych Alinea Analytics w pierwszym tygodniu od premiery E-Day sprzedało się w około 230 tysiącach egzemplarzy, generując 37 milionów dolarów przychodu. Co istotne, znaczną część tej kwoty stanowiły zakupy ulepszenia do Premium Edition za 30 dolarów, dzięki któremu abonenci Game Passa mogli rozpocząć zabawę przed premierą.
Od tego czasu wyniki z pewnością się poprawiły, jednak przy tak ogromnym budżecie droga do osiągnięcia rentowności pozostaje bardzo długa. Sytuację komplikuje dodatkowo obecność gry w Game Passie od dnia premiery, która ogranicza liczbę tradycyjnych zakupów.
Nie bez znaczenia pozostaje również decyzja Microsoftu o rezygnacji z wydania gry na PlayStation 5. Według wcześniejszych analiz Alinea Analytics odświeżone Gears of War: Reloaded sprzedało się na konsoli Sony w około 684 tysiącach egzemplarzy. Gdyby E-Day osiągnęło podobny wynik, mogłoby przynieść Microsoftowi dodatkowe 33 miliony dolarów po odliczeniu prowizji platformy. Choć byłby to spory zastrzyk gotówki, taki wynik i tak byłby jednak kroplą w morzu potrzeb przy budżecie przekraczającym pół miliarda dolarów.
Nie oznacza to oczywiście, że Gears of War: E-Day nie przynosi Microsoftowi żadnych korzyści. Jako tytuł ekskluzywny konsol Xbox może zachęcać graczy do powrotu na platformę, zwiększać zainteresowanie Game Passem i wzmacniać cały ekosystem firmy. Wartość tych korzyści jest jednak znacznie trudniejsza do oszacowania niż przychody ze sprzedaży.
Zastanawiające pozostaje również milczenie Microsoftu w kwestii oficjalnych wyników E-Day. W 2019 roku gigant z Redmond na chwilę po premierze „piątki” chwalił się, że produkcja przyciągnęła w pierwszym tygodniu ponad 3 miliony graczy. Tym razem podobnego komunikatu zabrakło.
Cała sytuacja rodzi jednak pytania o przyszłość strategii Microsoftu. Z jednej strony firma ponownie stawia na ekskluzywne produkcje, które mają zachęcać graczy do pozostania w ekosystemie Xboxa. Z drugiej rezygnacja z kolejnych platform oznacza ograniczenie potencjalnych przychodów w czasach, gdy koszty tworzenia największych gier osiągają rekordowe poziomy.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
2

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.