Trzeci Baldur bezsprzecznie pozostaje jednym z najlepszych RPG w historii, lecz fani mają obiekcje co do niektórych rozwiązań deweloperów, gdy gramy złą postacią. Brak alternatyw i wycięta zawartość boli nawet po trzech latach od premiery.
Baldur’s Gate 3 to bez wątpienia jedna z ważniejszych dla całej branży growej produkcja. Świadczą o tym jej fenomenalne recenzje, liczba zgarniętych nagród czy w końcu popularność wśród fanów, która równo 3 lata od debiutu objawia się 80 tysiącami aktywnych graczy w szczytowym momencie na samym tylko Steamie. Nie odkryję Ameryki pisząc, że tytuł jest jednym z bardziej rozbudowanych i wciągających RPG-ów jakie powstały w ostatnich latach. Problem w tym, że rzeczywiście taki jest, jeśli tylko nie gracie złą postacią.
I nie zrozumcie mnie źle, bo nawet wybierając ścieżkę złodupca gra nadal wciąga na dziesiątki godzin i dostarcza masę zabawy. Problem, o którym chcę wam opowiedzieć dotyczy wyłącznie różnic fabularnych między standardowo dobrym lub neutralnym charakterem naszego bohatera a tym złym. Na to właśnie wskazuje jeden z fanów w swoim ostatnim wpisie na Reddicie:
Ukończyłem dwie pełne rozgrywki jako zła postać oprócz dwóch normalnych rozgrywek jako dobry/neutralny heros. Choć granie złą postacią nadal sprawia frajdę, jestem szczerze zdumiony decyzją Larianów o celowym usunięciu tak dużej ilości zawartości na ścieżce zła, nie zastępując jej żadną inną.
[...] Sam możesz to policzyć. Mówimy dosłownie o dziesiątkach godzin zawartości, która po prostu rozpływa się w powietrzu pozostawiając puste miejsca i ślepe zaułki. Obraz tego, jak Larian spędził tyle czasu na tworzeniu hiperspecyficznych przerywników filmowych, które 95% graczy obejrzy tylko na YouTube, wydaje się być krokiem wstecz. Czemu nie można było poświęcić tej miłości na rozwinięcie złych alternatyw?
Autor wpisu zdaje się nie być odosobniony w swoich spostrzeżeniach na temat fabularnych braków, gdy bohater zamiast uratować niektóre postacie, postanowi bezceremonialnie się ich pozbyć. No bo dajmy na to Gaj Druidów z pierwszego Aktu – jeśli nasz Tav jest pozbawionym skrupułów psychopatą i zdecyduje się zaatakować osadę wraz z goblińską armią Absolutu, to w konsekwencji straci z automatu 3 towarzyszy i… w zasadzie nie dostanie niczego w zamian. Istnieje przecież sposób, by i w dobrym podejściu dołączyć Mintharę do naszych szeregów, więc jej obecność nie jest żadną rekompensatą.
Trochę szkoda, że nie ma innych złych towarzyszy, którzy mogliby zastąpić tych dobrych, których tracimy w trakcie podróży. Miło mieć Mintharę, ale jeszcze jedna czy dwie byłyby mile widziane.
Niemożność dołączenia Sazzy do drużyny wydaje się być zbrodnią. Wygląda trochę tak, jakby o tym myśleli, ale się wycofali. Powinno być co najmniej 2-3 towarzyszy, którzy są źli.
To samo tyczy się Aktu 3., w którym negatywna interakcja z Jaheirą wynikająca z różnic charakteru skutkuje jej odejściem lub śmiercią, a także brakiem możliwości bliższego poznania Minsca. O nie uratowaniu gnomów z rąk drowa Nerego już nie wspominając, bowiem w przypadku uśmiercenia ich bezpowrotnie tracimy całkiem ciekawy wątek odlewni stali w 3. Akcie oraz runiczną beczkę prochu.
I z jednej strony ścieżka Mrocznej Żądzy niejako rekompensuje wyciętą zawartość wątkiem tajemnicy protagonisty i jego wielkim finałem. Wciąż jednak wydaje się to być trochę mało w stosunku do usuniętej zawartości pobocznej, gdy bohater decyduje się po prostu mordować zamiast pomagać. Też tak sądzicie? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach!
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.