Ni stąd, ni zowąd na karcie Steam gry The Lantern of the Laughless Saint pojawiła się data premiery. W obiecujące RPG fantasy, które twórcy określają mianem „scrollslike’a”, zagramy za nieco ponad miesiąc.
W oczekiwaniu na The Elder Scrolls VI – które to oczekiwanie może wydłużyć się przez zwolnienia w Bethesdzie – niezależne studio NerveLabs postanowiło stworzyć utrzymane w klimacie fantasy pierwszoosobowe RPG z otwartym światem inspirowane kultowym Morrowindem. Zapowiedziany w tym roku „scrollslike” niespodziewanie otrzymał datę premiery na karcie Steam – w czwartek w nocy pojawiła się na niej informacja, że The Lantern of the Laughless Saint ukaże się 21 sierpnia 2026 roku.
Dla przypomnienia: dzieło NerveLabs pozwoli na solową bądź kooperacyjną rozgrywkę, w ramach której za sprawą współdzielonego snu – skojarzenia z Bastionem Stephena Kinga nasuwają się same – gracze i NPC trafią na odizolowaną wyspę z tajemniczą wieżą. Eksplorując ją, odkryją, co jest prawdą, a co złudzeniem, po drodze walcząc z dziwnymi potworami i przesądzając o losie napotkanych postaci, których duchy zasiądą na widowni kryjącego się w podziemiach teatru z pustą sceną. Po co? Dlaczego? To będzie trzeba odkryć samemu – twórcy obiecują, że zarówno poszczególne zadania, jak i cała gra będą miały wiele zakończeń.
Niestety, The Lantern of the Laughless Saint ma być dostępne jedynie w języku angielskim.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.