Gabe Newell uważał, że w 2-3 lata wiele i nagle może się zmienić na rynku dystrybucji cyfrowej. Jednakże 15 lat później to nie Steam, lecz jego konkurenci wycofali się z walki.
Nawet sam Gabe Newell nie spodziewał się, jak silny okaże się Steam na długą metę w obliczu rosnącej konkurencji na rynku cyfrowej dystrybucji.
Gabe Newell od dawna jest mniej aktywny w branży (choć niekoniecznie w samych grach), a mimo to chyba nawet młodsi stażem gracze dobrze wiedzą, kim jest „Gaben”. Dbają o to sami fani Steama, nie tylko przez wdawanie się w, ekhm, dyskusje na temat wyższości „nic nierobiącego” Valve nad rzekomo strzelającą sobie w stopy konkurencją lub spekulując na temat przyszłości Steama. Internauci uwielbiają wyciągać stare materiały z Newellem, na przykład by wypunktować obecne problemy wydawców.
Niemniej „Gaben” nie zawsze trafia ze swoimi „proroctwami”, co pokazuje wywiad z 2011 roku, który przeprowadził PC Gamer, a który został przez ten serwis przypomniany, bo po latach pokazuje ciekawe zjawisko. Inna sprawa, że słowa Newella raczej świadczyły o ostrożności i nieprzesadzaniu z ambicjami, bo Newell wskazywał, że uznawanie Steama za ostateczne rozwiązanie dla cyfrowej dystrybucji gier nie jest rozsądne.
Myślę, że zawsze kuszące jest przekonanie, że tak jak jest dzisiaj, tak też pozostanie, a będąc w branży gier wystarczająco długo, uważam, że zarówno ja, jak i wszyscy w Valve wiemy, iż sukces zależy wyłącznie od tego, co udało się osiągnąć w ostatnim czasie. Tak więc przekonanie, że Steam jest w jakiś sposób odpowiedzią na dystrybucję cyfrową, pomija fakt, że co dwa lub trzy lata coś ulega radykalnej zmianie.
Wiesz, w drodze jest Wii, które wywróci do góry nogami wiele pomysłów; pojawiają się gry społecznościowe i one mogą zrobić to samo. Jeśli stoisz w miejscu i nie robisz tego, co musisz, aby być wartościowym w przyszłości, bardzo szybko zostaniesz w tyle.
Trudno się dziwić szefowi Valve. Choć 15 lat temu wciąż istniały firmy postrzegające cyfrową dystrybucję jako przelotny trend, to w drugiej dekadzie XXI wieku Valve zyskiwało coraz więcej konkurencji. Na rynku były już takie platformy, jak EA Origin i odświeżony Battle.net, a z czasem swoje sklepy otworzyła m.in. Bethesda (nie mówiąc o sklepach Sony, Microsoftu i Nintendo). Absolutni giganci byli gotowi walczyć o pozycję na rynku cyfrowej dystrybucji, a w grę wchodziło nawet wycofanie ich gier ze Steama, uwzględniających wiele z największych marek na rynku (co zresztą częściowo nastąpiło).
W efekcie, mimo wczesnego startu, Valve – do dziś względnie niewielka spółka w porównaniu z Amazonem czy Microsoftem – szybko mogło stracić pozycję lidera, jeśli stałoby w miejscu. Tego zresztą spodziewali się niektórzy gracze… i co jednak zupełnie się nie sprawdziło, bo 15 lat później pozycja Steama jest równie mocna, jak w 2011 roku. Jeśli wręcz nie mocniejsza, bo większość pretendentów do tronu zajmowanego przez Valve skapitulowała i dziś mało który wielki wydawca omija „parową” platformę.
Nawet Amazon, który chyba najdłużej pozostał na placu boju. Nie mówmy nawet o statystykach Steama i kondycji Epic Games, które po 8 latach nigdy nie zagroziło pozycji Valve. Dziś mało kto w ogóle przebąkuje o stworzeniu nowej konkurencji dla „parowego” sklepu Newella (lub choćby platformy na własny użytek).
Oczywiście można wskazać wiele powodów, dla których Valve jakimś cudem pokonało nawet „250-krotnie większych” rywali. Nie najmniej istotnym jest to, na co zwrócił uwagę Newell w cytowanym wywiadzie: stanie w miejscu. Czy raczej jego brak, bo czego by nie mówić o pierwszych latach Steama, to twórcy z czasem zaczęli bardzo sprawnie rozwijać klienta sklepu. Dość powiedzieć, że tylko w ostatnich 2-3 latach Valve wprowadziło chyba więcej nowości i usprawnień, niż trafiło na Epic Games Store od udostępnienia tej platformy.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).