Według dziennikarzy Phantom Blade Zero może być kandydatem do tytułu Gry Roku. Tym bardziej szkoda, że w Polsce gra jest najdroższa na świecie, a deweloper nie przygotował polskiej wersji językowej.
Dzisiaj w nocy w sieci pojawiły się wrażenia osób, które miały okazję sprawdzić Phantom Blade Zero. Okazuje się, że są one bardzo pozytywne, a niektórzy twierdzą nawet, że dzieło S-Game może być kandydatem do tytułu GOTY. Szkoda tylko, że chiński producent tak słabo potraktował polskich graczy.
Phantom Blade Zero już od pierwszych zapowiedzi prezentował się nad wyraz dobrze. Zwiastuny to jednak jedno, a wrażenia z faktycznej rozgrywki to zupełnie co innego. Wszak jest to pierwsza tak duża gra studia S-Game. Z opublikowanych w nocy artykułów wynika jednak, że w tej drugiej kwestii nie mamy się o co martwić.
Produkcja zebrała bardzo dużo pochwał od dziennikarzy, określających ją jako „jedna z najlepszych gier akcji tego roku”. Wiele osób chwali system walki, który pod względem satysfakcji ma dorównywać temu z Sekiro: Shadows Die Twice. Niektórym gra spodobała się na tyle, że widzą w niej mocnego kandydata do tytuły GOTY. Również nasz dziennikarz, Michał Mańka, wypowiedział się o niej bardzo pozytywnie.
Tym bardziej szkoda, że S-Game tak nieprzyjemnie potraktowało polskich graczy. Phantom Blade Zero wycenione zostało na 299 złotych, zarówno na Steamie, jak i w PS Store. Niestety, jak pokazują dane SteamDB, jest to najwyższa cena na świecie. Tak, tym razem nawet Szwajcarzy zapłacą mniej. Nieco inaczej wygląda sytuacja w PS Store, gdzie gra jest droższa w krajach z euro niż w Polsce.
Niestety pominięci zostaliśmy również w kwestii lokalizacji. Phantom Blade Zero obsługuje 15 języków, ale na próżno szukać wśród nich polskiego. Wyobrażam sobie, że ten fakt w połączeniu z wysoką ceną dla niektórych osób może przesądzić o rezygnacji z zakupu.
Przypomnijmy, że Phantom Blade Zero zadebiutuje 29 października na PC oraz konsoli PS5.

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).