Phantom Blade Zero powinien przypaść do gustu osobom, które mają dość wysokich poziomów trudności. Twórca gry przyznaje, że chciał, aby gracze mogli się po prostu zrelaksować i dobrze bawić.
Wczoraj na rynku zadebiutowało Phantom Blade Zero, które spotkało się z olbrzymim zainteresowaniem graczy. W szczytowym momencie w grze na Steamie bawiło się ponad 723 tysiące graczy jednocześnie. Wśród nich znalazły się jednak osoby, które narzekają na zbyt niski poziom trudności. Sęk w tym, że celem S-Game od samego początku było trafienie do jak największej liczby graczy.
W ostatnich latach na rynku nie brakuje gier inspirowanych serią Dark Souls. Wiele z nich stawia na wymagające starcia, podczas których nawet pojedynczy przeciwnik może stanowić poważne zagrożenie. Nie wszystkim jednak odpowiada takie podejście. Phantom Blade Zero zdaje się być dla nich idealnym tytułem.
Warto od razu podkreślić, że dzieło S-Game nie należy do gatunku soulslike. Choć gra opiera się głównie na systemie walki i oferuje wiele widowiskowych starć z bossami, nie wymaga od graczy podobnego poziomu cierpliwości. Nawet recenzenci zwracali uwagę, że grze bliżej jest do klasycznych slasherów pokroju Ninja Gaiden.
Szef studia S-Game, znany jako Soulframe, w swoim wpisie w serwisie X wprost przyznaje, że chciałby, aby Phantom Blade Zero przypadło do gustu jak największej liczbie graczy. Deweloperom zależało, aby mogli oni się odprężyć i czerpać z gry przyjemność. Choć zaznaczył też, że osoby poszukujące wyzwania też znajdą tu coś dla siebie.
W ciągu ostatnich kilku lat dokładnie przyjrzeliśmy się wielu konwencjom, które od dawna funkcjonują w grach akcji i RPG akcji jako niepisane zasady. Zastanawialiśmy się, czego gracze oczekują najbardziej i jak połączyć te elementy, aby osiągnąć nasz cel: stworzyć grę, która przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi wuxia i widowiskowej akcji. W końcu to tylko gra. Chcemy, aby jak najwięcej osób mogło się przy niej dobrze bawić, odprężyć i czerpać przyjemność z rozgrywki, jednocześnie oferując dodatkową dawkę adrenaliny tym, którzy szukają większego wyzwania.
Twórcy wprowadzili do Phantom Blade Zero kilka rozwiązań, które służą ograniczeniu frustracji. Śmierć nie wiąże się z żadną karą, pokonani przeciwnicy nie odradzają się, a podczas walk z bossami przygotowano punkty kontrolne na poszczególnych etapach starcia. Warto jednak wspomnieć, że części graczy te elementy się nie spodobały, więc szkoda, że twórcy nie pokusili się o dodanie możliwości wyłączenia ich w ustawieniach.
Nie oznacza to jednak, że bardziej doświadczeni gracze zostali całkowicie pozbawieni wyzwania. Podczas pierwszego przejścia Phantom Blade Zero oferuje trzy poziomy trudności. Osoby, które lubią się trochę pomęczyć powinny zainteresować się najwyższym z nich. Tym bardziej, że niektórzy donoszą, iż momentami potrafi on być naprawdę wymagający.
Wychodzi więc na to, że S-Game chce uniknąć sytuacji, w której wysoki poziom trudności zniechęci część odbiorców do sprawdzenia produkcji. Phantom Blade Zero ma przede wszystkim zapewniać satysfakcjonującą walkę i widowiskową akcję, a to, jak dużym wyzwaniem okaże się przygoda, pozostawiono samym graczom. Obecnie gra ma na Steamie 83% pozytywnych recenzji, więc zdaje się, że była to dobra decyzja.
GRYOnline
Steam
OpenCritic

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).