Świat Grand Theft Auto 6 nie tylko będzie największym w historii Rockstar Games, ale też wypełni go ogromna liczba pomieszczeń oraz zróżnicowani mieszkańcy.
Grand Theft Auto 6 to niemal jak połączenie trzech ostatnich gier Rockstara, przynajmniej jeśli chodzi o rozmiar wirtualnego świata.
Umówmy się: GTA VI było w stanie wywołać zamieszanie w sieci byle drobiazgiem, nawet gdy informacje były wyssane z palca. Niemniej jeden element gry zawsze przyciągał uwagę graczy: mapa gry, a zwłaszcza jej rozmiar. Ostatnie informacje tylko podsyciły zainteresowanie fanów, bo sugerowały prawdziwie wielki otwarty świat, nawet bardziej pokaźny niż ten z Red Dead Redemption 2.
Niemniej i tak pewnym zaskoczeniem może być potwierdzenie przez studio Rockstar Games, że świat Grand Theft Auto VI jest mniej więcej dwukrotnie większy od tego z GTA 5, a cały ląd w „szóstce” ma być niemal jak połączenie map GTA IV, GTA V i RDR2.
W teorii ktoś mógłby stwierdzić, że nie ma w tym nic zaskakującego. W końcu od premiery poprzedniej piaskownicy Rockstara minęło 8 lat, a studio pracowało nad mapą od 11 lat. Niemniej nie tylko nadal jest to imponujący rozmiar, ale też trzeba pamiętać, że sam świat gry jest także o wiele bogatszy. Na przykład: jak zdradzono w tym samym artykule magazynu Edge, w Grand Theft Auto 6 znajdziemy około 10 razy więcej pomieszczeń niż w poprzednich tytułach Rockstar Games.
Do tego świat gry ma wcześnie otworzyć się na graczy, którzy dzięki temu prędko będą mogli udać się nawet w odległe lub mniej oczywiste zakamarki Leonidy i jej okolic.
Każda boczna uliczka jest równie bogata w szczegóły i równie interesująca jak pozostałe. Można udać się gdziekolwiek, w dowolne miejsce, a tak wiele osób poświęciło temu miejscu swoją uwagę – mówił Aaron Garbut.
Pamiętajmy też o „drobiazgach” pokroju bogatej fauny oraz niezmiernie szczodrych w szczegóły lokacji na uboczu (co osiągnięto dzięki bardzo dokładnemu rozeznaniu w Miami i nie tylko), jak również przebudowanemu systemowi zachowania postaci niezależnych, które nie będą tylko „rekwizytami” czekającymi, by wpaść w panikę w odpowiedzi na działania gracza. O skali tego ostatniego rozwiązania świadczy jakieś 600 tysięcy animacji NPC-ów, którzy będą też mieli cechy charakteru, tak osobiste, jak i te uzależnione od ich zawodu oraz dzielnicy.
Dawny pieszy w GTA – swego rodzaju ruchomy rekwizyt, który wpadał w panikę, gdy gracz celował w niego z broni – rozgałęził się tutaj na kalejdoskopową gamę możliwych reakcji. Na chodniku ta abstrakcja nagle nabiera praktycznego wymiaru. Mężczyzna z psem uznał, że spojrzenie Jasona stanowi sprawdzian.
Przyjmuje pozycję bojową, a następnie odpina smycz z obroży zwierzęcia. Nelson [Robert Nelson, współprezes Rockstar Games – przyp. red.] odwraca się i ucieka. Pies rusza w pogoń. Stado gołębi wzbija się w powietrze. W końcu zwierzę traci zainteresowanie i wraca kłusem do właściciela. Jason zwalnia do tempa spacerowego, wybiera paczkę papierosów ze swojego ekwipunku, zapala jednego, zaciąga się i kontynuuje spacer ulicą.
Jak widać, rezygnacja z „amerykańskiej” mapy niespecjalnie poskromiła ambicje Rockstara, który chyba znowu „lekko” przesadził z rozmachem projektu (który też zajmie sporo miejsca na dyskach konsol). Niemniej… czy nie tego właśnie powinniśmy oczekiwać po tytule, który już teraz uznawany jest za najważniejszą grę trzeciej dekady XXI wieku? Czytaj: „niesamowitych detali”, które sprawią, że gra pozostanie na ustach graczy przez wiele lat po premierze GTA 6 19 listopada (na PS5 i XSX/S; doniesienia o wersji PC przybierają jednak na sile)?

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).