Tim Cain dał kilka ciekawych rad twórcom RPG. Do jednej z nich z wyprzedzeniem wzorowo zastosował się CD Projekt Red w Wiedźminie 3.
Ojciec pierwszego Fallouta, Tim Cain, nie przestaje nagrywać filmów ze spostrzeżeniami dotyczącymi tworzenia gier RPG. W jednym z najnowszych materiałów dał on młodszym deweloperom 8 rad na temat projektowania poziomów. Szczególną uwagę zwraca pierwsza z udzielonych przez Caina wskazówek.
[…] jeśli nasza gra jest nieliniowa – nie zakładaj, że gracze pójdą gdzieś najpierw lub z kimś porozmawiają. Nawet jeśli umieścisz strażnika za miastem, nie oczekuj, że wszyscy się zatrzymają i z nim pomówią. […] jeśli chcesz to wymusić, możesz stworzyć bramę miejską, która nie otworzy się, dopóki nie porozmawia się ze strażnikiem, albo, co gorsza, zmusić strażnika do rozmowy z graczem.
[…] Generalnie rzecz biorąc, po prostu przypominam projektantom poziomów, żeby nie zakładali, że gracze będą robić cokolwiek w określonej kolejności. Waszym zadaniem jest zapewnienie im ładnej mapy do gry, a nie przyjmowanie takich założeń.
Przykład z bramą od razu przypomniał mi, jak świetnie rozwiązano tego typu problem w Gothicu II. Do Khorinis można dostać się na kilka sposobów, w tym okrążając miasto – skoro jest portowe, to musi mieć dostęp do morza – by zeskoczyć do wody i dotrzeć do niego wpław. Co jednak ciekawe, pełniący straż przy południowej bramie paladyn Lothar odpowiednio skomentuje fakt, że nie minęliśmy jego posterunku, zamiast normalnie nas przywitać – po czym przejdzie do recytowania obowiązujących praw (ten sam efekt osiągniemy, przeskakując przez mur, trzeba tylko najpierw porozmawiać z Laresem).
Jeśli zaś chodzi o ogólną radę Caina, aby deweloperzy „nie zakładali, że gracze będą robić cokolwiek w określonej kolejności”, jako wzór do naśladowania można wskazać polskiego Wiedźmina 3 – choć nie tyle w kwestii stricte projektowej, co narracyjnej. CD Projekt Red przygotował się bowiem w zasadzie na wszystko, co może nam przyjść do głowy, jeśli chodzi o kolejność poznawania fabuły.
Domyślnie powinniśmy przejść występujące po prologu w Białym Sadzie główne lokacje Wiedźmina 3 w kolejności: Velen, Novigrad, Skellige. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by naprędce zebrać nieco koron i popłynąć na wyspy, do Yennefer. Dzięki temu nie tylko pachnąca bzem i agrestem czarodziejka uraczy nas unikalnymi kwestiami, ale również usłyszymy takowe, „nadrabiając” wątek Velen, przy pierwszym spotkaniu z Umą w Kasztelu Wrońce.
To koronny przykład, ale inne można by mnożyć. Co ważne, nie inaczej „Redzi” postąpili w przypadku dodatków do Wiedźmina 3. Dla przykładu: przechodząc Serca z kamienia, spotykamy pewną staruszkę, która okazuje się znać Vesemira. W zależności od tego, jak daleko zabrnęliśmy w głównym wątku Dzikiego Gonu, odpowiedź Geralta na jej pytanie o niego z oczywistych przyczyn może być zupełnie inna (choć da się też skłamać).
Ciekawe, czy w domniemanym trzecim dodatku do Wiedźmina 3 czekają nas podobne niespodzianki. Biorąc pod uwagę, że ma on stanowić narracyjny pomost pomiędzy trójką i „czwórką”, wydaje się to mało prawdopodobne, lecz kto wie. Miejmy też nadzieję, iż więcej studiów deweloperskich weźmie przykład z CD Projektu Red, jednocześnie stosując się do rady Tima Caina.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.