Task Bar Hero przyciągnęło uwagę graczy przyjemną rozgrywką. Niestety, twórcy podjęli też decyzję, która popsuła zabawę fanom.
Darmowe „paskowe” RPG przyciągnęło spore tłumy na Steamie, ale twórcy kajają się przed graczami przez „drobne” przeoczenie, na którym użytkownicy platformy próbują zbić fortunę.
Task Bar Hero to ciekawa wariacja na temat tzw. idlerów – czyli tytułów, które niejako grają się same bez udziału gracza. Założenie jest proste: to „małe idle RPG” zajmuje miejsce na pasku zadań systemu, podczas gdy drużyna herosów samodzielnie zbiera łupy i rośnie w siłę. Gracz może za to spersonalizować poszczególnych bohaterów, dobierając ich klasy, umiejętności, statystyki oraz ekwipunek.
To ten ostatni element sprowadził na twórców bombardowanie negatywnymi recenzjami na Steamie, przez co tylko połowa z prawie 7 tys. opinii jest pozytywna. Otóż deweloperzy wpadli na następując pomysł: łupy zdobyte w grze można także sprzedać na rynku społeczności na Steamie.
Nie jest to jedyna tego typu produkcja (dość wspomnieć niesławnego Banana), ale jest jedna drobna różnica. TBH ma być poniekąd przyjemną produkcją, w którą warto zagrać dla samej rozgrywki (po warunkiem, że nie przeszkadza nam „bezczynna” zabawa). Tymczasem serwery gry znalazły się pod oblężeniem botów do farmienia wirtualnego dobytku w celu sprzedania go na Rynku społeczności w zamian za walutę do wydania na Steamie.
Być może nie byłoby to aż takim problemem w grze de facto jednoosobowej i można nawet się zdziwić, o jakich serwerach mowa. Tyle tylko, że – jak wspomnieliśmy – herosi w Task Bar Hero stają się silniejsi zdobywając wirtualne łupy. Te same, które można sprzedać na rynku społeczności. Co przy armii botów oznacza, że serwery przedmiotów Steama nie wyrabiają, a to powoduje problemy z dostępem do ekwipunku gry i opóźnienia nie tylko dla graczy TBH.
Deweloperzy szybko dostrzegli problem, ale część z ich działań tylko pogorszyła sytuację. Studia Nugem i Tesseract wzięły się za usuwanie oszustów, tyle że (jak to często bywa) oberwało się także uczciwym graczom. W kolejnych dniach po premierze twórcy wprowadzali kolejne zmiany w systemie, w tym zarezerwowanie opcji handlu na Rynku tylko przedmiotami legendarnymi lub lepszymi. Co może i nieco pohamowało boty, ale oznaczało też, że gracze nie mogli już łatwo pozbyć się „śmieciowych” łupów.
Ostatecznie wczoraj zespoły deweloperskie opublikowały ogłoszenie, w którym twórcy TBH przeprosili nie tylko graczy, ale i załogę Steama za problem spowodowany przez niezastosowanie zaleceń technicznych platformy. Co więcej, dziś deweloperzy „zresetowali” przedmioty i wprowadzili zmiany w handlu na Rynku społeczności.
Steam potwierdził, że ponieważ nie przestrzegaliśmy wytycznych dotyczących korzystania z serwerów, gra wysyłała nadmierną liczbę żądań do serwerów, powodując problemy w działaniu serwerów Steam. W związku z tym poproszono nas o zmniejszenie liczby przedmiotów, aby dostosować się do wytycznych, a w celu zapewnienia stabilnego działania serwisu musimy ograniczyć różnorodność przedmiotów dostępnych na Rynku.
Część egzemplarzy została de facto skasowana, przy czym niektóre nadal będą dostępne dla posiadających je graczy (z pewnymi ograniczeniami). Ponadto twórcy przywrócili dotychczasową częstotliwość „wypadania” skrzynek po wcześniejszej, tymczasowej poprawce. Prócz tego gracze otrzymali w ramach rekompensaty DLC ze strojami, które miało ukazać się jako płatny dodatek.
Nie jest jednak jasne, jak bardzo te zmiany pomogły TBH. W grze nadal przebywa ponad 150 tysięcy graczy jednocześnie, a w szczytowym momencie w Task Bar Hero bawiło się ponad 164,5 tys. użytkowników naraz. Nie wygląda więc na to, by populacja graczy (a więc zapewne i „graczy”) drastycznie spadła.
Co więcej, przynajmniej wczoraj gracze nadal wyrażali rozczarowanie decyzjami dewelopera. Wielu z nich dobrze bawiło się w tej produkcji, a teraz uważa, że integracja z rynkiem przedmiotów była fatalną decyzją ze strony twórców. Nawet ci, którzy rozumieją potrzebę jakieś formy monetyzacji tytułu free-to-play (zysk z każdej transakcji na Rynku wspomaga dewelopera), stawiają granicę tam, gdzie taka funkcja negatywnie wpływa na rozgrywkę:
Początkowo gra mi się podobała, ale w obecnym stanie trudno mi ją polecić prawdziwym fanom gier typu idle.
W tej chwili gracze muszą chyba pogodzić się z tym, że twórcy nie mają zamiaru rezygnować z integracji ze Steam Marketem. Powód jest prosty: każda transakcja na Steam Market przynosi im dochód. Więcej przedmiotów w obrocie oznacza większe zyski, a więcej botów zbierających przedmioty – większą aktywność na rynku.
Osobiście wolałbym grę bez obsługi Steam Market. Rozumiem jednak, że twórcy potrzebują sposobów na zarabianie na swojej grze. Nie mam nic przeciwko istnieniu Steam Market, o ile nie wpływa to negatywnie na rozgrywkę. […]
Mogę pogodzić się ze wsparciem Rynku społeczności Steama. Nie mogę jednak tolerować poświęcenia rozgrywki z tego powodu.
Dopóki problem botów nie zostanie rozwiązany w znaczący sposób, a rozgrywka nie wróci do normy, nie mogę polecić tej gry.
Na czym polega rozgrywka w Task Bar Hero?
To małe idle RPG, które działa bezpośrednio na pasku zadań systemu operacyjnego, pozwalając bohaterom na samodzielne zbieranie łupów bez aktywnego udziału gracza.
Jaki rekord aktywności odnotowało Task Bar Hero?
W szczytowym momencie w grze bawiło się jednocześnie ponad 164,5 tysiąca użytkowników (wliczając w to armię botów).
Dlaczego gra Task Bar Hero została zalana negatywnymi recenzjami?
Przez najazd botów masowo farmiących przedmioty na Rynek Steam, co doprowadziło do przeciążenia serwerów i zablokowania dostępu do ekwipunku uczciwym graczom.
Do jakiego radykalnego kroku zostali zmuszeni twórcy przez administrację Steama?
Deweloperzy musieli zresetować przedmioty i drastycznie ograniczyć różnorodność łupów dostępnych na Rynku społeczności.
Jaką rekompensatę przygotowano dla poszkodowanych graczy?
Wszyscy użytkownicy otrzymali darmowy dostęp do DLC ze strojami, które pierwotnie miało być płatnym dodatkiem.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).