Trudno wyobrazić sobie dzisiejszy segment cozy gamingu bez Stardew Valley, a mało kto wie, jak blisko było, by tytuł przepadł w odmętach zniszczonego sprzętu twórcy.
Chyba wszyscy z nas znają Stardew Valley wydane w 2016 roku przez Erica Barone’a. Przyjemny dla oka pixel art, nieśpieszna rozgrywka polegająca na opiece nad niewielką farmą i nawiązywaniu relacji z mieszkańcami pobliskiej wioski czy w końcu zwrócenie uwagi na wartości drzemiące w celowo powolnym trybie życia.
Można by śmiało założyć, że tytuł rozpowszechnił gatunek przytulnych gier o uprawie, zarządzaniu niewielkim biznesem czy budowaniu relacji z przyjaznymi NPC-ami. Mało kto jednak wie, że to wszystko mogło się kiedyś nie wydarzyć, gdyby Barone nie odzyskał danych swojej gry po awarii komputera.
A wszystko wynika z republikowanego niedawno wywiadu PCGamera z samym twórcą Stardew Valley, który miał miejsce równo 10 lat temu. W rozmowie z portalem Barone nie był jeszcze świadomy, jak wielkim fenomenem może stać się jego praca. Wiedział jednak, że po awarii jego sprzętu za wszelką cenę należało odzyskać utracone dane. I całe szczęście, bowiem trudno wyobrazić sobie dzisiaj ten segment gamingu bez Stardew Valley.
A trzeba przyznać, że Barone był bardzo blisko anulowania całego projektu, gdy jego komputer niespodziewanie uległ awarii, a kopii zapasowych… twórca zwyczajnie nie robił. Ostatecznie jednak udało mu się przywrócić dane ze starego dysku twardego oraz złożyć nowy sprzęt. Patrząc z perspektywy czasu - było bardzo blisko, by tytuł nigdy nie powstał.
Z perspektywy czasu wydaje się to szalone, że to wszystko się udało. Cały proces tworzenia był tak bardzo niechlujny. To był najbardziej niezależny projekt, jaki można sobie wyobrazić: brak profesjonalnego stylu, wymyślanie wszystkiego na bieżąco i po prostu najbardziej chaotyczny kod, jaki można sobie wyobrazić. Prawie wstydzę się, że inni ludzie patrzą na mój kod!
Cóż, miejmy nadzieję, że podczas prac nad jego zbliżającym się tytułem, na który czeka naprawdę wielu graczy, czyli Haunted Chocolatier, Barone robi już awaryjne kopie zapasowe swojego progresu. No i oczywiście, że tej wypowiedzi nie będzie niedługo żałował tak samo, jak ostatniego wywiadu o dość “podłym” pomyśle, który finalnie nigdy nie miał być zrealizowany.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.