Producenci sprzętu idą krok dalej, niż wymagają tego unijne przepisy. Do smartfonów lub słuchawek nie dołączają nawet kabli USB-C, co tworzy nowy problem dla użytkowników.
Za kilka miesięcy miną dwa lata, odkąd w życie weszły unijne przepisy wymuszające odseparowanie ładowarek od nowych sprzętów elektronicznych. Producenci wciąż mogą dodawać do zestawu kable, ale część firm rezygnuje także z tego, co stwarza problem dla użytkowników. Przewody USB-C różnią się specyfikacją i nie każdy będzie w stanie szybko naładować smartfon wymagający 80 W mocy.
Decyzja o oddzielnej sprzedaży zasilaczy do elektroniki miała działać z korzyścią dla środowiska i konsumentów. Warto pamiętać o tym, że trend ten zaczął się ponad rok przed wejściem w życie przepisów Unii Europejskiej. Obecnie mamy do czynienia z podobną sytuacją: Unia zezwala na dodawanie kabli USB-C do słuchawek lub smartfonów, ale producenci sprzętu nie są tym zainteresowani.
Eksperci zwrócili uwagę, że Sony już w zeszłym roku nie dodało ani ładowarki, ani kabla USB-C do Xperii 1 VII, a w tym roku firma poczyniła podobny ruch w przypadku modelu Xperia 10 VII. Apple i Asus także przestały dodawać przewody do swoich urządzeń, takich jak AirPods i ROG Xbox Ally. Jak wskazuje serwis Les Numériques, to tworzy problemy techniczne oraz ukryte koszty dla konsumentów.
Jednym z nich jest duża liczba różnych standardów, ponieważ USB-C wygląda tak samo wyłącznie z zewnątrz. Nie każdy kabel obsługuje szybkie ładowanie, ponieważ wymaga ono odpowiednich chipów. Podobnie w przypadku transferu danych – część kabli oferuje wysokie prędkości przesyłu, a tanie zamienniki pozwalają jedynie na ładowanie.
Jeśli użytkownik kupi smartfona obsługującego szybkie ładowanie do 120 W, ale w domu nie posiada odpowiedniej ładowarki i przewodu, to jest zmuszony do wydania dodatkowych pieniędzy na sprzęt, który kiedyś był domyślnie dodawany do telefonu. W takich sytuacjach niektórzy sięgają po tanie zamienniki, żeby oszczędzić pieniądze, ale testy wskazują, że to proszenie się o katastrofę, ponieważ ładowarki z Temu lub Sheina nie spełniają niemal żadnych norm bezpieczeństwa.
Pojawiają się teorie, że strategia producentów ma nas przygotować na przyszłość bez złącz USB-C. Przyjętym standardem będzie ładowanie indukcyjne, co jest pewnym absurdem, ponieważ ładowarki tego typu potrzebują przewodu, żeby podłączyć je do prądu.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.