Hytale, sandbox w stylu Minecrafta, po latach turbulencji trafił w końcu do wczesnego dostępu i zanotował tak spektakularną przedsprzedaż, że niezależni twórcy mogą spać spokojnie.
Droga Hytale przypominała rollercoaster – od euforii przez przejęcie i skasowanie projektu przez Riot Games, aż po sensacyjny powrót marki w ręce oryginalnych twórców w listopadzie 2025 roku.
Wczoraj, tj. 13 stycznia 2026 roku, gra oficjalnie zadebiutowała w Early Access i zrobiła to w wielkim stylu. Mimo braku obecności na największych platformach cyfrowych (Steam, Epic Games Store, GOG), sprzedaż poprzez własną stronę dewelopera ma być tak dobra, że studio zabezpieczyło budżet na rozwój aż do 2028 roku.
Gra kosztująca na start wczesnego dostępu 19,99 dolarów (ok. 72 zł) oferuje obecnie tryb eksploracji z proceduralnie generowanym światem, tryb kreatywny oraz wsparcie dla modów. To surowa wersja – brakuje pełnego trybu przygodowego czy oficjalnych minigier – ale fundamenty są solidne. Twórcy, napędzani sukcesem oddolnego ruchu #savehytale, w zaledwie dwa miesiące odzyskali czteroletni kod i doprowadzili go do grywalnego stanu.
Zainteresowanie Hytale jest tak gigantyczne, że deweloperzy spodziewali się nawet miliona graczy na starcie wczesnego dostępu, ostrzegając przed przeciążeniem serwerów. Zalecili też wcześniejszą instalację launchera, by uniknąć kolejek. To dopiero początek przygody w świecie Orbis (okupiony puchnącym wątkiem na Reddicie z pytaniami, uwagami i zgłoszeniami błędów; część naprawił już pierwszy hotfix), ale przyszłość Hytale rysuje się w jasnych barwach.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.