Recenzja Assassin’s Creed Black Flag ResyncedInteraktywna mapa Gothic RemakeRecenzja The Sinking City 2GTA 6 prawdopodobnie pobije rekordy i sprzeda konsole
Szukaj...
Kolorystyka
Wyświetlanie

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl

Gdy bańka AI pęknie, tańsze karty graficzne będą marnym pocieszeniem

Ekonomiści Europejskiego Banku Centralnego piszą wprost: prędzej czy później przyjdzie bolesna korekta wycen spółek AI, a gdy już się zacznie, nie zatrzyma się na Wall Street. W amerykańskich gigantach technologicznych siedzi około 440 miliardów euro oszczędności europejskich gospodarstw domowych.

futurebeat.pl
Gdy bańka AI pęknie, tańsze karty graficzne będą marnym pocieszeniem, źródło grafiki: Europejski Bank Centralny.
Gdy bańka AI pęknie, tańsze karty graficzne będą marnym pocieszeniem Źródło: Europejski Bank Centralny.

Ostrzeżenie nie pochodzi tym razem od internetowych komentatorów, tylko z samego serca europejskich finansów. W opublikowanym 17 sierpnia wpisie na blogu EBC – pod wymownym tytułem „Boom AI: racjonalny entuzjazm czy kolejna bańka dot-com?" – pięcioro ekonomistów banku ocenia, że wyceny amerykańskich spółek technologicznych są dziś blisko historycznych szczytów, a korekta jest praktycznie nieunikniona.

I zanim ktoś machnie ręką, że to problem ludzi z Wall Street: jeśli w ostatnich dwóch latach kupowaliście kartę graficzną, pamięć RAM albo procesor, to już płacicie za ten boom. A jeśli odkładacie cokolwiek na emeryturę, prawdopodobnie jesteście w tej grze głębiej, niż Wam się wydaje.

Korekta jest nieunikniona, nawet jeśli AI faktycznie zmieni świat

Warto zaznaczyć już na wstępie, że EBC wcale nie twierdzi, że AI to ściema, a inwestorzy poszaleli. Ekonomiści pokazują dwa możliwe wyjaśnienia obecnych wycen i oba prowadzą do tego samego wniosku.

Pierwsze mówi, że inwestorzy zachowują się racjonalnie. Kupują nie tyle dzisiejsze zyski, co liczą na to, że dana firma okaże się kolejnym Google. EBC podaje wprost przykład, który każdy w tej branży zna: kurs akcji Nvidii wzrósł od 2022 roku dwudziestokrotnie. W najgorszym razie inwestor traci więc to, co włożył. W najlepszym zarabia krocie. Taka „wartość opcji" winduje wyceny i to nie jest szaleństwo, tylko normalna kalkulacja ryzyka.

Drugie wyjaśnienie jest mniej pochlebne: to zwykła nadmierna pewność siebie. Rozentuzjazmowani inwestorzy pompują ceny ponad wszelki rozsądek, a gdy euforia mija, spadki są jeszcze ostrzejsze niż w wariancie pierwszym.

I teraz najważniejsze zdanie z całego wpisu: argument przemawiający za nadejściem korekty nie zależy od tego, który wariant jest prawdziwy. Nawet jeśli sztuczna inteligencja spełni wszystkie pokładane w niej nadzieje, kursy i tak mogą polecieć w dół. Dlaczego? Bo im szerzej technologia się rozprzestrzenia, tym bardziej ryzyko przestaje dotyczyć jednej branży, a zaczyna całej gospodarki. Nie da się go już rozproszyć, więc inwestorzy zaczynają żądać wyższej premii i to zwykle przeważa nad rosnącymi zyskami.

Skąd te 440 miliardów, skoro nikt nie kupował akcji Google

Europejczycy nie kupują zwykle akcji amerykańskich gigantów bezpośrednio. Robią to przez fundusze, głównie tanie ETF-y (to takie „paczki" akcji odwzorowujące cały indeks giełdowy; nabywasz jedną jednostkę i masz w niej po kawałku setek spółek naraz). Problem w tym, że w globalnych indeksach Alphabet, Amazon, Apple, Tesla, Meta, Microsoft i Nvidia ważą dziś ogromnie dużo.

W efekcie gospodarstwa domowe strefy euro mają w amerykańskich spółkach technologicznych około 440 miliardów euro i, jak zaznacza EBC, w dużej części nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ich oszczędności są uzależnione od losów kilku firm z Doliny Krzemowej. Spore pakiety trzymają też ubezpieczyciele i fundusze emerytalne, czyli instytucje, w których wielu z nas ma pieniądze, nawet o tym nie myśląc.

To problem dla nas wszystkich

EBC wskazuje kilka dróg, którymi tąpnięcie za oceanem przelałoby się na Europę.

  1. Efekt domina w funduszach – przy gwałtownych spadkach ludzie masowo wycofują pieniądze z funduszy. Te muszą wtedy sprzedawać aktywa, żeby mieć co wypłacać, a to pcha ceny jeszcze niżej i wywołuje kolejną falę wycofań. Błędne koło.
  2. Ścisła korelacja giełd – choć na europejskich parkietach dominują spółki „starej gospodarki", indeksy po obu stronach Atlantyku od dekad poruszają się w podobnym rytmie. Spadki w USA pociągnęłyby Europę niemal automatycznie.
  3. Realna gospodarka – krach nie skończyłby się na wykresach. Uderzyłby w nastroje, dostępność kredytów i zatrudnienie także po naszej stronie oceanu.
  4. Brak poduszki bezpieczeństwa – to jest najbardziej niepokojąca część analizy. W czasach bańki internetowej banki centralne miały spore pole do obniżek stóp procentowych i rządowej stymulacji. Dziś, jak piszą autorzy, tej przestrzeni jest wyraźnie mniej.

Historia lubi się powtarzać. I to dosłownie

Badacze zestawiają dzisiejszą fascynację AI z wcześniejszymi rewolucjami: XIX-wieczną gorączką kolejową, elektryfikacją i boomem radiowym lat 20. oraz bańką internetową z przełomu wieków. Wniosek jest brutalnie prosty: każda z tych technologii naprawdę zmieniła świat – i za każdym razem rynek przeszedł przez cykl euforii i bolesnego załamania. Kolej nie zniknęła po krachu. Internet też nie. Ale portfele inwestorów oberwały jak należy.

A co to ma wspólnego z Waszym komputerem?

Więcej, niż się wydaje – i to działa w obie strony. Boom AI już teraz drenuje rynek konsumencki: Nvidia zarabia na układach do centrów danych dwunastokrotnie więcej niż na kartach dla graczy, a dyrektor finansowa firmy stwierdziła wprost, że producent „ewoluował z firmy produkującej procesory graficzne do gier w firmę zajmującą się infrastrukturą centrów danych AI". Mówiąc bez ogródek: gracze stali się klientami drugiej kategorii, bo mają zbyt płytkie kieszenie.

Skutki widać w sklepach. Intel podniósł ceny procesorów o 10%, tłumacząc to wprost rosnącą „bańką AI" i popytem na półprzewodniki ze strony centrów danych. Karty GeForce RTX drożeją kolejny raz, bo pamięci GDDR6 i GDDR7 wykupują serwerownie. Innymi słowy: za bańkę AI płacicie już dziś, przy kasie w sklepie komputerowym.

Paradoks polega na tym, że pęknięcie owej bańki byłoby dla graczy wiadomością o dwóch twarzach. Z jednej strony zainteresowanie centrów danych pamięcią i układami graficznymi by osłabło, a ceny sprzętu mogłyby wreszcie zejść z kosmicznych poziomów. Z drugiej recesja, cięcia w budżetach i zwolnienia w branży technologicznej to ostatnie, czego potrzebuje rynek gier po roku, w którym zamykanie studiów stało się rutyną.

Łyżka miodu w beczce dziegciu

Analiza nie jest jednak usłana wyłącznie czarnymi barwami. EBC zaznacza, że ryzyko lokalnego krachu w Europie jest znacznie mniejsze: wyceny na naszych giełdach są dużo niższe niż w USA, sektor technologiczny nie wykazuje objawów euforii, a produktywność i marże w europejskiej branży IT rosną. Co więcej, inwestycje cyfrowe w strefie euro zwiększały się przez dekadę ponad trzykrotnie szybciej niż całe PKB – czyli transformacja idzie do przodu, tyle że spokojniej i bez fajerwerków.

Problem w tym, iż, jak podsumowują autorzy, ta odporność niewiele da, skoro nasze oszczędności i tak wiszą na globalnych indeksach. Stąd apel do inwestorów i instytucji finansowych: na korektę trzeba przygotować się zawczasu, bo gdy przyjdzie, łatwych rozwiązań już nie będzie.

Konkludując: Brace for impact!

Przemysław Bartula

Autor: Przemysław Bartula

W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.

Nowy gameplay z GTA 6 właśnie wyciekł i prezentuje system rodem z Red Dead Redemption 2. Ujawnione może zostać nawet zakończenie gry Rockstar Games

Poprzedni
Nowy gameplay z GTA 6 właśnie wyciekł i prezentuje system rodem z Red Dead Redemption 2. Ujawnione może zostać nawet zakończenie gry Rockstar Games

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl